Tag: ekologia i przyroda

Pszczoły giną na ogromną skalę. Jak je ratować?

Pszczoły giną na ogromną skalę. Jak je ratować?

beesApokalipsa pszczół to jeden z elementów masowego wymierania gatunków, zapoczątkowanego tym razem przez człowieka. Od około 2008 roku notuje się coraz więcej przypadków masowych zgonów zwierząt. Tysiące delfinów, orek wypływających na wybrzeża, miliony martwych krabów, całe ławice śniętych krewetek. W przypadku pszczół zjawisko to ma charakter globalny.

Związane jest ono z kapitalistyczną eksploatacją planety. Jak wiadomo, w kapitalizmie, wszystko, łącznie z człowiekiem, zostaje uprzedmiotowione i zdehumanizowane, a jedyną wartością staje się zysk. Zysk za wszelką cenę, zysk po trupach (dosłownie, nie w przenośni). To dlatego mamy zatrutą żywność, lekarstwa i szczepionki które nie leczą przyczyn choroby, ale wręcz zabijają, to dlatego mamy urządzenia produkowane w taki sposób, by jak najszybciej się zepsuły (tzw. „spisek żarówkowy”).

Nietrudno się domyśleć, że jeszcze kilka dekad takiej eksploatacji środowiska naturalnego i może dojść do zagłady biosfery. Dzisiejszy człowiek przypomina małpę w ZOO, której przez przypadek wpadła w łapska brzytwa. Istotnie, na poziomie emocji, podświadomości, a także wielu relacji społecznych, nie wyszliśmy jeszcze z jaskiń. Wciąż rządzą nami prastare instynkty i popędy naszego ego. Z tym, że mechanizmy, które 800.000 lat temu umożliwiały przetrwanie naszego gatunku, dziś grożą zagładą życia na całej planecie.

W krótkim felietonie poniżej macie podany link i podpowiedź – jak poprzez zachowania konsumenckie ratować zmniejszającą się wciąż populację pszczół. Apokalipsa pszczół – inaczej masowy pomór tych zwierząt, jest znacznie większa w naszej, północnej części Europy, niż na południu. Pisałem o tym w artykule:

Raport: na północy Europy ginie najwięcej pszczół

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Zostań pszczelim bohaterem!

pszczoly gina apokalipsa pszczol w PolsceCytuję: „Pszczoły od zawsze niestrudzenie pracują na naszą korzyść – stwórzmy rój pszczelich bohaterów i odwdzięczmy im się. Wspólnie, bo to właśnie w roju drzemie prawdziwa siła!

Wystarczy w czasie codziennych zakupów w sklepie spożywczym lub ogrodniczym kierować się kilkoma prostymi zasadami, które możesz poznać w poradniku „Projekt: pszczoła”. 

Znajdziesz w nim nie tylko informacje, jakie produkty spożywcze wybierać, by nie szkodzić pszczołom i dzikim owadom zapylającym, ale też podpowiedzi dotyczące metod przyjaznej owadom pielęgnacji roślin i budowy prostych hoteli dla dzikich zapylaczy.

Dzięki pszczołom i dzikim zapylaczom możemy cieszyć się co trzecią łyżką spożywanego przez nas pokarmu. Bez ich niestrudzonej pracy na Twoim stole zabrakłoby m. in. jabłek, cukinii, dyni, papryki, części orzechów i wielu innych, a niektóre produkty, np. olej rzepakowy, byłyby znacznie droższe. Ponad 84% roślin uprawnych w Europie uzależnionych jest od zapylania przez owady. Czas im się odwdzięczyć i w codziennych wyborach kierować się dobrem zapylaczy.

Rozwiązania problemów owadów zapylających są w naszym zasięgu. Możemy im pomagać zarówno na poziomie lokalnym, jak i krajowym lub globalnym. Zrobisz to kupując odpowiednie produkty spożywcze, budując hotele lub niwelując szkodliwe środki w rolnictwie i uprawie ogrodu – jak dokładnie? Jeśli chcesz zostać pszczelim bohaterem, pobierz poradnik (kliknij tutaj)!

Źródło: Greenpeace Polska

Polska jest obozem koncentracyjnym bez drutów, piekłem na Ziemi, tej Ziemi!

