Tag: Osho

I Ty możesz być drugim Osho! Powiem Ci jak, bo wiem…

I Ty możesz być drugim Osho! Powiem Ci jak, bo wiem…

osho cytatyJeszcze raz polecam przeczytać serię książek Vadima Zelanda o tytule „Transfering rzeczywistości„. Jest to niemal boskie „objawienie” (wiem, złe słowo), które krok po kroku opisuje pewne prawa świata. Opisuje krok po kroku to, dlaczego mainstreamowe (społeczne) jak i ezoteryczne (new age) recepty na życie nie działają i dlaczego działać nie mogą.

Jedno co chciałbym, byś zrobił.. Chciałbym byś zakwestionował wszystkie autorytety, z którymi miałeś do czynienia. Także te, dzięki którym poznałeś inną, wspaniałą stronę świata, a więc guru i ideologów new age. Chciałbym też byś chociaż spróbował zakwestionować ich nauki, jak i to co doktryna new age wniosła do Twojego życia. Telegonia, prawo karmy, oświecenie i przebudzenie, pozbycie się ego, życie tu i teraz – co gdybym Ci powiedział, że one nie są prawdą, że takie prawa i zasady nie istnieją, że tak naprawdę nigdy nie istniały?

Co by było gdybym Ci powiedział, że jeśli wierzysz w prawo karmy i jakąkolwiek winę i karę – to rzeczywiście, będziesz ciągle dostawać od życia coraz to nowe prztyczki, kopniaki czy nawet ciosy z pięści? A jeśli nie wierzysz w karmę, a więc w WINĘ i KARĘ, to nic takiego Cię już nie spotka? Owszem, na pewnym etapie są to doktryny i prawdy potrzebne, choćby po to by dać przerażonej jednostce nadzieję, że jakiś „Karman” czuwa niczym srogi ojczulek nad tym, by krnąbrne ziemskie dzieci dostały swoją nagrodę tudzież karę.. Niczym w katolicyzmie i w 3000 innych ziemskich religii.

Jest to dobre jako „szkoła podstawowa” i na tym etapie jest konieczne. Jednak przychodzi taki okres, że zaczynasz zauważać, że to zwyczajnie nie działa. Zauważasz że doktryny mistrzów new age tak naprawdę nie przynoszą żadnych owoców. Są jasno określone prawa i zasady. Jeśli naruszasz światową równowagę w destrukcyjny sposób – dostaniesz prztyczka bądź kopniaka od sił korygujących. Jeśli nie naruszasz jej destrukcyjnie i zachowujesz równowagę – to czekają Cię wspaniałe życiowe doświadczenia. Przy czym zimnych i niewzruszonych sił korygujących nie obchodzi czy jesteś dobry czy zły, czy jesteś empatycznym człowiekiem czy psychopatą. Powiem coś, co może Ci się nie spodobać..

Otóż to właśnie Ci źli czy też psychopaci zachowują równowagę częściej niż Ci dobrzy i empatyczni. I to Ci dobrzy i empatyczni stale dostają ciosy i kopniaki, podczas gdy źli i psychopaci robią kariery, biznesy i rządzą całą planetą. Możesz na to się wkurzać, możesz się załamywać, możesz próbować być tak jak Ci źli (co się nie uda). To są wyjścia niepoprawne. Możesz wybrać też wyjście poprawne i nauczyć się korzystać z praw wszechświata. Ich to naprawdę nic a nic nie obchodzi. Pomagają one i wynoszą na piedestał tych złych, ale równie dobrze mogą pomóc podbić świat człowiekowi dobremu o gołębim sercu.

A teraz ciekawy cytat Vadima Zelanda. Mówi on trochę o tym, jak stać się drugim Osho. Czy po jego przeczytaniu będziesz wiedział?

Cytuję: „Powinieneś dążyć do wolności od destrukcyjnych wahadeł, lecz to nie znaczy, że trzeba w ogóle się izolować. Całe społeczeństwo zbudowane jest na ich interakcjach, dlatego pozostaje albo uciec w Himalaje, albo poszukać swojego wahadła. Pustelnikom łatwo „obcować z Wiecznością”, kiedy znajdują się daleko od wahadeł. Lecz wystarczy takiego pustelnika przenieść z powrotem do agresywnego środowiska wahadeł, a z miejsca straci swoją równowagę i dystans.”

Ten cytat jest po prostu fenomenalny. Jeśli jeszcze nie wiesz, to powiem Ci wprost jak stać się drugim Osho choćby dzisiaj, choćby natychmiast:
-daj mi chatkę w odludnej głuszy Bieszczad, ale z opłaconym podatkiem gruntowym itp itd, z wszelkimi wygodami, szerokopasmowym internetem i zapasem żarcia na 2 lata – to będę drugim Osho;
-daj mi 100 rolls royce’ów i z tysiąc wysadzanych diamentami zegarków – to będę drugim Osho;
-przelej mi na konto miliard dolarów – to będę drugim Osho – choćby w tej chwili, choćby teraz.

Zrób to, osiągnij to, to będziesz mógł sobie zbijać bąki, bajerować wyznawców (a raczej wyznawczynie xD) i pisać piękne cytaty o tym jakie oświecenie (którego jednak nikt nigdy nie widział…) jest fajne. Czy już wiesz do czego zmierzam? Kwestią otwartą pozostaje to, na ile dobra materialne i komfort mieszkania w naturze pozwoliły Osho być Osho. Możliwe że gdyby nie ten szczęśliwy zbieg okoliczności, to Osho nie stałby się Osho, ale byłby schorowanym i klepiącym biedę rikszarzem jakich miliony, bez śmiechowej czapeczki i odjechanej, psychodelicznej ksywki, i nie dożyłby nawet 35 roku życia.

Owszem, dopuszczam możliwość że Osho mógł mieć poprzez swoje umiejętności tak wielki wpływ na system i na materię, że te bogactwa mu się po prostu należały. że były mu po prostu przeznaczone. Ty też będziesz miał taki wpływ, jak nie teraz, to np za 20 czy za 20.000 lat w przyszłych życiach. Bo takie jest przeznaczenie człowieka świadomego. Do tego przecież dążymy. Jednak warto zadać sobie kilka pytań…

-Czy gdyby Osho zamiast mieszkać w psychodelicznej i pełnej sielskiej natury okolicy, mieszkał na polskim blokowisku – to czy stałby się Osho?
-Czy gdyby Osho pracował przy maszynie razem z typowymi Januszami i Grażynami, musząc napierdalać w nią młotem po kilka razy by odpaliła, i dostawałby za taką pracę 2200 złotych brutto – to czy stałby się Osho?
-Czy gdyby Osho zamiast podróżować pozłacanym Roll Roycem, musiał podróżować tramwajem w godzinach szczytu, z pijanymi, agresywnymi, cuchnącymi i przede wszystkim wampirującymi pasażerami – to czy stałby się Osho?

