Szczepionki i medycyna: ukrywana prawda. Tragedia setek tysięcy dzieci w Polsce

Szczepienia ochronne i choroby wieku dziecięcego

Komentarz Jarek Kefir: ten artykuł jest z przełomu lat 2007 / 2008. Cenne są tutaj wypowiedzi znanych lekarzy, którzy nie bali się wtedy krytykować szczepień pod swoim nazwiskiem, w „oficjalnych” mediach. Gdzie są dziś Ci lekarze?
Dziś wraz ze wzrostem świadomości społeczeństwa, wzrosła także presja z drugiej strony – na lekarzy. Dziś lekarz który by otwarcie krytykował szczepionki w mediach, zostałby  wyrzucony z pracy.

„W Polsce niewiele mówi się o powikłaniach poszczepiennych u dzieci. W punktach szczepień nie prowadzi się ewidencji takich przypadków. Może dlatego każdego roku część rodziców przeżywa największy dramat swojego życia…

Choć minęło kilka lat, pani Agnieszce wciąż drży głos, gdy opowiada o tym, co wydarzyło się w życiu jej córki. Przyszły na rutynowe szczepienie. Sześciomiesięczna Dorotka miała otrzymać potrójną szczepionkę przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi (tzw. DPT). Chwilę po zastrzyku dziecko wydało dziwny, wysoki i wibrujący dźwięk, a przerażone pielęgniarki wybiegły z gabinetu. Pani Agnieszka nie wiedziała, co się stało, myślała, że córka zaraz się udusi. Gdy pielęgniarki wróciły z lekarzem, uspokajał matkę i zapłakaną dziewczynkę, mówiąc, że wszystko będzie dobrze i ten stan wkrótce minie.

- Pamiętam, jak tuż przed szczepieniem Dorotka się uśmiechnęła – mówi pani Agnieszka. -Pamiętam, bo po powrocie do domu nie zrobiła tego przez następny rok. Czułam, że tracę dziecko.

W domu dziewczynka, niegdyś wesoła, kontaktowa i lubiąca się bawić, nagle stała się płaczącym i niereagującym na ulubione grzechotki smutasem. Rodzice coraz wyraźniej czuli, że tracą z nią kontakt. Nie patrzyła im w oczy, nie pozwalała się przytulić. Przestała zwracać uwagę na odwiedzających ją dziadków. Lekarz w przychodni, widząc, że dziecko nie chce dać się dotknąć, wyraził podejrzenie, że córka może być wykorzystywana seksualnie.

Mijały miesiące, a z Dorotką było coraz gorzej. Często zapadała na zapalenie płuc i krtani. Antybiotyki stały się głównym lekarstwem w domu. Gdy skończyła dwa lata, ktoś z rodziny zasugerował, że mała zachowuje się tak jak dzieci autystyczne. Godzinami układała puzzle i do nikogo się nie odzywała. W końcu lekarz uznał, że choroby córki to wina matki, bo nie zgodziła się na proponowane dodatkowe odpłatne szczepienia.

- Postanowiłam sama szukać informacji o reakcjach poszczepiennych, bo nie miałam już wątpliwości, że to one tak wpłynęły na Dorotkę – mówi Agnieszka Zdrojewska. – Przeszukując strony internetowe, byłam w szoku, widząc, jak wiele jest matek, których dzieci po zaszczepieniu zmieniły się nie do poznania.

Dramat pani Agnieszki jednak dopiero się rozpoczynał. Dziecko dorastało, a Sanepid przysyłał matce wezwania na następne obowiązkowe szczepienia córki. Przysięgła sobie, że już nie da zaszczepić Dorotki. Wezwania ignorowała albo mówiła, że córka choruje. Udawało się.

Trudniej było z drugim dzieckiem. Próbowała wyjaśnić sprawę w Sanepidzie. Lekarka wręcz nakrzyczała na nią, kiedy nie zgodziła się zaszczepić drugiego dziecka. Wkrótce z wezwaniem otrzymała groźbę kary finansowej, jeśli nie zaszczepi dziecka.

- Po tym, co przeszłam, nie zaszczepię dziecka – upiera się pani Agnieszka. – Na pewno nie pozwolę na to przed jej 3. rokiem życia. Gdy pójdzie do przedszkola, prawdopodobnie zaszczepię ją na tężec. Potem zobaczę, jestem w trakcie walki z Sanepidem. Dowiedziałam się, że mają prawo do nałożenia 5 tys. zł kary, a nawet odebrania mi praw rodzicielskich. Jestem zdeterminowana. Jeśli pozwą mnie do sądu, to wyjadę do Anglii albo Niemiec, gdzie nie ma obowiązkowych szczepień. W Polsce jest przymus szczepień, choć wiele krajów już dawno od tego odeszło.

Niedawno pani Agnieszce udało się znaleźć lekarza, który przyjął jej decyzję ze zrozumieniem. Okazało się, że w jego rodzinie ktoś miał takie same problemy po zaszczepieniu dziecka.

Prawdziwa wojna

Zasadność powszechnych szczepień profilaktycznych to najbardziej kontrowersyjny problem współczesnej medycyny. W krajach zachodnich, a szczególnie w USA można mówić o konflikcie stowarzyszeń rodziców dzieci, u których wystąpiły reakcje poszczepienne, z firmami produkującymi szczepionki. Wypłacono już miliony dolarów odszkodowań.

Choć koncerny zaprzeczają istnieniu związku między szczepieniami a chorobami, coraz więcej przypadków powikłań wymusiło powołanie instytucji badających tę zależność. W USA powstał VAERS: System Doniesień o Efektach Ubocznych Szczepień. Powstała organizacja pozarządowa, która zbiera informacje o powikłaniach poszczepiennych (NVIC: Narodowe Centrum Informacji o Szczepionkach). Każdego roku instytucje te otrzymują tysiące raportów o skutkach ubocznych szczepień.

Rodziców wspierają niektórzy lekarze i naukowcy. Falę dyskusji wywołał raport prawnika Alana Philipsa, który podważa główne tezy o potrzebie i nieszkodliwości masowych szczepień. Duże zainteresowanie wzbudziły także artykuły i książki dr n. przyrod. Very Scheibner. Po intensywnych badaniach nad wpływem szczepionek na organizm dziecka uznała, że „nie ma przekonujących dowodów na to, że szczepionki zapobiegają chorobie. Wręcz przeciwnie – powodują szereg objawów ubocznych, których konsekwencje są gorsze niż pierwotna choroba. Za 20-30 lat może się okazać, że szczepionki były największą zbrodnią przeciw ludzkości”.

Verę Scheibner często powołuje się przed sądem jako biegłego w sprawach dotyczących uszkodzeń ciała w następstwie szczepień. Pojawianie się kolejnych prac, artykułów i książek krytykujących szczepienia całych populacji małych dzieci zaczęło wzmacniać ruchy antyszczepieniowe. Niektórzy nie wahali się użyć stwierdzenia, że program powszechnych szczepień jest największą pomyłką medycyny XX wieku.

Zwrócono też uwagę na naciski lobby farmaceutycznego, które próbuje wpływać nie tylko na rządowe instytucje zdrowia, aby te refundowały coraz więcej szczepionek. Podobne praktyki stosuje ono także w stosunku do instytucji monitorujących jakość szczepionek oraz występowanie niepożądanych odczynów. Pytano, czy można nadal głosić, że szczepionki są bezpieczne dla organizmu, skoro władze wielu państw, jak również Światowa Organizacja Zdrowia, niejednokrotnie wycofywały z obiegu szczepionki (także w Polsce) z obawy przed wystąpieniem poważnych powikłań, a nawet śmierci?

Producentom szczepionek zaczęto zarzucać, że w kampaniach naciskają na obowiązkowe szczepienie coraz młodszych dzieci oraz powtarzanie szczepień, np. co dwa lata.

- W Polsce szczepi się nawet kilkudniowe dzieci – informuje dr n. med. Jerzy Jaśkowski, przeciwnik masowych szczepień. – Stwierdzono, że maksimum zgonów z powodu nagiego niemowlęcego syndromu śmierci (SIDS) występuje u niemowląt pomiędzy 2. a 4. miesiącem życia, czyli dokładnie po pierwszych szczepieniach. Spowodowało to np. w Japonii przesunięcie, terminów szczepień z dwóch miesięcy na dwa lata. Po tej zmianie gwałtownie zmalała liczba zgonów klasyfikowanych jako SIDS. W Polsce nie informuje się pacjentów o możliwości wystąpienia poważnych powikłań poszczepiennych. Większość lekarzy nie zna nawet kart, które trzeba wypełnić w przypadku zaobserwowania powikłania.

Ochrona dzięki innym

Prof. Jacek Wysocki należy do orędowników obowiązkowych masowych szczepień w Polsce. Jego zdaniem osoby, które odmawiają szczepienia, w pewnym stopniu można porównać do pasożytów. Korzystają bowiem z tego, że reszta populacji się zaszczepiła. To dzięki niej wirusy mają przerwaną możliwość krążenia. Jednak ten ochronny płaszcz działa tylko do pewnego momentu. Zdaniem profesora, jeżeli liczba nieszczepionych osób wzrasta do 5-10 proc. populacji, to zabezpieczenie przerywa się i wirus znowu zaczyna krążyć.

- Możemy dyskutować, czy szczepienia mają być obowiązkowe, czy nie – mówi prof. Jacek Wysocki. – Są kraje, które nie zmuszają nikogo do szczepienia. Podoba mi się model amerykański, gdzie nie ma obowiązku wykonania szczepień, jednak rady rodziców wielu szkól podejmują uchwały, aby nie przyjmować dzieci niezaszczepionych, bo stwarzają zagrożenie dla innych. Czyli jest wolność, ale nie do końca.

Na argument ludzi, którzy podważają sens szczepienia przeciw wirusowi, który już dawno wyeliminowano, prof. Wysocki odpowiada, że nie ma go właśnie dzięki powszechnym szczepieniom. Jeśli odsetek osób szczepionych nagle spadnie, to zaczną się problemy.
Na tym polega jedna z podstawowych różnic między tym, co głoszą zwolennicy powszechnych szczepień a poglądami ich przeciwników.

Ci drudzy wskazują na przykłady masowych szczepień przeciw konkretnemu wirusowi, które nie przyniosły pozytywnego skutku. W Anglii i Walii w 1995 roku mimo powszechnych szczepień wystąpił dwukrotny wzrost zachorowań na różyczkę w stosunku do roku poprzedniego. W 1989 roku w Omanie, sześć miesięcy po zaszczepieniu 98 proc. dzieci przeciw polio, wybuchła epidemia tej choroby. Amerykańskie Centra Kontroli Chorób (CDC) przyznały, że 87 proc. zachorowań na polio w USA w latach 1973-1983 wywołało podanie szczepionki.

