Witam na mojej stronie! :-)

Zapraszam na swoją stronę, gdzie przekazuję te informacje, które są tematami „tabu” w debacie publicznej. Artykuły o medycynie, zdrowiu, chorobach, szczepionkach, odżywianiu. Podejmuję tematykę polityki (rzadko), metafizyki, ezoteryki, gnozy. Jak i nauki, szczególnie jej skorumpowania. Piszę o ucieczce z więzienia umysłów w (ideologie, religie, doktryny). Na to kładę duży nacisk. Artykuły o psychologii, relacjach i podświadomości też są u mnie obecne.

Nie jestem związany z żadną ideologią (lewicą, prawicą, centrum) ani religią (w tym racjonalizmem / ateizmem). Choć owszem, analizuję poszczególne ich elementy pod kątem tego, czy są prawdą, prawdą tylko w części (najczęściej tak jest) czy też fałszem.

Popierasz ideę mojej strony? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, filmy, obrazki? Dołącz do grona twórców i pomóż moim niezależnym kanałom informacji!:) Link z informacją, jak to zrobić, poniżej:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

Poniżej lista ciekawych artykułów z mojej strony. Natomiast pod tym artykułem znajduje się automatycznie aktualizowana lista 5 moich najnowszych wpisów.

Świadomość, wiedza ukrywana, tajniki psychologii, relacje i emocje oraz rozwój osobisty i duchowy:

globalna świadomość (2)
Świat nie zawsze jest taki, jaki wygląda na pierwszy rzut oka. Lubię łamać tematy tabu. Moim celem w przekazywaniu wiedzy duchowej, jest metafizyka bez tej całej new age’owej otoczki. Najczęściej poruszam takie tematy i metody, których działanie możesz sprawdzić, jeśli odważysz się sprzeciwić ideologii która Cię krępuje (katolicyzm, racjonalizm itp).

Nowe wpisy z tej kategorii – kliknij tutaj

Starsze wpisy z tej kategorii (część jest zdezaktualizowana) – kliknij tutaj

Diety, odchudzanie, trująca jak i zdrowa żywność:

dieta i odchudzanieTematyka kontrowersyjna. Jest dużo diet i modeli odżywiania. Każdy z nich uważa się za „prawdziwy„. Co jest prawdą? Fałszywa jest tzw. „piramida żywienia” wg. WHO i FAO. Od momentu wmówienia ludziom, że powinni jeść w 40% tanie i modyfikowane na drodze krzyżówek źródła węglowodanów (zboża itp), zwiększyła się ilość chorób cywilizacyjnych i otyłości. Zboża już od czasów mądrych przywódców Rzymu, czy wtajemniczonych kapłanów Egiptu i Judei, były pożywieniem „ludu”. W czasach I RP szlachta zajadała się dobrymi tłuszczami, a chłopi zbożami i ziemniakami.

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

Medycyna akademicka – korupcja, przekłamania, lobbing i afery:

medycynaMedycyna jest oskarżana o wiele zła. Korporacje produkują lekarstwa, które nie leczą przyczyn choroby, ale na krótki czas uciszają objawy. Wiele z proponowanych terapii medycznych zamiast pomagać, powoduje skutki uboczne, a czasami pogarsza stan choroby. Wynika to z logiki obecnego kapitalizmu. Gdzie na I miejscu jest zysk (za wszelką cenę), a ludzkie zdrowie a nawet życie są na odległych miejscach.

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

Zdrowie, medycyna naturalna, przyroda, ekologia:

medycyna naturalna i ekologia
Próba odkłamania tego, co stara się zaciemnić oficjalna medycyna, która w chorobach i w pacjencie widzi często wyłącznie źródło zysku. Alternatywne terapie, uzupełnianie działania farmakologicznego, ważna rola witamin, minerałów i ziół. Również artykuły o ekologii i niszczeniu środowiska na Ziemi:

 

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

Artykuły o chorobach, profilaktyce, sposobach leczenia, kontrowersjach wokół nich:

zdrowie i chorobyLista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

Uzależnienia, nałogi. Alkohol, nikotyna, i inne narkotyki niszczące zdrowie:

nałogi i uzależnieniaW obecnym świecie panuje „kult picia” jak i zażywania innych niszczących zdrowie substancji. Stan zatrucia organizmu i objawy czasowego „wyłączenia” bądź uszkodzenia pewnych obszarów mózgu, jest utożsamiany ze „szczęściem”. Duża część młodych ludzi (15 – 40 lat) żyje właściwie tylko po to, by odbębnić 5 dni pracy lub szkoły, a w weekend zatruć się do nieprzytomności jakimś neurotoksycznym narkotykiem (alkohol, amfetamina, kokaina itp). Dziwię się, że ludzie naprawdę utożsamiają to ze szczęściem, a tego typu rozpaczliwe uzależnienie nazywają „rozrywkowym stylem życia”.

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

Ciekawostki, rzeczy dziwne, niewyjaśnione, jak i wstrząsające:

ciekawostki

Wiele jest takich rzeczy na świecie, których po prostu nie rozumiemy, nie potrafimy wyjaśnić, policzyć, zmierzyć. Wobec takich nie wyjaśnionych spraw, nauka ma jedno remedium. Uznaje, że są one mało ważne bądź całkowicie neguje ich istnienie.

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

Islam i islamizacja Europy, uchodźcy m.in. z Syrii, nielegalni imigranci, inwazja islamska na nasz kontynent i sprawy pochodne:

nielegalni imigranciTo nie 7.000 nielegalnych imigrantów ma trafić do Polski, ale nawet 80.000, bo UE wręcz nakazuje łączenie i ściąganie rodzin. A potem kolejne dziesiątki i setki tysięcy bo rzeka imigrantów nie ma końca. Tylko 16% uchodźców to uchodźcy z Syrii. Cała reszta to uchodźcy z krajów stabilnych – Albania, Kosowo, Pakistan, Bangladesz, Afganistan, kraje Afryki, Egipt, Turcja.. Wśród uchodźców znajduje się tysiące uśpionych żołnierzy państwa islamskiego. Wszędzie gdzie przebywają uchodźcy, dzieją się dantejskie sceny. Kradzieże, gwałty, pedofilia, wandalizm, mordobicia, napady, zabójstwa. Są one tuszowane przez policję, a w Niemczech już nikt nie panuje nad sytuacją. Kraj ten powoli staje się strefą wojny. Chcesz tego w Polsce?

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

Ideologia kapitalizmu, neoliberalizmu i korwinistycznego wolnego rynku:

kapitalizm i neoliberalizm

Niszczy ludzkość jak i naszą planetę. Nie ma absolutnie żadnego pokrycia w życiu realnym. To podstawowa wada każdej ideologii – są to utopie oderwane od życia.

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

Gospodarka i polityka:

gospodarka i politykaCzy większość dylematów i problemów światowych w tej kwestii jest naprawdę nierozwiązywalna? A może są one proste do rozwiązania, tylko nie ma obecnie woli politycznej by to zrobić? Może korporacjom i rządom zależy na istnieniu tylu problemów, których rzekomo nie można rozwiązać? Szczególnie służy temu sprytnie wyreżyserowany konflikt: lewica kontra prawica. Jesteśmy podzieleni, skłóceni. No i najważniejsze – zamiast analizować i sprawdzać które poglądy się sprawdzają i jakie dają rezultaty tu i teraz – wolą wierzyć w obietnicę „raju” (utopii) jaką daje każda ideologia.

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

Poniżej znajduje się automatycznie aktualizowana lista siedmiu najnowszych artykułów:

Zabij swoje męskie ego…

Zabij swoje męskie ego…

relacje damsko męskie (3)Na początek zaprezentuję taką luźną myśl, którą internauci nazwaliby „myślą z dupy„. A może i nie? Wszyscy znamy tematykę fochów, kłótni i cichych dni w relacjach damsko-męskich. Definicja focha zamyka się w stwierdzeniu, że jest to przesadna i zupełnie nieadekwatna reakcja na bodziec pozbawiony znaczenia. Lub jest to reakcja na zupełny brak bodźca, wzięta dosłownie z powietrza. Fochy strzelają kobiety i mężczyźni.

Świat zna miliony historii, gdzie karczemne awantury wybuchały o tak ważne sprawy wagi globalnej, jak sposób odstawiania mleka do lodówki. Wynika to z dojrzałości lub jej braku. Ludzie kończą osiemnastkę, ale większość z nich całe życie tkwi mentalnie w wieku lat kilkunastu. Czy to menedżer wysokiego szczebla, czy pracowity korpo-ludek – co im po umiejętnościach, skoro byle co ich wyprowadza z równowagi i każdy może wzburzyć ich emocje?

Podstawowy błąd mężczyzn jest taki że podczas focha swojej partnerki mają 3 zmienne reakcje:
-płaszczenie się i przepraszanie
-agresja i zaprzeczanie
-tłumaczenie i wspinanie się na wyżyny logiki

Jak myślisz, która z tych reakcji jest najlepsza? Żadna. Każda z tych trzech reakcji oznacza z automatu przegraną, dla obojga. Przy czym najbardziej spektakularna porażka jest przy reakcji numer jeden. Problemem nie jest to, że kobiety strzelają fochami. Problemem jest Twoja reakcja na nie. Podstawa to spokój i niereaktywność emocjonalna. Powinieneś pokazać, że foch Cię nie obchodzi, że jesteś ponad nim. Nie ma sensu gasić tego pożaru, on sam musi się wypalić. I szybciej się wypali, jeśli zrezygnujesz z jego gaszenia, co jest paradoksalne, ale na głębokim ezoterycznym poziomie – bardzo logiczne.

To tak jakby złościć się na niebo że jest burza i leje. Albo przepraszać niebo i płaszczyć się przed nim że leje. Albo próbować przekonać niebo na logikę by nie padało. A tu wystarczy tylko poczekać – i po 5 minutach lać przestanie i zobaczysz tęczę na niebie. Niebo Cię ochrania i żywi. Bez słońca i deszczu nie byłoby życia na Ziemi.