Czy teraz wiesz do czego zmierzam? Chyba tak. Wiadomo że potrzeby materialne są najsilniej akcentowane i zauważane przez umysł. Jeśli nie ma zaspokojonej sfery materialnej, to nie ma co czekać na rozwój duchowy i jakikolwiek inny. Niezaspokojenie potrzeb materialnych i potrzeb bezpieczeństwa to jedna wielka rozpacz która generuje jeszcze gorsze linie życia. Wiedzą to doskonale elity polityczne, stąd drapieżny kapitalizm, stąd ubożenie wszystkich klas społecznych. No i zaraz pojawiają się lęki, kompleksy i ciężkie, przewlekłe choroby.

Żadną sztuką jest się stać oświeconym, gdy mamy zdrowie, ekstrawertyzm, pieniądze, partnera życiowego i piękną naturę u boku. Gdy ktoś ma to wszystko to rzeczywiście, przeczyta jeden rozdział jakiejś new age’owej książki i z marszu poczuje się lepiej, i jeszcze nazwie tę iluzję oświeceniem. Prawdziwą sztuką jest zastosować takie metody i sposoby, które pozwolą podnieść się z kolan umarłemu za życia. Prawdziwą sztuką jest podnieść się z kolan pomimo kompleksów, lęków, traumy, depresji, choroby. A tu książki i teksty guru new age milczą jak zaklęte.

Nomen omen, jest to potężna i niemal zupełnie niezapełniona nisza rynkowa. Popatrzcie tylko na to. Prawie wszystkie coachingi które wyrastają jak grzyby po deszczu, doktryny mistrzów new age i tym podobne – są dla ludzi którzy już coś w życiu osiągnęli (najczęściej dużo) i którzy chcą mieć jeszcze więcej i więcej. Więc mimochodem kupują książkę Osho czy Tolle’a, zapisują się na kurs jogi – by było jeszcze bardziej kolorowo, ekstatycznie, na maxa.

A tymczasem rzeczywistość jest taka, że teraz coraz więcej ludzi jest zdołowanych i na dnie. Coraz więcej cierpi np na depresję czy traumy. A recept dla nich, poza tymi lekarskimi, wciąż jest jak na.. lekarstwo. Nomen omen. Ja z tej pozycji piszę. Nie osiągnąłem jeszcze pełni, a do sukcesu wciąż pozostał jakiś tam kawałek drogi do przebycia. Wiem jednak co działa a co nie działa, i za to jestem wdzięczny losowi. Kapitalizm umyślnie wepchnął nas w sidła chorób, depresji, nerwic i braku perspektyw na jakikolwiek rozwój. Jednak to nie kapitalizm, paradoksalnie, jest problemem. Problemem jest nasza nieznajomość „instrukcji obsługi” człowieka i świata.

Ci, którzy są szczęśliwi i osiągają sukces, nawet jeśli Ty nazwiesz ich złymi, psychopatami – niejako podświadomie i intuicyjnie stosują prawa wszechświata. A te prawa możesz poznać i Ty, i wcale nie musisz przechodzić na ciemną stronę mocy. A wręcz przeciwnie – dopiero wtedy potencjał jasnej strony będzie błyszczał coraz dobitniej.

Poniżej lista nowych wpisów z kategorii: „Świadomość, wiedza ukrywana, tajniki psychologii, relacje i emocje oraz rozwój osobisty i duchowy„. Są to najnowsze wpisy, opisuję w nich prawa wszechświata i moją przygodę z ich poznawaniem i stosowaniem::)
https://atomic-temporary-22196433.wpcomstaging.com/strony-linki/swiadomosc-nowe/

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej I Ty możesz być drugim Osho! Powiem Ci jak, bo wiem…

Czy duchowość może szkodzić?! Źle rozumiana może, zobacz jak się nie dać!

Czy duchowość może szkodzić?! Źle rozumiana może, zobacz jak się nie dać!

duchowośćKolejny felieton o tym, co należy zaliczyć do nurtu new age, a co do wiedzy wartościowej. Jest to rozgraniczenie dość trudne bo granice są bardzo płynne. No i do samej doktryny new age nic nie mam. Naprawdę. Wiadomo że społeczeństwo (i każda większa zbiorowość) wykoślawi i wykrzywi każde możliwe pojęcie i każdą wartość. To jest prawo masowości. Jeśli jakaś wartość albo jakaś doktryna zyskuje na popularności, to automatycznie traci na jakości. Pomimo wypaczeń, wykrzywień i momentami ogromnej śmieszności (tzw. lolcontent) w new age jest swego rodzaju piękno i potencjał.

Poza tym new age ma szansę zostać doktryną fundamentu naszej euro-amerykańskiej cywilizacji. Cywilizacji turańskich (barbarzyńskich) takich jak Rosja, islam, Afryka, Chiny i reszta Azji – nie biorę w ogóle pod uwagę. Bo jest to mentalność często wczesnego średniowiecza i cywilizacje te mają zupełnie inne tempo ewolucji i rozwoju. Stąd mieszanie kultur jest tak skrajnie niebezpieczne. Bo kultury niższe degenerują naszą, i elity dobrze to wiedzą. Ich plan islamskiej inwazji jest tak perfekcyjny, że aż diaboliczny.

New age zastąpi więc te doktryny fundamentu, które są dotychczas obecne i które coraz bardziej się nie sprawdzają. Są dwie takie doktryny. Pierwsza z nich to judeochrześcijański monoteizm (katolicyzm, prawosławie, protestantyzm, judaizm). Druga doktryna to oczywiście system kartezjańsko-newtonowski, zwany także materializmem, racjonalizmem, ateizmem. New age jest o dwa schodki wyżej niż judeochrześcijański monoteizm i o jeden schodek wyżej niż materializm. Pamiętajmy że świadomość cywilizacji i innych wielkich zbiorowości ewoluuje bardzo powoli, przez tysiąclecia i dłużej.

Ty masz szansę na tysiące a nawet miliony razy szybszą ewolucję swojej świadomości, jeszcze za tego życia. Opiszę te założenia new age, które wg mnie należałoby zwyczajnie odrzucić. Zaczynamy.

1. „Ego jest niepotrzebne, pozbądź się ego

Ten kto tak uważa, zwyczajnie nie wie o czym mówi.. Albo mówi to z niewiedzy, albo chce zwrócić uwagę na problem transformacji ego, jak czynią to mistrzowie new age. Kłopot jest stale ten sam i był wiele razy tu omawiany.. Otóż mistrzowie new age nie zostawili nam żadnej instrukcji. Instrukcji nie ma, powiesz? To wszystko stanie się w odpowiednim czasie? Oświecenie przyjdzie gdy będziesz gotowy, nie wcześniej i nie później? I tak i nie.

Nie, ponieważ nawet słabo uduchowiona osoba może wykorzystać potężne prawa wszechświata. Nawet słabo uduchowiona osoba może tu i teraz odciąć się od destrukcyjnych programów społecznych, ideologicznych, religijnych, politycznych. A to tak wychwalane przez ideologów new age oświecenie? A niech sobie przyjdzie choćby za 50 lat lub w przyszłym życiu. Tu i teraz możesz zrobić jedno: czuć się dobrze sam ze sobą, osiągnąć jakąś tam stabilność, może nawet trochę szczęścia, możesz docenić codzienne radości i cuda.