Babcia kontra szczepionka

Przeciwnicy masowych i obowiązkowych szczepień (nie brakuje wśród nich lekarzy) krytykują zwłaszcza tzw. szczepionki skojarzone (jednocześnie podawane są 3-6 szczepionek). Podobno są najbardziej niebezpieczne i mogą powodować zaburzenia neurologiczne. Szczepionki, pobudzając komórki do produkcji przeciwciał, mogą jednocześnie blokować produkcję innych przeciwciał.

Odra, podobnie jak świnka, różyczka i ospa wietrzna, uważana jest za chorobę zakaźną wieku dziecięcego. Wiele osób, w tym także lekarzy nic traktuje tych chorób jako zła. Wprost przeciwnie – uważają, że odgrywają pozytywną rolę we wzmocnieniu układu odpornościowego organizmu dziecka, wyposażając go w naturalną broń. Dlatego są zwolennikami po prostu ich „przechorowania”. Uważają, że reakcja systemu immunologicznego na infekcję dziecka zaszczepionego, które zostało zaatakowane wirusem odry będzie niepełna. Pozwoli to wirusowi na przetrwanie w organizmie.

- Nasze prababcie wiedziały, co robią, kiedy swoje dzieci w okresie dorastania zaprowadzały do chorujących na odrę czy świnkę – mówi jeden z lekarzy – Dzieci, które przeszły w sposób naturalny chorobę zakaźną, radzą sobie z nią znacznie lepiej, kiedy znów się pojawi, niż dzieci zaszczepione, które takiej choroby nie przeszły. Poza tym naturalne „przechorowanie” daje odporność na cale życie, a zaszczepienie tylko na kilka lat.

Zdaniem dr Very Scheibner, naturalne zachorowanie na odrę powoduje wytworzenie ciał odpornościowych nie tylko na tę chorobę, ale także uodpornienie się na inne schorzenia: chorobę zwyrodnieniową kości i chrząstek stawowych, choroby skóry oraz atakujące system immunologiczny Przebycie świnki pozostawia w systemie immunologicznym przeciwciała zapobiegające rakowi jajników.

- Nie trzeba być lekarzem, aby zauważyć, jak wiele współczesnych dzieci, masowo szczepionych, cierpi z powodu schorzeń alergicznych lub z łatwością zaraża się przy każdej okazji kontaktu z drobnoustrojami żyjącymi wokół nas. Zapadalność na niekończące się infekcje w populacjach dzieci „zadbanych szczepieniami” winna pobudzać świat medyków do zastanowienia się nad wiernością przysiędze Hipokratesa: primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić) – pisze w artykule „Syndrom potrząsanego dziecka” dr Vera Scheibner („Nexus” nr 1 (3) 1999).

Kto się myli?

Najwięcej kontrowersji dotyczących powikłań poszczepiennych dotyczy ich rzekomego wpływu na rozwój autyzmu. Ponieważ niełatwo określić skalę powikłań, ze względu na brak ich opisów, trudno udowodnić związek pomiędzy szczepieniem a wystąpieniem u dziecka spektrum autystycznego. Ponadto producenci szczepionek przyjęli, że jeśli reakcja dziecka na szczepionkę nie wystąpiła w ciągu mniej więcej miesiąca od podania, to wszystko, co się dzieje ze zdrowiem dziecka po tym okresie, nie ma związku ze szczepionką.

Przeciwnicy programowych szczepień uważają jednak, że to zbyt krótki okres na rzetelną ocenę. Ich zdaniem wstrzykiwanie do rozwijającego się organizmu dziecka „bomby bakteryjnej”, jaką jest szczepionka skojarzona składająca się z różnych obcych, osłabionych, lecz żywych drobnoustrojów, musi mieć długofalowy wpływ.

- Co pewien czas zgłaszają się rodzice twierdzący, że ich dzieci zaczęły mieć problemy z autyzmem, jakiś czas po zaszczepieniu – mówi Maria Wroniszewska z Fundacji Synapsis. – Niesłychanie  trudno udowodnić, że jest to związek przyczynowy, ponieważ dzieci przed szczepieniami nie są u nas badane pod tym kątem. Wiele faktów wskazuje jednak na to, że autyzm wiąże się z nieprawidłowym funkcjonowaniem układu odpornościowego. A szczepienie to przecież ingerencja w układ odpornościowy organizmu dziecka. Część narodzonych dzieci na pewno ma opóźniony rozwój niektórych funkcji i nie są w stanie wytrzymać dawki kilku szczepionek. My zalecamy rodzicom pewną ostrożność. Jeśli był już taki przypadek w rodzinie – a pewne predyspozycje mogą być wspólne – to zalecamy odraczanie szczepień oraz to, by szczepionek nie łączono, ale podawano je pojedynczo. Zalecamy ostrożność, choć jest to sprzeczne z zapewnieniami firm farmaceutycznych o nieszkodliwości szczepionek.

Wbrew zapewnieniom producentów szczepionek, a także niektórym badaniom (np. w Japonii na grupie ponad 30 tys. dzieci nie stwierdzono związku pomiędzy szczepionką MMR – odra, świnka, różyczka – a autyzmem), wielu rodziców dzieci z cechami autystycznymi wiąże je ze szczepieniami. Związek taki potwierdziły badania w Kalifornii. W każdym niemal kraju zachodnim rodzice zorganizowali się, tworząc ruchy antyszczepieniowe. Ich dramatyczne historie, pokazywane niekiedy w telewizji, opisywane w gazetach czy blogach, w świetle opinii o nieszkodliwości szczepionek, wyglądają na wyssane z palca. Nasuwa się pytanie, kto tu się myli? A ktoś mylić się musi – albo rodzice, albo współczesna medycyna.

W Polsce ani Ministerstwo Zdrowia, ani Państwowy Zakład Higieny (PZH) nie próbują rozmawiać z poszkodowanymi rodzinami i nie szukają przyczyny przyrostu liczby dzieci z cechami autystycznymi, więc u wielu osób wywołuje to podejrzenia, że na ten temat trwa zmowa milczenia.

- To jest niesłychanie trudny społecznie problem – dodaje Maria Wroniszewska. – Z jednej strony nie chcemy, aby dzieci nieszczepione były nosicielami chorób zakaźnych i zagrażały innym dzieciom. Z drugiej zaś, ich rodzice prowadzą nierówną walkę, gdyż nie chcą dalej ich szczepić, a są zastraszani sankcjami, karami pieniężnymi i administracyjnymi. Gdyby lekarze i firmy farmaceutyczne na serio traktowali zagrożenia, jakie, niosą szczepienia, i starali się o wnikliwsze, badania dzieci przed szczepieniami, to byłaby szansa na porozumienie. Na razie rodzice mają poczucie, że są ignorowani. Ja przyznałabym matkom prawo do odraczania szczepień. Nasze pokolenia chorowały na niektóre choroby i w sposób naturalny się uodparnialy. Teraz dominuje filozofia chronienia dzieci szczepionkami przed każdą chorobą, tak jakby na nic nie mogły zachorować.

Dr n. med. pediatra Jacek Czelej pisał na łamach „Gazety Wyborczej”: „Nie można bezkarnie faszerować dziecka wszystkimi możliwymi szczepionkami: przeciw nawracającym infekcjom, grypie, zapaleniu opon mózgowych itp. Nie jestem zwolennikiem skojarzonej szczepionki przeciw śwince, odrze i różyczce. Ma ona potrójną siłę rażenia, jest podawana pozajelitowo, może dawać doraźne i odległe powikłania, a przecież w naturalnych warunkach dziecko nie zapada na wszystkie te choroby jednocześnie”.

Pani Magdalena postanowiła zaszczepić Igorka nie tylko obowiązkowymi szczepieniami, ale także dodatkowymi, które zalecił jej lekarz. Argument wydawał się logiczny: od razu zaszczepić dziecko na inne choroby. Ale Igorek po każdym szczepieniu miał wysoką gorączkę, zapalenie oskrzeli i anginę. Otrzymywał antybiotyki.

Po pierwszym szczepieniu przeciw żółtaczce i gruźlicy, był tak osłabiony, że spał przez tydzień. Mama musiała karmić go na siłę. Potem zrobił mu się podskórny wylew na policzku. Po drugim szczepieniu wylądował w szpitalu z bardzo silnym zapaleniem oskrzeli. Choć każde szczepienie kończyło się poważną chorobą, lekarze zapewniali ją, że to normalne objawy, bo dziecko urodziło się po cesarskim cięciu. Pani Magdalena nie rezygnowała z zalecanych przez lekarza szczepień. Po kolejnym, gdy Igorek miał 6 miesięcy, zauważyła, że syn nic reaguje na ulubioną grzechotkę. Lekarze znowu ją uspokajali.

- Gdy ukończył półtora roku, przeszedł kolejne szczepienie, tym razem na odrę – opowiada pani Magdalena. – Przez kilka dni miał wysoką gorączkę, a po niej nagłe zamilkł. Nie mówił już: tata, mama, baba, przestał też gaworzyć. Tylko krzyczał. Chodziliśmy do lekarzy, pytaliśmy, co się dzieje. Słyszeliśmy tę samą odpowiedź: „Proszę się nie martwić, chłopcy tak mają nawet do 5. roku życia”. Nie padło ani jedno słowo o możliwości powikłań po szczepieniu, choć mieliśmy podejrzenia.

Niedługo później u Igorka zdiagnozowano autyzm. Pewna lekarka powiedziała nam, że takie mogą być reakcje po szczepieniach. Wyznała też, że swojego dziecka właśnie dlatego nie zaszczepiła.

Na zdjęciu: Igorek z mamą
Mama Igorka nie ustąpiła w poszukiwaniu przyczyn poszczepiennych powikłań u syna.
Jej determinacja zaowocowała cofnięciem się niektórych objawów autyzmu.
Fot. Piotr Stanisławski

Pani Magdalena przestała szczepić syna. Napisała oświadczenie w tej sprawie i złożyła w Sanepidzie. Mówi, że jeśli jeszcze kiedyś urodzi dziecko, nie zaszczepi go w ogóle. Czytając różne materiały o reakcjach poszczepiennych, postanowiła wprowadzić dietę bez mleka i cukru (zaleca ją również Fundacja Synapis) i oczyścić organizm syna z toksyn. A było z czego.

