Czy szczepienia są potrzebne? Zestaw kłamstw medycznych

Czy szczepienia są potrzebne? Zestaw kłamstw medycznych

szczepionkiCiekawy artykuł o szczepionkach, poruszający to zagadnienie od nieco innej strony. Nie od strony szkodliwej zawartości szczepionek, która jest bezdyskusyjna, i nie od strony spisku korporacji farmaceutycznych. Który, jeśli wziąć pod uwagę kwoty jakie tam są – nie wydaje się być wcale szaloną teorią grupki „zakręconych ludzi”. Ale standardową, dobrze przemyślaną strategią biznesową ludzi nie znających się w ogóle na żartach, ale za to świetnie znających się na pieniądzach. Ogromnych pieniądzach.

Artykuł porusza takie kwestia jak wyższość odporności zdobytej naturalnie, nad tą uzyskaną sztucznie, w wyniku szczepień. Naturalna odporność ma być nie tylko trwalsza, w wielu wypadkach na całe życie. Naturalna odporność ma właściwie budować nasz układ immunologiczny tak, jak był budowany przez setki tysięcy lat, lub nawet więcej. Szczepienia, wprowadzające znacznie osłabione bądź modyfikowane genetycznie cząstki (GMO) ten proces zakłócają.

Tak jest z różyczką. Przechorowanie tej bardzo łagodnej choroby daje odporność na całe życie. Niestety, ale szczepionka na różyczkę to odporność czasowa, o czym dopiero niedawno zaczęli mówić lekarze. I co wtedy, gdy nie ma przebytej różyczki, odporność od szczepionki albo wygasła, albo, co częste – nie wytworzyła się w ogóle, a kobieta chce zajść w ciążę?

Zapraszam teraz do przeczytania poniższego artykułu autorstwa pana Józefa Słoneckiego.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Czy szczepienia są w ogóle potrzebne?

Cytuję: „Ostatnio coraz częściej pojawiają się postulaty o bezpieczne szczepionki. Jako żywo przypomina to postulaty o socjalizm z ludzką twarzą – żeby on jednak był, bo jest dobry, tylko żeby się zmienił, oczywiście na lepsze. Czyli coś, jakby mniejsze zło. Zło to zło! Po co wybierać mniejsze? Nie lepiej je wyeliminować, skoro wiemy, że to zło?

W tym wypadku złem jest w ogóle szczepienie zwane profilaktycznym, które jest w istocie dokonywaniem zabiegów medycznych na ludziach zdrowych. W jakim celu? Cel jest kuriozalny – nabycie odporności sztucznej, która ma być rzekomo lepsza od odporności naturalnej. W normalnych warunkach ową odporność nabywa się w okresie dorastania poprzez kontakt systemu odpornościowego z tzw. czynnikiem zakaźnym, czyli wirusem bądź bakterią. Jaką przewagę ma ten sposób nabywania odporności nad alternatywnym sztucznym?

Otóż na cztery najistotniejsze aspekty warto tutaj zwrócić uwagę:

1. W przypadku nabywania odporności naturalnej to organizm decyduje kiedy i ile czynników zakaźnych powinno przeniknąć przez pierwszą linię obrony po to, by system odpornościowy mógł nabyć przeciwko nim odporność na resztę życia. Zgoła inaczej rzecz ma się w przypadku szczepień, gdy linia ta zostaje brutalnie przerwana igłą, przez którą wprowadza się do organizmu czynnik zakaźny w ilości uzależnionej od objętości strzykawki.

2. Czynnik zakaźny w procesie nabywania odporności naturalnej jest „czysty”, natomiast czynnik zakaźny brutalnie wstrzykiwany do ciała ofiary to tylko jeden ze składników koktajlu rozbełtanego z podłoża hodowli zarazków, konserwantów, adiuwantów, stabilizatorów i diabeł wie czego jeszcze. Nawet jak nie ma w tym rtęci, to i tak jest to cholerstwo jakich mało.

3. Odchorowanie chorób wieku dziecięcego ma istotne znaczenie dla rozwoju organizmu, o czym wakcynolodzy w ogóle nie wspominają. W ogóle mało kto zdaje sobie sprawę, że zarazki pełnią w naszym organizmie ważną rolę, zwłaszcza w okresie wzrostu organizmu, ale także w życiu dorosłym. Tak, właśnie te chorobotwórcze, straszne zarazki są naszymi sprzymierzeńcami, nie wrogami. Nieprawdopodobne, ale do bólu prawdziwe. Spróbujcie kiedyś odchorować grypę bez leczenia. Co się okaże? Otóż zobaczycie, że poczujecie się zdrowsi niż przed chorobą. Dlaczego? Istota sprawy polega na tym, że wirusy są drapieżnikami komórek, więc tak samo jak wszystkie inne drapieżniki atakują osobniki, w tym wypadku komórki najsłabsze.

Ma to kapitalne znaczenie w okresie wzrostu, gdyż nie tylko eliminuje pojedyncze komórki, ale nade wszystko przerywa całą linię rozwojową komórek kiepskiej jakości, dając tym samym zielone światło linii rozwojowej zapoczątkowanej przez komórkę lub grupę komórek najsilniejszych, które były w stanie obronić się przed atakiem wirusów. Znamienne, że po kryzysie chorobowym… wszystko wraca do normy – zdrowiejemy; choroba wycofuje się samoistnie. Wniosek stąd, że wirusy nie niszczą wszystkich komórek, mimo że w przedkryzysowej fazie znacznie wzrasta ich liczebność, więc gdyby były naprawdę chorobotwórcze, zniszczyłyby wszystkie komórki, jeśli nie organizmu, to przynajmniej jakiejś tkanki, powodując jej amputację. Tymczasem nic takiego nie ma miejsca.

4. Na koniec musimy zadać sobie pytanie: co się dzieje ze składnikami koktajlu wstrzykniętego do żywego organizmu? Odpowiedź jest banalna – zostają wydalone. Pytanie tylko, którędy. Bo jeśli do światła przewodu pokarmowego, a tak w istocie jest, to jak nic uszkodzą delikatny nabłonek jelitowy, zwłaszcza u niemowlęcia. Podziurawiony nabłonek zaczyna przepuszczać zawartość przewodu pokarmowego do organizmu, wywołując specyficzne reakcje systemu odpornościowego – skazę białkową, AZS, najrozmaitsze alergie, zapalenia stawów, choroby z autoagresji, i tak dalej, i dalej, i dalej..

Autor: Józef Słonecki

Źródło: http://www.otokoclub.pl/temat_,41,czy-szczepienia-sa-w-ogole-potrzebne.html