Ale do meritum: otóż ego jest nam zawsze potrzebne. Ego to pewna część naszego ja, choć nie jest ono całością naszego ja. Destrukcja ego oznacza automatycznie destrukcję naszego ja, naszego umysłu. A jak wiemy, ciało fizyczne nie może żyć na tym świecie bez ciągłości własnego ja i bez umysłu.. Więc uważajcie bardzo z tym niszczeniem ego. Chodzi z grubsza o to, by ego przetransformować i skłonić je do twórczej pracy. Ego większości ludzi jest „z automatu” zaprogramowane na pracę dla czyichś programów (zwanych wahadłami bądź egregorami – są to świadomości zbiorowe ideologii, społeczności, religii itp itd). Czyli jest zaprogramowane na destrukcję. Taki jest już program wychowawczy i socjalizacyjny i nic na to nie poradzimy. Dorastanie i socjalizacja to tak naprawdę powolne schodzenie do mentalnego i duchowego grobu.

Tak zaprogramowane ego dąży do coraz to nowych i nowych celów, coraz to nowych pragnień. Spełnisz jedno pragnienie? Okej, poczujesz chwilę ekscytacji, niemal boskiej euforii.. Ale tylko chwilę. Potem ego wygeneruje kolejne i kolejne pragnienie, cel, i tak bez końca, do usranej śmierci. Jak sami widzimy, jest to program destrukcyjny, nowotworowy, i tu mistrzowie i guru new age mają rację. Zostało to dobrze opisane w jednej ze starych polskich piosenek: „Nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go.. ale by gonić go.. ale by gonić go„. Pytanie, czy naprawdę chcesz całe życie spędzić na spełnianiu coraz to nowych oczekiwań, żądań, pragnień, celów? I to nie Twoich?

2. „Cisza przemawia

Nie wiem jak Wy, ale ja uważam że cisza jednak nie przemawia.. Gdybym miał za 5, 10 lat pisać książkę, to dałbym jej na pewno tytuł: „Cisza nie przemawia„. Ciszę czyli stan pustki, próżni, odłączenia od umysłu, medytacji.. można porównać do pierwiastka męskiego wszechświata. Czyli Architekta, Logosa, zbioru praw i zasad, ale też: pustki, próżni, niebytu, nieobecności, opuszczenia, otchłani.

Czymże byłby jednak pierwiastek męski bez żeńskiego? To nie cisza przemawia. To Ty wypełniasz tę ciszę, która jest stanem „zerowym„, podług swojej kreatywności i swojej woli. Na tym polega całość ziemskiego doświadczenia. Medytacja, wyciszenie umysłu, poczucie niebytu też pełnią swoją rolę, ale jest to tylko jedna strona medalu.

Cała druga strona tego samego przecież medalu to ogrom ziemskiego doświadczenia, to Twoja świadoma kreacja. Kreuj i doświadczaj mądrze – o to chodzi. Zabawa, radość, relacje międzyludzkie, miłość, seks, a nawet szczypta szaleństwa, narkotyki, twórczość – też jest tego integralną częścią. I też zawiera w sobie piękno. Wcale nie chodzi o to, by stać się wiecznie medytującym i super-oświeconym joginem, lewitującym gdzieś wysoko nad tą „profaniczną” Ziemią, z dupą w chmurkach. Taki żywot byłby tak naprawdę bardzo pusty, monotonny i niezbyt uczący. Choć do tego właśnie dążą wszelkie teorie i założenia new age.

Do tego dochodzi jeszcze coś, czego new age Ci nie powie.. Chodzi o jedność duszy / podświadomości i umysłu. Umysł logiczny bez jedności z duszą tworzy swoje potworki. Ideologie, religie, obłędne recepty na życie, czy omawianą powyżej obłędną grę ego. Zaś dusza bez jedności z umysłem jest bezwładnym i niesterownym okrętem, który prowadzi nas na manowce. To właśnie wtedy podświadomość / dusza, by odciągnąć umysł od obłędnych działań i programów, robi coś, co wręcz zmusza nas do zatrzymania się i zmiany życiowej drogi.

Wtedy właśnie pojawia się choroba, jakiś wypadek, utrata pracy, partnera, czy inne nieszczęście. Dusza bez steru umysłu wygenerowała takie zdarzenie by przysłowiowo rzucić w Ciebie tą cegłą i zmusić do refleksji, przystopowania, odwrotu. Dusza bowiem nie rozumie języka umysłu i nie rozumie, że umysł i Ty po takim wydarzeniu ekstremalnie cierpisz. Dla niej liczy się realizacja ewolucji Twojej istoty, nawet za cenę tragedii życiowej i traumy. Osiągając jedność duszy i umysłu sprawiasz, że takie rzucanie w ciebie tą przysłowiową cegła na oślep nie jest już konieczne. Bowiem Twój umysł razem z duszą realizuje swoją prawdziwą misję – pasję, hobby, przeznaczenie.. Umysł i ego mają swoją pożywkę (tym razem twórczą i pozytywną), a dusza śpiewa, bo dzięki temu uczy się i ewoluuje.

3. „Żyj tu i teraz, odetnij się od przeszłości i przyszłości

Jest to jedno z czołowych założeń new age. Również jest w nim trochę nieścisłości. Po pierwsze, CO KONKRETNIE trzeba zrobić, by żyć tu i teraz? Cóż, wielcy mistrzowie i guru albo milczą jak zaklęci na temat metod, technik i sposobów, choć sami z nich zapewne korzystali zanim się oświecili. Albo zabrali bezcenną wiedzę do grobu, na zawsze. Nie wiemy dlaczego tak jest / było. Być może to nie był jeszcze czas ku temu. Być może gdyby w tamtym czasie ujawnili te metody – to by zostali zamordowani. Być może byli z premedytacją działającymi agentami systemu..

Ale teraz te metody zostały ujawnione, i z biegiem lat jest ich ujawnianych coraz więcej. Czytaj więc tych mistrzów, którzy to opisali. Dymitr Wereszczagin, Vadim Zeland, Franz Bardon, Mark Passio, a nawet.. Feliks Koneczny z jego ciekawą nauką na temat kondycji różnych cywilizacji. To jest kilka nazwisk, pierwszych z brzegu. Możesz przeczytać także „Potęgę Podświadomości” czy „Nową psychocybernetykę„. Idź tam gdzie jest moc i gdzie są sposoby i metody, a nie tylko czysta teoria.

Ale dalej: znowu, dlaczego mamy odcinać się od bezcennego bagażu doświadczeń z przeszłości? Moja przeszłość była bardzo traumatyczna, świat mi zabrał bardzo dużo, może trochę za dużo. Ja nie jestem tym ekstrawertycznym aż do granic „poszukiwaczem przygód„, który wszystko ma na pstryknięcie palcem. Biznes nie biznes, relacje, a nawet uduchowienie.. Nie. Ja musiałem przejść swoje życiowe piekło i sięgnąć dna. Świat jednak zawsze sprawiał, że byli przy mnie ludzie, którzy mi pomagali dowiedzieć się i zrozumieć. Pojawiali się oni w kluczowych i odpowiednich momentach.