Te przesadne reakcje wynikają z czegoś, co w społecznym rozumieniu nazywa się „męskim ego„. Jest to konstrukt w psychice, który pilnuje i czuwa nad ziemskim programem MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat). By dany mężczyzna realizował jego założenia, był produktywny, był baterią systemu. Nie muszę chyba dodawać, że męskie ego jest czymś fatalnym.

Ja proponuję Wam pozbyć się męskiego ego. Ono na pewnym etapie jest potrzebne. Jest autonomicznym programem, który czuwa nad integralnością Twojej psychiki. Ale uważam, że z tego powinno się wyrosnąć, tak jak wyrasta się z za małych spodni. Czy tak jak wyrasta się z pieluch.

Nie musisz mieć prawa do posiadania racji. Po co Ci w ogóle posiadanie racji? Niech inni mają swoje racje, pod warunkiem że nie próbują ich narzucać Tobie. Ale póki co, tego problemu narzucania nie rozwiązała żadna ideologia, religia, żaden system prawny. Tu tkwi jedno wielkie narzucanie. Pozwól innym być innymi, a sam bądź sobą. Jak ktoś chce wierzyć w jahwe, Jezusa, Dawkinsa czy Batmana – niech sobie wierzy. Jak ktoś pomimo Twojej pomocy, nie reaguje – daj mu prawo do upadania, popełniania błędów i porażek, choćby to miało być tysięczny raz.

Nie musisz się porównywać z żadnym facetem, ani z tym co dokonał. Nie musisz niczego udowadniać, a jeśli druga strona krzykliwie się tego domaga – wycofujesz się. Nie musisz być najlepszy bo zawsze będzie ten stopień wyżej. Wiesz dobrze, że nie musisz nic – jeśli już, to możesz. Znasz przecież tę uniwersalną zasadę. Jeśli ktoś Ci mówi że jako mężczyzna musisz to, to i owo – uciekasz od takiej osoby jak najdalej, bo kłamie i na dodatek gra bardzo nieczysto. Nie musisz sadzić drzewa, nie musisz budować domu, nie musisz płodzić syna. Za 1850 zł brutto? Phi, niech robi to Balcerowicz, Petru, Tusk i inni którzy doprowadzili do zagłady gospodarki.

Wiesz też że nie musisz być poważanym i szanowanym członkiem społeczeństwa. Nie musisz dbać o status społeczny, nie musisz udawać, robić dobrej mony do złej gry. Gdy jesteś szczęśliwy to o tym mówisz, gdy masz depresję to też o tym mówisz. Nie musisz udowadniać jaki jesteś męski, twardy, spełniający wyśrubowane do granic paranoi społeczne standardy. Jeśli chodzi o standardy – nie kopiujesz tych które są lansowane powszechnie, chyba że naprawdę i szczerze tego chcesz.

Jeśli zaś chodzi o męskość – dajesz sobie prawo do czasowego czy też częściowego nie bycia męskim. Ukrywanie swojej wrażliwości i kobiecej strony prowadzi do destrukcji psychiki. To właśnie przez to, że ciągle jesteśmy oceniani pod tym kątem, mamy znacznie większy poziom stresu, częściej chorujemy, krócej żyjemy i częściej popełniamy samobójstwa. Udowadnianie sobie i innym swojej męskości i twardości jest jednym z najpotężniejszych męskich stresorów. Ty wiesz, że tu egzamin jest bezlitosny i trwa już nie 24, ale wręcz 25 godzin na dobę. Ale nikt Ci nie każe siedzieć w tej sali egzaminacyjnej – w każdej chwili możesz wyjść pokazując innym środkowy palec.

Ogólnie, nie musisz bardzo wielu rzeczy. I dobrze o tym wiesz. Problem polega na tym, by pozwolić sobie być sobą, a innym być innymi. Naciski i nękania ze strony świata biorą się z tego, że Ty na poziomie świadomym lub podświadomym pragniesz zmienić ludzi i zmienić świat. By był na tym poziomie co Ty, taki jak Ty. Jeśli z tego zrezygnujesz, to nie będzie Cię o co zaczepić, i naciski ze strony różnych męskich czy damskich ego, osłabną. Świat i ludzie są na swoim poziomie i mają swoje lekcje do przerobienia, w tym lekcje brutalne i złe. Będą miliony razy upadać i miliony razy się podnosić. Ty masz raczej inne lekcje i jesteś niejako poza światem.

Wiesz, że ludzie często są po prostu skurwiali i że nie kieruje nimi ani logika, ani tym bardziej empatia. A kieruje nimi autopilot, na przykład takie męskie ego. Skoro tak jest, to nie ma sensu tego rozkminiać i głębiej się nad tym zastanawiać. Nie zrozumiesz w stu procentach tej specyficznej logiki schizofrenii, w jakiej tkwi od zawsze społeczeństwo. Chyba że sam staniesz się takim schizofrenikiem – chcesz tego?

Wiesz też, że praktycznie wszystko co funkcjonuje w społecznym obiegu jako prawdy, jest mniej lub bardziej zafałszowane. Społeczne recepty na życie nie dają dobrych rezultatów. Często dają rezultat przeciwny do zamierzonego. Wiesz doskonale, że za uśmiechami na rodzinnym spotkaniu, czy za lukrowaną sielanką z facebooka, bardzo, bardzo często kryje jakaś ogromna tragedia. Która jest ukrywana na wszelkie możliwe sposoby. Każdy człowiek ma swoje trupy w szafie – prawdziwe, przerażające szkielety. Na pozór „porządni i szanowani obywatele” mają najwięcej szkieletów w szafie. I wcale nie tak rzadko są to prawdziwe, realne trupy.. Milgram i Zimbardo trochę o tym pisali. No i każda rodzina skrywa jakąś mroczną tajemnicę, gdzie najczęściej ofiarami są niewinne dzieci.

Nie obrazi Cię szczerość, wobec ludzkich błędów i przywar jesteś wyrozumiały. Szczególnie chodzi mi tutaj o przywary kobiet. Nie musisz być ich sędzią i sumieniem. Nie musisz ich potępiać w imię jakichś bzdurnych zasad, wziętych z dawnych czasów. One były przez wieki tłamszone, sądzone i ograniczane, i nadal są, bo taka jest natura tej planety. To, na co faceci z męskim ego narzekają u kobiet, zadziwiająco często robią oni sami, i to w jeszcze gorszym wariancie.

Czasami owo męskie ego będzie się dawało we znaki. Nie zawsze udaje się je zneutralizować w stu procentach. Ale jeśli nie będziesz się z nim utożsamiał, to powoli będziesz rozpoznawał jego gry i moment kiedy przejmuje kontrolę. Moment ten będziesz odbierał nie jako część samego siebie, ale jako zakłócenie, anomalię, cierpienie. Będziesz wiedział że jest to program o typowo nowotworowym charakterze, no ale on będzie jakiś tam czas działał. Nie ma jednoznacznych metod na pokonanie tego. Należy próbować przebudzić się ze stanu półsnu. Można w myślach wyśmiać ten program, powiedzieć mu: „ach, to znowu Ty„.

Wszystkim polecam popracowanie nad tym tematem.

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej

Dlaczego diety odchudzające nie działają?! Sekret o którym się nie mówi..

Dlaczego diety odchudzające nie działają?! Sekret o którym się nie mówi..

skuteczne odchudzanieZ dietami jest dokładnie tak, jak z ideologiami i religiami. Jest dziesiątki, lub nawet setki rozmaitych diet. Tak samo mnóstwo lub nawet więcej jest ideologii i religii. No i każda ideologia i religia uważa siebie samą za jedynie prawdziwą, a wszystkie pozostałe – za fałszywe.

Z dietami jest tak samo. Mają swoich bogów (twórców – np dietę Kwaśniewskiego wymyślił niejaki Kwaśniewski). Mają swoich pomniejszych apostołów i ideologów. Np trenerów fitness, blogerów, czy dyskutantów gorąco namawiających do ich stosowania. No i mają miliony wyznawców, czyli stosujących diety ludzi.

Jednym dana dieta bardzo pomaga, innym trochę mniej. Innym nie pomaga w ogóle. Innym zaś nie pomaga i na niej tyją (i jest ich większość niezależnie od diety, SIC!). Jeszcze inni nie tylko tyją na diecie, ale doprowadzają swoje zdrowie do ruiny i lądują w szpitalach. A to przecież jedna i ta sama dieta. I nie jest ważne czy to dieta Kwaśniewskiego (mięsna), czy to wegetarianizm, weganizm, paleo, bezgluten, niskowęglowodanowa..

Zawsze jest ten sam schemat. Ta sama dieta, i skrajnie różne reakcje. Najczęściej diety jednak nie działają. Na świecie są miliony milionów ludzi, którzy próbowali już dosłownie wszystkich diet. Od tych super mięsnych, po jakieś bezglutenowe, paleo, aż po te skrajnie roślinne. I nic, zupełnie nic to nie dało. Wniosek jest jeden: działa tu jeszcze jeden czynnik. Czynnik pomijany w niemal wszystkich dyskusjach na tematy dietetyczne.

I jest to zrozumiałe – bo podejście które zaraz zaprezentuję, wywraca do góry nogami i totalnie rozpierdala te odwieczne żywieniowe boje, toczone dziennie miliony razy. Czy to w realu, czy w przepastnych czeluściach internetu. Gdzie wszelkich diet-coachów, trenerów, apostołów różnych diet jest całe zatrzęsienie. Otóż czynnik pomijany w dyskusjach, to podświadomość i jej siła.

Pierwszy błąd popełniany przez odchudzających się jest taki, że przechodzą na dietę na siłę. Oni tak naprawdę nie chcą tej diety, nienawidzą jej. Na głębszym poziomie są zasmuceni i zrezygnowani, że muszą odmawiać sobie przyjemności jedzenia. Że te całe zdrowe żarcie takie niesmaczne, obrzydliwe, bezpłciowe, mdłe. Marzą o soczystym steku, pachnącej pizzy czy wiadrze pysznych lodów. Dla podświadomości oznacza to prawdziwą katastrofę.