Polska jest obozem koncentracyjnym bez drutów, piekłem na Ziemi, tej Ziemi!

dobro i zlo poszukiwanie prawdyPamiętam że kiedyś bardzo martwiłem się choćby o to, jaka będzie przyszłość tego świata. Czy ludzki gatunek przetrwa, i co zrozumiałe – co spowoduje niż demograficzny w Polsce. Dziś moje podejście jest zupełnie inne. Staram się przede wszystkim uświadomić swoim Czytelnikom, że każdy człowiek jest małą częścią planetarnej całości. A ludzie systemy ideologiczne, religijne i państwowe, z punktu widzenia historycznego, mają niewielki sens, a z punktu widzenia kosmicznego – wręcz żaden. Pamiętacie Cesarstwo Bizantyjskie i jego potęgę? Nieliczni może tak. Pamiętacie państwa Hunów, Hetytów, Wizygotów, Republikę Wenecką? Jeszcze mniej liczni..

Co z naszymi emeryturami? Co z niżem demograficznym? Co z przyszłością polskiego narodu – czy czeka nas los tułaczy bez państwa?

A ja spróbuję zapytać inaczej: czy przetrwanie tego państwa jest Ci potrzebne do szczęścia? Na pewno? Tego państwa, gdzie każdy każdego nienawidzi, każdy każdemu zazdrości, zawiści i podkłada kłody pod nogi? Gdzie korupcja, mafijnie pojmowane: pseudo-honor i pseudo-lojalność są cnotą? Gdzie jest 12 milionów alkoholików, a każdy poniedziałek mija nastolatkom, młodym i średnim dorosłym na przechwalaniu się, jak bardzo sponiewierali swój organizm w weekend?

przyszlosc polski niz demograficznyZ mojej strony wygląda to tak. Ta planeta jest gigantycznym obozem koncentracyjnym bez drutów. Obozem z którego nie ma ucieczki. Odbywa się tutaj jakiś totalnie popieprzony, kosmiczny eksperyment. Być może prawdą jest twierdzenie okultystów, że do tej planety jest „przyssany” jakiś kosmiczny byt, nazywany demonem, tudzież – jahwe. Byt ten ma się żywić ludzkim cierpieniem, a więc negatywną energią, i dbać, by podaż tej energii była nieprzerwana.

Jahwe był ludobójcą znanym z biblii. Ktoś wyliczył po przeczytaniu starego testamentu, że jahwe ma na sumieniu ponad 11 milionów ofiar. Nawet Hitler i Stalin razem wzięci mogliby pozazdrościć katolickiej bozi zdolności mordowania. Gdyż ilu ludzi mieszkało w XX wieku, a ilu w odległej starożytności? Chodzi o proporcje. Być może prawdziwe jest także inne twierdzenie okultystów. Podług niego, na tę planetę mają się wcielać najbardziej czarne i mroczne dusze z wszystkich innych zamieszkałych planet. Po to, by odpokutować w tej rzeczywistości swoje winy i wypełnić / przerwać swoją negatywną karmę. Być może..

Zewsząd słyszę dwa nawoływania. Pierwsze nawoływanie – do pozostania tutaj, w Polsce, i oczywiście do płodzenia dzieci. Drugie nawoływanie – że prawdziwych mężczyzn już nie ma, więc grozi nam niechybne wyginięcie gatunku ludzkiego.

praca emigracja niz demograficzny

A powiedzcie mi – czy naprawdę warto dbać o to, by coś tak abstrakcyjnego jak naród czy gatunek przetrwał? Według mnie nie warto. Tym się powinni zająć takie osoby jak: Tusk, Merkel, Hollande, Obama. To dzięki ich decyzjom ta planeta, w szczególności Europa środkowa – jest jednym wielkim obozem koncentracyjnym. Niech się martwią oni. Oni jedną administracyjną decyzją transferują biliony dolarów z miejsca w miejsce, więc dlaczego to ja mam brać na swoje barki utrzymanie ciągłości gatunku?