Bez swojej przeszłości i bez pomocy tych niezwykłych osób nie byłbym tym, kim jestem. Ja dziękuję za tę przeszłość. Być może życie poprzez czasowe „wyłączenie” mnie i rzucenie na dno, uchroniło mnie od czegoś jeszcze gorszego, od czegoś czego bym absolutnie nie uniósł. I co skończyłoby się np zawałem, przedawkowaniem jakiegoś narkotyku czy samobójstwem. Dlaczego mam się więc odcinać? Przecież nasza obecna sytuacja i nasze obecne wybory są mniej lub bardziej zdeterminowane przez przeszłość.

Cały myk polega na tym, by z przeszłości wyciągnąć twórcze wnioski i by mniej teraźniejszych rzeczy było zdeterminowanych przez przeszłość. No a przyszłość, to co będzie? To też piękna sprawa. „Wszystko w Twoich rękach – to zdanie które uskrzydli wizjonera i przerazi tchórza„. Na podstawie przeszłości i Twoich teraźniejszych działań i wiedzy, możesz się nastroić na wspaniałe linie czasowe. Musisz mieć tylko wiedzę jak to należy robić. A jest to dużo prostsze niż myślisz. Nie ma w tym wiedzy tajemnej, nie trzeba angażować aniołów czy demonków (które potem żarłocznie dopominają się o zapłatę), nie trzeba ruszać maszynerią astralu i nie trzeba być wysoko wtajemniczonym satanistą czy illuminatą.

Było to wielokrotnie opisywane u mnie, odsyłam do poprzednich artykułów. Link do nich wklejam pod koniec tego wpisu. Odsyłam też do opracowań i książek tych mistrzów, o których powyżej wspominałem. Nie da się opisać nawet w tysiącu takich artykułów tego wszystkiego. Zresztą to nie ma sensu. Ważne jest to, że nie trzeba odcinać się w 100% od przeszłości i wręcz nie powinno się rezygnować z przyszłości. Pewne odcięcie się od tego co było jest potrzebne. Ale znowu, czy marzyłaby Ci się całkowita amnezja, gdybyś nie mógł korzystać z zasobnika doświadczeń i wiedzy, i wszystkiego musiał się uczyć od zera?

4. „Twoje życie jest zdeterminowane przez prawo karmy

..i przez astrologię, numerologię, gematrię, prawa tarota, wiedzę Majów i innych srajów.. No dobrze, ograniczam już swój wrodzony cynizm, spokojnie. Takich założeń i doktryn new age, które mają wręcz maszynowo programować nasze życie, jest zapewne więcej niż wymieniłem powyżej. No dobrze, a co z naszą wolną wolą? Co z naszą świadomą kreacją? A co jeśli nasz portret numerologiczny zaprzecza całkowicie temu, co mówi o nas wiedza Majów, i tylko częściowo pokrywa się z tym co mówi tradycyjna astrologia? Istne urwanie głowy.

A co jeśli bym Ci powiedział, że żadne prawo karmy NIE ISTNIEJE? A co jeśli bym Ci powiedział że te wszystkie numerologie i inne, oznaczają tylko pewien potencjał, zbiór możliwości i spekulacji? Jeśli jesteś lemingiem to jesteś lemingiem, i nie ważne czy jesteś numerologiczną 1, 9, 11 czy 44. Możesz być mistrzem wcielonym i być numerologiczną 3 albo 5. Wpierdalasz chipsy i wszelkie inne śmieciarskie żarcie, chlejesz na potęgę alkohol i coca colę, masz gdzieś swoją świadomość i uduchowienie.. To bardzo cienko widzę nie tylko Twoje duchowe potencjały, ale nawet dożycie w zdrowiu do 40 roku życia. I nie ważne, że z dnia urodzin jesteś numerologiczną mistrzowską 11 czy nawet 44.

Co do samego prawa karmy, to całkiem możliwe że coś takiego w ogóle nie istnieje! Bardzo logicznie wyjaśnił to Vadim Zeland. Pisał on, że są logiczne konsekwencje naszych czynów. Otóż nie mamy poprawnej instrukcji obsługi świata i samej istoty człowieka. Gdzieś tam na przestrzeni tysiącleci ją utraciliśmy. Robimy różne głupstwa, więc to logiczne, że siły równoważące wszechświata ustawiają nas do pionu. Karmy nie ma, są tylko nasze czyny i ich oczywiste konsekwencje, zapisane w prawach wszechświata. Poznaj je i wprowadź w życie, to zaraz zobaczysz jak to rzekomo wszechwładne i wszechpotężne prawo karmy, z którym nie można nawet dyskutować (herezja! Brak oświecenia! Niska duchowość!) zniknie w oczach.

Osobną teorię ma Dymitr Wereszczagin, rosyjski okultysta. Mówił on wprost o globalnym procederze wampiryzmu energetycznego. Nasi poczciwi rodzice, dziadkowie, wujkowie, ciocie, a także kumple, psiapsióły, współpracownicy czy ludzie spotykani gdziekolwiek – okazują się być wampirami energetycznymi. Robią to oczywiście w ogromnej większości przypadków nieświadomie, intuicyjnie. Kradnąc Ci energię wywołują złe samopoczucie, doły emocjonalne, traumy a nawet choroby.

Wygląda to choćby tak:
-„Piszesz artykuł? A to Ty umiesz pisać?! A to Ty jakiś wykształcony jesteś? A niby kto Ci za niego zapłaci?! A co z Twoją pierwszą pracą, nie szanujesz jej już? Zwolnić się chcesz? A ZUS i ubezpieczenie?
-„Boże Jarek jak Ty schudłeś! Jesteś taki chudy, Ty uważaj!” (Podczas gdy moja waga mieści się w górnej granicy prawidłowego BMI a ja po prostu zdrowieję i podnoszę się z dna)

Czyli bezlitosny wampiryzm energetyczny wyszarpujący kawał życiowej energii, ukryty pod społeczną maską troski i pomocy. Prawa karmy więc nie ma, jest podkradanie energii i jego logiczne konsekwencje. Możesz się nauczyć przed tym bronić, co sugeruje Wereszczagin pisząc 10 tomów książek z serii DEIR. Poświęconych dokładnie temu zagadnieniu. Poznaj tę wiedzę, a zobaczysz jak rzekomo potężne niczym Tyranosaurus Rex prawo karmy, skurczy się do rozmiarów ratlerka. I Zeland i Wereszczagin mają jednocześnie rację, tylko opisują nieco inny obszar naszej bardzo rozległej i bardzo skomplikowanej rzeczywistości.

5. „Telegonia działa także u ludzi

Telegonia czyli pogląd że pierwszy partner kobiety „programuje” ją także fizycznie, to jeden z filarów new age. Jest to doktryna której dużo bliżej do siepaczy z państwa islamskiego, niż do ciągle reformującego i cywilizującego się katolicyzmu. Naprawdę, nawet większość katolików, w tym tych serio konserwatywnych, nie wyznaje tak antyludzkiego i zdehumanizowanego poglądu jak telegonia. I naprawdę nie wiem, jak liberalni na ogół wyznawcy new age godzą tak fundamentalną sprzeczność.