Podświadomość nie rozumie niuansów, zawiłości i paranoi umysłu logicznego. Dla niej prawdziwą traumą i katastrofą jest to, że nie dość, że nie ma tego dobrego żarcia, co wcześniej, to nowe jedzenie jest po prostu niedobre. Podświadomość, przez wielu utożsamiana z duszą, jak małe, obrażone dziecko, marnieje i zamyka się w sobie. I co najważniejsze – zaczyna wtedy działać na niekorzyść, sabotować dietę ze wszystkich sił. Ona myśli, że ratuje organizm przed czymś bardzo złym, przed zagrożeniem, bo nie rozumie argumentów umysłu logicznego, że trzeba się odchudzać.

Skoro nie ma już tych pysznych i smakowitych potraw, to podświadomość zaczyna to kojarzyć z czymś, co przez eony historii było największym możliwym zagrożeniem – z głodem, niedoborem pożywienia. Przez całą trudną, barbarzyńską historię niedobory pokarmu czy wręcz głód były największym zagrożeniem. Spadek poziomu glukozy we krwi jest jednym z największych znanych człowiekowi stresorów. Gdy nie jesz już długi czas i poziom glukozy spada poniżej krytycznego poziomu, to organizm mobilizuje ostatnie dostępne siły.

Do krwi zostają wpompowane ogromne ilości hormonów stresu – adrenaliny i kortyzolu. Ma to uzasadnienie ewolucyjne – organizm mobilizuje te siły, by zmusić człowieka do poszukiwania jedzenia za wszelką cenę. I teraz: gdy podświadomość zaczyn kojarzyć przykrą i traumatyczną dietę odchudzającą z pamięcią ewolucyjną głodu, wtedy niemal pewny jest sabotaż tej diety.

Podświadomość przełącza organizm w oszczędzanie zasobów za wszelką cenę. Metabolizm spada na łeb na szyję. Jesz coraz mniej, ale nie tylko nie chudniesz, ale wręcz tyjesz. Niezliczone miliony ludzi od wielu dekad zna ten schemat. I przy tym czujesz się coraz gorzej, bo jednak pewnych składników zaczyna brakować.

Jakie jest więc wyjście? Wymienię je w punktach:

-nie przechodź na dietę na jakiś czas, by potem znowu wrócić do niezdrowego wpierdalania wszystkiego co popadnie. Zmień kompleksowo styl życia, i nie chodzi tu tylko o dietę. Zmień ten styl życia już na trwałe. Będzie to wymagało samozaparcia, ale w końcu nowe wartości wtopią się w rdzeń podświadomości i staną się częścią Ciebie;

-przejdź na dietę nie z konieczności, bo z konieczności to nawet sranie ledwie wychodzi. Każda konieczność i każdy przymus rodzi bunt podświadomości i jest dla niej katorgą. Przejdź na dietę z radością. I najważniejsze: zamiast grać w „konieczność” w „wyrzeczenia„, nastrój się na wyzwanie, na zdrowy styl życia, na obserwowanie jak każdego tygodnia będzie lepiej i lepiej. Dobra dieta nie tylko odchudza, ale i poprawia zdrowie, witalność, dodaje energii i mocy;

-wprowadź konia trojańskiego do systemu. Nie pozbawiaj się smakołyków. Jeśli przechodzisz na jakąś dietę, to bardzo dobrze się z nią zaznajom. Poznaj co może Ci szczególnie smakować, i to jedz. Nawet jeśli miałbyś od czasu do czasu złamać reżim diety.. To zrób to. Tylko zjedz mało tego czegoś „zakazanego„. Ogólne zalecenia są te same od zawsze: zupełne zero słodyczy, zredukować węglowodany, bo to od nich się tyje, nie od tłuszczy. Więcej jeść białka wysokiej jakości – np fasola, jaja, białko konopne. Jeśli lubisz owoce – wybieraj te z niewielką ilością fruktozy. Warto byłoby też odstawić zboża. Zawierają nie tylko masę węglowodanów, ale i toksyczny gluten.

-nie nienawidź swojej wagi i figury. Jest to kolejny kardynalny błąd. Jeśli nienawidzisz siebie, to generujesz złą energię. A wiadome jest to, że to, co wysyłasz w świat, wraca do Ciebie z nawiązką. Jeśli narzekasz, szarpiesz się, szamoczesz, walczysz – to okazji do narzekań i walki będzie coraz więcej i więcej. Dotyczy to nie tylko odchudzania, ale całego życiowego doświadczenia. Pomimo wszystko staraj się polubić swoją figurę i siebie. Pamiętaj że każda zła cecha może zostać przetransformowana w pozytyw.

Te same zalecenia dotyczą także ogólnej kondycji zdrowotnej. Otóż nie graj w grę pod nazwą „choroba„. Graj w grę o nazwie „leczenie„, „zdobywanie wiedzy„, „wyzwanie„, „zdrowy styl życia„. Odnoś się do choroby z dużym dystansem, humorem, może nawet szyderą. Nie stękaj i nie kwękaj, nie szukaj towarzystwa do narzekania na objawy i choroby.

Nie, nie chcę odbierać Wam nadziei i mówić że w zasadzie większość „zdrowych” diet Ci pomoże, jeśli tylko odpalisz potęgę tkwiącą w podświadomości – czyli siłę zamiaru, opisywaną przez Vadima Zelanda w książkach Transerfing Rzeczywistości. Po prostu nie chcę ryzykować tak daleko idącego stwierdzenia.. Ale przyznam uczciwie, że pewne ziarno prawdy w nim jest. Owszem, zdobądź ogromną ilość wiedzy, pójdź do kumatego dietetyka, ale o podświadomość też zadbaj – bo to ona odpowiada za uruchomienie potencjału odchudzania. NIE DIETA sama w sobie.

Nie chcę też ryzykować stwierdzenia, że wielcy dietetycy pomijają najważniejszy składnik. Sama dieta jest paliwem, budulcem, spoiwem Twojego lepszego i zdrowszego życia. Ale owo paliwo potrzebuje zapłonu, potrzebuje iskry w postaci uruchomienia potencjału podświadomości. Ilu znasz ludzi, którzy mogą wpierdalać dosłownie wszystko, a nie tyją w ogóle? Ich niesie przez życie wiatr potężnej siły zamiaru. Ilu znasz ludzi, którzy chleją, jarają zioło, biorą tony koksu, piją cole z aspartamem i z tysiąc innych trucizn, a są pełni energii, witalności i pomysłów?

Tacy ludzie intuicyjnie, nieświadomie wykorzystują prawa wszechświata. Opisuję je na swojej stronie od kilku dobrych miesięcy. I tacy ludzie odnoszą sukces w wielu dziedzinach życia, nie tylko jeśli chodzi o sylwetkę, witalność, energię czy zdrowie.

odchudzanieskuteczne odchudzanie

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej

Wariant szaleństwa na świecie: hybrydowa III wojna światowa zawitała do Europy

Wariant szaleństwa na świecie: hybrydowa III wojna światowa zawitała do Europy

zamach terrorystycznyDziś felieton o wydarzeniach jakie mają ostatnio miejsce w Europie i na świecie. Gdy ludzie mi mówili jeszcze niedawno, że wkrótce wydarzenia na świecie nabiorą rozpędu, nie wierzyłem. Zawsze wobec teorii ze stajni new age jestem sceptyczny a czasami wręcz cyniczny, niczym niewierny Tomasz.

Teraz bardziej skłonny jestem by w tę teorię uwierzyć. Wszystko wskazuje na to, że wariant szaleństwa na świecie zyskał realne urzeczywistnienie. III wojna światowa, konflikt o charakterze asymetrycznym (hybrydowym) toczy się już od wielu lat. To żadna nowość. Umowną datą wybuchu jest 11 września 2001 roku, czyli data ataków na WTC.

Nowością jest to, że nowym frontem staje się Europa. W zeszłym roku elity Unii Europejskiej zaprosiły na nasz kontynent miliony islamistów. Czyli ludzi nie integrujących się, nie znających nawet najbardziej podstawowych pojęć (humanizm, laickość, empatia, wrażliwość, tolerancja, cywilizacja itp). Wśród potoku ludzi ponad 75% to mężczyźni w wieku poborowym.

Donald Trump, przyszły prezydent USA powiedział słowa, że amerykański sen stał się gównem. Wypadałoby powiedzieć również słowa, że europejski sen o wielokulturowości też się nim okazał. I wciąż nieznana jest motywacja elit politycznych ściągających to wielkie zagrożenie. Może oni właśnie tego chcieli? O tym aż strach myśleć, ale jak się okazuje, nie trzeba, a nawet nie można się bać. Lęk, obawa, martwienie się i strach zawsze dają skutek odwrotny do zamierzonego – czyli katastrofę życiową.

Faktem jest to, że najpierw zamachy terrorystyczne były co kilka miesięcy (Charlie Chebdo, Paryż). Potem co kilka tygodni. Następnie odległość pomiędzy zamachami skróciła się do dni / doby. Teraz wynosi ona kilka godzin. Dziś doszło do dwóch takich ataków, nie licząc oczywiście zamachu w Japonii w nocy, który był trzeci tej doby.

Wymieńmy je:
-zamach w Nicei we Francji;
-nieudany zamach stanu w Turcji, który umocnił totalitarną władzę psychopaty i islamisty Erdogana;
-zamachy w Afganistanie i Iraku;
-pięć zamachów / ataków w Niemczech w ostatnim tygodniu, do dnia 25 lipca 2016 (poniedziałek);
-atak we Francji w kościele, w Berlinie w szpitalu, w Japonii dzisiejszego dnia (26 lipca 2016);

Nie będę tu wymieniał kłamstw władz Niemiec i innych krajów, które mówią, że atakowali szaleńcy leczący się psychiatrycznie. Tak się składa, że ci „szaleńcy” załatwili sobie żółte papiery tylko po to by nie zostali deportowani i by mogli popełnić zamachy. Te tricki manipulacyjne są zapewne Wam znane.