Poza tym, spójrzmy prawdzie prosto w oczy. Rodzenie dzieci to skazywanie ich na życie w koszmarze, na planecie, gdzie ludzie będą toczyć wojny o zasoby wody, o odrobinę żarcia, o miejsce na przestrzeń do życia. Wiem, że wszyscy tutaj sprzeciwiamy się eugenice, itp.. Ale pamiętajcie, że każde zagadnienie na Ziemi, tej Ziemi, ma dwie strony. Jak będzie wyglądał świat, jak będzie żyło na nim nie 7 miliardów, ale 70 miliardów, a potem 200 miliardów, 2000 miliardów ludzi? Czym ich wykarmimy? Czym ich napoimy? Miłością? Dziesięcioma przykazaniami? Ideologią niewidzialnej ręki wolnego rynku? I tak źle, i tak niedobrze.

Być może jeszcze za naszego życia czeka nas „szok przyszłości” – czyli zmierzenie się z problemami i dylematami, z jakimi ludzkość jeszcze nigdy w historii się nie zmierzała. Czy warto sprowadzać na ten świat kolejną istotę, która będzie musiała walczyć na śmierć i życie o kropelkę zdatnej do picia wody?

Proponuję zająć się tym, na co mamy wpływ realny. Działać w obrębie swojego środowiska, i przede wszystkim, w obrębie swojej osobowości, zmieniając siebie. Już jeden taki magik obiecał nam, cytuję: „niech zstąpi duch Twój, i odnowi oblicze Ziemi, tej Ziemi”. Ten „duch Twój” to musiał być chyba jakiś diabeł z najgłębszych odmętów piekieł. Bo tak odnowił Ziemię, tę Ziemię, że 170.000 ludzi w ciągu 22 lat popełniło samobójstwo, a miliony zmarło przedwcześnie z powodu biedy, alkoholizmu, niedożywienia, braku leczenia..

jaka bedzie przyszlosc ZiemiPolecam też:
Dokąd zmierza nasza cywilizacja?
Czy ta planeta jest więzieniem?
Nasze przekonania to nasze więzienie
Czy rzeczywistość jest eksperymentem?
Czy życie ma jakikolwiek sens?

Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

 

Możesz wesprzeć autora tej strony. Warto wspierać niezależne media! (kliknij tutaj po informację)
Dzięki wsparciu czytelników moja strona “Kefir 2010″ nie potrzebuje “sponsorów” i może zachować niezależność.

Obłąkańcza kapitalistyczna eksploatacja planety doprowadzi do zagłady biosfery

Obłąkańcza kapitalistyczna eksploatacja planety doprowadzi do zagłady biosfery

przyszlosc ziemi eksploatacja zasobow naturalnych planetyW konflikcie między przeciwnikami liberalizmu i religii wolnego rynku, a jego zwolennikami, umyka wiele ważnych argumentów i zmiennych. Ja staram się te argumenty i zmienne, nie poruszane w debacie publicznej między korwinistami a ich przeciwnikami, uwypuklać i demaskować.

Przede wszystkim, ważnym zagadnieniem są:

1. możliwa zagłada biosfery. O tym mówi się od dawna i wcale nie chodzi o globalne ocieplenia, którego na dobrą sprawę nie ma od ponad dekady. Lokalne maksimum skończyło się pod koniec lat 90-tych XX wieku. Chodzi o eksploatację surowców i zasobów planety, która doprowadzi do skrajnego przeludnienia, biedy, a potem wojen o choć trochę zdatnej do picia wody i nie skażonej żywności.

2. kapitalistyczne korporacje sprzedają swoje produkty, uprzednio kreując w mediach sztuczny popyta na nie. Masz kupować, szaleńczo dążyć do zwiększania stanu posiadania, i broń Boże nie myśleć. Świat idealny dla kapitalistów to stado bezmózgich baranów po lobotomii, działające tak, jak ich się zaprogramuje za pomocą pisanych na zamówienie artykułów, „ekspertyz” i reklam.

3. kapitalizm to zgrabne wykorzystywanie unieszczęśliwiania społeczeństw. Człowiek nieszczęśliwy będzie za wszelką cenę dążył do choć chwilowego rozładowania emocjonalnego – emocjonalnej ekscytacji. I nie ważne, czy będzie to alkohol, papieros, narkotyk, film, koncert, nowy samochód, gadżet, mieszkanie, skok na bungee. Ważna jest zasada: chwilowa ekscytacja emocjonalna poprzez kupienie produktu kapitalisty.