Badanie włosów Igorka wykazało, że ma wielokrotnie przekroczoną normę stężenia w organizmie metali ciężkich, zwłaszcza rtęci. To obok miedzi składnik szczepionek. Po trzech miesiącach syn przestał chorować, znów zaczął mówić i cieszyć się widokiem mamy.

Kara za nieszczepienie

Matki, które obawiają się szczepień dzieci, przekonujemy, że nieszczepione dziecko może zachorować, czyli szczepienie jest dla dobra dziecka – informuje Elżbieta Lejbrandt z Mazowieckiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. – Jeżeli perswazja nie pomaga, nie możemy nikogo zmusić. Czasem nawet postraszenie karą pieniężną nic nie daje. W nowym projekcie ustawy o chorobach zakaźnych to lekarz pierwszego kontaktu ma przekonywać rodziców do szczepienia dzieci. Projekt przewiduje karę 5 tys. zł – jest to pewna forma nacisku, ale moim zdaniem nic nie da. Jeżeli matka jest zdecydowana nie zaszczepić dziecka, to nie zmieni tego i 10 tys. zł kary. Zdarzają się w Polsce decyzje sądowe i kary, ale w woj. mazowieckim takich sytuacji nie mieliśmy.

-  Sprawa straszenia rodziców karami najlepiej świadczy o pozamerytorycznym nacisku koncernów farmaceutycznych – mówi dr Jerzy Jaśkowski. – Według obowiązującego w Polsce prawa, każdy pacjent może wybrać metodę leczenia. Można się spierać, czy szczepionka jest lekiem. Ale urzędnik nie ma prawa podejmować tej decyzji za rodziców. Jak to się więc dzieje, że urzędnik niskiego stopnia straszy lub karze rodziców dziecka za brak szczepień, a rodzice nie mają w tej sprawie nic do powiedzenia? Ważniejsze jest pytanie, dlaczego podległe PZH stacje sanitarno – epidemiologiczne zajmują się handlem szczepionkami przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby? Tak jest w kwietniu od lat. Jak instytucja kontrolna może zajmować się handlem szczepionkami? Odpowiedź nasuwa się sama.

Nie ma oficjalnych danych, wiadomo jednak, że część lekarzy nic szczepi własnych dzieci albo odracza szczepienia do czasu, gdy dziecko idzie do przedszkola i szkoły lub też ogranicza je do minimum. Oficjalnie nikt nie przyzna się do tego, bo stanąłby w konflikcie z pracodawcą i największym dogmatem współczesnej medycyny. Pediatrzy wiedzą jednak, że od początku lat 90. obserwuje się stopniowy wzrost zachorowalności, spadek skuteczności szczepień i trwałości uzyskanej odporności.

Przyczyną tego jest m.in. mutacja szczepów bakterii, które uodparniają się na szczepionki. Dlatego szczepienia trzeba powtarzać co kilka lat, a niektóre nawet co rok. Nice brak jednak głosów, że winę za to ponoszą wstrzykiwane do organizmu dziecka dziesiątki szczepionek bakteryjnych, które osłabiają system immunologiczny.

- Szczepionka przeciw grypie nie daje zabezpieczenia ani trwałego uodpornienia, trzeba ją powtarzać co roku – uważa dr Jerzy Jankowski, Woj. Ośrodek Medycyny Pracy i Katedra Biofizyki AM w Gdańsku. – W naturalnych warunkach wirus nigdy nie wnika bezpośrednio do krwiobiegu. Wstrzykując szczepionkę do krwiobiegu z pominięciem układu odpornościowego, wpływamy na zaburzenie pamięci tego układu. Nie wiadomo, dlaczego jedni chorują, a drudzy nie. Brak podstaw, aby u wszystkich stosować szczepionkę przeciw grypie.

Spór o szczepienia nie ustaje. I nie wydaje się, aby miał się zakończyć. Jednak ruch antyszczepieniowy, zwracający uwagę na problem powikłań poszczepiennych, wymusił precyzyjniejsze identyfikowanie skutków poszczepiennych, a na producentach szczepionek prowadzenie bardziej rygorystycznych badań epidemiologicznych. Niestety największym zaniedbaniem systemu szczepień w Polsce jest brak prowadzenia przez lekarzy rzetelnej rejestracji skutków poszczepiennych. Poza tym nie ma odpowiednich badań, które wykluczałyby ze szczepień dzieci z opóźnionym rozwojem funkcji organizmu. Tylko te dwie przyczyny mogą spowodować prawdziwe tragedie.”

Autor: Piotr Stanisławski,
Źródło: Magazyn Integracja 1/2008
Źródło: Niepełnosprawni.pl
Link: http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/22205

Powikłania po różnych szczepionkach, rządowa baza danych

Szczepienia: działania niepożądane, powikłania

Dostałem e-mailem:
Ciężkie powikłania po różnych typach szczepionek zarejestrowane w bazie VAERS w USA: http://wonder.cdc.gov/controller/datarequest/D8

To tylko ok. 5% wszystkich prawdopodobnych przypadków.

Na czerwono – tłumaczenie. Nie wszystkie poniższe szczepionki są dostępne w Polsce. Jeśli jakaś szczepionka z listy poniżej ma niewielką ilość zgłoszonych powikłań, to znaczy że jest rzadko stosowana z racji swej natury (np wścieklizna) lub jest rzadko stosowana ze względu na cenę (np HPV czy Infanrix Hexa). -Jarek Kefir

ADENOVIRUS TYPE 4 &7 VACCINE, LIVE ORAL (ADEN_4_7)

7 0.01%

ADENOVIRUS VACCINE LIVE ORAL TYPE 7 (ADEN)

5 0.01%

ANTHRAX VACCINE (ANTH)

816 1.42%

BACILLUS CALMETTE-GUERIN VACCINE (BCG)

136 0.24%

Central European Encephalitis (CEE)

2 0.00%

CHOLERA VACCINE (CHOL) (cholera)

44 0.08%

COMVAX (HBHEPB)

1,076 1.87%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS ACELLULAR PERTUSSIS POLIOVIRUS INACTIVATED HAEMOPHILUS INFLUENZA B AND HEPATITIS B VACCINE (HEXAVAX) (6VAX-F) (Infanrix Hexa)

936 1.62%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE (DTAP)

6,889 11.96%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND PERTUSSIS VACCINE (DTP)

4,660 8.09%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS PERTUSSIS AND HAEMOPHILUS INFLUENZA B VACCINE (HEXAVAX) (DTPHIB)

1,201 2.08%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS, PEDIATRIC (DT)

326 0.57%

DIPHTHERIA TOXOID (DTOX)

20 0.03%

Diphtheria/Pertussis/inactivated polio virus (DPIPV)

2 0.00%

Diphtheria/Pertussis/Polio (oral [live] or inactivated not noted) (DPP)

29 0.05%

Diphtheria/tetanus/pertussis/hepatitis B (DTPHEP)

77 0.13%

Diphtheria/Tetanus/whole pertussis-Inactivated Polio Virus-Haemophilus influenza b (Pentacoqr) (DTPIHI)

47 0.08%

DT-IPV COMBINED DT AND IPV VACCINE (DTIPV)

54 0.09%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE + HEPATITIS B + INACTIVATED POLIOVIRUS VACCINE (DTAPHEPBIP)

1,445 2.51%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE + INACTIVATED POLIOVIRUS VACCINE (DTAPIPV)

207 0.36%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE + INACTIVATED POLIOVIRUS VACCINE + HAEMOPHILUS B CONJUGATE VACCINE (DTAPIPVHIB)

1,230 2.14%

DTP-IPV COMBINED DTP AND IPV VACCINE (DTPIPV)

84 0.15%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND PERTUSSIS VACCINE + INACTIVATED POLIOVIRUS VACCINE + HAEMOPHILUS B CONJUGATE VACCINE (TETANUS TOXOID CONJUGATE) (DTPPHIB) (Infanrix IPV + Hib)

59 0.10%

HAEMOPHILUS B CONJUGATE VACCINE (HIBV)

9,990 17.34%

HAEMOPHILUS B POLYSACCHARIDE VACCINE (HBPV)

44 0.08%

HEPATITIS A (HEPA) (WZW typu A)

2,156 3.74%

HEPATITIS A AND HEPATITIS B VACCINE (HEPAB) (WZW typu A + B)

818 1.42%

HEPATITIS A AND TYPHOID VACCINES (HEPATYP) (WZW typu A + dur brzuszny)

5 0.01%

HEPATITIS B VACCINE (HEP) (WZW typu B)

9,622 16.70%

HUMAN PAPILLOVAVIRUS BIVALENT (HPV2)

506 0.88%

HUMAN PAPILLOMAVIRUS (TYPES 6, 11, 16, 18) RECOMBINANT VACCINE (HPV4)

3,355 5.82%

HUMAN PAPILLOMAVIRUS VACCINE (HPV)

54 0.09%

INFLUENZA A (H1N1) MONOVALENT (FLU(H1N1)) (świńska grypa)

1,432 2.49%

INFLUENZA A (H1N1) MONOVALENT, INTRANASAL SPRAY (FLUN(H1N1)) (świńska grypa, donosowa)

142 0.25%

INFLUENZA (SEASONAL) VIRUS VACCINE (FLU(SEASONAL)) (grypa)

8,854 15.37%

INFLUENZA (SEASONAL) INTRANASAL VACCINE (FLUMIST) (FLUN(SEASONAL)) (grypa, szczepionka donosowa)

370 0.64%

JAPANESE ENCEPHALITIS VIRUS VACCINE (JEV) (japońskie zapalenie mózgu)

68 0.12%

JAPANESE ENCEPHALITIS VIRUS VACCINE, INACTIVATED, ADSORBED (JEV1) (japońskie zapalenie mózgu)

38 0.07%

LYME VACCINE (LYMERIX) (LYME) (borelioza)

464 0.81%

MEASLES AND MUMPS VIRUS VACCINE, LIVE (MM) (odra + świnka)

37 0.06%

MEASLES AND RUBELLA VACCINE (MER) (odra + różyczka)

33 0.06%

MEASLES VACCINE (MEA) (odra)

131 0.23%

MEASLES, MUMPS AND RUBELLA VIRUS VACCINE, LIVE (MMR)

6,509 11.30%

MEASLES, MUMPS, RUBELLA, AND VARICELLA VACCINE (PROQUAD) (MMRV)

235 0.41%

MENINGOCOCCAL CONJUGATE VACCINE (MNC) (meningokoki)

62 0.11%

MENINGOCOCCAL GROUPS C AND Y + HAEMOPHILUS B TETANUS TOXOID CONJUGATE VACCINE (MENHIB) (meningokoki + tężec)