U ludzi wiele zasad związanych z seksualnością działa zupełnie odwrotnie niż w świecie zwierząt. U zwierząt piękne są samce, samice są na ogół szarymi myszkami. U ludzi piękne są kobiety. Zwierzęta (nie licząc delfinów) nie odczuwają emocjonalnej przyjemności z kopulacji, uprawiają ją dla rozładowania. U ludzi zaś miłość i seks są największym ziemskim Sacrum, są św. Graalem. U ludzi działają zasady tantry i okultyzmu związanego z seksem. Gdyby chodziło tylko o toporne programy natury, to tantra i magia seksualna byłyby nieobecne. Bo naturze do rozmnażania nie są one potrzebne. Są wręcz stratą czasu i energii, a podstawową zasadą natury jest oszczędzanie energii za wszelką cenę.

Ta rzekoma nauka (telegonia) to nic innego, jak powielenie prastarych patriarchalno-męskich doktryn, lęków i kompleksów w formie new age. Freud czytając założenia telegonii pękł by ze śmiechu, Jung zapewne by posmutniał rozdzierając szaty nad tym, co też stało się z duchowymi naukami. Kiedyś czytałem bogate opracowanie o tym, że telegonia jest tak naprawdę zakulisową konspiracją konserwatywnych mnichów prawosławnych ściśle powiązanych z psychotronicznymi jednostkami KGB i GRU. Ich celem było przemycenie starych, patriarchalnych treści w nowoczesnej formie new age.

Istotne jest co innego. Każda władza (duchowna, świecka i każda inna) od zarania dziejów ograniczała ludzką seksualność. Z jednej strony jest to dobre, ale tylko dla trwania cywilizacji, społeczeństwa, tej całej szarej masy. Bo to trzeba trzymać w ryzach, bo dzieci muszą się chować w rodzinach, bo rząd, kapłani i korporacje potrzebują mięsa armatniego. Czyli obywateli, pracowników, podatników, wyznawców, konsumentów, żołnierzy. System potrzebuje swoich „baterii zasilających” więc robi co może by się chronić i by ograniczać potencjał jednostek.

No i dochodzimy do sedna. Z drugiej strony, jest to niekorzystne dla nas, czyli dla jednostek. Im więcej seksu masz, tym szczęśliwszy i potężniejszy jesteś, choć to oczywiście nie jest takie czarno-białe. A systemowi nie jest potrzebny obywatel szczęśliwy, bo ten jest mało produktywny, filozofuje, neguje system itp. Więc taśmowo podczas wychowania i socjalizacji generuje się ludzi nieszczęśliwych. Ma to swój cel – cel trwania i potęgi systemu.

Musimy tutaj coś wyjaśnić – coś bardzo ważnego. Otóż Rosja wpompowała miliardy dolarów w kult new age – tak, by promował on jej wizję podboju planety. Na głęboko zakulisowym planie toczy się psychotroniczna wojna o umysły. „Galaktyczna federacja światła„, „Cobra” i tysiące innych channelingów to tak naprawdę dzieło KGB / GRU. Albo jest to dzieło ich tysięcy psychotroników i jasnowidzów, albo jest to dzieło wysoce zaawansowanej technologii takiej jak „Oko Moskwy” – instalacji kontroli umysłów do dziś działająca w czarnobylskiej zonie.

Mnisi prawosławni powiązani z tym psychotronicznym projektem mieli stworzyć doktrynę telegonii. Przecież zdecydowana większość popularyzatorów telegonii to nazwiska rosyjskie. Polacy tylko przetłumaczyli i roznieśli w świat tę obłędną, koszmarną teorię.

To by było na tyle, przynajmniej na razie! Wszystkim życzę zrozumienia, świadomego wykorzystywania praw wszechświata i twórczej kreacji swojego życia. A osobom którzy są wciąż w duchowej „szkole podstawowej” – życzę szczerze pójścia wyżej i wyżej, ku tej wspaniałej przygodzie. Bo takie jest ostatecznie przeznaczenie człowieka, jak mówią oświeceni będący daleko w drodze – szczęście, radość nawet z chwil małych, i ciągły rozwój.

Poniżej lista nowych wpisów z kategorii: „Świadomość, wiedza ukrywana, tajniki psychologii, relacje i emocje oraz rozwój osobisty i duchowy„. Są to najnowsze wpisy, opisuję w nich prawa wszechświata i moją przygodę z ich poznawaniem i stosowaniem::)
https://kefir2010.wordpress.com/strony-linki/swiadomosc-nowe/

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej Czy duchowość może szkodzić?! Źle rozumiana może, zobacz jak się nie dać!

Bóg nas opuścił? A może umarł przed milionami lat?!

Bóg nas opuścił? A może umarł przed milionami lat?!

duchowość (3)Istnienie boga osobowego jest tak marginalnie nieprawdopodobne, że wręcz w ogóle nie powinno być brane pod uwagę. Doktryna new age twierdzi, że bóg jest bliżej nieokreśloną, efemeryczną energią. A co jeśli i to nie jest prawdą?

Jeśli jednak taki bóg osobowy istnieje (istniał?) to niemal pewne jest, że zapomniał o nas lub wręcz nas opuścił, i to bardzo dawno temu. Kto wie, być może nawet rozpadł się, umarł, anihilował. Jeśli jakimś cudem taki bóg istnieje dalej.. To wręcz należy go znieść, zanegować, choćby ustawą, podług tego co pisał Nietzsche. To co możemy zaobserwować tu i teraz, a z czego 99,9% ludzkości w ogóle nie korzysta, czyli prawa wszechświata, wydaje się być pozostałością, reliktem, artefaktem dawnego boga.

Prawa wszechświata – zatrzymajmy sie chwile nad tym. Bóg o ile istniał, dał nam pewien zbiór zasad, praw i możliwości do wykorzystania. Dał nam też prawo wolnej woli (stanowczo za dużo..), byśmy mogli czynić swoją wole wedle upodobania. Możesz korzystać z tych praw, zasad i możliwości, możesz też z nich nie korzystać i je np demonizować jako złe, bądź uznać, że nie istnieją, że to „oszołomstwo” niegodne XXI wieku.

Możesz z nich korzystać w sposób dobry bądź zły. Narzedzie jest do bólu neutralne – nie myśli, nie zastanawia sie, samo z siebie wrecz nie żyje. To Ty nadajesz mu (lub nie nadajesz) mocy sprawczej. I boga to kompletnie nie obchodzi. Ludzkość od niepamietnych czasów jest nauczona, by nie korzystać z wiekszości praw i opcji wszechświata. Dawniej za korzystanie z wielu z nich groził stos inkwizycyjny, wyklecie ze społeczności i inne sankcje.

Dziś przybiera to bardziej dyskretną postać. Oto bowiem kapłan religii katolickiej powie Ci, że to grzech, piekło i siarka, bo nie podoba to sie jakiemuś żydowskiemu bóstwu sprzed wielu tysiecy lat. Kapłan religii naukowej (racjonalizm / sceptycyzm / materializm) powie Ci, że to nie działa, że to nie jest udowodnione naukowo. Że to oszołomstwo, lolcontent, obciach. Kapłan katolicki (jak i islamski i żydowski) służy jahwe, zaś kapłan naukowy służy mamonie (korporacjom, poteżnym lobbies, rządom). Jednak im obu zależy na tym samym – byś był ciemny i byś nie korzystał z praw wszechświata. Na tym manifestuje sie dziś odwieczny sojusz tronu i ołtarza.