4. społeczeństwa kapitalistyczne nie mogą być szczęśliwe. Z tego powodu, że to nieszczęście ludzkie napędza obecnie gospodarkę. To cierpienie generuje ów mityczny, acz w 90% pusty wzrost PKB. Produkt korporacji uszczęśliwia tylko na chwilę, bo taka jest natura zaspokojenia ego – może być zaspokojone jedynie na chwilę, odrętwieniem lub ekscytacją emocjonalną.

Gdy nie widać Wyższego Planu w otaczającym nas świecie, musimy stale dostarczać organizmowi bodźców, a więc nowych produktów kapitalistów. Tak więc zdecydowana większość gospodarki to tak naprawdę wydmuszka, pusty mechanizm, nastawiony nie na kreatywność i rozwój, ale na czerpanie zysku z cierpienia i wręcz cofanie się.

A tymczasem – zapraszam do przeczytania niezwykle cennego felietonu pana Chrisa Hedgesa z portalu Ex Ignorant. Zamieszczam go poniżej.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

______________________________________________________________

Cytuję: „Prawdziwie beznadziejne ofiary choroby psychicznej można odnaleźć wśród osób, które zdają się być najbardziej normalne. Wiele z nich jest normalnych, gdyż są bardzo dobrze dopasowane do naszego trybu życia; ich ludzki głos został uciszony na tak wczesnym etapie ich egzystencji, że nawet nie szamoczą się, ani nie cierpią, ani nie nabywają symptomów neurozy. Są one normalne w nieabsolutnym znaczeniu tego słowa; są normalne jedynie w odniesieniu do głęboko anormalnego społeczeństwa. Ich idealne dostosowanie do anormalnego społeczeństwa jest miarą ich psychicznej choroby. Te miliony anormalnie normalnych ludzi żyją bez ceregieli w społeczeństwie, do którego – gdyby były w pełni istotami ludzkimi – nie powinny być dostrojone.”

Aldous Huxley [„Nowy wspaniały świat”]

30 kwietnia 2012

Cytuję: „Gdy cywilizacje zaczynają konać, popadają w obłęd. Niech topnieją lodowe pokrywy w Arktyce. Niech wzrasta globalna temperatura. Niech powietrze, gleba i woda zostaną zatrute. Niech lasy umierają. Niech morza zostaną opróżnione z życia. Niech toczą się kolejne wojny. Niech masy kończą w skrajnym ubóstwie, bez pracy, podczas gdy elity, upojone hedonizmem, akumulują wielkie fortuny poprzez wyzysk, spekulację, oszustwa i kradzież. Rzeczywistość zostaje ostatecznie odłączona.

Żyjemy w czasach, kiedy serwis wiadomości zawiera ciążę piosenkarki, seksualne wyczyny zapaśnika oraz zapewnienia celebrytki, że to nie ona jest roznegliżowaną, gotującą jajka kobietą z internetowej fotografii. Politycy, w tym prezydenci, występują w późnowieczornych, komediowych talk shows, aby opowiadać grepsy i prowadzić kampanię na rzecz założenia kolonii na księżycu. „W dobie końca rozdziału,” napisał w Castle to Castle Louis-Ferdinand Celine, “kiedy Historia skrzykuje wszystkich świrów, otwiera swoje Epickie Tancbudy! Kapelusze i głowy wirują! Figi za burtę!”

Jak zauważył Karol Marks, dążenie zbankrutowanych elit do zgromadzenia coraz większego bogactwa w ostatnich dniach imperium jest stworzoną przez współczesne społeczeństwo wersją prymitywnego fetyszyzmu. Ponieważ do wyeksploatowania pozostało niewiele, misja ta prowadzi do nasilających się represji, wzbierającego cierpienia ludzi, rozkładu infrastruktury i wreszcie zbiorowej śmierci.

Tych, którzy ulegają urojeniom na swój temat, tych z Wall Street i politycznych elit, tych, którzy zabawiają nas i informują, tych, którzy nie są zdolni do kwestionowania żądz gwarantujących nasze samounicestwienie – stawia się za wzorce inteligencji, sukcesu i postępu. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że jeden na czterech Amerykanów cierpi na przewlekłe stany lękowe, zaburzenia nastroju i depresję, które jak dla mnie zdają się być normalną reakcją na nasz nieubłagany marsz w kierunku zbiorowego samobójstwa. Witajcie w zakładzie dla obłąkanych.