3 0.01%

MENINGOCOCCAL POLYSACCHARIDE VACCINE (MEN) (meningokoki polisacharydowa)

616 1.07%

MENINGOCOCCAL VACCINE (MENACTRA) (MNQ) (meningokoki)

797 1.38%

MUMPS AND RUBELLA VIRUS VACCINE, LIVE (MUR) (świnka + różyczka)

2 0.00%

MUMPS VIRUS VACCINE, LIVE (MU) (świnka)

34 0.06%

PERTUSSIS, ADSORBED VACCINE (PER) (krztusiec)

17 0.03%

PLAGUE VACCINE (PLAGUE) (dżuma)

9 0.02%

PNEUMOCOCCAL VACCINE, POLYVALENT (PPV) (pneumokoki poliwalentna)

4,198 7.29%

PNEUMOCOCCAL, 7-VALENT VACCINE (PREVNAR) (PNC) (pneumokoki 7 valentna)

6,644 11.53%

PNEUMOCOCCAL, 13-VALENT VACCINE (PREVNAR) (PNC13) (pneumokoki 13 valentna)

1,364 2.37%

POLIOVIRUS VACCINE INACTIVATED (IPV) (polio, żywe wirusy, trzyskładnikowa)

5,746 9.98%

POLIOVIRUS VACCINE TRIVALENT, LIVE, ORAL (OPV) (polio, trzyskładnikowa)

4,529 7.86%

RABIES VIRUS VACCINE (RAB) (wścieklizna)

532 0.92%

Rotavirus Vaccine (ROTHB5) (rotawirusy)

2,693 4.68%

ROTAVIRUS VACCINE (ROTASHIELD) (RV) (rotawirusy)

261 0.45%

ROTAVIRUS VACCINE LIVE (ROT) (rotawirusy)

78 0.14%

ROTAVIRUS VACCINE (ROTH1) (rotawirusy)

1,152 2.00%

RUBELLA VACCINE (RUB) (różyczka)

137 0.24%

SMALLPOX VACCINE (SMALL) (ospa zwykła)

797 1.38%

SUMMER/SPRING ENCEPHALITIS VACCINE (SSE) (SSEV) (zapalenie mózgu)

3 0.01%

TETANUS AND DIPHTHERIA TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE (BOOSTRIX/ADACEL) (TDAP)

1,108 1.92%

TETANUS AND DIPHTHERIA TOXOIDS, ADULT (TD) (tężec, dla dorosłych)

1,198 2.08%

TETANUS TOXOID (TTOX) (tężec)

313 0.54%

TETRAMUNE (DTAPH)

145 0.25%

TICK-BORNE ENCEPHALITIS VACCINE (TBE) (TBE) (kleszczowe zapalenie mózgu)

30 0.05%

TYPHOID VACCINE (TYP) (dur brzuszny)

992 1.72%

VARIVAX-VARICELLA VIRUS LIVE (VARCEL) (ospa wietrzna)

2,711 4.71%

YELLOW FEVER VACCINE (YF) (żółta febra)

434 0.75%

ZOSTER VACCINE LIVE (VARZOS) (półpasiec)

707 1.23%

UNKNOWN VACCINES (UNK) (nieznana szczepionka)

407 0.71%

Total

101,934 176.96%

Szczepienia dzieci i dorosłych – bardzo ważne komentarze świadomych rodziców z forum gazeta.pl

Komentarze z portalu gazeta.pl:

cyt. „Zgodnie z tym co podają producenci szczepionek każda szczepionka chroni na max 5-10 lat przed zachorowaniem. Bez wnikania w szczegóły szczepień, które nie mają znaczenia dla mojego tutaj rozumowania, możemy więc uznać, że skoro ostatnie szczepienie obecnie jest w wieku 18 lat, to po max 10 latach, czyli w wieku 28 lat osobnik szczepiony ostatnio w wieku 18 lat nie jest już chroniony żadnym szczepiniem przeciwko żadnej chorobie, tak? Wobec tego wszyscy dorośli powyżej 28 roku życia żyją bez ochronnego działania szczepień, tak? Czy to nie dziwne, że nie zalewają nas epidemie gruźlicy, różyczki, świnki, odry, polio, wzw B i krztuśca?”

cyt. „Było tak: ugryzł mnie w łydkę pies kuzynki. Mały kundel podwórzowy. Nie mocno ale do krwi. Rana jakoś szczególnie zanieczyszczona nie była ale też nie została niczym odkażona, bo nic w okolicy nie było. Przyznaję ze wstydem, że nawet tego wodą z mydłem nie umyłam. Przelałam jakimiś perfumami na spirytusie ale to dopiero jakieś 2 godziny później, jak dotarłam do wujka, który ze środków odkażających dysponował tylko rzeczonymi perfumami (tak przynajmniej zeznał). Rana goiła się brzydko ale ja o niej zapomniałam na jakieś 6 tygodni. Po tym czasie zaczęły mnie w tej pogryzionej nodze (o pogryzieniu już nie pamiętałam) łapać potworne skurcze. Po kilku dniach dołączył się obrzęk. Taki jak w ciąży ale tylko w tej jednej nodze. Po dłuższym czasie (nie pamiętam już 2 może 3 tygodnie?) coś mi zaświtało, że to ta pogryziona noga. Zresztą, blizna była wciąż dość paskudna. I przez myśl mi przeszło, że to może być tężec. Udało mi się trafić (po prywatnych kontaktach) do PZH (obecnie NIH) z prośbą o badanie poziomu przeciwciał. Ichni ekspert potwierdził, że to może być tężec miejscowy (żaden z indagowanych przeze mnie lekarzy o takim nie słyszał nawet). Koniecznie chcieli mi podać dawkę przypominającą szczepienia p/tężcowi ale uparłam się, że na to mogę się zgodzić jedynie po badaniu poziomu przeciwciał, o ile będzie niski. Poziom przeciwciał wyszedł mi 30 razy większy niż minimalny uznawany za zabezpieczający przed chorobą. Dla mnie, ewidentny dowód na to, że właśnie kończyłam przechodzić tężec. Przypadłość ustąpiła całkowicie po ok. 6 tygodniach od pierwszych objawów. Nie leczyłam w żaden sposób.
Przeciwciała, z tego, co mi wiadomo, to w W-wie robią tylko w PZH (czyli NIH). Może zadzwoń do nich i zapytaj, czy ktoś to robi w Poznaniu. Powinni wiedzieć, bo to oni nadzorują choroby zakaźne na terenie całego kraju. To jest drogie badanie.”

cyt. „Zaskakuje mnie, że żaden lekarz z którym rozmawiałaś nie miał pojęcia o możliwości wystąpienia tężca miejscowego. Ale to tylko pokazuje ile oni wiedzą w ogóle. Szczepionkami odfajkowali ten rozdział i załatwione. No i wobec tego… kto wie ile mamy faktycznych przypadków tężca w Polsce? Podejrzewam, że takie przypadki jak twój mogą być w ogóle nie odnotowywane (bo ktoś w ogóle nie pójdzie do lekarza) lub nie zdiagnozowane jako tężec (nawet jeśli ktoś do lekarza trafi). Nie sądzisz? I może wtedy miast nastu przypadków na rok mamy kilkadziesiąt? A może nawet kilkaset?

I dzięki za PZH -> NIH. Masz rację, to na pewno dobry pomysł tam pytać gdzie można zrobić badania na przeciwciała.

I ciekawa jestem jak to jest z tym poziomem przeciwciał tutaj np. błonicy. Tj. ciekawi mnie czy to poszczepionkowo (chyba mało prawdopodobne po tylu latach co?), czy przechorowałaś bezobjawowo, czy normy przeciwciał są zaniżone (pod producentów szczepionek…?).”

cyt. „No i jeszcze taka myśl mnie naszła po przestudiowaniu kalendarza szczepień obowiązkowych, że zakładając, że szczepionka na tężec chroni np. ok. 5 lat to można by przypuszczać, że wiele dziec pewnie nie ma ochrony przeciwtężcowej w wieku między 11 a 14 rokiem życia. Dlaczego? Ano dlatego, że szczepionkę dostają w wieku 6 lat a potem dopiero w wieku lat 14. Osiem lat przerwy. A jak wiemy przeciwciała u jednych powstają, u innych nie, u jednych zanikają wcześniej niż u innych.”

cyt. „A ja bym chciała wiedzieć. Po części z powodów naukowych, po części z uwagi na zdrowie moje i moich dzieci. Kaakaa pisze, że takie badanie drogie jest. Nie znam póki co dokładnej ceny. Chciałabym jednak zrobić sobie badanie wszystkich przeciwciał i także dzieciom. Zwierzętom nie zaleca się często stosowania żadnych szczepionek dopóki są karmione (np. psy, koty, cielęta) bo z mlekiem matki dostają przeciwciała. Chciałabym więc wiedzieć czy ja moim dzieciom przekazałam np. przeciwciała przeciwko odrze skoro ją przechorowałam i na pewno przeciwciała mam. No i chciałabym wiedzieć jaki jest ich poziom u mnie, u nich. I super byłoby zrobić takie badanie np. teraz i potem za rok, za 2 lata, za 3… Po prostu by wiedzieć jak to się układa. Wiele chorób podobno także przechorowujemy bezobjawowo i nabywa odporność nie wiedząc o tym. Ja chorowałam tylko na odrę – w widoczny sposób. A może mam przeciwciała i na ospę i na krztusiec? Chciałabym sprawdzić. Ciekawi mnie to niezmiernie!

No i jeszcze apropo tężca..

A mianowice czytałam gdzieś, że nie sposób wytworzyć przeciwciała przeciwko tężcowi albowiem objawy chorobowe, które nazwano tężcem są spowodowane przez toksynę tj. truciznę, nie przez wirusa. A wobec tego są tacy, którzy uważają że nie można wytworzyć przeciwciał przeciwko truciznie. Że nie można uodpornić się na truciznę.”

cyt. „Kaakaa, uściślę przy twojej pomocy tylko to co ja wiem. ANA-toksyna to po prostu szczepionka, którą ew. podaje się tym zranionym, którzy z raną trafiają do lekarza, a którzy byli wcześniej szczepieni; zaś ANTY-toksyna to gotowe przeciwciała (surowica końska lub immunoglobulina ludzka). Zgadza się? ANTYtoksyna jest bardzo niebezpieczna, podobno u ok. 2% powoduje wstrząs anafilaktyczny. Ale podanie ANAtoksyny komuś kto nie był szczepiony wcześniej uznaje się za bezzsadne gdy osoba trafiła już do lakrza z raną, w której domniema się iż bytują w niej bakterie produkujące toksynę tężcową.