Swoją drogą to musi brzmieć nie tyle bluźnierczo, co wręcz strasznie np dla katolika. Nie ma dobrotliwego boga ojca, który patrzy jakie grzechy wyprawiasz z żoną w sypialni a potem łaskawie je odpuszcza podczas spowiedzi. Jest za to komputerowa, numeryczna super-symulacja o strukturze hologramu. Nie ma piekła i niby to dobrze, ale z drugiej strony nie ma też nieba. Nie ma dokąd pójść ani po kare, ani tym bardziej po nagrodę. Jest tu i teraz, a po śmierci kolejne tu i teraz w nowym ciele. Jest pustka (niepamieć, nicość) którą niektórzy nazywają Bogiem.

Tu doktryna new age też sie myli. Bo nadaje bogowi te same pojecia i atrybuty, tylko ubrane w nowoczesną, „energetyczną” forme. New age jest w zasadzie kupą łajna, ale nie potepiam go ani nie demonizuje. Chciałbym by w przyszłości ta doktryna była rdzeniem naszej euro-amerykańskiej cywilizacji. Bo dwa dotychczasowe (chrześcijański monoteizm i kartezjańsko-newtonowski racjonalizm) są już niewydolne i nie odpowiadają na odwieczne człowiecze dylematy. New age powinno być „dla ludu„, by go jakoś tam cywilizować i poskramiać. Bo chrześcijaństwo i inne religie nie dają już sobie z tym rady, ludzie je mają w dupie. Natomiast zawsze bedzie bardziej wartościowa wiedza, poza mainstreamem. To z niej korzystajmy.

Niestety, nie byłem na tyle mądry by uniknąć pułapki filozofii new age. Osho, który jak sie okazuje wcale nie był taki świety, Tolle, de Mello i inni widmowi nauczyciele iluzji. Guru, którzy dają czysty opis, ale nie dadzą Ci najważniejszego. Nie nauczą Ci jak korzystać z praw wszechświata, tu i teraz, w świecie realnym. Oczywiście – są ludzie którzy po przeczytaniu jednego rozdziału książki Tolle stają sie nagle super-oświeceni. I jeszcze zakrzykną z oburzeniem – kim jesteś, Kefir, by negować nauki mistrzów?

Cóż, jestem tym, który sprawdził i który wie, że to nie działa. Prawa wszechświata mają to do siebie, że korzystać z nich może właściwie każdy. I super-hiper ekstrawertyk, któremu wszystko sie w życiu udaje i który wszystko ma na pstrykniecie palcem. Ale może je również wykorzystać osoba w depresji, po traumie, po przejściu życiowego piekła, po życiowej porażce, po siegnieciu dna. Ja pisze z pozycji tych drugich, a jest nas wiekszość.

Skuteczność jest miarą prawdy„. Jeszcze raz napisze, że prawdą jest to, co działa tu i teraz. Jest nią to, co możesz wcielić w życie i w chwili radości, i w chwili totalnego załamania i depresji. Jakie rzeczywiste rezultaty przynosi wiedza, z którą obcujesz? Co konkretnie sie zmieniło w Twoim życiu? Na te pytania sobie odpowiedz siegając po kolejną książke czy zapisując sie na kolejny kurs. Mistrzowie duchowi, wielcy guru, mają na to swoją recepte: „oświecenie przyjdzie samo, musisz być gotowy, sam bedziesz wiedział kiedy„.

Myśląc w ten sposób, możesz stracić 3 lata tak jak i ja. Możesz też stracić 30 lat a nawet całe życie. Jakie jest wiec wyjście? ZMIEŃ TO MYŚLENIE i czyń swoją wole. Może to i prawda, może oni mają racje. Ale tu i teraz możesz korzystać z praw wszechświata, tu i teraz możesz odciąć sie od destrukcyjnych programów i wiezi społecznych, ideologicznych, religijnych. Czytaniem kolejnej już książki napisanej przez guru new age, w której jest w zasadzie jedno i to samo, nic nie zrobisz ponad to, co już masz.

Przeczytaj moje inne artykuły o duchowości:
Co by było, gdyby ludzie nadal żyli 1000 lat tak jak przed wiekami?
Poczucie winy jest najpotężniejszym mechanizmem manipulacji na Ziemi
Przypadek jest imieniem Boga
Granice wyborów i paradoksalność zniewolenia
Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!
Przestańmy obawiać się globalnej tyranii, nie tędy droga..
Ziemia jest piekłem ale jest szansa na zmianę. To zależy też od Ciebie!
Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej Bóg nas opuścił? A może umarł przed milionami lat?!

Kilka zasad życia na Ziemi. Są inne niż te powszechnie głoszone!

Kilka zasad życia na Ziemi. Są inne niż te powszechnie głoszone!

duchowość (5)Zapraszam do przeczytania kilku cytatów dotyczących życia i jego związków z metafizyką. Metafizyka ma to do siebie, że nie da się bezpośrednio udowodnić jej istnienia, można jednak obserwować ją na co dzień. Tak samo można odnaleźć poszczególne elementy „zamysłu” architekta wszechświata w tym, co znamy i obserwujemy.

Jeden z cytatów jest o tak zwanym szukaniu szczęścia. O tym mówi mnóstwo ludzi – że chcą znaleźć szczęście. Tak więc szczęście ma przybyć razem z: skończeniem liceum, potem ze skończeniem studiów, znalezieniem pracy, partnera, kupnem samochodu, mieszkania, awansem, urodzeniem dzieci, wnuków, przejściem na emeryturę..

I tak całe życie, w kółko. Szczęście jest tak powszechnie poszukiwane, i tak powszechnie nie nadchodzi. Sztuką jest się zatrzymać i znaleźć to mityczne szczęście w chwili obecnej. Przeszkadzają w tym jednak dwa poważne czynniki. Pierwszy z nich to konstrukcja ludzkiego umysłu i psychiki, która wg mnie jest spartaczona, lub celowo źle zaprojektowana.

Drugi z nich to konstrukcja ziemskiego systemu, która jest lustrzanym odbiciem tego, co ludzkość ma w sobie. Jest to konstrukcja zła, bazująca na wyzysku i biedzie. Kapitalizm jest tak zaprojektowany, by człowiek nie miał czasu, sił i pieniędzy na znalezienie tego szczęścia. Elity tego świata bardzo dobrze wiedzą, że gdy nie są zaspokojone potrzeby podstawowe (biologiczne), to nie ma mowy o rozwoju duchowym. Więc celowo utrzymuje się albo pensje w wysokości 500 euro, albo wyścig szczurów który zabiera cały czas.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Cytuję: „Wszystko co nas otacza jest energią – oddziaływaniem, a zgłębiając się dalej poruszając metafizykę – świadomością.