Kiedy najbardziej podstawowe elementy, które podtrzymują życie sprowadzone są do kategorii produktu za gotówkę, życie nie ma wartości przyrodzonej. Eksterminacja społeczeństw „prymitywnych”, tych, które określał animizm i mistycyzm, tych, które celebrowały dwuznaczność i tajemnicę, tych, które respektowały centralną rolę ludzkiej wyobraźni, usunięto jako jedyną ideologiczną przeciwwagę dla samo-pożerającej się ideologii kapitalistycznej.

Ci, którzy trzymali się przekonań przed-współczesnych – chociażby Rdzenni Amerykanie, organizujący się wokół bytowania wspólnotowego i poświęcenia, a nie gromadzenia i wyzysku za pensję – nie mogli zostać dopasowani do etyki kapitalistycznej eksploatacji, kultu własnego „ja” i żądzy imperialnej ekspansji. To, co prozaiczne zostało przeciwstawione temu, co alegoryczne. Pędząc w stronę upadku ekosystemu planety, musimy przywrócić tę dawną wizję życia, jeśli mamy w ogóle przetrwać.

Wojna przeciwko Rdzennym Amerykanom, podobnie jak wojny prowadzone przez kolonizatorów na całym świecie, toczyła się w celu wyeliminowania nie tylko ludzi, ale także konkurencyjnej etyki. Dawna forma ludzkiej wspólnoty było przeciwstawna i wroga wobec kapitalizmu, prymatu państwa technologicznego oraz żądań imperium. Ta walka między systemami wierzeń nie umknęła uwadze Karola Marksa. Jego Dzienniki etnologiczne to seria uwag inspirowanych lekturą dzieł historyków i antropologów.

Marks sporządzał notatki o tradycjach, zwyczajach, strukturze społecznej, systemach ekonomicznych i wierzeniach licznych kultur tubylczych przeznaczonych na wyniszczenie. Zapisał enigmatyczne szczegóły o formowaniu się społeczeństwa Rdzennych Amerykanów, lecz także uwzględnił, iż „ziemie [były] wspólną własnością plemion, a domostwa należały pospołu do mieszkańców”. O Aztekach napisał, „Wspólne użytkowanie ziem; życie w dużych gospodarstwach domowych złożonych z szeregu spokrewnionych rodzin”. Rdzenni Amerykanie, zwłaszcza Irokezi, posłużyli amerykańskim koloniom za model unii oraz okazali się istotnym elementem wizji komunizmu Marksa i Engela.

Marks – choć naiwnie wierzył, że potęga państwa stworzy utopię człowieka pracy oraz lekceważył ważne siły społeczne i kulturowe spoza sfery ekonomii – doskonale zdawał sobie sprawę, że wraz ze zniszczeniem przed-nowoczesnych społeczeństw bezpowrotnie utracona została fundamentalna składowa ludzkiej godności i niezależności. Rada Irokezów z Gens – miejsce, gdzie Indianie spotykali się, aby ich wysłuchano, podobnie jak starożytnych Ateńczyków – była, jak odnotował Marks, „demokratycznym zebraniem, gdzie wszyscy dorośli uczestnicy obojga płci zabierali głos we wszystkich przedkładanych kwestiach”.

Marks żarliwie popierał aktywny udział kobiet w sprawach plemiennych pisząc, „Kobiety mogły wyrazić swoje życzenia i opinie poprzez osobiście wybranego mówcę. Orzeczenie to wydała Rada. Jednomyślność była podstawowym prawem jej działań wśród Irokezów”. Europejskie kobiety na Kontynencie oraz w koloniach nie dysponowały porównywalną władzą.

Odbudowa tej dawnej wizji wspólnoty, opartej na współpracy, a nie eksploatacji, będzie tak istotna dla naszego przetrwania, jak zmiana modelu naszej konsumpcji, lokalna produkcja żywności i położenie kresu naszej zależności od paliw kopalnych. Przed-nowoczesne społeczeństwa Siedzącego Byka i Szalonego Konia – choć nie zawsze sielankowe i dopuszczające się okazjonalnych aktów okrucieństwa, w tym okaleczania, tortur i egzekucji jeńców – nie podporządkowywały świętości technice. Bóstwa, które otaczały czcią nie były oderwane od przyrody, nie istniały poza nią.