Mojemu synkowi zaproponowano ANTYtoksynę w szpitalu. Nie zgodziłam się. Oczywiście. W ogóle uważam że to ogromne (!!!) nadużycie proponować ANTYtoksynę, której podanie jest takie niebezpieczne jako zapobieganie tężcowi, chorobie, która tak rzadko się pojawia!”

cyt. „Chciałabym wiedzieć skąd maja takie dane bo osoby które biorą udział w badaniach szczepionek najczęściej są monitorowane przez 2 lata tylko. Poza tym o ile wiem badany jest poziom przeciwciał czy się utrzymuje i na jakim poziomie a nie czy dana osoba zachorowała na chorobę, na która została zaszczepiona. Ponieważ uważa się, ze osoby szczepione nie chorują na choroby, na które zostały zaszczepione, często są one źle diagnozowane. Musisz wziąć pod uwagę 2 rzeczy:
1. wysoki poziom przeciwciał nie jest równy odporności, to tylko jeden z wielu czynników, które się na nią składają.
2. szczepionki podnoszą poziom przeciwciał u około 60-90% (zależy od szczepionki) szczepionych
to są fakty które podawane są nawet na niektórych ulotkach, co do tych nie podawanych faktów trzeba wziąć jeszcze pod uwagę:
1. „point of entry” drogę którą podaje się szczepionkę- jesteśmy ewolucyjnie wyposażeni w systemy radzące sobie z patogenami jeśli dostają się one do naszego organizmu normalnymi drogami: przez skore, drogi oddechowe czy system pokarmowy. Szczepionki omijają te naturalne systemy defensywy,
2. prócz patogenów szczepionki zawierają cala listę substancji dodatkowych: aluminium, rtęć (prawie wszystkie na grypę nadal maja rtęć), formalinę, substancje zapobiegające zamrażaniu, obce białka.
3. wbrew pozorom szczepionki nie są sterylnie czyste, niemożliwe jest wyprodukowanie szczepionki robionej na tkankach zwierzęcych (czy ludzkich) i wyeliminowanie wszystkich innych wirusów czy bakterii które na tych tkankach rosną. Dlatego co jakiś czas na światło dzienne wypływają informacje ze serie szczepionki są wycofane z racji skażenia wirusami zwierzęcymi. Szczególnie chodzi tu o retrowirusy, które wbudowują się w DNA zwierzęce.

Wracając do twojego pytania: nie zalewają nas epidemie po 10 latach od szczepienia bo nie zalewają nas także jeśli wcale nie jesteśmy szczepieni. Uczę teraz dzieci w domu własne i należymy do grupy spotykającej się regularnie. W tej grupie jest 30 dzieci uczonych w domu, wszystkie prócz Kuby i chłopca, który ma autyzm nieszczepione. I kto choruje? Tylko ten chłopiec, który notabene stracił mowę 14 dni po szczepieniu MMR. Kuba już nie choruje, bo go leczymy od 3 lat z powodu powikłań poszczepiennych..”

cyt. „Kasiu, dziękuję bardzo za twoją odpowiedź. Wiesz, ja to pytanie, o to czy możemy uznać, że całość dorosłej populacji nie jest „chroniona” szczepieniami, zadałam trochę prowokacyjnie. Bo jakoś nikt o tym nie mówi. Większości wydaje się, że żyją w dobrym zdrowiu tylko dzięki wspaniałym osiągnięciom medycyny, w tym dzięki szczepionkom.

Okres istnienia przeciwciał podałam ot ak, zaokrąglając by uwypuklić dalsze rozumowanie. I wiem, tak jak i ty, że jakiekolwiek dane są raczej domniemane niż naukowo dowiedzione. Ale dziękuję jeszcze raz za upewnienie mnie w tym co wiem.”

cyt. „No właśnie – też mi ostatnio chodzi po głowie temat szczepień u dorosłych – nie znam dorosłej osoby, która by się doszczepiała na cokolwiek od czasów szkolnych. Nie spotkałam się również z przypadkiem, aby jakiś lekarz o tym przypominał. Czytam sobie, że większość szczepień uodparnia na pięć do ośmiu lat, wychodzi mi zatem, że właściwie całe dorosłe społeczeństwo nie jest uodpornione. Co śmieszne, dorośli na ogół ciężej przechodzą choroby wieku dziecięcego, więc tym bardziej powinni mieć te straszliwe powikłania, którymi się straszy wyłącznie matki a potem jakoś o tym zapomina. Notabene moja córa w zeszłym roku trzy razy miała kontakt z ospą – wszystkie chore dzieci były szczepione, moja nie i tylko ona nie zachorowała…”

cyt. „

Koleżanka szczepiła ostatnio swoje dziecko – niestety nie pamiętam na co (18mcy), ale wiem, że to była druga dawka – pierwszą kupiła skojarzoną, drugą dziecko dostało bezpłatną, to były trzy zastrzyki. I tak się zastanawiam, jak wpływa na organizm i na odporność podanie dwóch różnych szczepionek.
Poza tym – jak to jest z dawkami, czy ja słusznie mniemam, że np. noworodkowi o wadze dajmy na to 2,8kg i takiemu 4,6kg podaje się tę samą dawkę szczepionki? Lekarka w przychodni nie pytała o wagę dziecka, nie zważyła małej na miejscu. O ile ja pamiętam, to kiedy szczepiłam kota, dawka szczepionki była uzależniona od jego wagi, tak samo zresztą jak i innych leków – z dziećmi tak nie jest? Sorry jeśli pytanie jest naiwne, nie mam w temacie szczepień dzieci żadnego doświadczenia.
My trafiliśmy na bardzo sensowną pediatrę – wielbicielka ziołolecznictwa z delikatnym podparciem lekami, wszystko w równowadze. Kiedy dowiedziała się, że nasza córka jest nieszczepiona zaprosiła nas na długa rozmowę, pytała dlaczego (ale bez agresji), pytała, czy i jak wzmacniamy odporność dziecka i uszanowała nasze zdanie. PROSIŁA, żeby się zastanowić nad WZW, tężcem i meningokokami, bo stwierdziła, że kiedy pracowała w szpitalu meningokoki przysporzyły jej paru siwych włosów. Generalnie stwierdziła, że całą resztą możemy się nie przejmować, może jeszcze ewentualnie różyczką, ale to już w wieku „rozwojowym” jeśli dziecię wcześniej nie przechoruje. I, że cały obowiązujący w naszym kraju kalendarz szczepień jest do wymiany i przede wszystkim do rozciągnięcia na dużo dłuższy czas – podobno swoje dzieci zaszczepiła, ale też później niż to było zalecane i też nie na wszystko. Mówiła też, że za każdym razem, kiedy rusza jakaś kampania reklamowa szczepień np. na rotawirusy ma poczekalnię pełną załzawionych matek, rozpaczających nad tym, że do tej pory nie zaszczepiły i są wyrodne i pewnie dziecko zaraz umrze – i nie sposób takim rodzicielkom wytłumaczyć, że wszystko jest OK – siła reklamy jest przepotężna.
Moja Bianka była na cycku dwa lata, bardzo dużo przebywa na dworze (zwłaszcza w lesie) niezależnie od pogody, żre co popadnie, najchętniej z ziemi, w domu nie jest za czysto. Od urodzenia spała z kotem. Po domu biega zazwyczaj bez skarpet – mamy 15 stopni w porywach do 16, w lecie też nie sposób jej namówić na założenie butów – lata wszędzie boso. Nie stronimy od ludzi, nie robię problemów jak ktoś na nią kichnie, bawi się z przeziębionymi dziećmi. Póki co, nic nie robi na niej wrażenia – nie wiem, czy akurat właśnie powyższe czynniki mają wpływ, zapewne choroby zaczną się jak pójdzie do przedszkola – ale nie o to mi chodzi, żeby w ogóle nie chorowała, bo mam wrażenie, że to też buduje odporność, tylko, żeby jej organizm umiał sobie w miarę łatwo poradzić. Do tej pory miała dwa katary – leczone inhalacjami i solą fizjologiczną. Chyba wolę, żeby wszystkie te straszliwe choroby wieku dziecięcego przechorowała, jakoś mam wrażenie, że organizm łatwiej sobie z nimi poradzi niż ze szczepionkami.”

———————————–

Promuj ten tekst na poniższych portalach społecznościowych:

Szczepionka MMR (skojarzona): szokujące skutki uboczne

Szczepionka MMR i HPV: skutki uboczne

Warto sie zapoznać z poniższymi linkami (osoby nie znajace angielskiego moga sie posluzyć  tłumaczem google).  Artykuły opisują skandaliczne  oszustwa firm farmaceutycznych ( w tym producentów szczepionek ), które kosztuja ludzkość miliardy $  i  skutkują  milionami zabitych lub trwale okaleczonych ludzi rocznie.

Odnośnie  szczepionek , dwoje wirologów  uprzednio zatrudnionych w  firmie Merck (producenta m.in. szczepionek MMR , Gardasil/Silgard), niedawno ujawniło  wielkie oszustwa  tej firmy dotyczace szczepionki MMR, promowanej rzekomo przeciw odrze, swince i różyczce.   (http://www.naturalnews.com/036417_Glaxo_Merck_fraud.html

http://www.naturalnews.com/036328_Merck_mumps_vaccine_False_Claims_Act.html

http://www.courthousenews.com/2012/06/27/47851.htm)

Okazało sie, że Merck  świadomie i celowo fałszował  wyniki badań dotyczące skuteczności  tej szczepionki w ochronie przed świnką.  W celu  zafałszowania wyników i oszukania agencji, które zatwierdzają  leki,  pracownicy Mercka byli zmuszani przez dyrekcję do  dodawania zwierzecych  przeciwciał do testów mierzących poziom wytworzonych przeciwcial we krwi zaszczepionych osób, aby stworzyc wrażenie, że szczepionka ta jest skuteczna.    Te celowe manipulacje stanowiły potem podstawę do oszustw finansowych na miliardy dolarów ,  bo rząd, agencje ubezpieczeniowe oraz konsumenci kupowali te zafałszowane szczepionki „przeciw śwince, odrze i różyczce”, które wcale nie chroniły przed  swinką.