Jedna z ezoterycznych teorii głosi, że światem może zawładnąć szaleństwo, coś na kształt zbiorowej psychozy. Wobec tej teorii także jestem sceptyczny. Wiadome jest czytelnikom mojego bloga, że stan permanentnej schizofrenii towarzyszy ludzkości od niepamiętnych czasów. Całe społeczeństwa żyją w jednej wielkiej paranoi, tak wielkiej, że dziwie się, że to tyle tysięcy lat jako tako wytrzymało. A teraz upadają dodatkowo wszystkie systemy, także te moralne, etyczne, religijne, społeczne.

Wszelkie spoiwa łączące społeczeństwa przez poprzednie wieki, trzymające je w ryzach – zostały zerwane. Ludzie widzą lub choćby podświadomie czują ich wewnętrzne skorumpowanie i straszliwą niewydolność. Widzą lub podświadomie czują, do czego doprowadziły te systemy – zamiast do obiecanego raju, do piekła, na skraj cywilizacyjnej katastrofy. W którą staczamy się niechybnie z każdym tygodniem.

Chciałbym powiedzieć Wam coś nowego, czego wielu z Was jeszcze nie czytało. Jak reagować na takie newsy? Jak reagować na świadomość tego, że światowy system się rozpada? Reakcja powinna być zupełnie inna, niż ta która jest obecna powszechnie. Nie niepokój się, patrz na to z dystansem. Im bardziej się niepokoisz, tym gorzej dla Ciebie i Twojej przyszłości. Złe myśli i emocje, lęk, mają siłę przenoszenia Cię na negatywne linie życia.

I nie jest ważne czy robi to Twoja podświadomość jako mechanizm psychologiczny, czy robią to jakieś enigmatyczne siły rządzące światem. Nie musisz wierzyć w rzeczy tego typu, zresztą nigdy nie bierz czegoś na wiarę. Ważne jest to, że ta zasada działa realnie – możesz to sprawdzić. Każda negatywna emocja, np lęk, nienawiść – ma siłę niszczącą. Co do tego są zgodne i akademicka psychologia, i nauki duchowe. Powtórzę poniżej moją niedawną przypowieść..

Dobrze, a co z upadającą ziemską ekonomią, wymierającą biosferą, inwazją islamu popieraną przez elity, destabilizacją klimatu nie notowaną nigdy w historii, i szeregiem innych nieprzewidywalnych i wielkich światowych tragedii? To tak jak z trzęsieniem ziemi. Otóż trzęsienie ziemi o potężnej sile 8,0 w skali Richtera nawiedza miasto liczące sobie 10 milionów mieszkańców. I teraz ważne pytanie: czy podczas tego trzęsienia ziemi umierają WSZYSCY, a więc 10 milionów, i nie pozostaje NIKT przy życiu?

Owszem, zniszczenia są apokaliptyczne. Ale umiera 100, 200 tysięcy ludzi (a najczęściej dużo, dużo mniej – np 5 tysięcy..), milion lub dwa miliony jest rannych (najczęściej jednak dużo mniej..). A pozostałe 8 milionów? Przeżywa. No jakoś przeżywa. Ty, zawierając pokój ze światem i przestrzegając jego praw, zwiększasz wykładniczo nie tylko szansę przeżycia, ale wręcz szansę wyjścia z takiego kataklizmu bez najmniejszego szwanku. Oto bowiem podświadomość przed trzęsieniem ziemi pokieruje Cię w zupełnie bezpieczne miejsce, a Twój dom i samochód – przetrwają niemal bez szwanku. Dobrze, a nawet jeśli utracimy tę planetę, nawet jeśli powielimy scenariusz Atlantydy – to co się stanie?

Nic się nie stanie. Poniżej komentarz czytelnika mojej strony. Lekko pokolorowany i zmieniony przeze mnie, ale sens został zachowany:

Cytuję: „Kiedyś przechodziłem przez szkolne boisko, na którym dzieci kopały piłkę. Tak były emocjonalnie wciągnięte w tę grę, że na nas dorosłych przechodniów nie zwracały żadnej uwagi. W realnym życiu musimy iść przez takie „boiska” życia codziennego, ale nie wkraczać i nie przeszkadzać „ziemskim dzieciom” w ich zabawie, w ich grze. W ich grze w ideologie, religie czy w co tam oni grają, a jest tego dużo. Bo inaczej przerwą tę swoją zabawę i nas, dorosłych przechodniów, zaatakują całą grupą. Musimy być jedynie przechodniami i co najwyżej dyskretnymi, biernymi obserwatorami dodającymi ciche korekty do systemu. Nic dodać, nić ująć.”

Przeczytaj koniecznie moje dwa felietony o tym, jak należy czytać newsy medialne m.in. o zamachach, by nie zaśmiecać sobie psychiki. System światowy się rozpada, trwa wielka hybrydowa wojna światowa. Ale dla Ciebie, czytelniku z Polski, o wiele gorsza jest walka wewnętrzna lub walka którą toczysz ze światem i z ludźmi. Taka walka zawsze jest walką przegraną.

Kraj podniesie się z kolan nawet po wojnie światowej czy upadku ekonomii. Człowiek w wyniku oszalałej walki wewnętrznej może stracić wszystko, także życie. Wszystko wskazuje na to, że Polska i kraje Europy Środkowej i Wschodniej są i będą bezpieczne. Tym razem jesteśmy zupełnie na uboczu tej wielkiej, globalnej zawieruchy. Być może swoje już wycierpieliśmy i „odpracowaliśmy” jako świadomość narodowa.

Oto te dwa felietony – obecnie są to jedne z najważniejszych wpisów na mojej stronie:
Człowiek odcięty od systemu jest niemożliwy do eksploatowania i manipulowania!
Uwolnij się od destrukcyjnych mediów i newsów!

Zrozum, że tu gra toczy się nie o planetę, bo ją być może utracimy. Jest taka możliwość. Gra się toczy o Ciebie i o unikalną szansę, jaką jest to Twoje obecne życie. Odpuść interesowanie się i zamartwianie się tym, na co nie masz wpływu. Odpuść w ogóle zamartwianie się o cokolwiek. Gdyż martwienie się jest dla psychiki i dla ducha tak samo destrukcyjne, jak lęk i nienawiść. I nic nie da survival, zakup broni, zapasów, budowa bunkrów, szkolenia.

Jeśli chcesz troszczyć się o świat zamiast o siebie i swoją szansę – to się troszcz, Twoja wola. Ale troszcz się nie martwiąc, interesuj się nie emocjonując się, zabiegaj nie pragnąc panicznie, chciej nie naciskając. To jedna z najważniejszych życiowych zasad. Rób to co do tej pory, ale bez pompowania w ten proces negatywnych emocji i myśli. I z umiarem. By więcej przyjmować pozytywnych niż negatywnych rzeczy ze świata.

Przeczytaj jeden raz, maksymalnie dwa razy. Ale już ślęczenie z wywalonym jęzorem przed telewizorem i liczenie ofiar jakiegoś zamachu.. Jest dla mnie kurewsko ciężką patologią. A byłem kiedyś właśnie taki, jednak zrezygnowałem w porę z tak skrajnie destrukcyjnego podejścia. Właściwie w ostatniej możliwej chwili. Wszystko co trzeba opisałem w felietonach powyżej.

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej

Jesteś wolny i ziemskie obłędne walki Cię nie dotyczą.. Puść je wolno, niech walczą inni

Jesteś wolny i ziemskie obłędne walki Cię nie dotyczą.. Puść je wolno, niech walczą inni

duchowość 5Dziś nowy felieton. Otóż na mojej stronie ukazał się komentarz:

Idź przez życie w stanie równowagi jak po linie nad przepaścią, w tu i teraz, jakbyś jechał przez linię pola walki, która ciebie nie dotyczy, ale i z uczuciem współczucia dla innych.

Szczęście da się osiągnąć wtedy, gdy odpuścisz wiele z różnego rodzaju ziemskich walk, wojen, zmagań. Na nie potrzeba energii i ta energia jest w ten sposób marnotrawiona. Jak wiemy, najczęściej z takich potyczek nic nie wynika. Prawie nigdy nie wynika z nich cokolwiek dobrego.

Ziemski rdzeń jest zaprogramowany na walkę i rywalizację zamiast na współdziałanie i pomaganie sobie. Jest to podstawowy program natury, podług którego funkcjonują także ludzie. Nie ważne czy jest to walka w stadzie goryli o przywództwo, czy zrzucenie bomby atomowej na wrogi kraj – w obu przypadkach jest to realizacja tego samego programu natury.

Ludzie są także zaprogramowani na walkę i rywalizację. Walczą ze sobą ideologie, religie i inne wierności. Walczą ze sobą osoby w pracy, w szkole. Także w internecie trwa swoisty wyścig, walka o to, kto ma lepszy status społeczny. Tragedie które są udziałem każdej rodziny, i to nierzadko tragedie krwawe – ukrywa się. Prezentuje się tylko portret rodzinnej sielanki i przystosowania społecznego.

Świat został zaprojektowany jako dystopia (przeciwieństwo raju), a „bóg„, czy też „świadomość zbiorowa” czy „natura” wydaje się mieć te same wady co ludzie, ale podniesione do naprawdę wysokiej potęgi. Czyli nieświadomość, okrucieństwo, brak serca, ślepota i głuchota na prawdę, i szereg innych ludzkich przywar. To dlatego mówi się, że bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo.

I to dlatego Carl Gustav Jung powiedział, że Hiob, zwykły człowiek, odnosi moralny i etyczny triumf nad samym bogiem. Bo Człowiek rozróżnia dobro i zło, i może wybrać. Zaś bóg naszej planety czy też natura, czy też jej świadomość zbiorowa – nie tylko nie może wybrać, ale wręcz nie zna tych pojęć. Więc w naszym ludzkim rozumieniu, wybiera na ogół zło.