Tymczasem europejska filozofia XVII wieku i Oświecenia wywyższała oddzielenie człowieka od świata przyrody – wiara przyjęta także przez Biblię. Świat przyrody, wraz z tymi przed-nowoczesnymi kulturami, które żyły z nim w harmonii, był postrzegany przez społeczeństwo przemysłowe Oświecenia jako godny jedynie eksploatacji. Kartezjusz twierdził na przykład, że najpełniejsze wykorzystywanie materii w jakimkolwiek celu użytkowym było obowiązkiem ludzkości. W języku religijnym purytanów dzika przyroda stała się szatańska.

Należało ją ochrzcić i podporządkować. Wszczepienie porządku technicznego przyniosło, jak pisze Richard Slotkin w Rewitalizacji poprzez przemoc, prymat „zachodniego dorobkiewicza, spekulanta i bankiera-ryzykanta”. Davy Crockett, a później George Armstrong Custer – zaznacza Slotkin – stali się „bohaterami narodowymi definiując narodowe aspiracje w kategoriach określonej liczby zaszlachtowanych niedźwiedzi, określonego obszaru wywłaszczonej ziemi, określonej sumy ściętych drzew, określonego iloczynu martwych, porzuconych w piachu Indian i Meksykanów”.

Obłąkańczy projekt kapitalistycznej ekspansji bez końca, nieposkromionej konsumpcji, nieprzytomnej eksploatacji i przemysłowego rozwoju znajduje się teraz w stadium implozji. Korporacyjni szulerzy są tak samo ślepi na konsekwencje swojej autodestrukcyjnej furii jak Custer, spekulanci ery gorączki złota i kolejowi magnaci. Przejmowali ziemię Indian, mordowali mieszkańców, wyrzynali stada bawołów, wycinali lasy. Ich spadkobiercy toczą wojnę na całym Bliskim Wschodzie, zanieczyszczają morza i systemy wodne, zatruwają powietrze i glebę, uprawiają towarowy hazard, kiedy połowa globu pogrąża się w skrajnej biedzie i niedoli.

Sprzężenie zaawansowania technologicznego z postępem prowadzi do samouwielbienia. Zimna kalkulacja czyni możliwymi obliczenia, naukę i postęp techniczny cywilizacji przemysłowej, ale nie łączy nas z siłami życia. Społeczeństwo, które traci poczucie sacrum, któremu brakuje siły ludzkiej wyobraźni, które nie potrafi praktykować empatii, ostatecznie zapewnia sobie własne zniszczenie. Rdzenni Amerykanie rozumieli, że istnieją w przyrodzie siły, których nigdy nie zdołamy poddać kontroli i które musimy respektować. Wiedzieli, podobnie jak starożytni Grecy, że megalomania jest śmiertelnym przekleństwem ludzkości. To lekcja, której wymowę najpewniej poznamy kosztem ogromnego cierpienia.

W „Burzy” Williama Szekspira [protagonista] Prospero trafia na wyspę, gdzie staje się niekwestionowanym panem i władcą. Zniewala tam prymitywnego „potwora” Kalibana. Zaprzęga magiczne źródła energii ucieleśnione w duchu Arielu, który jest z ognia i powietrza. Siły uwolnione w wyspiarskiej dziczy – o czym Szekspir wiedział – mogłyby pchnąć nas ku dobru, gdybyśmy posiadali zdolność samokontroli i poszanowania. Ale mogą też one rzucić nas w objęcia potwornego zła, ponieważ istnieje niewiele ograniczeń udaremniających grabież, gwałt, morderstwo, chciwość i żądzę władzy. Joseph Conrad w swoich późniejszych portretach imperialnych posterunków, obnażył to samo upojenie barbarzyństwem.

Antropolog Lewis Henry Morgan, którego w 1846 roku „zaadoptowała” Seneka, jedno z plemion należących do konfederacji Irokezów, napisał w Starożytnym społeczeństwie o ewolucji społecznej Indian amerykańskich. Marks z aprobatą odniósł się w swoich Dziennikach etnologicznych do morganowskiego twierdzenia o historycznym i społecznym znaczeniu „wyobraźni – tej wspaniałej zdolności w tak znacznym stopniu przyczyniającej się do sublimacji ludzkości”. Wyobraźnia, jak zaznaczył szekspirowski badacz Harold C. Goddard, „nie jest ani językiem natury, ani językiem człowieka, jest jednym i drugim równocześnie, stanowi medium komunii między nimi. Wyobraźnia to elementarna mowa wszystkich zmysłów, pierwsza i ostatnia, człowieka prymitywnego i poetów”.

Wszystko, co dotyczy piękna i prawdy – sił, których potencjał może nas odmienić – jest miarowo niweczone przez nasze korporacyjne państwo. Sztuka. Edukacja. Literatura. Muzyka. Teatr. Taniec. Poezja. Filozofia. Religioznawstwo. Dziennikarstwo. Żadna z tych dyscyplin nie jest godna wsparcia lub wynagrodzenia w korporacyjnym państwie. Pasje te nawet na naszych wyższych uczelniach są potępiane jako niepraktyczne.

Lecz tylko poprzez to, co niepraktyczne, poprzez to, co wzmacnia i ośmiela naszą wyobraźnię możemy ocaleć jako gatunek. Prozaiczny świat wydarzeń informacyjnych, gromadzenia danych naukowych i faktycznych, statystyk giełdowych i sterylnego rejestrowania czynów w ramach historycznej narracji nie pozwala nam zrozumieć elementarnej mowy wyobraźni. Nigdy nie zdołamy wniknąć w sens istnienia, jeśli nie odzyskamy tego dawnego języka. Poezja pokazuje człowiekowi jego duszę, napisał Goddard, „podobnie jak zwierciadło pokazuje jego twarz”. I to właśnie nasze dusze stara się zniszczyć kultura imperializmu, biznesu i technologii.

Walter Benjamin argumentował, że kapitalizm jest nie tylko formacją „uwarunkowaną przez religię”, ale stanowi „zjawisko zasadniczo religijne”, przy czym nie ma na celu połączenia ludzi z tajemniczymi siłami życia. Kapitalizm, jak zauważył Benjamin, wezwał ludzkie społeczeństwa do rozpoczęcia nieustannej i daremnej pogoni za pieniędzmi i dobrami materialnymi. Ostrzegał, że dążenie to utrwala kulturę zdominowaną przez poczucie winy, wybrakowania oraz wstręt do samego siebie. Zniewala niemalże wszystkich swoich wyznawców poprzez pensje, uległość wobec kultury towarowej i pracę na rzecz wierzyciela.

Kiedy Zachodnia ekspansja dopełniła się, cierpienie zadane Rdzennym Amerykanom wkrótce dotknęło innych – na Kubie, Filipinach, Dominikanie, w Nikaragui, Wietnamie, Iraku i Afganistanie. W ostatnim rozdziale tego smutnego eksperymentu w dziejach ludzkości zostaniemy złożeni w ofierze, tak jak mieszkańcy rubieży imperium. Jest w tym pewien rodzaj sprawiedliwości. Jako naród skorzystaliśmy na tej obłąkańczej wizji, pozostawaliśmy bierni i milczący, kiedy należało potępić zbrodnie popełniane w naszym imieniu; teraz gra dobiegła końca i upadek stanie się wspólnym udziałem nas wszystkich.

Tłumaczenie: exignorant

Źródło: http://exignorant.wordpress.com/2014/04/19/witajcie-w-domu-wariatow/

Autor: Chris Hedges (wersja oryginalna)

kapitalizm i wolny rynekChris Hedges: krytyk społeczny, ekspert z zakresu polityki i społeczeństw Ameryki i Bliskiego Wschodu. Jako dziennikarz, pisarz i korespondent wojenny (spędził 20 lat w 50 krajach Ameryki Centralnej, Afryki, Bliskiego Wschodu i Bałkanów) otrzymał wiele nagród m.in. Pulitzer Prize (Nagroda Pulitzera) oraz Global Award for Human Rights Journalism (Globalna Nagroda za Dziennikarstwo w Obronie Praw Człowieka) przyznawaną przez Amnesty International.

Wybrane książki: „What Every Person Should Know About War” („Co każda osoba powinna wiedzieć o wojnie”), „War Is A Force That Gives Us Meaning” („Wojna jest siłą, która nadaje nam znaczenie”), „American Fascists: The Christian Right and the War on America” („Amerykańscy faszyści: chrześcijańska prawica i wojna z Ameryką”), „Empire of Illusion: The End of Literacy and the Triumph of Spectacle” („Imperium iluzji: koniec piśmienności i triumf widowiska”).

Dostępne przekłady esejów autora:

Nowa wspaniała dystopia”, “Odnajdując wolność w kajdankach”, “Na wojnie morderstwo nie jest anomalią”, “Karierowicze”, “Wojna w cieniu”, “Mit ludzkiego postępu”, “Dni zniszczenia, dni rewolty”, “Rozpad systemowy: zmierzch kultury, upadek imperium, neofeudalizm, Orwell i społeczna nieświadomość”, “Co Obama miał na myśli”

Bulwersujący pomysł władz Piły. Uwiężą jelenie na małej przestrzeni w centrum miasta!

Bulwersujący pomysł władz Piły. Będą więzić jelenie w centrum miasta, na małej przestrzeni

jelenie park pilaTym krótkim felietonem chciałem zasygnalizować pewien problem społeczny i ekologiczny, jaki powstał w mieście Piła położonym na północy województwa Wielkopolskiego.

Władze, samorządy, politycy w Polsce, są znani nie tylko z różnych interpretacji standardów państwa prawa, ale także z totalnie idiotycznych pomysłów – jak tu przypodobać się elektoratowi. A że elektorat jest niewymagający pod względem intelektualnym i każdym innym, stąd pomysły są bardzo różne, nieraz totalnie szalone.

Na tego typu pomysł wpadły władze Piły. Wiadomo, wybory, kampania, kiełbasa wyborcza.. W kraju wódki, cebuli, kiełbasy i pensji 800 zł netto (na czarno) trzeba coś spektakularnego zrobić, by się pokazać. Ot! Zastaw się, a postaw się – typowa dewiza stereotypowego Polaka.

W Pile ma powstać specjalny park w którym mają żyć.. jelenie. Te wielkie ssaki mają zajmować niezwykle wąski skrawek zieleni blisko ścisłego centrum miasta. Oprócz jeleni, mają się tam znaleźć pawie. Koszt całego przedsięwzięcia to aż 700.000 złotych.

Głupie? Chore? Bulwersujące i oburzające? Nie szkodzi, wszak kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami, a kiełbasa wyborcza w Polsce może mieć postać choćby kupy, byle była ona zapakowana w kolorowy, błyszczący papierek. Najlepiej z napisem „made in USA”. (To oczywiście metafora taka).

Oprócz tego, że jest to pomysł ze wszech miar głupi i pokazujący niewrażliwość społeczną samorządowców – należy wspomnieć także o nie mniej ważnym aspekcie ekologicznym. Przecież te zwierzęta będą się tam bardzo męczyć, wyrwane ze swojego naturalnego środowiska, wyrwane z wolności, i zamknięte na tak niewielkim skrawku przestrzeni.

Na jeszcze lepszy pomysł wpadły władze Krakowa, które chcą tam przeprowadzić.. Olimpiadę Zimową za kilka lat. Mieszkańcy zaczęli się organizować przeciwko temu absurdalnemu pomysłowi samorządowców i powstała inicjatywa „Kraków przeciwko igrzyskom” (link).

Zapraszam Was wszystkich do uczestnictwa w wydarzeniu:

„STOP Jeleniom w Parku Miejskim w Pile!” (link).

Proszę też o podpisywanie petycji:

http://www.petycjeonline.com/signatures/stop_jeleniom_w_parku_miejskim_w_pile/

Jeśli działasz w fundacji bądź ruchu ekologicznym – pokaż ten jak i zawarte w tym artykule linki, podziel się tą informacją ze znajomymi!

Szkoda, że za kampanijne orgie samorządowców muszą płacić ludzie (mniej funduszy na cele społeczne) i zwierzęta (niewola, cierpienie). Szkoda, że za wyborcze nabijanie punktów, cierpią zupełnie niewinni. To są standardy naszego państwa – nazwane niegdyś „standardami bantustanu”.

Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

 

Możesz wesprzeć autora tej strony. Warto wspierać niezależne media! (kliknij tutaj po informację)
Dzięki wsparciu czytelników moja strona “Kefir 2010″ nie potrzebuje “sponsorów” i może zachować niezależność.