Szczepionka na różyczkę nieskuteczna

Prawdopodobnie podobna sytucja dotyczy różyczki.  Wystarczy popatrzyć na dane zachorowań z Polski. Każdego roku PZH raportuje do do WHO  dużą liczbę zachorowań na świnkę i różyczkę  wśród dzieci maksymalnie zaszczepionych przeciw tym chorobom. http://apps.who.int/immunization_monitoring/en/globalsummary/countryprofileresult.cfm?C=pol

Należy dodać, ze szczepionka MMR  od lat jest znana sa jako bardzo groźna. Zawiera ona aktywne wirusy, które czesto są przyczyną  różnych chronicznych chorób i  powikłań poszczepiennych.  W bazie VAERS najwiecej przypadków autyzmu zaraportowano właśnie po tych szczepionkach. A więc mamy tu do czynienia ze szczepionką nieskuteczną w ochronie przeciw  chorobom zakażnym, ale bardzo skuteczną w okaleczaniu dzieci.

Osoby szczepione na grypę ciężej przechodzą grypę

Podobna sytuacja dotyczy prawdopodobnie także  wielu innych szczepionek, bo osoby zaszczepione często chorują na choroby przeciw którym były szczepione. Np. dane odnoszące się do szczepionek  przeciw grypowych wskazuja, że osoby zaszczepione chorują na grypę częściej i częsciej z tego powodu umierają niz osoby nieszczepione.   Po szczepionkach HPV (rzekomo przeciw rakowi szyjki macicy) odnotowuje sie zaś znaczną zachorowalność na tego raka oraz  dużą śmiertelność dziewcząt i młodych kobiet.

W odniesieniu do tych faktów, obowiązek, czesto wręcz przymus szczepień praktykowany w  Polsce, narzucony  przez Sanepid i  przypieczętowany przez Sejm, jest wielkim oszustwem,   którego celem jest zabezpieczenie maksymalnych zysków dla producentów szczepionek  i  ich opłacanych agentów kosztem życia, zdrowia oraz funduszy społeczeństwa.    Szczepionki  nie tylko nie chronią przed chorobami, ale wielu przypadkach je rozprzestrzeniają. W krajach zachodnich szczepienia sa tylko dobrowolne i umieralność  niemowląt i małych dzieci jest tam 2-3 razy mniejsza niż w Polsce.   Natomiast w USA, umieralność dzieci Amiszów, ktorzy wcale nie szczepią swych dzieci jest mniejsza niz średnia umieralność wysoce wyszczepionych pozostałych dzieci.  Dlatego zmuszanie do szczepień należy uznać za celowe działanie na szkodę zdrowia i życia Polaków.

Linkujcie ten artykuł na portalach społecznościowych, klikając poniższe ikonki – wtedy prawdę pozna więcej osób!

Szczepionki MMR skojarzone: duża liczba zgonów i powikłań! +inne szczepionki

Szczepionka skojarzona MMR, wady i zalety.

To prawdziwa rosyjska ruletka! Czyli cała prawda o szczepionkach.

Szczepienia przeciwko chorobom wieku dziecięcego

cyt. „Poniższy tekst przedstawia jak wyglądała chronologia decyzji polskich służb sanitarnych dotyczących zmian w kalendarzu szczepień i dobrowolna wyszczepialność przeciwko kilkudniowym chorobom wieku dziecięcego wywoływanym wirusami odry, świnki czy różyczki. Jednocześnie tekst zawiera prawdopodobne konsekwencje zalegalizowania i społecznej akceptacji przymusu szczepień dzieci.

Historia wprowadzania szczepień i niska wyszczepialność w Polsce w okresie dobrowolności wyboru szczepień (patrz fakty i dane zebrane w dalszej części tekstu) pokazuje jednoznacznie, że:

  • Służby sanitarno-epidemiologiczne przez wiele lat nie widziały potrzeby ani innych korzyści zapobiegania kilkudniowym infekcjom wywoływanych wirusem świnki czy różyczki u wszystkich dzieci (eliminację zespołu różyczki wrodzonej osiągnięto przez szczepienia 13-letnich dziewcząt) poprzez masowe i obowiązkowe szczepienia.

  • Polscy rodzice nie korzystali powszechnie z dobrowolnych szczepień dzieci przeciwko odrze, śwince czy różyczce, co – w przeciwieństwie do obecnej sytuacji – nie wzbudzało agresji społecznej skierowanej przeciwko nieszczepionym dzieciom.

  • Dopiero wprowadzenie obowiązku szczepień i kar za odmowę doprowadziło do wysokiej wyszczepialności dzieci przeciwko odrze, śwince czy różyczce.

  • W ostatnim roku przed wprowadzeniem obowiązku szczepień dobrowolna wyszczepialność dzieci objętych poszczególnymi szczepieniami wynosiła: a) pojedyncza szczepionka przeciwko odrze: ok. 22% (1974), b) pojedyncza szczepionka przeciwko śwince: ok. 16% (2002), c) szczepienia dwuletnich dzieci pojedyncza szczepionką przeciwko różyczce: brak zaleceń, d) trójskładnikowa szczepionka przeciwko odrze, śwince, różyczce: 41% (2002).

Choroby wirusowe i bakteryjne: czy mamy czego się obawiać?

Fanatyzm szczepionkowy, społeczna agresja wobec rodziców rezygnujących ze szczepienia swoich dzieci i histeria wobec wirusowych chorób wieku dziecięcego to nowe zjawiska społeczne. Wystarczyło kilka lat szkodliwej społecznie propagandy, aby:

  • wiele osób bezkrytycznie uwierzyło, że wysoka wyszczepialność i zbiorowiskowa odporność przeciwko kilkudniowym chorobom wieku dziecięcego są najwyższymi dobrami demokratycznego społeczeństwa,

  • przekonać wielu dorosłych (przeważnie nieszczepiących się), że nieszczepione dzieci to zagrożenie epidemiologiczne, a rodzice tych dzieci powinni być pozbawieni prawa do odmowy ryzykownego zabiegu medycznego, jakim jest szczepienie,

  • przekonać wielu dorosłych (przeważnie nieszczepiących się), że etyczne jest ignorowanie zindywidualizowanego bilansu korzyści i ryzyka danego szczepienia i przymuszanie małych dzieci do ochrony innych osób.

Nowe trendy w szczepieniach, przyszłość szczepień ochronnych w Polsce

Czy znajdujemy się już na równi pochyłej, na której następnymi przystankami będą:

  • wprowadzenie obowiązku/przymusu wszystkich możliwych szczepień dla dorosłych?

  • … inne ingerencje w podstawowe prawa człowieka

Szczepienia dobrem społecznym i cudem medycyny?

Ochrona programów szczepień poprzez przymuszanie do szczepień przybrała już w Polsce różne formy np.:  grzywny i propozycje ograniczenia praw rodzicielskich (Sanepid) „miękkie administracyjne ograniczenia” (dr Paweł Grzesiowski), czy też odbieranie prawa do odmowy szczepienia rodzicom (prof. Anna Dobrzańska). Każda osoba popierająca którąkolwiek metodę przymuszania do szczepień powinna być świadoma, że dokłada się do podporządkowania najważniejszych praw człowieka wakcynologicznej definicji zdrowia.

Historia dobrowolnej wyszczepialności w Polsce pokazuje wyraźnie, że do niedawna wysoka wyszczepialność przeciwko kilkudniowym infekcjom wieku dziecięcego nie była uważana za żadne dobro społeczne, a większość polskich rodziców rezygnowała ze szczepienia swoich dzieci.

Historia szczepień dzieci szczepionką skojarzoną trójskładnikową MMR

Szczepionki skojarzone kiedy refundowane?

(1)   Historia szczepień MMR w drugim roku życia w Polsce (czytaj też Historia szczepień przeciwodrowych w Polsce)

  • Do 1995 roku szczepionka MMR nie była dostępna na polskim rynku.

  • Od 1995 do 2002 roku szczepionka MMR była dostępna jako szczepionka nierefundowana a szczepienie MMR było dobrowolne: „dzieciom w wieku 13-15 miesięcy oraz w 7 roku życia zamiast obowiązkowego szczepienia przeciwko odrze”.

  • Od 2003 roku szczepionka MMR jest refundowana a szczepienia obowiązkowe, masowe szczepienia rozpoczęły się od listopada 2003 roku.

  • Protest rodziców, lekarzy i dziennikarzy przeciwko zakupionej szczepionce MMR zawierającej szczep wirusa świnki Urabe-AM9 (odradzanego przez Głównego Inspektora Sanitarnego w latach poprzednich) doprowadził do nowego przetargu i opóźnień w rozpoczęciu masowych szczepień.

  • W latach 1996 – 2002 dobrowolna wyszczepialność MMR w okresie przed obowiązkiem szczepień ok. 20%, co pokazuje poniższy wykres (kliknij, aby powiększyć):

Szczepienia przeciwko odrze w Polsce: dawniej i dziś

(2)   Historia pojedynczego szczepienia przeciwko odrze w Polsce (czytaj też Historia szczepień przeciwodrowych w Polsce)

  • W 1972 roku rozpoczęto akcję szczepień przeciwko odrze pojedynczą szczepionką produkcji radzieckiej:

Źródło: “Odra”, Przegląd Epidemiologiczny, 1976 i “Odra”, Przegląd Epidemiologiczny, 1977

Ile osób się szczepi? Jaka jest wyszczepialność w Polsce?

  • W pierwszych latach przeprowadzania szczepień, czyli od 1972 do 1975 roku, dobrowolna wyszczepialność wynosiła 22,3% – szczepienie nie było akceptowane przez wielu rodziców i lekarzy:

Źródło: “Odra”, Przegląd Epidemiologiczny, 1977

  • Dopiero w 1980 roku wyszczepialność przeciwko odrze pojedynczą szczepionką osiągnęła poziom 90%.

Szczepienia przeciwko śwince: za czy przeciw?

(3)   Historia pojedynczego szczepienia przeciwko śwince w Polsce

  • W 1998 roku pojedyncza szczepionka przeciwko śwince została zarejestrowana i udostępniona polskim rodzicom, jednak szczepionka ta nie była zalecana przez Głównego Inspektora Sanitarnego do 2000 roku.

  • Dopiero w 2000 roku pojedyncza szczepionka przeciwko śwince została zalecona (bez refundacji) dzieciom od 13 miesiąca życia nieszczepionym przeciwko śwince szczepionkami skojarzonymi.

  • Od 2003 roku dobrowolne szczepienie zastąpiono szczepieniem obowiązkowym preparatem odra, świnka, różyczka (MMR).

  • W latach 1998 – 2002 dobrowolna wyszczepialność pojedynczą szczepionką przeciwko śwince wynosiła ok. 10%:

Źródło: „Szczepienia przeciw śwince – ich skuteczność i niepożądane odczyny poszczepienne”, Przegląd Epidemiologiczny 2002

  • Całkowita wyszczepialność przeciwko śwince po dodaniu odsetka zaszczepionych szczepionką skojarzoną w okresie 1998 – 2002 wynosiła ok. 33%.