Cytuję: „Ten upadły świat jest miejscem kary i nauki dla słabo rozwiniętych dusz. Takich jak my. Jego władcą jest szatan (demiurg). Można go porównać do „dyrektora więzienia” w którym obecnie przebywamy, na szczęście czasowo. Natomiast WŁADCĄ WSZECHŚWIATA jest DOBRY BÓG. Niejako „zwierzchnik” szatana (demiurga) któremu zleca program wychowawczy dla tych dusz krnąbrnych i słabo rozwiniętych, przez zło i cierpienie właśnie. To co piszę ściśle koresponduje z tezami gnostyków. Do których też odsyłam.”
~
SemperParatus

Nie zmienisz tego świata. I dyskusyjne jest to, czy żyjemy w jakimś okresie przełomu, gdy świat się zmieni na lepsze. Dla własnego dobra na pewien czas zostawmy tę doktrynę wziętą z new age. Bo póki co, większość ludzi w nią wierzących, wykorzystuje ją w sposób niewłaściwy. Zamiast zawrzeć pokój ze światem (przez chrześcijan utożsamiany z „paktem z diabłem„), ludzie szamoczą się i walczą ze światem. Świat jest lustrem i to, co dajesz – oddaje Tobie.

Jak odpowiesz walką i przemocą – to świat odpowie walką i przemocą wobec Ciebie uruchamiając siły równoważące. Jak będziesz chciał walczyć – zawsze znajdziesz okazji i partnerów do walki w nadmiarze. Coraz więcej i więcej. Jak będziesz przesadnie narzekać i wylewać gorzkie żale, to to też się urzeczywistni. Okazji do narzekań będzie coraz więcej. Jeśli będziesz czuł się winny – to zawsze znajdzie się kara. Doprowadzi Cię do niej Twoja podświadomość lub siły równoważące świata. O poczuciu winy wiele pisałem w poniższym felietonie:
Poczucie winy jest najpotężniejszym mechanizmem manipulacji na Ziemi

Pozostaje pytanie.. Po co na wszystko odpowiadać walką i przemocą? Po co walczyć z czymkolwiek? Przecież nie musisz mieć racji – to już zapewne wiesz. Nie jesteś w stanie nikogo przekonać tak naprawdę. Ludzie będą Ci wierzyć gdy zaistnieją dwa czynniki: gdy Ty dasz im przykład samym sobą i gdy oni będą gotowi. Wtedy do Ciebie sami przyjdą.

Po co więc po raz tysięczny kogoś próbujesz przekonywać, po co się wykłócasz już którąś minutę / godzinę z rzędu? Co złego się stanie, gdy ktoś z Twojej pracy będzie miał inne zdanie niż Ty? Co złego się stanie, gdy ktoś z drugiego końca świata z kim rozmawiasz przez internet, będzie głuchy i ślepy na nawet najlepsze Twoje argumenty?

Nic się nie stanie.

Oni mają swoje życie, Ty masz swoje. Oni mają swoje lekcje – Ty masz swoje. Czy kiedykolwiek będąc w ostatniej klasie szkoły podstawowej denerwowałeś się na pierwszoklasistów, że z ledwością dukają litery i nie umieją liczyć? Nie. W życiu na Ziemi jest trochę inaczej, bo owych pierwszoklasistów jest najwięcej i to oni są solą Ziemi, tej Ziemi. Trzeba nauczyć się bronić i izolować od ich złych wpływów. Ale na to są metody, opisywali je m.in. Vadim Zeland, Dymitr Wereszczagin, Franz Bardon, Jonathan Black i szereg innych, zapomnianych mistrzów. Próżno szukać tych metod u czołowych przedstawicieli nurtu new age. Jak zawsze: „to, co popularne, jest złe„.

W większości przypadków wystarczy po prostu nie wchodzić do krzykliwych i niebezpiecznych piaskownic, obleganych przez tych ziemskich pierwszoklasistów. Oni mają swoje sprawy, a my swoje. Oni mają swoje ideologie, religie, zasady, schematy, wartości – a my mamy swoje. Nie wolno nam potępiać tego, co jest ich udziałem. Nie wolno potępiać ich wartości, wierzeń, przekonań, ani tego, że mają oni jeszcze całe eony czasu na doświadczanie nieraz najbardziej mocnych i brutalnych życiowych lekcji.

Gdyż to obraca się przeciwko nam. Dusze niemowlęce i dziecięce zamieszkujące w większości tę planetę, mają jeszcze setki tysięcy lub miliony lat na ewolucję, na zbieranie wszelkich możliwych doświadczeń (także bardzo brutalnych i bolesnych) we wszelkich możliwych konfiguracjach. Według jednej z teorii (nie do potwierdzenia, jak zawsze..) my jesteśmy już na wylocie i wkrótce możemy opuścić ziemskie koło Samsary – koło iluzji.

Klasycznym przykładem gdy spotykają się ze sobą dwa światy nie pokrywające się, czyli świat ziemskiego pierwszoklasisty i ziemskiej duszy dojrzałej, są niektóre relacje damsko-męskie. Przykładowo: facet chce pomóc wrażliwej kobiecie, która jest w związku z typowym zimnym draniem, z psychopatą który urządza jej piekło na Ziemi. Argumentuje, przekonuje, namawia, ale ona za żadne skarby nie chce odejść od psychola. Jej umysł wie i zgadza się. Ale jej dusza właśnie takiej brutalnej lekcji potrzebuje, i używając emocji, powstrzymuje ją od odejścia od łajdaka.

Taki mężczyzna nie wie, że namawiając i przekonując, ryzykuje bardzo poważne konsekwencje ze strony sił równoważących. Ingeruje on w plan ewolucyjny takiej słabo rozwiniętej duszy i ryzykuje mocnego kopa w dupę. Analogicznie działa to w przypadku mężczyzn. Ilu z nich bowiem lubuje się w wytapetowanych pięknościach, nie zauważając czasami kilku normalnych i dobrych kobiet nimi zainteresowanych. Wszak jesteśmy z tej samej gliny. Szczegółowo opisałem to w felietonie poniżej. Przeczytaj, bo wyjątków od powyższej reguły jest całkiem sporo:
Nie zmieniaj kobiety tkwiącej w toksycznym związku, to igranie z ogniem!

Co do samych związków.. Dobrze w tej sferze robi obniżenie poziomu ważności (ale nie wartości – to co innego). Jeśli coś się nie stanie, jeśli coś nie zaistnieje – to też dobrze. Kto wie, może właśnie coś bardzo złego zostaje Ci zaoszczędzone? Obniżenie poziomu ważności polega na tym, że nawet jeśli czegoś od życia nie otrzymasz, to nie stanie się absolutnie nic złego. Nie w tym zakładzie pracy? To w innym. Nie dziś? To jutro lub za miesiąc. Nie z tą osobą? To z inną.

Bardzo trudno jest w sobie to wyćwiczyć, bo od dzieciństwa jesteśmy uczeni czegoś zupełnie przeciwnego. Uczeni jesteśmy walki, rywalizacji i zdobywania. Że jeśli czegoś nie zdobędziemy lub nie osiągniemy, to stanie się coś strasznego. Dziecko jest od maleńkości uczone by odczuwać tak, że jak nie odrobi lekcji, nie napisze dobrze testu, nie zda do następnej klasy – to stanie się coś strasznego, to sklepienie niebieskie się zawali, a świat przestanie wręcz istnieć.

I potem te odczucia naiwnego, dziecięcego umysłu, projektujemy na sytuacje z życia dorosłego, gdzie zawyżamy ważność do poziomu krytycznego. Tak samo jest z koncepcją grzechu pierworodnego czy z prawem karmy. Są one reliktem owego naiwnego umysłu dziecka. W dorosłym życiu nadal mamy tendencje do utożsamiania boga (czy tam karmana) z groźbą znerwicowanej mamy bądź pasem pijanego taty.

Cytuję: „Chcecie przetestować to na sobie? Dam Wam parę minut, możecie zrobić to od razu. W porządku, przebiega to mniej więcej tak. Załóżmy, że moglibyście być upojnie szczęśliwi, ale nie zdobędziecie licencjatu. Czy jesteście gotowi wymienić licencjat na szczęście? Nie dostaniecie tej dziewczyny czy tego chłopaka. Czy jesteście gotowi wymienić ich na szczęście? Co? Co o tym myślicie? Nie odniesiecie sukcesu, poniesiecie porażkę i wszyscy będą Was nazywać nieudacznikami. Ale będziecie szczęśliwi, bezmiernie szczęśliwi. Czy jesteście gotowi wymienić zdanie innych na szczęście? Dam Wam trochę czasu do namysłu.”
~Anthony de Mello

Poniżej kilka założeń wziętych z jednej z grup na facebooku (link tutaj). Z którymi najbardziej się utożsamiasz?

-Pozwalam sobie być sobą a innym – innym;
-Jeśli się coś nie udało, to możliwe, że uchroniło mnie to przed gorszymi kłopotami;
-Z nikim się nie porównuję, do niczego się nie przywiązuję, łatwo przyjmuję i łatwo wypuszczam;
-W każdej negatywnej sytuacji dostrzegam pozytywną;
-Jeśli się uda to dobrze, a jeśli nie to jeszcze lepiej;
-Będzie tak jak zechcę, gdyż to ja kieruję swoją rzeczywistością;
-Słowo wierzę zastępuję słowem wiem;
-Jestem obserwatorem.

Dobrze, a co z upadającą ziemską ekonomią, wymierającą biosferą, inwazją islamu popieraną przez elity, destabilizacją klimatu nie notowaną nigdy w historii, i szeregiem innych nieprzewidywalnych i wielkich światowych tragedii? To tak jak z trzęsieniem ziemi. Otóż trzęsienie ziemi o potężnej sile 8,0 w skali Richtera nawiedza miasto liczące sobie 10 milionów mieszkańców. I teraz ważne pytanie: czy podczas tego trzęsienia ziemi umierają WSZYSCY, a więc 10 milionów, i nie pozostaje NIKT przy życiu?

Owszem, zniszczenia są apokaliptyczne. Ale umiera 100, 200 tysięcy ludzi (a najczęściej dużo, dużo mniej..), milion lub dwa miliony jest rannych (najczęściej jednak dużo mniej..). A pozostałe 8 milionów? Przeżywa. No jakoś przeżywa. Ty, zawierając pokój ze światem i przestrzegając jego praw, zwiększasz wykładniczo nie tylko szansę przeżycia, ale wręcz szansę wyjścia z takiego kataklizmu bez najmniejszego szwanku. Oto bowiem podświadomość przed trzęsieniem ziemi pokieruje Cię w zupełnie bezpieczne miejsce, a Twój dom i samochód – przetrwają niemal bez szwanku. Dobrze, a nawet jeśli utracimy tę planetę, nawet jeśli powielimy scenariusz Atlantydy – to co się stanie?