  1. Cała materia to energia która przybrała postać cząstek – wszystko co nas otacza jest energią – oddziaływaniem – świadomością.
  2. Wszystko we wszechświecie jest ze sobą połączone.
  3. To co widzimy jest hologramem z „zupy kwantowej”.
  4. Kosmos jest zbudowany w 99,9% pustki, wypełnionej oddziaływaniami – świadomością.
  5. Świadomość a z niej myśli będące skutkiem pracy świadomości, to energia kształtująca otoczenie.
  6. To My jako jedność świadomych istnień kształtujemy rzeczywistość, podtrzymując istnienie danego wariantu rzeczywistości poprzez świadomy wpływ na dany wariant

7. Cały wszechświat działa dzięki elektryczności, która jest fundamentalną siłą biorącą udział w formowaniu wszelkich struktur poczynając od poziomów subatomowych, przez żyjące systemy, po planety, gwiazdy, galaktyki i cały wszechświat pokazując przy tym, że to natura elektryczna materii formuje kształty, które widzimy w głębi kosmosu, a także to, że elektryczność jest głównym przekaźnikiem informacji oraz przypomina żywe substancje. Skoro świadomość kreuje formy materialne, jest niczym innym jak elektrycznością – można dojść do wniosku, iż znane orbs’y to nic innego jak istoty bądź wyższe poziomy świadomości, ponieważ ich struktura jest zbudowana z tego samego materiału, lecz ich wibracje są znacznie wyższe – światło wprowadza w wibracje struktury materialne, a im wyższe wymiary tym wyższe drgania, dlatego też są cięższe do zaobserwowania.

8. Kosmos jest wielowymiarowy (nie kończy się na trzech wymiarach).
9. Czasoprzestrzeń to pojęcie względne – na głębszych poziomach rzeczywistości stają się bez znaczenia.
10. Możemy znajdować się w wielu miejscach na raz (biolokacja).
11. Podróże mistyków do „mistycznych” krain są jak najbardziej realne.
12. Cały Kosmos porusza się jako fala – jest cykliczny.

Opracował: Tomasz Paterski, vel „Rebus”
egzystencjaducha.wordpress.com


Cytuję: „Odkryłam, że w zasadzie jest niemożliwe znalezienie szczęścia. Tak długo jak oczekujesz znaleźć szczęście „gdzieś tam”, nie dostrzegasz gdzie ono jest. Tak długo jak pragniesz znaleźć Boga w jakimś innym miejscu, nie dostrzegasz esencji prawdy o Bogu, którą jest wszechobecność. Gdy pragniesz odnaleźć szczęście w innym miejscu, nie dostrzegasz twojej prawdziwej natury, która jest szczęściem. Nie zauważasz siebie.

Chciałabym ofiarować ci zaproszenie i wyzwanie, abyś przestał unikać siebie, po prostu radykalnie i absolutnie bądź nieruchomy – abyś odłożył na bok, chociaż na chwilę, wszystkie idee… gdzie jest Bóg lub gdzie jest prawda, czy gdzie ty jesteś. Przestań spoglądać gdziekolwiek. Przestań pragnąć. Po prostu bądź. Nie mówię o byciu w zamroczeniu, czy wejściu w trans, ale o zagłębieniu się w ciszy twojego serca, gdzie rewelacja wszechobecności może zostać odkryta jako twoja prawdziwa natura. Proszę cię o bycie nieruchomym w czystej obecności. Nie stworzyć ją, nawet nie zapraszać jej, ale po prostu rozpoznać to, co tu jest zawsze, kim zawsze jesteś, gdzie Bóg jest zawsze.

W tym momencie, w jakikolwiek sposób szukasz, zatrzymaj się. Bez względu na to czy szukasz pokoju i szczęścia w relacji, lepszej pracy, czy nawet pokoju na świecie, na ten jeden moment zatrzymaj się całkowicie. Nie ma nic niewłaściwego w tych dążeniach, ale jeśli angażujesz się w nie, aby dostać pokój czy dostać szczęście, nie dostrzegasz płaszczyzny pokoju, który już tutaj jest. Gdy odkryjesz tę płaszczyznę pokoju, wtedy w cokolwiek będziesz zaangażowany zostanie poinformowane o twoim odkryciu. Wtedy naturalnie przyniesiesz to, co odkryłeś światu, do polityki, do wszystkich twoich związków.

To odkrycie ma nieskończone, kompleksowe implikacje, ale jego esencja jest bardzo prosta. Gdy zatrzymasz wszelką aktywność, choć na jedną chwilę, nawet na jedną dziesiątą sekundy i po prostu będziesz całkowicie nieruchomo, rozpoznasz wrodzoną przestrzenność twej istoty, która jest już szczęśliwa i w pokoju z sobą.
Ze względu na nasze warunkowanie, normalnie odrzucamy tę płaszczyznę pokoju natychmiastowym, „tak, ale co z moim życiem? Mam zobowiązania. Muszę być zajęty. Absolutne nie jest to w związku z moim życiem, moim istnieniem”. Te warunkowe myśli tylko wzmacniają dalsze warunkowanie. Ale gdy poświęcisz chwilę, aby rozpoznać pokój, który już jest żywy wewnątrz ciebie, wtedy naprawdę masz wybór, aby mu zaufać we wszystkich twoich przedsięwzięciach, we wszystkich twoich związkach, w każdej sytuacji twego życia. To nie oznacza, że twoje życie będzie wyczyszczone z wszystkich konfliktów, wyzwań, bólu czy cierpienia. To oznacza, że odkryłeś sanktuarium, gdzie prawda o tobie jest obecna, gdzie prawda o Bogu jest obecna, bez względu na fizyczną, umysłową czy emocjonalną sytuację twego życia.

To jest zaproszenie do rdzenia twej istoty. To nie jest o religii czy o braku religii. To nawet nie jest o oświeceniu czy o ignorancji. To jest o prawdzie, kim jesteś, która jest bliższa i głębsza niż wszystko co może być nazwane.
W każdej chwili, w ułamku sekundy, istnieje możliwość odkrycia nieograniczonej, nieskończonej, wiecznej, boskiej prawdy o tobie. Doświadczenia prawdy otrzymały różne imiona od różnych duchowych kultur. Niebo, nirwana, rezurekcja, oświecenie, satori, samadhi – wszystkie to nazwy wskazujące na to najwyższe, nienazywalne, boskie piękno, bez cierpienia i wypełnione łaską.
~Gangaji


Cytuję: „Od urodzenia jesteśmy wyposażeni w niezwykle skomplikowany pakiet nawigacyjny, który – za pomocą wewnętrznego głosu intuicji i boskich mrugnięć okiem – dostraja nas do ludzi i wydarzeń pomocnych w osiągnięciu naszego celu i niepozwalających nam zgubić drogi. Pozwól, że to wyjaśnię.

Kiedy telefon „tak po prostu” zadzwonił i nawiązałeś kontakt z kimś, kto „przypadkowo” popchnął cię na zupełnie nowe tory, albo też spotkałeś osobę, dzięki której jakże niespodziewanie nastąpiło jakieś przełomowe wydarzenie w twoim życiu – otrzymałeś nową pracę, stworzyłeś związek albo przeprowadziłeś się – w rzeczywistości doświadczyłeś Boskiego dostrojenia, kierując się osobistym GPS-em.