Szczepienia przeciwko różyczce w Polsce

(4)   Historia pojedynczego szczepienia przeciwko różyczce w Polsce

  • Od 1988 roku polskie służby epidemiologiczne realizowały strategię zapobiegania zespołowi różyczki wrodzonej przez obowiązkowe szczepienia 13-letnich dziewcząt szczepionką pojedynczą i zalecenia podawania co 10 lat dawki przypominającej szczególnie dla kobiet pracujących w środowiskach dziecięcych.

  • Wyszczepialność pojedynczą szczepionką przeciwko różyczce wśród 13-latek osiągnęła poziom >95% w1996 roku.

  • Od 2003 roku szczepienie 13-latek szczepionką pojedynczą zastąpiono szczepieniem wszystkich dzieci w drugim roku życia szczepionką skojarzoną MMR.

źródło

——————————————

2 lipca 2012

By

Przymus szczepień dla Polaków

Wygląda na to, że nasi rządzący szykują nowe formy przymusu dla osób odmawiających szczepień. Tajemnicą poliszynela jest wpływ szczepionek na rozwój dzieci a zwłaszcza ich rola neurodegeneracyjna. Okazuje się, że nasze władze wiedzą lepiej co jest dobre dla nas i dla naszych dzieci. Poniżej znajduje się tekst jaki krąży po Internecie. Przytaczamy go bez  dalszego komentarza.

Zmiana ustawy o zapobieganiu epidemiom oraz ustawy o inspekcji sanitarnej budzi kontrowersje

Tym razem rząd ani minister zdrowia nie będą mieli nic do powiedzenia. Będą MUSIELI kupić szczepionki a wszyscy Polacy będą PRZYMUSZENI do ich wstrzyknięcia. I to nie jest teoria spiskowa. Właśnie teraz przez sejm (z tylko jednym głosem przeciwnym) przepychana jest zmiana Ustawy o zapobieganiu epidemiom oraz Ustawy o inspekcji sanitarnej. Zmiany polegają między innymi na rozszerzeniu obowiązku szczepień wszystkich Polaków (nie tylko jak dotąd dzieci), zmianie definicji choroby zakaźnej (teraz to będzie po prostu każda choroba wywołana przez biologiczny czynnik chorobotwórczy), rozszerzenie uprawnień inspekcji sanitarnej o nadzór nad wykonywaniem obowiązku szczepień (dotąd był to tylko ogólny nadzór nad szczepieniami), oraz zmiany w zasadach stosowania przymusu bezpośredniego (czyli siły fizycznej) przy aplikowaniu procedur medycznych.

Główny Inspektorat Sanitarny skorumpowany? Korupcja w systemie opieki zdrowotnej

Teraz będzie to wyłącznie pod nadzorem lekarza i pracowników medycznych, nie trzeba już ani policji ani wyroku sądu, wystarczy decyzja lekarza. Dotąd polski Minister Zdrowia decydował o ogłoszeniu epidemii, teraz będzie „decydował” Główny Inspektor Sanitarny na polecenie unijnych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem epidemiologicznym. Minister Zdrowia zostaje kompletnie pominięty, jego rola zostaje zredukowana do płatnika rachunków za szczepionki.

Tajny system SANEPIDU Sentinel bez kontroli społecznej

Utajnione zostają tez dane dotyczące zachorowań (planowany płatny dostęp do danych, tylko dla podmiotów mających umowę z systemem Sentinel, których jedynym właścicielem będzie Sanepid). Projekt eliminuje też wszelką kontrolę społeczną i rządową nad działaniami sanepidu. Znosi się rejestrację i przechowywanie danych o zachorowaniach w szpitalach, przychodniach i laboratoriach – wszystko wyłącznie w sanepidowskim komputerowym systemie Sentinel.

Niepożądane odczyny poszczepienne nie będą zgłaszane

Zmiany ustawy likwidują też finansowanie zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych. Uprawnienia sanepidu podczas prowadzenia dochodzenia epidemicznego będą większe niż wojska, policji, prokuratury i sądów i będą prowadzone bez możliwości żadnej kontroli. Sanepid będzie miał prawo wglądu do wszystkich kontaktów (również telefonicznych i elektronicznych) osób podejrzanych lub zagrożonych chorobami zakaźnymi (czyli według nowej definicji- wszystkimi chorobami), do wejścia do mieszkania, zastosowania siły wobec każdego obywatela – i to wszystko bez konieczności uzyskania pozwolenia sądu, bez kontroli policji. Inspekcja sanitarna będzie miała uprawnienia większe niż służby specjalne a minister zdrowia traci prawo wydawania rozporządzeń regulujących jej prace i stosowane procedury wewnętrzne.
Ta zmiana Ustaw jest już po pierwszym głosowaniu w Sejmie (odbyło się 15.06.2012, posiedzenie nr 16, głosowanie nr 15) i została poparta przez wszystkie partie i kluby parlamentarne. Nikt się nie wstrzymał, jeden głos przeciw.

Wszystkie partie w sejmie są jednomyślne. Odsunąć układ okrągłostołowy i magdalenkowy od władzy!

Więcej informacji:
http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/0/7BEE578C6AAB0E76C12579DD004EA0D4/%24File/293.pdf

http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&NrKadencji=7&NrPosiedzenia=16&NrGlosowania=15

Źródło: zmianynaziemi.pl,

http://www.wykop.pl/ramka/1186159/obowiazkowe-szczepienia-dla-wszystkich-prezent…

Linkujcie ten artykuł na portalach społecznościowych, klikając poniższe ikonki – wtedy prawdę pozna więcej osób!

Nieszczepione dzieci są zdrowsze – teraz jest to oficjalnie potwierdzone! Szczepionki, kalendarz szczepień, szczepienia dzieci

Badania 1500 dzieci w Niemczech potwierdzają, że szczepionki pogarszają stan zdrowia dzieci! Pełny materiał video – lektura obowiązkowa (48 minut)

Szczepienia ochronne: wszyscy chorują, pomimo masowych szczepień

Szczepienia ochronne: skuteczność

cyt. „WHO oraz korporacyjne media ostatnio straszą  „groźną” epidemią odry w Europie,  obwiniając  za to nieszczepiących  rodziców. Poznajmy prawdziwe  fakty na ten temat.  Z danych zebranych w europejskiej agencji ECDC (dawniej Euvac)  wynika, że liczba zgłoszonych przypadków odry w UE (+Chorwacja, Islandia, Norwegia, Szwajcaria i Turcja) w 2011 jest mniejsza niż w 2010.  W 2010 r. od stycznia do września zgłoszono  27 576 przypadków odry, a w 2011  tym samym okresie było ich 27 081.   http://ecdc.europa.eu/en/publications/Publications/1111_European_monthly_measles_monitoring_Oct_2011.pdf

Epidemia odry w Polsce i Europie

Jak pokazują dane WHO, w Europe epidemie odry powtarzają się co kilka lat.  W  2010 zarejestrowano  30 625 przypadków,  a w 2006  – 53 344 przypadki, natomiast w międzyczasie było  ich poniżej 10 000 rocznie.      http://apps.who.int/immunization_monitoring/en/globalsummary/GS_EURProfile.pdf?CFID=5579684&CFTOKEN=59063028

Number of reported cases:

Rok:    2010    2009  2008   2007  2006

Zgłoszeń:    30’625   7’499   8’879   6’936   53’344

Wykres na str. 3 raportu  ECDC (link powyżej) pokazuje, że w Europie najwiecej przypadków odry rejestruje sie w okresie marzec-maj.  W 2011 r.  najwięcej zachorowań było we  Francji (14 424), Włoszech (4 549), Rumunii (2 572), Hiszpanii (1 789)  i w Niemczech (1 480).  Raport  podaje 8 zgonów będacych rzekomo skutkiem odry:  we Francji (6), w Niemczech (1), w Rumunii (1).  Czy one wszystkie rzeczywiście były   następstwem odry?  – nie wiadomo, bo według raportu  tylko  41%  ze zgłoszonych przypadków  odry było potwierdzonych.  Reszta to były przypadki możliwe, prawdopodobne lub nieznane.  W tej stuacji nie wiemy ile osób naprawdę zmarło z powodu  odry, a ile zgonów z innych przyczyn zaliczono na to konto. Nic nie wiemy też nt. stanu zdrowia ofiar oraz dostępności dla nich opieki medycznej.  Widać jednak, że w krajach o dobrze rozwiniętej i dostępnej opiece medycznej (Włochy, Hiszpania,), mimo wielu zachrowań, nikt nie umarł.  W Polsce w 2011 zarejestrowano  33 przypadki odry i też nikt nie umarł.   Raport podaje, że stan wyszczepienia był znany dla 75% przypadków zachorowań;  spośród  których 82%  przypadków było wśród nieszczepionych. Równocześnie podaje, że ponieważ kraje stosują różne metody i definicje oceny wyszczepienia, niemożliwe jest bezpośrednie porównanie sytuacji między różnymi krajami.

Szczepionka skojarzona MMR (odra, świnka, różyczka)

A teraz zestawmy te liczby z liczbami zgonów  po szczepieniach MMR/MR/M zarejestrowanych w amerykańskiej rządowej bazie danych VAERS (w której rejestrowane są przypadki mieszkańców USA oraz te dotyczące Amerykanów żyjacych poza USA).  FDA szacuje, że zgłaszanych jest jest tylko od 1 do 10% wszystkich przypadków powikłań po lekach i szczepieniach.  W 2010 w tej bazie zarejestwowano 16 zgonów po szczepionkach MMR/MR/M, co znaczy, że mogło być ich w rzeczywistości od ponad  160 (http://wonder.cdc.gov/vaers.html).

Ekstrapolacja amerykańskich danych na liczbę mieszkanców UE  (USA liczą ok. 300 mln. mieszkanców,  a UE ok. 500), daje nam  liczbę ponad  266  prawdopodobnych zgonów po szczepionkach MMR/M (przy założeniu podobnego stopnia wyszczepienia).  I w tym kontekście należy rozpatrywać  dane  ECDC i WHO dotyczące zgonów z powodu  odry.   Nawet jeśli liczba 8 zgonów wskutek odry jest prawdziwa, to widać, że liczby śmiertelnych ofiar masowych szczepień MMR/M  są, lub prawdopodobnie byłyby wielokrotnie większe.  To samo dotyczy powikłań odry i poszczepiennych.  Tych ostatanich  jest wielokrotnie wiecej niż powikłań chorobowych.
Obecna histeria wokół  „epidemii odry”  w Europie przypomina histerię wokół  „pandemii  świńskiej grypy”  z r. 2009, i wydaje się napędzana głównie interesami  producentów szczepionek.   Coraz więcej rodziców przekonuje się na podstawie własnych doświadczeń, że szczepienia nie są bezpieczne i rezygnuje z nich, lub je opóźnia.  W Niemczech, Austrii, czy Szwajcarii  mniejszość rodziców dziś szczepi dzieci zgodnie z kalendarzem, w USA najlepiej wykształceni rodzice też nie szczepią lub szczepią wybiórczo.  Nie szczepi własnych dzieci znaczny  odsetek lekarzy.