Nic się nie stanie.

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej

Czy nowy lepszy świat zaistnieje?

Czy nowy lepszy świat zaistnieje?

świadomośćProponuję Wam dziś przypowieść autorstwa Charles Eisensteina o sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się na Ziemi. Czy kiedykolwiek czuliście, że nie pasujecie do tego świata? Zapewne większość z Was podziela to odczucie. Czy kiedykolwiek zauważyliście, że świat jest zorganizowany nie tak jak trzeba? Zapewne większość czytających mój blog od dawien dawna to wie.

Podstawowym założeniem nurtu new age jest to, że żyjemy w czasach globalnej systemowej przemiany. Świat ma się zmienić na lepsze. Na ile to jest realne – nie wiem. Widzę i wiem o tym, że niektóre z tych przemian dzieją się już od wielu lat. Widać destabilizację i rozpad tego, co spajało świat przez poprzednie wieki. Wszystko wydaje się chwiać w posadach, na czele z ziemskimi ekosystemami.

Jest na to gotowa odpowiedź – istniejące, ale zdezaktualizowane i skorumpowane moralnie systemy muszą upaść by na ich miejsce powstały nowe. Wiele mówi o tym organizacja o nazwie ZeitGeist Movement. Ale chwila, przecież jest też inna, odmienna teoria.

Mówi ona o tym, że ten świat po prostu musi taki być. że wszystko jest dokładnie tak jak trzeba. Dusze zamieszkujące tę planetę to w większości przypadków dusze słabo lub bardzo słabo rozwinięte. Muszą one doświadczać jeszcze twardych i brutalnych lekcji, i mają na taką ewolucję setki tysięcy lat. Muszą uzbierać niezbędne dane i doświadczenia, by pójść dalej. W myśl tej teorii, Ziemia jest twardą „kuźnią dusz„, która jest doskonałym miejscem dla leniwych i krnąbrnych, słabo rozwiniętych dusz.

No i jaka według Was jest prawda? Ja tam nie biorę za stuprocentowy pewnik żadnej z tych teorii, ale obserwuję i jestem otwarty na każdy wariant. Tymczasem zapraszam do lektury.

Wstęp: Jarek Kefir

Cytuję: „Dawno, dawno temu, był sobie świat położony z dala od naszego. Nie wiadomo jak daleko od nas się znajdował – w przestrzeni, czasie czy może nawet poza czasem. Ludzie zamieszkujący tamten świat żyli w stanie uniesienia i radości, jakich w naszym świecie mogą doświadczać tylko nieliczni – podczas tych ulotnych chwil, gdy potrafią dostrzec potencjał życia i umysłu.

Pewnego dnia szaman plemienny tamtego świata zwołał naradę. Gdy wszyscy zebrali się wokół niego, przemówił uroczyście:
„Przyjaciele, istnieje świat, który potrzebuje naszej pomocy. Nazywają go Ziemią i właśnie ważą się jego losy. Jej mieszkańcy osiągnęli punkt krytyczny w swoim zbiorowym przebudzeniu i bez naszej pomocy ich narodziny nie zakończą się szczęśliwie. Kto jest chętny do wzięcia udziału w naszej misji do tego miejsca i czasu, by służyć pomocą tamtejszej ludzkości?”

„Opowiedz nam więcej o tej misji” – poprosili.

„Cieszę się, że pytacie, ponieważ jest to spawa wysokiej wagi. Wprowadzę was w trans. Będzie on tak głęboki, że stracicie poczucie tego, kim jesteście. Będziecie żyć jak zamieszkujący Ziemię ludzie i na początku całkowicie zapomnicie o swoim pochodzeniu. Zapomnicie nawet naszego języka oraz nie będziecie pamiętać własnego imienia. Pozbawieni zdolności do zachwytu i dostrzegania piękna, które panują w naszym świecie oraz pozbawieni wszechogarniającej miłości, odczujecie ich wielki brak, nie zdając sobie przy tym sprawy, czego tak naprawdę wam brakuje. To co dla nas jest normalne – miłość i piękno – będziecie odczuwać jedynie jako tęsknotę w sercu. Gdy będziecie tak żyć zagłębieni w tym boleśnie popsutym świecie, wasze wspomnienia przybiorą formę intuicyjnej wiedzy, że jednak jest możliwy świat piękniejszy, niż ten, który będzie was otaczał.

W okresie dorastania, wasza wiedza będzie nieustannie kwestionowana. Na milion sposobów będzie wam wmawiane, że świat zniszczenia, przemoc, ciężka praca, niepokój i degradacja są normalnością. Może się zdarzyć, że będziecie całkowicie osamotnieni – pozbawieni sprzymierzeńców dzielących tę samą – jak wy – wizję lepszego świata. Może się również zdarzyć, że popadniecie w głęboka rozpacz, jakiej my w naszym świecie Światła nie potrafimy sobie nawet wyobrazić. Jednak cokolwiek by się nie stało, zawsze towarzyszyć wam będzie iskierka mądrości, która nigdy was nie opuści. Pamięć o prawdziwym pochodzeniu zostanie zakodowana w waszym DNA. Iskierka ta będzie się w was nieustannie tlić, aż do czasu, gdy stanie się zalążkiem przebudzenia.

Wiedzcie jednak, że pomimo odczuwanej samotności, tak naprawdę nie będziecie sami. Ześlę wam wsparcie i pomoc, które jednak wy będzie postrzegać jako cud – jako coś, co przekracza granice waszego pojmowania. Na kilka chwil, godzin lub dni będziecie doświadczać przebudzenia, które pozwoli wam odczuwać radość i piękno takimi, jakimi one są w istocie. Mimo, że planeta Ziemia i jej mieszkańcy pogrążeni będą w cierpieniu, wciąż będzie można dostrzegać tam piękno, jego projekcję z przeszłości i przyszłości i owo piękno będzie obietnicą tego, co jest możliwe i przypomnieniem tego co jest prawdziwe.

Będziecie sobie wzajemnie pomagać. Kiedy rozbudzi się w was gotowość do spełnienia misji, rozpoznacie członków waszego plemienia. Waszym znakiem rozpoznawczym będą wspólny cel, wartości, intuicja oraz podobieństwo obieranych ścieżek. Gdy Ziemię ogarnie kryzys, wasze ścieżki zaczną przeplatać się coraz częściej. Czas osamotnienia oraz czas chwil, w których wydawało wam się, że zwariowaliście, będzie już za wami.

Wszędzie na Ziemi znajdziecie członków waszego plemienia, zaś rozwinięte technologie telekomunikacyjne umożliwią wam szybki wzajemny kontakt. Jednak prawdziwy przełom i rzeczywiste przyśpieszenie dokona się dopiero podczas spotkania każdego z was twarzą w twarz, które będzie miało miejsce w specjalnie wyznaczonych do tego celu miejscach na Ziemi. Następny etap waszej podroży rozpocznie się gdy już wielu z was zbierze się razem. Mogę was zapewnić, iż podroż ta zakończy się w tym samym miejscu, w którym się rozpoczęła. Misja, której nie byliście świadomi stanie się świadoma, zaś intuicyjny bunt przeciwko rzeczywistości odczuwanej wcześniej jako normalną, odczujecie jako wyraźną potrzebę stworzenia piękniejszego świata.

W chwilach samotności, będziecie usiłowali zapewnić samych siebie, że jeszcze nie zwariowaliście. Sposobem na to będzie informowanie innych, co złego dzieje się z ich światem. Albowiem Wiedza stanie się waszym udziałem. Będziecie też odczuwać wręcz jako zdradę, jeżeli nie będą chcieli was słuchać. Będziecie też rejestrować opowieści o błędach, okrucieństwie i zagładzie środowiska, które to wiadomości będą potwierdzać wiarygodność waszej intuicji o istnieniu lepszego świata. Po tym jednak, jak otrzymacie moją pomoc, nie będziecie musieli już tego robić. Od tej chwili wasza energia zamieni się w aktywny proces kreowania lepszego świata”.

Jedna z kobiet z plemienia zapytała szamana: „Skąd wiesz że to się uda? Jesteś pewien, że Twoje moce szamańskie są wystarczająco silne, aby wysłać nas w taką podroż?”

Szaman odpowiedział: „Wiem, że misja się powiedzie, ponieważ wcześniej robiłem to już wiele razy. Wielu z was zostało już wysłanych na Ziemię, aby mieszkać z tamtejszymi ludźmi i przygotować grunt dla misji, której teraz wy się podejmiecie. Mam już w tym doświadczenie! Jedyną różnica jest to, iż teraz wielu z was podejmie się tego wyzwania jednocześnie. To, co będzie nową jakością w zamieszkałym przez was czasie, to fakt, że owe Zgromadzenia Członków Plemienia, o których wam mówiłem, zaczną się właśnie organizować”.

Jeden z w współplemieńców zapytał: „Czy istnieje zagrożenie, że zagubimy się w tamtym świecie i nigdy się nie wybudzimy z szamańskiego transu? Czy istnieje niebezpieczeństwo, że rozpacz, cynizm i ból rozłąki będą tak wielkie, że ugaszą iskierkę nadziei oraz poczucie samego siebie i własnych korzeni, doprowadzając do wiecznej rozłąki z naszymi najbliższymi?”

Szaman odpowiedział: ” Nie ma takiej możliwości. Im bardziej będziecie zagubieni, tym większa pomoc będzie wam zesłana. W tym czasie może wydawać się wam, iż zawalił się cały wasz świat. I że straciliście wszystko to co najcenniejsze. Później jednak dostrzegać będziecie to jako dar. Ja i nasza świat nigdy was nie opuścimy”.

Inny mężczyzna zapytał: „Czy istnieje możliwość, że misja się nie powiedzie i cała planeta, Ziemia, zginie?”