Podejrzewam, że ciągle zadajesz sobie takie pytania, jak: Dlaczego ten, a nie inny człowiek znalazł się właśnie w tym miejscu i czasie, dzięki czemu się spotkaliśmy? albo: Dlaczego telefon zadzwonił akurat w tym szczęśliwym momencie? Czy właśnie tak jest w twoim przypadku?

Codziennie natykasz się na różne osoby i przechodzisz od jednego zdarzenia do drugiego, uznając życie za pasmo przypadków. Dopiero kiedy zatrzymujesz się i otwierasz na ogromne możliwości Boskiego dostrojenia, zaczynasz dostrzegać wspaniałe powiązania i niewidzialne nici łączące cię z kolejnymi osobami. Zaczynasz rozumieć, że twoje życie wcale nie jest przypadkowe. Nie jesteś jak gałązka niesiona z prądem strumienia ku nieznanemu przeznaczeniu.

Jednak w podróży przez życie to ty jesteś przez większość czasu kierowcą. A jeden z twoich wrodzonych darów to wolna wola. Możesz jechać zbyt szybko lub zbyt wolno. Być lekkomyślnym lub odpowiedzialnym. Możesz nawet zupełnie zjechać z autostrady, jeśli taka będzie twoja decyzja.

Wolna wola pozwala ci też przyjąć – lub odrzucić – możliwość, że znalazłeś się tutaj nieprzypadkowo. W rzeczywistości jesteś częścią niezwykłego planu zaprogramowanego w twoim DNA na długo przed narodzeniem.
~
SQuire Rushnell


Cytuję: „Nie idź przeciwko prądowi życia, lecz podążaj z nim. Nie jest on twoim wrogiem. Gdy człowiek próbuje iść w górę rzeki, walcząc z nurtem, bardzo szybko się męczy i nie może dotrzeć donikąd. Rzeka jest ogromna, a ty jesteś drobinką. W tym ogromie istnienia jesteś mniejszy od atomu. Jak mógłbyś podjąć walkę przeciwko całości? Już sam pomysł trąci brakiem inteligencji. Jesteś przez tę całość stworzony – jakże mogłaby być twoim wrogiem? Natura jest twoją matką, nie może być przeciwko tobie. Twoje ciało jest podstawą twojego życia, nie mogłoby być ci przeciwne. Służy ci, pomimo że ciągle z nim walczysz. Służy ci na jawie i we śnie. Kto za ciebie oddycha? Ty śpisz głęboko i chrapiesz. Ciało ma swoją własną mądrość. Kontynuuje oddychanie, serce kontynuuje bicie, ciało funkcjonuje bez twojego nadzoru. Prawdę mówiąc, funkcjonuje lepiej wtedy, gdy jesteś nieobecny. Twoja obecność zawsze powoduje zakłócenia, bo twój umysł pozostaje pod wpływem osób, które nauczyły cię zwracać się przeciwko swemu ciału.

Uczę cię przyjaźni z wszystkim, co istnieje. Nie chcę, byś wyrzekł się świata, bo przecież jest nasz. Nic, co istnieje, nie jest ci wrogie. Jedynym, czego powinieneś się nauczyć, jest sztuka życia, pełnia radości zamiast wyrzekania się. To tylko kwestia opanowania tej sztuki (…)

Jeśli odkryjesz, że gdzieś w twoim ciele, natura, świat jest przeciwko tobie, pamiętaj jedną rzecz: to na pewno twoja ignorancja, to na pewno złe podejście. Jest tak, bo nie znasz sztuki życia. Nie zdajesz sobie sprawy, że Istnienie nie może być ci przeciwne. Z niego się zrodziłeś, w nim żyjesz, ono dało ci wszystko, a ty nawet nie odczuwasz wdzięczności.”
~Osho


Cytuję: „Ego nie pozwala się unicestwić. Nie chce zginąć. Dlatego też próbuje utrzymać nieustanny potok myśli i wyobrażeń. Można powiedzieć, że świadomość zamyka się i zatraca w tworzonych myślach. Ciągle tworzy problemy i ciągle próbuje je rozwiązać. Jest to przyzwyczajenie wywodzące się z dzieciństwa. Dorośli mieli wiele problemów i ciągle próbowali je rozwiązać. Tak nauczony umysł, we wszystkim widzi problem. Ocenia i tworzy sobie zadania, problemy do rozwiązania. Dzięki temu funkcjonuje w świecie. Całe życie staje się zbiorem problemów i przeszkód, z którymi trzeba sobie radzić lub radości i możliwości – jest to kwestia wyobrażeń.”
rozwojduchowy.net

Napiszmy 10 przykazań na nowo, nie bójmy się żydowskiego „boga”!

Napiszmy 10 przykazań na nowo, nie bójmy się żydowskiego „boga”!

nowe 10 przykazańTytuł nieco prowokacyjny, ale taki ma być. No właśnie, co byś zrobił gdyby to Tobie miano powierzyć pisanie dziesięciu przykazań? Czy 10 przykazań które podał Mojżeszowi żydowski bóg jahwe, to rzeczywiście ponadczasowy kodeks etyczno moralny, na którym wyrosła nasza cywilizacja?

A może jest inaczej? Mówią, że forma przykazań jest zła. Jahwe używa w swoim kodeksie słów: „nie będziesz„, „nie możesz„, itp itd. A przecież odkrytą w XXI wieku tajemnicą ludzkiej podświadomości jest to, że nie rozumie ona słowa: „nie„. Teraz spróbujcie od nowa przeczytać dekalog tak, jak rozumie go nasza podświadomość, czyli bez słowa: „nie„:

Cytat: „Będziesz miał bogów cudzych przede mną
Będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno (zapewne by oddawać mu tak swoją energię życiową – przyp. Jarek Kefir)
Pamiętaj, abyś dzień święty święcił
Czcij ojca swego i matkę swoją
Zabijaj (zapewne w imię religii, ideologii i interesów świń przy korycie – przyp. Jarek Kefir)
Cudzołóż (zapewne po to, by system miał jak najwięcej niewolników – przyp. Jarek Kefir)
Kradnij (ale podatki, daniny, dziesięciny, świetopietrze i na tacę – płać, przyp. Jarek Kefir)
Mów fałszywe świadectwo przeciw bliźniemu swemu.
Pożądaj żony bliźniego swego
Ani żadnej rzeczy, która jego jest.”

Podsumowując: czyżby jahwe nie znał prawideł ludzkiej podświadomości? A może raczej dobrze je znał, i celowo tak podyktował przykazania? Przecież to jest idealny kodeks planety-łagru. Planety, na której przeżywają tylko najbardziej bezwzględne jednostki. Pomijam już zupełnie manipulacji jakiej dopuścił się kościół katolicki na przykazaniach, usuwając jedno z nich, rozbijając dziesiąte na dwa i skracając je.

Poniżej proponuję inne „przykazania„.

Autor wstępu: Jarek Kefir Czytaj dalej Napiszmy 10 przykazań na nowo, nie bójmy się żydowskiego „boga”!