Higiena, kwarantanna i lepszy standard życia eradykują choroby wieku dziecięcego

Niewątpliwie lepiej byłoby gdyby nie było chorób zakaźnych, lecz świat jest jaki jest. Choroby zakaźne zawsze będą nam towarzyszyć, bo mikroby zawsze  będą istnieć, ważne byśmy umieli je skutecznie leczyć.  Z historii medycyny oraz  statystyk demograficznych wiemy, że to nie szczepienia, ale poprawa higieny, kwarantanna,  antybiotyki oraz poprawa warunków życia głównie przyczyniły się do zmniejszenia zachorowań i zgonów z powodu chorób zakaźnych.   Gdyby szczepienia były bezpieczne na pewno nikt by ich nie unikał, ale nie są, nierzadko powodują ciężkie powikłania i zgony.  Dane  VAERS pokazują, że liczby powikłań i zgonów poszczepiennych stale  rosną,  co wynika zarówno ze wzrostu liczby szczepień jak i ich większej toksyczności.

Dziś wiele szczepionek (jak i innych leków) firmowanych przez globalne firmy farmaceutyczne  jest  produkowanych  w Chinach, Indiach, Korei, etc., a zachodnie agencje ochrony zdrowia mają nad tym procesem niewielką kontrolę.  Wiele szczepionek jest zanieczyszczonych toksycznymi i chorobotwórczymi  substancjami, nie ujawnianymi w ulotkach firmowych, i szczepiąc się nie mamy pojęcia co się w nich znajduje.  Główny problem w tym, że rządy państw zachodnich zwolniły firmy farmaceutyczne od wszelkiej odpowiedzialności za okaleczenia i uśmiercenia ludzi szczepionkami, więc nie mają one żadnej motywacji, żeby produkować bezpieczne szczepionki i rzetelnie je testować.  Ponieważ  nikt nie ponosi odpowiedzialności za bezpieczeństwo szczepionek,  rodzice muszą mieć pełne prawo decydowania o tym, czy chcą szczepić swe dzieci, czy wolą żyć z ryzykiem, że dziecko może zachorować i będą musieli je leczyć.

Ile trwa odporność po szczepieniu?

W odniesieniu do odry, istotną sprawą jest też fakt, że szczepienia MMR dają odporność przeciw tej chorobie tylko na krótki okres czasu.   Już po roku obserwuje się znaczny spadek  ilości przeciwciał. To stanowi poważny problem, bo młode matki,  które były w dzieciństwie szczepione,  najczęściej nie mają już odporności przeciw odrze i nie przekazują przeciwciał swoim niemowlętom.  Dlatego obecnie obserwuje się wiele przypadków odry u niemowląt, co wcześniej (gdy kobiety miały naturalną  odporność po przebytej chorobie)  zdarzało się rzadko.  Należy oczekiwać, że WHO wkrótce zaleci szczepienia MMR (żywimi wirusami)  już paromisięcznych  niemowląt, co z  pewnością dramatycznie zwiększy liczby zgonów i ciężkich powikłań poszczepiennych, takich jak encefalopatie i autyzm.

Pozdrawiam serdecznie, prof. Dorota Majewska”

Szczepionki i epidemie chorób zakaźnych

Kolejną ważną rzeczą jest to, że epidemie odry, świnki, ospy czy różyczki występują nawet w populacji szczepionej co kilka lat i to się nie zmienia od momentu spadku zachorowalności i zgonów, którego zagadkę wyjaśnię poniżej. Dlaczego WHO zdecydowało, że będzie pressing na tegoroczną rzekomą „epidemię”, skoro najwięcej zachorowań było w poprzednich latach, a nie w tym, 2011 roku? To nosi znamiona zbrodni wręcz. I jest to zbrodnią, gdyż to właśnie teraz trwa duży spadek na produkty lansowane przez mafię WHO. I tylko dlatego jest ten pressing ze strony podległych im kryminalnych mediów, co przeczytacie poniżej. Nie miejcie złudzeń, czytelnicy. Tutaj chodzi tylko o ich interes.
Podobieństwa do „epidemii” świńskiej grypy z 2009 roku są nad wyraz widoczne nawet dla ludzi słabo zaawansowanych w tropieniu spisków psychopatów. Po pierwsze, istnieje silny lobbing i pressing w mediach. Po drugie, media nie mają w tym ani krytycyzmu, ani moralnego pohamowania. Po trzecie, lobbują te same media, które lobbowały za szczepionkami na świńską grypę dwa lata temu. Czyli założony przy współudziale Wojskowych Służb Informacyjnych gigant medialny ITI jak i korporacja Agora. Te medialne korporacje są powiązane pajęczyną połączeń między gigantami farmaceutycznymi i ich właścicielami. Ci sami ludzie trzymają w kieszeni i media, i wielką farmację, atomistykę, jak i większość uczelni wyższych. I wiele innych dziedzin życia / wiedzy.

————————————————

Z maila:

Ospa party: za czy przeciw?

„W coś takiego trudno uwierzyć w XXI wieku, a na dodatek staje się to coraz modniejsze: celowe zarażanie dzieci chorobami zakaźnymi. Część rodziców uważa bowiem, inaczej niż spece od epidemii, że to nie szczepionka, a przebycie choroby najlepiej uodparnia. W internecie pojawiły się nawet ogłoszenia o „ospa-party”, na które można wpaść z dzieckiem i świadomie je zarazić. A lekarzom włos jeży się na głowie.”

źródło: http://www.tvm24.pl/12690,1728171,0,1,nie-wierza-w-szczepionki–wiec-zakazaja-dzieci,wiadomosc.html

Mój komentarz: Tricki socjotechniczne jakie tu wykorzystano:

-fraza: „celowa zarażanie dzieci chorobami zakaźnymi” – jest manipulacją socjotechniczną, typową dla kryminalnych mediów. Po pierwsze, zestawiono tu dwie przeciwstawne frazy: celowe zakażanie i: chorobami zakaźnymi. To tak, jakby ktoś zarażał dzieci jakimiś strasznymi chorobami – co za barbarzyństwo, pomyśli niezaznajomiony z tematem czytelnik portalu TVM 24. Tymczasem, nie chodzi tutaj o nie wiadomo jakie choroby i nie wiadomo jaką przesadę. Bowiem chodzi o choroby, które zbierały śmiertelne żniwo tylko dlatego, że XVII (18-sty) i XIX (19-sty) wiek słynął z bardzo niskich standardów higieny i życia, nawet w szpitalach, które wtedy nazywano lazaretami – umieralniami. Ta epoka wyróżniała się nawet na tle w/w średniowiecza – po prostu ludzie, którzy masowo osiedlali się w miastach, nie przestrzegali standardów higieny i opieki. To, co uważamy dziś za normę, kiedyś było nie do wyobrażenia. Np dla przykładu: XIX wieczny chirurg miał cały fartuch od góry do doły wysmarowany krwią od krojenia ludzi, często na żywca, i wycierania skalpeli i innych narzędzi chirurgicznych w tenże fartuch.
Przeraża to Was? no właśnie. Warto tutaj przypomnieć, że spadek zachorowań i zgonów , który dziś niesłusznie przypisuje się szczepionkom, następował nawet do 40, 50 do 60-ciu lat przed zastosowaniem masowych szczepień. Ba, w tym blogu przytaczałem statystyki rządowe, w których wielokrotnie przewijał się jeden model: po masowych szczepieniach np miliona ludzi, następował gwałtowny wzrost zachorowań i zgonów od np odry.
-fraza: „spece od epidemii” – a jacy oni k…a spece? Chyba spece od zbijania kabzy, spece od braniu łapówek od rządów i koncernów farmaceutycznych, spece od ilości wypisywanych później recept na antybiotyki, spece od luksusowych, nieraz bizantyjskich „konferencji” w luksusowym spa. Fraza ta została przeciwstawiona słowu: „Rodzice inaczej niż spece”, czyli przedstawiono tutaj rodziców jako nieszkodliwych wariatów, którymi powinno się zająć prawo, którzy nie mają prawa do własnego zdania. Gdyż – na logikę – dlaczego, jak jakiś rodzic nie chce szczepić i jeszcze przedstawia na to solidne argumenty – nie zezwolić mu na to? Czemu państwo coraz brutalniej wcina się w sprawy rodziny? Na pewno nie jest to troska o nas, gdyż masowe szczepienia wymagają istnienia gigantycznego mechanizmu „opieki” zdrowotnej, będącego de facto prywatną pralnią brudnej forsy. Na pewno nie jest to troska o zdrowie populacji, gdyż na zdrowy rozum: ten, który się zaszczepił, powinien być już odporny, jak wmawiają nam ci „spece od epidemii wszelakich”. Acha, żeby odeprzeć kolejny argument – o mutowaniu wirusów i bakterii – najczęściej mutacje, w tym te lekooporne, występują w krajach lub terytoriach, gdzie są powszechne masowe szczepienia. Wystarczy wspomnieć epidemie gruźlicy, która od trzech, czterech lat coraz bardziej niszczy Polaków. Choć przecież 98% populacji było szczepione..

Korupcja w medycynie jest powszechna

-pod koniec przywalili z grubej berty: „a lekarzom włos się jeży na głowie”. A powiedzcie mi, czym się różni lekarz od speca od wypisywania recept? To chyba już teraz jedno i to samo. Lekarze dostają dużą kasę za wysoką wyszczepialność, specjalne premie, luksusowe konferencje itp. Argument finansowy, ostracyzmu zawodowego i realnej możliwości utraty pracy jest nie do przebicia dla wielu lekarzy.
Poza tym: czemu mamy ufać komuś, kto jest w tak dużym stopniu zaangażowany w interesy i geszefty firm farmaceutycznych? Odpowiedź znajdźcie sami.

Linkujcie ten artykuł na portalach społecznościowych, klikając poniższe ikonki – wtedy prawdę pozna więcej osób!