Szaman odpowiedział: „Odpowiem na to pytanie paradoksem. Nie ma takiej możliwości. Prawdą jest, że jej sukces zależy od waszych poczynań. Los świata jest w waszych rekach. Klucz do tego paradoksu leży w was samych oraz w waszych uczuciach. Wszystkie wasze problemy z którymi się będziecie borykać – nawet wasza ukryta wewnętrzna walka – będą miały wymiar kosmiczny. Będziecie wiedzieć, tak jak teraz, że wszystko co robicie ma znaczenie. Bóg widzi wszystko.”

Nie było więcej pytań. Gdy woluntariusze zebrali się w kręgu, szaman podszedł do każdego z nich. Ostatnią rzeczą, jaka pamiętali, to wydmuchiwany przez szamana dym prosto w twarz. Weszli w głęboki trans i zapadli w sen o świecie, w którym sami się dzisiaj znajdujemy.”
~Charles Eisenstein

Co się stanie jeśli upadek ekosystemów planety przyspieszy?

Co się stanie jeśli upadek ekosystemów planety przyspieszy?

zagłada życia na ZiemiZapraszam do przeczytania artykułu z blogu Ex-ignorant jak i do zapoznania się z filmem „Akta Imperium„. Materiały te w zaskakujący i szokujący sposób demaskują nowotworowe mechanizmy dzisiejszego kapitalizmu. Te materiały są tak niepoprawne politycznie, że w ogóle nie są poruszane w oficjalnym nurcie debaty publicznej. Po prostu istnieje specjalne embargo informacyjne na tego typu informacje.

W telewizji codziennie na kilkunastu kanałach mówią o tym, jak naprawić system. Prawica, lewica, liberałowie, populiści. PiS, PO, Nowoczesna, SLD i inni. Jednak nikt z nich nigdy i nigdzie nie powie, że tego systemu nie da się zreformować ani naprawić w żaden sposób. Ponieważ ten system jest od początku do końca chory.

Ma on typowo nowotworową strukturę. Kapitalizm neoliberalny wysysa zasoby naturalne z całej planety, i zmienia w zysk. Efektem jest wyczerpanie zasobów, dewastacja i zapaść ekosystemów, skażenie i choroby cywilizacyjne. Na tej samej zasadzie kapitalizm jest tak skonstruowany, by bogactwo nieustannie płynęło ku górze piramidy. Od biednych ku coraz bogatszym. Biedni biednieją, a bogaci się bogacą – od zawsze. Obecnie dysproporcja pomiędzy biedną a bogatą warstwą społeczeństwa osiągnęła poziom krytyczny, nie notowany nigdy w historii planety.

Dobrze, a jeśli nie kapitalizm, to co? Wyzerowanie systemu? Rewolucje pożerają własne dzieci, a nowa elita robi po jakimś czasie te same lub jeszcze gorsze rzeczy co obaleni poprzednicy. Tajemnicą rozumianą tylko przez gnostyków i ezoteryków jest to, że.. systemu nie da się zreformować. Te zniewalające i niszczące struktury – kapitalizm, konserwatyzm, religie, patriarchat i wiele innych – są bezpośrednią pochodną najbardziej twardych praw naturalnych ustanowionych bardzo dawno temu.

Dodatkowo, gdyby nie istnienie tych systemów które niszczą i zniewalają – to wyobraź sobie, jak wielka panowałaby anarchia. Ktoś musi powstrzymywać tłum przed wzajemnym wyrzynaniem się na ulicach. I robią to ideologie, religie i szereg innych rzeczy. A dlaczego natura (bóg?) jest skonfigurowana w tak drapieżny sposób? Czy prawdą jest to, że przed eonami ludzie, a potem cała planeta jako świadomość zbiorowa, zapadła na coś na kształt zbiorowej choroby psychicznej? Autyzmu lub psychozy?

Możesz zmienić siebie, ale nie zmienisz prawa naturalnego. Możesz zawrzeć ze światem coś na kształt pokoju. Wtedy te siły równoważące i inne prawa natury nie będą Cię tak prześladować, jak robią to z resztą szamoczących się z życiem Kowalskich. Wątpliwa i dyskusyjna jest teoria o tym, że żyjemy w czasach jakiegoś wielkiego światowego przełomu. Ta teoria jest fundamentem doktryny new age. Na moje oko, widać że spełniają się tylko niektóre jej założenia.

Systemu nie da się zreformować, być może już nie ma ratunku. Cieszmy się więc tymi latami względnego spokoju, które pozostały. Ile cywilizacji upadło przed nami? Na pewno znasz Atlantydę, czyli cywilizację skupioną wokół dwóch brzegów oceanu Atlantyckiego. A cywilizacja Lemurii, będące przed nią? Też upadła. Dzisiejsza cywilizacja zdaje się powielać ten scenariusz. Zawsze po takim kolapsie przeżywa nieliczna garstka. Nastają ponownie ciemne i barbarzyńskie wieki jaskiniowe.. I tak w kółko. Cała reszta historii niknie w mrokach naszych pradziejów. I to właśnie tam należy szukać praprzyczyny dzisiejszej opłakanej sytuacji na świecie. Tylko kto to nam zrobił i po co?

Cytuję: „Teorie spiskowe fajnie się czyta i fajnie się nimi emocjonuje. Ale prawda jest taka, że człowiek to istota zaborcza i od zarania dziejów walczy o władzę, materialne dobra i zaspokajanie potrzeb. Czy sam nie jesteś taki? Czy jak masz szansę zapłacić 50 zł to wyjmujesz stówkę i dajesz? Dlaczego więc krytykujesz przedsiębiorców, że płacą najmniejsze stawki? Nikt nie zapłaci więcej niż musi. Tak mamy w genach, w mózgu i jajach.

Każdy kombinuje na poziomie na jakim jest. Pracownik targuje się o pensję, a na bazarze zbija dwa złote z ceny za którą baba sprzedaje mu ziemniaki. Biznesmen się nie targuje, on negocjuje, a ten co jest u władzy wydaje rozkazy. Dlaczego? Bo może. Nie ma innego powodu. Zastanów się: gdybyś nagle mógł mieć wpływ na amerykańską giełdę i ruszyć nią tak, żeby wygenerować kilka miliardów to nie zrobiłbyś tego? No powiedz, że nie, bo jesteś porządny, uczciwy, moralny, że wolisz uczciwie i moralnie targować się na bazarze o 2 złote.

A ci, co wysyłają bomby, rozprzestrzeniają trucizny na niebie i ziemi, modyfikują rośliny zwierzęta i ludzi, dlaczego to robią? Bo mogą. Pamiętaj: człowiek dopuści się rzeczy zarówno najlepszych jak i najgorszych dlatego tylko że może. A krytykowanie tego niczego nie zmieni. Co więc możesz z tym zrobić? Nic i za razem bardzo dużo. Możesz to zmienić. Jak? Zmontuj grupę, zwal stary rząd i stwórz nowy. Przecież każdy rząd to tylko kilku starych pryków pierdzących w stołki. Oczywiście mają na usługach policję i wojsko, ale ich też można przejąć, przekupić zmusić do przejścia na drugą stronę. Takich przykładów było wiele. Nie będę opisywał Ci technik, ale jak bardzo będziesz chciał to sam znajdziesz.

Ale czy to coś zmieni? Otóż powiem Ci, że nic. Bo niedługo sam zaczniesz robić to samo co teraz robią ci, których krytykujesz. A jeśli nawet nie Ty (bo jesteś święty) to ci, co będą po tobie.”
~Will

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Manipulowanie opinią publiczną sięga czasów ojca współczesnej propagandy Edwarda Bernaysa. Odkrył on, że wywieranie wpływu na podświadomość jest najlepszym sposobem, by sprzedawać ludziom produkty, których nie potrzebują i wojny, których nie chcą. Na temat funkcji propagandy w dzisiejszym społeczeństwie Abby Martin, autorka cyklu „Akta imperium”, rozmawia z dr. Markiem Crispinem Millerem, badaczem mediów i wykładowcą Uniwersytetu Nowojorskiego.

Fragment eseju Chrisa Hedgesa.

Zasięg i skuteczność propagandy korporacyjnej przyćmiewa nawet osiągnięcia Adolfa Hitlera i Stalina. Poszczególne warstwy fałszu są wyrafinowane i skuteczne. Serwisy informacyjne są państwową propagandą. Wymyślne widowiska i formy rozrywki, które ignorują rzeczywistość lub udają, że fikcja wolności i postępu jest prawdziwa, przykuwają uwagę mas. Edukacja jest indoktrynacją. Pseudointelektualiści wraz z technokratami i specjalistami, którzy są posłuszni neoliberalnej i imperialnej doktrynie państwa, wykorzystują swoje akademickie kwalifikacje i erudycję, by oszukiwać społeczeństwo. Obietnice złożone przez państwo korporacyjne i jego politycznych liderów – zapewnimy ci byt, ochronimy twoją prywatność i wolności obywatelskie, zadbamy o środowisko naturalne, nie dopuścimy, byś został wykorzystany przez banki i drapieżne korporacje, zapewnimy ci bezpieczeństwo i godną przyszłość twoim dzieciom – są zaprzeczeniem faktów.

Korporacyjne państwo nie przejawia woli wprowadzenia zmian, uwzględnienia praw i długoterminowych potrzeb obywateli. Tak samo nie przejawiano jej wobec Żydów w okupowanej Polsce. Realia do ostatniej chwili pozostaną ukryte za pustą retoryką demokracji i reform. Stosowane przez nazistów, dopracowane w najmniejszych szczegółach wybiegi – które zapewniały bierność Żydów i innych przeznaczonych do eksterminacji ofiar, aż znalazły się one u drzwi komór gazowych, zazwyczaj ozdobionych dużą gwiazdą Dawida – były legendarne. Ofiarom zabieranym do obozów zagłady mówiono, że jadą do pracy. Rampom rozładunkowym w Treblince nadano wygląd stacji kolejowej z rozkładami jazdy pociągów na ścianach, zegarem i kasą biletową. Rozbrzmiewał akompaniament obozowych muzyków. Osoby starsze i niedołężne eskortowano z wagonów do budynku zwanego ambulatorium, oznaczonego symbolem czerwonego krzyża, gdzie strzelano im w tył głowy. Mężczyźni, kobiety i dzieci, które za godzinę miały umrzeć w komorach gazowych, dostawały kwity na ubrania i kosztowności. Represyjne reżimy stopniowo wprowadzają surowsze i ostrzejsze formy kontroli, wypierając się przy tym swoich intencji. Zanim zniewolona populacja pojmie, co się dzieje, jest już za późno.

Nasi korporacyjni panowie wiedzą, co nadchodzi. Wiedzą, że kiedy przyspieszy upadek ekosystemu planety, kiedy rozsypie się finansowy domek z kart, kiedy zasoby naturalne zostaną zatrute lub wyczerpane, wówczas rozpacz ustąpi miejsca panice i wściekłości. Wiedzą, że przybrzeżne miasta znajdą się pod wodą, plony ulegną gwałtownej redukcji, wysokie temperatury uczynią ogromne obszary świata nienadającymi się do zamieszkania, oceany staną się strefami martwych wód, setki milionów zdesperowanych uchodźców będą ratować się ucieczką, a złożone struktury zarządzania i organizacji załamią się. Wiedzą, że prawowitość władzy korporacyjnej i neoliberalizmu – ideologii równie sugestywnej i utopijnej jak faszyzm czy komunizm – skruszeje. Chodzi o to, by nas zwodzić i demobilizować tak długo, jak to możliwe. […]

Tłumaczenie: exignorant
Źródło: https://exignorant.wordpress.com/2016/07/20/propaganda-i-fabrykowanie-spolecznego-przyzwolenia/

AKTA IMPERIUM: Propaganda i fabrykowanie społecznego przyzwolenia (napisy PL)

Uwolnisz się od systemu jeśli.. „Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”

Uwolnisz się od systemu jeśli.. „Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”

życieSą dwie rzeczywistości: ta realna i wirtualna. Umówmy się na razie, że to ile jest owych rzeczywistości realnych, zostawimy w spokoju. A jest ich bardzo wiele. Powszechne jest narzekanie na internet, na fora, na facebooka. Że to dno i dwa metry mułu. Ale przecież to Wy sami tworzycie Wasz własny wirtualny wszechświat w przestrzeni internetowej. To Wy dodajecie takich a nie innych znajomych, dołączacie do takich a nie innych grup, wydarzeń. To Wy wybieracie takie a nie inne fora, platformy, portale.

A potem narzekacie, narzekacie i jeszcze raz narzekacie. Jesteście tam kreatorami, architektami – a co tworzycie? Przecież w internecie siła i moc kreacji jest o wiele większa niż w realu. Tam możesz wiele, bardzo wiele, tam urzeczywistnienie zależy niemal w 100% od Waszej WOLNEJ WOLI i zachodzi szybciej niż w realu. Masz tam ludzi o wszystkich możliwych poglądach. Masz tam muzykę wszystkich gatunków i wiedzę całej planety – wszystkich epok, narodów, kultur. A co wybierasz?

Często mówi się, że internet to dno, że liczy się tylko real. Zgoda – przestrzeń realna jest ważniejsza. Jednak jest pewne „ale„. Uważam, że nie znasz do końca życia i poziomu ludzkiej ignorancji, jeśli choć raz w życiu nie administrowałeś forum, grupy, fan page, bloga, strony.. Czegokolwiek, gdzie jest większy ruch. Internet ma to do siebie, że bardzo chętnie przyjmuje i bezlitośnie, niekiedy także bardzo brutalnie demaskuje to, co dulszczyzna społeczna za wszelką cenę chciałaby ukryć. Ukryć na zawsze przed światem, wszak po to są cztery ściany, by w nich brudy prać, prawda? Największe tragedie świata dzieją się lub mają swoją genezę nie w apokaliptycznych miejscach rodem z horrorów, ale w sielskich, konserwatywnych domostwach, otoczonych całunem rodzinnej tajemnicy i białych firanek.

To, czego nie powiesz na rodzinnym spotkaniu, podczas wizyty teściów, ciotek… To, czego nie powiesz żonie, czy mężowi.. Powiesz, napiszesz anonimowo w internecie. Wyrzucisz, wykrzyczysz całe zło, niespełnienie, rozgoryczenie, frustrację.. Wyrzucisz to w internecie, i tylko w internecie, ponieważ przed rodziną, znajomymi, współpracownikami MUSISZ UDAWAĆ. Musisz dbać o tak zwany STATUS SPOŁECZNY, musisz pielęgnować siebie jako osobę społecznego sukcesu.

Za to gdy jesteś w internecie, możesz wreszcie to wypowiedzieć. Napisać pod anonimowym nickiem, że życie Ci się jednak nie układa. Że zamiast szaleństw młodości i spełnienia, teraz tyrasz na dwa etaty i nie masz czasu na nic. Że żona utyła 40 kilogramów i od dwóch lat odmawia seksu. Że mąż stał się draniem i nie szanuje Ciebie w ogóle. Możesz to powiedzieć na przykład.. Jarkowi Kefirowi, autorowi tego artykułu. Jako introwertyk posiadam umiejętność, której nie ma 90% wiecznie paplającej o niczym ludzkości – UMIEJĘTNOŚĆ SŁUCHANIA.

Jestem też bardzo dyskretny i pomimo wszystko, zawsze staram się jakoś pomóc. Choćby przez samo wysłuchanie. Powiem tyle.. Ile ja się nasłuchałem różnych opowieści o przegranym żywocie, to głowa mała. Powiem jeszcze więcej – NIE WIERZĘ JUŻ W NIC, absolutnie w nic. Jeśli na facebooku czy podczas rozmowy w swojej pracy widzę jak ktoś głośno artykułuje np szczęście rodzinne.. to po prostu w to nie wierzę Zawsze szukam jakiegoś drugiego dna pomiędzy tym galimatiasem słit-foci z wakacji w jakże bezpiecznym Egipcie czy z rodzinnych spotkań.

Marek z Samcze Runo pisał o tym, że nie zna prawdziwego życia ten, kto choć raz nie przespał się z mężatką. Możesz protestować, oburzać się, wkurzać.. Ale gdy tylko trafi Ci się taka okazja – ZRÓB TO BEZ WAHANIA. Porównaj narzekania takiej kobiety na męża, na przegrane życie, gdy jest z Tobą w łóżku, np do tego, co zamieszcza na facebooku. Niech zgadnę – na FB sielanka rodzinna kwitnie, a Tobie ona wręcz się wypłakuje, że mąż pije, zdradza, bije, że w życiu nie wyszło? Zrób to, choćby po to, by poznać, że wszystkie społeczne recepty na życie są straszliwie niewydolne i zawodne.

Zrób to, by poznać czym jest prawdziwe, brutalne życie. Życie, którego nie nauczą Ci rodzice, kapłani, szkoła, ciotki, rodzina. Prostak i cham po takim wydarzeniu stwierdzi, że kobiety są takie i owakie. A często to on jest gorszy, niż ta Bogu ducha winna kobiecina, którą uwiódł i która chciała zaznać choć trochę szaleństwa i radości. Radości, która przed wieloma laty bezpowrotnie umarła w jej życiu. Zaś człowiek który coś kuma, będzie takiej kobiecie współczuł, próbował pomóc. I wyciągnie on bardzo ważne, życiowe wnioski.

Tak więc dodam jeszcze, że nie zna prawdziwego życia ten, kto nie umie słuchać ludzi. Nie zna życia ten, kto nie wysłuchał choć pięciu opowieści o straconej życiowej szansie. Nie zna prawdziwego życia ten, kto nie wysłuchał a potem nie przespał się z kobietą, która tylko jemu powiedziała prawdę o swoim małżeństwie. Bo mężowi, rodzinie, znajomym – BOI SIĘ. Bo nie widzi wyjścia, nadziei. Nie zna życia ten, kto nie dowiedział się w zaufaniu od kobiety, z iloma mężczyznami spała, choć swojemu partnerowi o tym za żadne skarby by nie powiedziała.

Jeśli nie jesteś człowiekiem, któremu można w zaufaniu mówić takie rzeczy – to coś z Tobą cholernie nie tak. Zmień się, bo warto. Dostrzeżesz wtedy świat, którego w ogóle nie widać na pierwszy rzut oka. Jest to świat ukrywany tak bardzo, że wręcz staje się on wszechświatem równoległym. Piszę to oczywiście z perspektywy mężczyzny w wieku 31 lat, ale w drugą kobiecą stronę te zasady także działają. Bo wszyscy jesteśmy z tej samej gliny.

Takie wydarzenia i doświadczenia dały mi potężnego życiowego kopa. Nauczyły mnie one tysiąc razy więcej, niż wydumane książki Osho, Tolle, Mooji i innych myślicieli. Którzy przedstawili teorię, która jest zupełnie nie do wcielenia w życie. To kuriozalne, że bardziej oświeci Cię romans, niż książka tego, kto miał w zamiarze pomagać takim jak my. A nie pomaga, tylko dodatkowo zafałszowuje rzeczywistość. Efekt tego był taki, że odrzuciłem wszystkie prawdy, półprawdy i gównoprawdy funkcjonujące w społecznym obiegu.

Purytańskie podejście do życia budziło we mnie niedawno śmiech politowania. A teraz gdy zrozumiałem to głębiej – mam ogromne współczucie do ludzi tak myślących. Którzy często ostracyzmem i przemocą próbują „nawrócić” nieprawomyślnych na swoją purytańską drogę. Ile gorzkich i nieraz tragicznych rozczarowań ich czeka w życiu. W świecie, gdy w jednej chwili to, na co taki człowiek pracował latami, może mu zostać w sekundę zabrane. W świecie, gdy wszystkie znane powszechnie schematy i recepty na życie nie działają. To nie działa, bo działać nie może, skoro jest niekompatybilne z naszą naturą. SYSTEM FAILTURE:)

Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu, najważniejsze jest to, co ukryte. Odważ się poszukać.

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej