Szczepionki i medycyna: ukrywana prawda. Tragedia setek tysięcy dzieci w Polsce

Szczepienia ochronne i choroby wieku dziecięcego

Komentarz Jarek Kefir: ten artykuł jest z przełomu lat 2007 / 2008. Cenne są tutaj wypowiedzi znanych lekarzy, którzy nie bali się wtedy krytykować szczepień pod swoim nazwiskiem, w „oficjalnych” mediach. Gdzie są dziś Ci lekarze?
Dziś wraz ze wzrostem świadomości społeczeństwa, wzrosła także presja z drugiej strony – na lekarzy. Dziś lekarz który by otwarcie krytykował szczepionki w mediach, zostałby  wyrzucony z pracy.

„W Polsce niewiele mówi się o powikłaniach poszczepiennych u dzieci. W punktach szczepień nie prowadzi się ewidencji takich przypadków. Może dlatego każdego roku część rodziców przeżywa największy dramat swojego życia…

Choć minęło kilka lat, pani Agnieszce wciąż drży głos, gdy opowiada o tym, co wydarzyło się w życiu jej córki. Przyszły na rutynowe szczepienie. Sześciomiesięczna Dorotka miała otrzymać potrójną szczepionkę przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi (tzw. DPT). Chwilę po zastrzyku dziecko wydało dziwny, wysoki i wibrujący dźwięk, a przerażone pielęgniarki wybiegły z gabinetu. Pani Agnieszka nie wiedziała, co się stało, myślała, że córka zaraz się udusi. Gdy pielęgniarki wróciły z lekarzem, uspokajał matkę i zapłakaną dziewczynkę, mówiąc, że wszystko będzie dobrze i ten stan wkrótce minie.

- Pamiętam, jak tuż przed szczepieniem Dorotka się uśmiechnęła – mówi pani Agnieszka. -Pamiętam, bo po powrocie do domu nie zrobiła tego przez następny rok. Czułam, że tracę dziecko.

W domu dziewczynka, niegdyś wesoła, kontaktowa i lubiąca się bawić, nagle stała się płaczącym i niereagującym na ulubione grzechotki smutasem. Rodzice coraz wyraźniej czuli, że tracą z nią kontakt. Nie patrzyła im w oczy, nie pozwalała się przytulić. Przestała zwracać uwagę na odwiedzających ją dziadków. Lekarz w przychodni, widząc, że dziecko nie chce dać się dotknąć, wyraził podejrzenie, że córka może być wykorzystywana seksualnie.

Mijały miesiące, a z Dorotką było coraz gorzej. Często zapadała na zapalenie płuc i krtani. Antybiotyki stały się głównym lekarstwem w domu. Gdy skończyła dwa lata, ktoś z rodziny zasugerował, że mała zachowuje się tak jak dzieci autystyczne. Godzinami układała puzzle i do nikogo się nie odzywała. W końcu lekarz uznał, że choroby córki to wina matki, bo nie zgodziła się na proponowane dodatkowe odpłatne szczepienia.

- Postanowiłam sama szukać informacji o reakcjach poszczepiennych, bo nie miałam już wątpliwości, że to one tak wpłynęły na Dorotkę – mówi Agnieszka Zdrojewska. – Przeszukując strony internetowe, byłam w szoku, widząc, jak wiele jest matek, których dzieci po zaszczepieniu zmieniły się nie do poznania.

Dramat pani Agnieszki jednak dopiero się rozpoczynał. Dziecko dorastało, a Sanepid przysyłał matce wezwania na następne obowiązkowe szczepienia córki. Przysięgła sobie, że już nie da zaszczepić Dorotki. Wezwania ignorowała albo mówiła, że córka choruje. Udawało się.

Trudniej było z drugim dzieckiem. Próbowała wyjaśnić sprawę w Sanepidzie. Lekarka wręcz nakrzyczała na nią, kiedy nie zgodziła się zaszczepić drugiego dziecka. Wkrótce z wezwaniem otrzymała groźbę kary finansowej, jeśli nie zaszczepi dziecka.

- Po tym, co przeszłam, nie zaszczepię dziecka – upiera się pani Agnieszka. – Na pewno nie pozwolę na to przed jej 3. rokiem życia. Gdy pójdzie do przedszkola, prawdopodobnie zaszczepię ją na tężec. Potem zobaczę, jestem w trakcie walki z Sanepidem. Dowiedziałam się, że mają prawo do nałożenia 5 tys. zł kary, a nawet odebrania mi praw rodzicielskich. Jestem zdeterminowana. Jeśli pozwą mnie do sądu, to wyjadę do Anglii albo Niemiec, gdzie nie ma obowiązkowych szczepień. W Polsce jest przymus szczepień, choć wiele krajów już dawno od tego odeszło.

Niedawno pani Agnieszce udało się znaleźć lekarza, który przyjął jej decyzję ze zrozumieniem. Okazało się, że w jego rodzinie ktoś miał takie same problemy po zaszczepieniu dziecka.

Prawdziwa wojna

Zasadność powszechnych szczepień profilaktycznych to najbardziej kontrowersyjny problem współczesnej medycyny. W krajach zachodnich, a szczególnie w USA można mówić o konflikcie stowarzyszeń rodziców dzieci, u których wystąpiły reakcje poszczepienne, z firmami produkującymi szczepionki. Wypłacono już miliony dolarów odszkodowań.

Choć koncerny zaprzeczają istnieniu związku między szczepieniami a chorobami, coraz więcej przypadków powikłań wymusiło powołanie instytucji badających tę zależność. W USA powstał VAERS: System Doniesień o Efektach Ubocznych Szczepień. Powstała organizacja pozarządowa, która zbiera informacje o powikłaniach poszczepiennych (NVIC: Narodowe Centrum Informacji o Szczepionkach). Każdego roku instytucje te otrzymują tysiące raportów o skutkach ubocznych szczepień.

Rodziców wspierają niektórzy lekarze i naukowcy. Falę dyskusji wywołał raport prawnika Alana Philipsa, który podważa główne tezy o potrzebie i nieszkodliwości masowych szczepień. Duże zainteresowanie wzbudziły także artykuły i książki dr n. przyrod. Very Scheibner. Po intensywnych badaniach nad wpływem szczepionek na organizm dziecka uznała, że „nie ma przekonujących dowodów na to, że szczepionki zapobiegają chorobie. Wręcz przeciwnie – powodują szereg objawów ubocznych, których konsekwencje są gorsze niż pierwotna choroba. Za 20-30 lat może się okazać, że szczepionki były największą zbrodnią przeciw ludzkości”.

Verę Scheibner często powołuje się przed sądem jako biegłego w sprawach dotyczących uszkodzeń ciała w następstwie szczepień. Pojawianie się kolejnych prac, artykułów i książek krytykujących szczepienia całych populacji małych dzieci zaczęło wzmacniać ruchy antyszczepieniowe. Niektórzy nie wahali się użyć stwierdzenia, że program powszechnych szczepień jest największą pomyłką medycyny XX wieku.

Zwrócono też uwagę na naciski lobby farmaceutycznego, które próbuje wpływać nie tylko na rządowe instytucje zdrowia, aby te refundowały coraz więcej szczepionek. Podobne praktyki stosuje ono także w stosunku do instytucji monitorujących jakość szczepionek oraz występowanie niepożądanych odczynów. Pytano, czy można nadal głosić, że szczepionki są bezpieczne dla organizmu, skoro władze wielu państw, jak również Światowa Organizacja Zdrowia, niejednokrotnie wycofywały z obiegu szczepionki (także w Polsce) z obawy przed wystąpieniem poważnych powikłań, a nawet śmierci?

Producentom szczepionek zaczęto zarzucać, że w kampaniach naciskają na obowiązkowe szczepienie coraz młodszych dzieci oraz powtarzanie szczepień, np. co dwa lata.

- W Polsce szczepi się nawet kilkudniowe dzieci – informuje dr n. med. Jerzy Jaśkowski, przeciwnik masowych szczepień. – Stwierdzono, że maksimum zgonów z powodu nagiego niemowlęcego syndromu śmierci (SIDS) występuje u niemowląt pomiędzy 2. a 4. miesiącem życia, czyli dokładnie po pierwszych szczepieniach. Spowodowało to np. w Japonii przesunięcie, terminów szczepień z dwóch miesięcy na dwa lata. Po tej zmianie gwałtownie zmalała liczba zgonów klasyfikowanych jako SIDS. W Polsce nie informuje się pacjentów o możliwości wystąpienia poważnych powikłań poszczepiennych. Większość lekarzy nie zna nawet kart, które trzeba wypełnić w przypadku zaobserwowania powikłania.

Ochrona dzięki innym

Prof. Jacek Wysocki należy do orędowników obowiązkowych masowych szczepień w Polsce. Jego zdaniem osoby, które odmawiają szczepienia, w pewnym stopniu można porównać do pasożytów. Korzystają bowiem z tego, że reszta populacji się zaszczepiła. To dzięki niej wirusy mają przerwaną możliwość krążenia. Jednak ten ochronny płaszcz działa tylko do pewnego momentu. Zdaniem profesora, jeżeli liczba nieszczepionych osób wzrasta do 5-10 proc. populacji, to zabezpieczenie przerywa się i wirus znowu zaczyna krążyć.

- Możemy dyskutować, czy szczepienia mają być obowiązkowe, czy nie – mówi prof. Jacek Wysocki. – Są kraje, które nie zmuszają nikogo do szczepienia. Podoba mi się model amerykański, gdzie nie ma obowiązku wykonania szczepień, jednak rady rodziców wielu szkól podejmują uchwały, aby nie przyjmować dzieci niezaszczepionych, bo stwarzają zagrożenie dla innych. Czyli jest wolność, ale nie do końca.

Na argument ludzi, którzy podważają sens szczepienia przeciw wirusowi, który już dawno wyeliminowano, prof. Wysocki odpowiada, że nie ma go właśnie dzięki powszechnym szczepieniom. Jeśli odsetek osób szczepionych nagle spadnie, to zaczną się problemy.
Na tym polega jedna z podstawowych różnic między tym, co głoszą zwolennicy powszechnych szczepień a poglądami ich przeciwników.

Ci drudzy wskazują na przykłady masowych szczepień przeciw konkretnemu wirusowi, które nie przyniosły pozytywnego skutku. W Anglii i Walii w 1995 roku mimo powszechnych szczepień wystąpił dwukrotny wzrost zachorowań na różyczkę w stosunku do roku poprzedniego. W 1989 roku w Omanie, sześć miesięcy po zaszczepieniu 98 proc. dzieci przeciw polio, wybuchła epidemia tej choroby. Amerykańskie Centra Kontroli Chorób (CDC) przyznały, że 87 proc. zachorowań na polio w USA w latach 1973-1983 wywołało podanie szczepionki.

Babcia kontra szczepionka

Przeciwnicy masowych i obowiązkowych szczepień (nie brakuje wśród nich lekarzy) krytykują zwłaszcza tzw. szczepionki skojarzone (jednocześnie podawane są 3-6 szczepionek). Podobno są najbardziej niebezpieczne i mogą powodować zaburzenia neurologiczne. Szczepionki, pobudzając komórki do produkcji przeciwciał, mogą jednocześnie blokować produkcję innych przeciwciał.

Odra, podobnie jak świnka, różyczka i ospa wietrzna, uważana jest za chorobę zakaźną wieku dziecięcego. Wiele osób, w tym także lekarzy nic traktuje tych chorób jako zła. Wprost przeciwnie – uważają, że odgrywają pozytywną rolę we wzmocnieniu układu odpornościowego organizmu dziecka, wyposażając go w naturalną broń. Dlatego są zwolennikami po prostu ich „przechorowania”. Uważają, że reakcja systemu immunologicznego na infekcję dziecka zaszczepionego, które zostało zaatakowane wirusem odry będzie niepełna. Pozwoli to wirusowi na przetrwanie w organizmie.

- Nasze prababcie wiedziały, co robią, kiedy swoje dzieci w okresie dorastania zaprowadzały do chorujących na odrę czy świnkę – mówi jeden z lekarzy – Dzieci, które przeszły w sposób naturalny chorobę zakaźną, radzą sobie z nią znacznie lepiej, kiedy znów się pojawi, niż dzieci zaszczepione, które takiej choroby nie przeszły. Poza tym naturalne „przechorowanie” daje odporność na cale życie, a zaszczepienie tylko na kilka lat.

Zdaniem dr Very Scheibner, naturalne zachorowanie na odrę powoduje wytworzenie ciał odpornościowych nie tylko na tę chorobę, ale także uodpornienie się na inne schorzenia: chorobę zwyrodnieniową kości i chrząstek stawowych, choroby skóry oraz atakujące system immunologiczny Przebycie świnki pozostawia w systemie immunologicznym przeciwciała zapobiegające rakowi jajników.

- Nie trzeba być lekarzem, aby zauważyć, jak wiele współczesnych dzieci, masowo szczepionych, cierpi z powodu schorzeń alergicznych lub z łatwością zaraża się przy każdej okazji kontaktu z drobnoustrojami żyjącymi wokół nas. Zapadalność na niekończące się infekcje w populacjach dzieci „zadbanych szczepieniami” winna pobudzać świat medyków do zastanowienia się nad wiernością przysiędze Hipokratesa: primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić) – pisze w artykule „Syndrom potrząsanego dziecka” dr Vera Scheibner („Nexus” nr 1 (3) 1999).

Kto się myli?

Najwięcej kontrowersji dotyczących powikłań poszczepiennych dotyczy ich rzekomego wpływu na rozwój autyzmu. Ponieważ niełatwo określić skalę powikłań, ze względu na brak ich opisów, trudno udowodnić związek pomiędzy szczepieniem a wystąpieniem u dziecka spektrum autystycznego. Ponadto producenci szczepionek przyjęli, że jeśli reakcja dziecka na szczepionkę nie wystąpiła w ciągu mniej więcej miesiąca od podania, to wszystko, co się dzieje ze zdrowiem dziecka po tym okresie, nie ma związku ze szczepionką.

Przeciwnicy programowych szczepień uważają jednak, że to zbyt krótki okres na rzetelną ocenę. Ich zdaniem wstrzykiwanie do rozwijającego się organizmu dziecka „bomby bakteryjnej”, jaką jest szczepionka skojarzona składająca się z różnych obcych, osłabionych, lecz żywych drobnoustrojów, musi mieć długofalowy wpływ.

- Co pewien czas zgłaszają się rodzice twierdzący, że ich dzieci zaczęły mieć problemy z autyzmem, jakiś czas po zaszczepieniu – mówi Maria Wroniszewska z Fundacji Synapsis. – Niesłychanie  trudno udowodnić, że jest to związek przyczynowy, ponieważ dzieci przed szczepieniami nie są u nas badane pod tym kątem. Wiele faktów wskazuje jednak na to, że autyzm wiąże się z nieprawidłowym funkcjonowaniem układu odpornościowego. A szczepienie to przecież ingerencja w układ odpornościowy organizmu dziecka. Część narodzonych dzieci na pewno ma opóźniony rozwój niektórych funkcji i nie są w stanie wytrzymać dawki kilku szczepionek. My zalecamy rodzicom pewną ostrożność. Jeśli był już taki przypadek w rodzinie – a pewne predyspozycje mogą być wspólne – to zalecamy odraczanie szczepień oraz to, by szczepionek nie łączono, ale podawano je pojedynczo. Zalecamy ostrożność, choć jest to sprzeczne z zapewnieniami firm farmaceutycznych o nieszkodliwości szczepionek.

Wbrew zapewnieniom producentów szczepionek, a także niektórym badaniom (np. w Japonii na grupie ponad 30 tys. dzieci nie stwierdzono związku pomiędzy szczepionką MMR – odra, świnka, różyczka – a autyzmem), wielu rodziców dzieci z cechami autystycznymi wiąże je ze szczepieniami. Związek taki potwierdziły badania w Kalifornii. W każdym niemal kraju zachodnim rodzice zorganizowali się, tworząc ruchy antyszczepieniowe. Ich dramatyczne historie, pokazywane niekiedy w telewizji, opisywane w gazetach czy blogach, w świetle opinii o nieszkodliwości szczepionek, wyglądają na wyssane z palca. Nasuwa się pytanie, kto tu się myli? A ktoś mylić się musi – albo rodzice, albo współczesna medycyna.

W Polsce ani Ministerstwo Zdrowia, ani Państwowy Zakład Higieny (PZH) nie próbują rozmawiać z poszkodowanymi rodzinami i nie szukają przyczyny przyrostu liczby dzieci z cechami autystycznymi, więc u wielu osób wywołuje to podejrzenia, że na ten temat trwa zmowa milczenia.

- To jest niesłychanie trudny społecznie problem – dodaje Maria Wroniszewska. – Z jednej strony nie chcemy, aby dzieci nieszczepione były nosicielami chorób zakaźnych i zagrażały innym dzieciom. Z drugiej zaś, ich rodzice prowadzą nierówną walkę, gdyż nie chcą dalej ich szczepić, a są zastraszani sankcjami, karami pieniężnymi i administracyjnymi. Gdyby lekarze i firmy farmaceutyczne na serio traktowali zagrożenia, jakie, niosą szczepienia, i starali się o wnikliwsze, badania dzieci przed szczepieniami, to byłaby szansa na porozumienie. Na razie rodzice mają poczucie, że są ignorowani. Ja przyznałabym matkom prawo do odraczania szczepień. Nasze pokolenia chorowały na niektóre choroby i w sposób naturalny się uodparnialy. Teraz dominuje filozofia chronienia dzieci szczepionkami przed każdą chorobą, tak jakby na nic nie mogły zachorować.

Dr n. med. pediatra Jacek Czelej pisał na łamach „Gazety Wyborczej”: „Nie można bezkarnie faszerować dziecka wszystkimi możliwymi szczepionkami: przeciw nawracającym infekcjom, grypie, zapaleniu opon mózgowych itp. Nie jestem zwolennikiem skojarzonej szczepionki przeciw śwince, odrze i różyczce. Ma ona potrójną siłę rażenia, jest podawana pozajelitowo, może dawać doraźne i odległe powikłania, a przecież w naturalnych warunkach dziecko nie zapada na wszystkie te choroby jednocześnie”.

Pani Magdalena postanowiła zaszczepić Igorka nie tylko obowiązkowymi szczepieniami, ale także dodatkowymi, które zalecił jej lekarz. Argument wydawał się logiczny: od razu zaszczepić dziecko na inne choroby. Ale Igorek po każdym szczepieniu miał wysoką gorączkę, zapalenie oskrzeli i anginę. Otrzymywał antybiotyki.

Po pierwszym szczepieniu przeciw żółtaczce i gruźlicy, był tak osłabiony, że spał przez tydzień. Mama musiała karmić go na siłę. Potem zrobił mu się podskórny wylew na policzku. Po drugim szczepieniu wylądował w szpitalu z bardzo silnym zapaleniem oskrzeli. Choć każde szczepienie kończyło się poważną chorobą, lekarze zapewniali ją, że to normalne objawy, bo dziecko urodziło się po cesarskim cięciu. Pani Magdalena nie rezygnowała z zalecanych przez lekarza szczepień. Po kolejnym, gdy Igorek miał 6 miesięcy, zauważyła, że syn nic reaguje na ulubioną grzechotkę. Lekarze znowu ją uspokajali.

- Gdy ukończył półtora roku, przeszedł kolejne szczepienie, tym razem na odrę – opowiada pani Magdalena. – Przez kilka dni miał wysoką gorączkę, a po niej nagłe zamilkł. Nie mówił już: tata, mama, baba, przestał też gaworzyć. Tylko krzyczał. Chodziliśmy do lekarzy, pytaliśmy, co się dzieje. Słyszeliśmy tę samą odpowiedź: „Proszę się nie martwić, chłopcy tak mają nawet do 5. roku życia”. Nie padło ani jedno słowo o możliwości powikłań po szczepieniu, choć mieliśmy podejrzenia.

Niedługo później u Igorka zdiagnozowano autyzm. Pewna lekarka powiedziała nam, że takie mogą być reakcje po szczepieniach. Wyznała też, że swojego dziecka właśnie dlatego nie zaszczepiła.

Na zdjęciu: Igorek z mamą
Mama Igorka nie ustąpiła w poszukiwaniu przyczyn poszczepiennych powikłań u syna.
Jej determinacja zaowocowała cofnięciem się niektórych objawów autyzmu.
Fot. Piotr Stanisławski

Pani Magdalena przestała szczepić syna. Napisała oświadczenie w tej sprawie i złożyła w Sanepidzie. Mówi, że jeśli jeszcze kiedyś urodzi dziecko, nie zaszczepi go w ogóle. Czytając różne materiały o reakcjach poszczepiennych, postanowiła wprowadzić dietę bez mleka i cukru (zaleca ją również Fundacja Synapis) i oczyścić organizm syna z toksyn. A było z czego.

Badanie włosów Igorka wykazało, że ma wielokrotnie przekroczoną normę stężenia w organizmie metali ciężkich, zwłaszcza rtęci. To obok miedzi składnik szczepionek. Po trzech miesiącach syn przestał chorować, znów zaczął mówić i cieszyć się widokiem mamy.

Kara za nieszczepienie

Matki, które obawiają się szczepień dzieci, przekonujemy, że nieszczepione dziecko może zachorować, czyli szczepienie jest dla dobra dziecka – informuje Elżbieta Lejbrandt z Mazowieckiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. – Jeżeli perswazja nie pomaga, nie możemy nikogo zmusić. Czasem nawet postraszenie karą pieniężną nic nie daje. W nowym projekcie ustawy o chorobach zakaźnych to lekarz pierwszego kontaktu ma przekonywać rodziców do szczepienia dzieci. Projekt przewiduje karę 5 tys. zł – jest to pewna forma nacisku, ale moim zdaniem nic nie da. Jeżeli matka jest zdecydowana nie zaszczepić dziecka, to nie zmieni tego i 10 tys. zł kary. Zdarzają się w Polsce decyzje sądowe i kary, ale w woj. mazowieckim takich sytuacji nie mieliśmy.

-  Sprawa straszenia rodziców karami najlepiej świadczy o pozamerytorycznym nacisku koncernów farmaceutycznych – mówi dr Jerzy Jaśkowski. – Według obowiązującego w Polsce prawa, każdy pacjent może wybrać metodę leczenia. Można się spierać, czy szczepionka jest lekiem. Ale urzędnik nie ma prawa podejmować tej decyzji za rodziców. Jak to się więc dzieje, że urzędnik niskiego stopnia straszy lub karze rodziców dziecka za brak szczepień, a rodzice nie mają w tej sprawie nic do powiedzenia? Ważniejsze jest pytanie, dlaczego podległe PZH stacje sanitarno – epidemiologiczne zajmują się handlem szczepionkami przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby? Tak jest w kwietniu od lat. Jak instytucja kontrolna może zajmować się handlem szczepionkami? Odpowiedź nasuwa się sama.

Nie ma oficjalnych danych, wiadomo jednak, że część lekarzy nic szczepi własnych dzieci albo odracza szczepienia do czasu, gdy dziecko idzie do przedszkola i szkoły lub też ogranicza je do minimum. Oficjalnie nikt nie przyzna się do tego, bo stanąłby w konflikcie z pracodawcą i największym dogmatem współczesnej medycyny. Pediatrzy wiedzą jednak, że od początku lat 90. obserwuje się stopniowy wzrost zachorowalności, spadek skuteczności szczepień i trwałości uzyskanej odporności.

Przyczyną tego jest m.in. mutacja szczepów bakterii, które uodparniają się na szczepionki. Dlatego szczepienia trzeba powtarzać co kilka lat, a niektóre nawet co rok. Nice brak jednak głosów, że winę za to ponoszą wstrzykiwane do organizmu dziecka dziesiątki szczepionek bakteryjnych, które osłabiają system immunologiczny.

- Szczepionka przeciw grypie nie daje zabezpieczenia ani trwałego uodpornienia, trzeba ją powtarzać co roku – uważa dr Jerzy Jankowski, Woj. Ośrodek Medycyny Pracy i Katedra Biofizyki AM w Gdańsku. – W naturalnych warunkach wirus nigdy nie wnika bezpośrednio do krwiobiegu. Wstrzykując szczepionkę do krwiobiegu z pominięciem układu odpornościowego, wpływamy na zaburzenie pamięci tego układu. Nie wiadomo, dlaczego jedni chorują, a drudzy nie. Brak podstaw, aby u wszystkich stosować szczepionkę przeciw grypie.

Spór o szczepienia nie ustaje. I nie wydaje się, aby miał się zakończyć. Jednak ruch antyszczepieniowy, zwracający uwagę na problem powikłań poszczepiennych, wymusił precyzyjniejsze identyfikowanie skutków poszczepiennych, a na producentach szczepionek prowadzenie bardziej rygorystycznych badań epidemiologicznych. Niestety największym zaniedbaniem systemu szczepień w Polsce jest brak prowadzenia przez lekarzy rzetelnej rejestracji skutków poszczepiennych. Poza tym nie ma odpowiednich badań, które wykluczałyby ze szczepień dzieci z opóźnionym rozwojem funkcji organizmu. Tylko te dwie przyczyny mogą spowodować prawdziwe tragedie.”

Autor: Piotr Stanisławski,
Źródło: Magazyn Integracja 1/2008
Źródło: Niepełnosprawni.pl
Link: http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/22205

Powikłania po różnych szczepionkach, rządowa baza danych

Szczepienia: działania niepożądane, powikłania

Dostałem e-mailem:
Ciężkie powikłania po różnych typach szczepionek zarejestrowane w bazie VAERS w USA: http://wonder.cdc.gov/controller/datarequest/D8

To tylko ok. 5% wszystkich prawdopodobnych przypadków.

Na czerwono – tłumaczenie. Nie wszystkie poniższe szczepionki są dostępne w Polsce. Jeśli jakaś szczepionka z listy poniżej ma niewielką ilość zgłoszonych powikłań, to znaczy że jest rzadko stosowana z racji swej natury (np wścieklizna) lub jest rzadko stosowana ze względu na cenę (np HPV czy Infanrix Hexa). -Jarek Kefir

ADENOVIRUS TYPE 4 &7 VACCINE, LIVE ORAL (ADEN_4_7)

7 0.01%

ADENOVIRUS VACCINE LIVE ORAL TYPE 7 (ADEN)

5 0.01%

ANTHRAX VACCINE (ANTH)

816 1.42%

BACILLUS CALMETTE-GUERIN VACCINE (BCG)

136 0.24%

Central European Encephalitis (CEE)

2 0.00%

CHOLERA VACCINE (CHOL) (cholera)

44 0.08%

COMVAX (HBHEPB)

1,076 1.87%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS ACELLULAR PERTUSSIS POLIOVIRUS INACTIVATED HAEMOPHILUS INFLUENZA B AND HEPATITIS B VACCINE (HEXAVAX) (6VAX-F) (Infanrix Hexa)

936 1.62%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE (DTAP)

6,889 11.96%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND PERTUSSIS VACCINE (DTP)

4,660 8.09%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS PERTUSSIS AND HAEMOPHILUS INFLUENZA B VACCINE (HEXAVAX) (DTPHIB)

1,201 2.08%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS, PEDIATRIC (DT)

326 0.57%

DIPHTHERIA TOXOID (DTOX)

20 0.03%

Diphtheria/Pertussis/inactivated polio virus (DPIPV)

2 0.00%

Diphtheria/Pertussis/Polio (oral [live] or inactivated not noted) (DPP)

29 0.05%

Diphtheria/tetanus/pertussis/hepatitis B (DTPHEP)

77 0.13%

Diphtheria/Tetanus/whole pertussis-Inactivated Polio Virus-Haemophilus influenza b (Pentacoqr) (DTPIHI)

47 0.08%

DT-IPV COMBINED DT AND IPV VACCINE (DTIPV)

54 0.09%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE + HEPATITIS B + INACTIVATED POLIOVIRUS VACCINE (DTAPHEPBIP)

1,445 2.51%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE + INACTIVATED POLIOVIRUS VACCINE (DTAPIPV)

207 0.36%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE + INACTIVATED POLIOVIRUS VACCINE + HAEMOPHILUS B CONJUGATE VACCINE (DTAPIPVHIB)

1,230 2.14%

DTP-IPV COMBINED DTP AND IPV VACCINE (DTPIPV)

84 0.15%

DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND PERTUSSIS VACCINE + INACTIVATED POLIOVIRUS VACCINE + HAEMOPHILUS B CONJUGATE VACCINE (TETANUS TOXOID CONJUGATE) (DTPPHIB) (Infanrix IPV + Hib)

59 0.10%

HAEMOPHILUS B CONJUGATE VACCINE (HIBV)

9,990 17.34%

HAEMOPHILUS B POLYSACCHARIDE VACCINE (HBPV)

44 0.08%

HEPATITIS A (HEPA) (WZW typu A)

2,156 3.74%

HEPATITIS A AND HEPATITIS B VACCINE (HEPAB) (WZW typu A + B)

818 1.42%

HEPATITIS A AND TYPHOID VACCINES (HEPATYP) (WZW typu A + dur brzuszny)

5 0.01%

HEPATITIS B VACCINE (HEP) (WZW typu B)

9,622 16.70%

HUMAN PAPILLOVAVIRUS BIVALENT (HPV2)

506 0.88%

HUMAN PAPILLOMAVIRUS (TYPES 6, 11, 16, 18) RECOMBINANT VACCINE (HPV4)

3,355 5.82%

HUMAN PAPILLOMAVIRUS VACCINE (HPV)

54 0.09%

INFLUENZA A (H1N1) MONOVALENT (FLU(H1N1)) (świńska grypa)

1,432 2.49%

INFLUENZA A (H1N1) MONOVALENT, INTRANASAL SPRAY (FLUN(H1N1)) (świńska grypa, donosowa)

142 0.25%

INFLUENZA (SEASONAL) VIRUS VACCINE (FLU(SEASONAL)) (grypa)

8,854 15.37%

INFLUENZA (SEASONAL) INTRANASAL VACCINE (FLUMIST) (FLUN(SEASONAL)) (grypa, szczepionka donosowa)

370 0.64%

JAPANESE ENCEPHALITIS VIRUS VACCINE (JEV) (japońskie zapalenie mózgu)

68 0.12%

JAPANESE ENCEPHALITIS VIRUS VACCINE, INACTIVATED, ADSORBED (JEV1) (japońskie zapalenie mózgu)

38 0.07%

LYME VACCINE (LYMERIX) (LYME) (borelioza)

464 0.81%

MEASLES AND MUMPS VIRUS VACCINE, LIVE (MM) (odra + świnka)

37 0.06%

MEASLES AND RUBELLA VACCINE (MER) (odra + różyczka)

33 0.06%

MEASLES VACCINE (MEA) (odra)

131 0.23%

MEASLES, MUMPS AND RUBELLA VIRUS VACCINE, LIVE (MMR)

6,509 11.30%

MEASLES, MUMPS, RUBELLA, AND VARICELLA VACCINE (PROQUAD) (MMRV)

235 0.41%

MENINGOCOCCAL CONJUGATE VACCINE (MNC) (meningokoki)

62 0.11%

MENINGOCOCCAL GROUPS C AND Y + HAEMOPHILUS B TETANUS TOXOID CONJUGATE VACCINE (MENHIB) (meningokoki + tężec)

3 0.01%

MENINGOCOCCAL POLYSACCHARIDE VACCINE (MEN) (meningokoki polisacharydowa)

616 1.07%

MENINGOCOCCAL VACCINE (MENACTRA) (MNQ) (meningokoki)

797 1.38%

MUMPS AND RUBELLA VIRUS VACCINE, LIVE (MUR) (świnka + różyczka)

2 0.00%

MUMPS VIRUS VACCINE, LIVE (MU) (świnka)

34 0.06%

PERTUSSIS, ADSORBED VACCINE (PER) (krztusiec)

17 0.03%

PLAGUE VACCINE (PLAGUE) (dżuma)

9 0.02%

PNEUMOCOCCAL VACCINE, POLYVALENT (PPV) (pneumokoki poliwalentna)

4,198 7.29%

PNEUMOCOCCAL, 7-VALENT VACCINE (PREVNAR) (PNC) (pneumokoki 7 valentna)

6,644 11.53%

PNEUMOCOCCAL, 13-VALENT VACCINE (PREVNAR) (PNC13) (pneumokoki 13 valentna)

1,364 2.37%

POLIOVIRUS VACCINE INACTIVATED (IPV) (polio, żywe wirusy, trzyskładnikowa)

5,746 9.98%

POLIOVIRUS VACCINE TRIVALENT, LIVE, ORAL (OPV) (polio, trzyskładnikowa)

4,529 7.86%

RABIES VIRUS VACCINE (RAB) (wścieklizna)

532 0.92%

Rotavirus Vaccine (ROTHB5) (rotawirusy)

2,693 4.68%

ROTAVIRUS VACCINE (ROTASHIELD) (RV) (rotawirusy)

261 0.45%

ROTAVIRUS VACCINE LIVE (ROT) (rotawirusy)

78 0.14%

ROTAVIRUS VACCINE (ROTH1) (rotawirusy)

1,152 2.00%

RUBELLA VACCINE (RUB) (różyczka)

137 0.24%

SMALLPOX VACCINE (SMALL) (ospa zwykła)

797 1.38%

SUMMER/SPRING ENCEPHALITIS VACCINE (SSE) (SSEV) (zapalenie mózgu)

3 0.01%

TETANUS AND DIPHTHERIA TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE (BOOSTRIX/ADACEL) (TDAP)

1,108 1.92%

TETANUS AND DIPHTHERIA TOXOIDS, ADULT (TD) (tężec, dla dorosłych)

1,198 2.08%

TETANUS TOXOID (TTOX) (tężec)

313 0.54%

TETRAMUNE (DTAPH)

145 0.25%

TICK-BORNE ENCEPHALITIS VACCINE (TBE) (TBE) (kleszczowe zapalenie mózgu)

30 0.05%

TYPHOID VACCINE (TYP) (dur brzuszny)

992 1.72%

VARIVAX-VARICELLA VIRUS LIVE (VARCEL) (ospa wietrzna)

2,711 4.71%

YELLOW FEVER VACCINE (YF) (żółta febra)

434 0.75%

ZOSTER VACCINE LIVE (VARZOS) (półpasiec)

707 1.23%

UNKNOWN VACCINES (UNK) (nieznana szczepionka)

407 0.71%

Total

101,934 176.96%

Szczepienia dzieci i dorosłych – bardzo ważne komentarze świadomych rodziców z forum gazeta.pl

Komentarze z portalu gazeta.pl:

cyt. „Zgodnie z tym co podają producenci szczepionek każda szczepionka chroni na max 5-10 lat przed zachorowaniem. Bez wnikania w szczegóły szczepień, które nie mają znaczenia dla mojego tutaj rozumowania, możemy więc uznać, że skoro ostatnie szczepienie obecnie jest w wieku 18 lat, to po max 10 latach, czyli w wieku 28 lat osobnik szczepiony ostatnio w wieku 18 lat nie jest już chroniony żadnym szczepiniem przeciwko żadnej chorobie, tak? Wobec tego wszyscy dorośli powyżej 28 roku życia żyją bez ochronnego działania szczepień, tak? Czy to nie dziwne, że nie zalewają nas epidemie gruźlicy, różyczki, świnki, odry, polio, wzw B i krztuśca?”

cyt. „Było tak: ugryzł mnie w łydkę pies kuzynki. Mały kundel podwórzowy. Nie mocno ale do krwi. Rana jakoś szczególnie zanieczyszczona nie była ale też nie została niczym odkażona, bo nic w okolicy nie było. Przyznaję ze wstydem, że nawet tego wodą z mydłem nie umyłam. Przelałam jakimiś perfumami na spirytusie ale to dopiero jakieś 2 godziny później, jak dotarłam do wujka, który ze środków odkażających dysponował tylko rzeczonymi perfumami (tak przynajmniej zeznał). Rana goiła się brzydko ale ja o niej zapomniałam na jakieś 6 tygodni. Po tym czasie zaczęły mnie w tej pogryzionej nodze (o pogryzieniu już nie pamiętałam) łapać potworne skurcze. Po kilku dniach dołączył się obrzęk. Taki jak w ciąży ale tylko w tej jednej nodze. Po dłuższym czasie (nie pamiętam już 2 może 3 tygodnie?) coś mi zaświtało, że to ta pogryziona noga. Zresztą, blizna była wciąż dość paskudna. I przez myśl mi przeszło, że to może być tężec. Udało mi się trafić (po prywatnych kontaktach) do PZH (obecnie NIH) z prośbą o badanie poziomu przeciwciał. Ichni ekspert potwierdził, że to może być tężec miejscowy (żaden z indagowanych przeze mnie lekarzy o takim nie słyszał nawet). Koniecznie chcieli mi podać dawkę przypominającą szczepienia p/tężcowi ale uparłam się, że na to mogę się zgodzić jedynie po badaniu poziomu przeciwciał, o ile będzie niski. Poziom przeciwciał wyszedł mi 30 razy większy niż minimalny uznawany za zabezpieczający przed chorobą. Dla mnie, ewidentny dowód na to, że właśnie kończyłam przechodzić tężec. Przypadłość ustąpiła całkowicie po ok. 6 tygodniach od pierwszych objawów. Nie leczyłam w żaden sposób.
Przeciwciała, z tego, co mi wiadomo, to w W-wie robią tylko w PZH (czyli NIH). Może zadzwoń do nich i zapytaj, czy ktoś to robi w Poznaniu. Powinni wiedzieć, bo to oni nadzorują choroby zakaźne na terenie całego kraju. To jest drogie badanie.”

cyt. „Zaskakuje mnie, że żaden lekarz z którym rozmawiałaś nie miał pojęcia o możliwości wystąpienia tężca miejscowego. Ale to tylko pokazuje ile oni wiedzą w ogóle. Szczepionkami odfajkowali ten rozdział i załatwione. No i wobec tego… kto wie ile mamy faktycznych przypadków tężca w Polsce? Podejrzewam, że takie przypadki jak twój mogą być w ogóle nie odnotowywane (bo ktoś w ogóle nie pójdzie do lekarza) lub nie zdiagnozowane jako tężec (nawet jeśli ktoś do lekarza trafi). Nie sądzisz? I może wtedy miast nastu przypadków na rok mamy kilkadziesiąt? A może nawet kilkaset?

I dzięki za PZH -> NIH. Masz rację, to na pewno dobry pomysł tam pytać gdzie można zrobić badania na przeciwciała.

I ciekawa jestem jak to jest z tym poziomem przeciwciał tutaj np. błonicy. Tj. ciekawi mnie czy to poszczepionkowo (chyba mało prawdopodobne po tylu latach co?), czy przechorowałaś bezobjawowo, czy normy przeciwciał są zaniżone (pod producentów szczepionek…?).”

cyt. „No i jeszcze taka myśl mnie naszła po przestudiowaniu kalendarza szczepień obowiązkowych, że zakładając, że szczepionka na tężec chroni np. ok. 5 lat to można by przypuszczać, że wiele dziec pewnie nie ma ochrony przeciwtężcowej w wieku między 11 a 14 rokiem życia. Dlaczego? Ano dlatego, że szczepionkę dostają w wieku 6 lat a potem dopiero w wieku lat 14. Osiem lat przerwy. A jak wiemy przeciwciała u jednych powstają, u innych nie, u jednych zanikają wcześniej niż u innych.”

cyt. „A ja bym chciała wiedzieć. Po części z powodów naukowych, po części z uwagi na zdrowie moje i moich dzieci. Kaakaa pisze, że takie badanie drogie jest. Nie znam póki co dokładnej ceny. Chciałabym jednak zrobić sobie badanie wszystkich przeciwciał i także dzieciom. Zwierzętom nie zaleca się często stosowania żadnych szczepionek dopóki są karmione (np. psy, koty, cielęta) bo z mlekiem matki dostają przeciwciała. Chciałabym więc wiedzieć czy ja moim dzieciom przekazałam np. przeciwciała przeciwko odrze skoro ją przechorowałam i na pewno przeciwciała mam. No i chciałabym wiedzieć jaki jest ich poziom u mnie, u nich. I super byłoby zrobić takie badanie np. teraz i potem za rok, za 2 lata, za 3… Po prostu by wiedzieć jak to się układa. Wiele chorób podobno także przechorowujemy bezobjawowo i nabywa odporność nie wiedząc o tym. Ja chorowałam tylko na odrę – w widoczny sposób. A może mam przeciwciała i na ospę i na krztusiec? Chciałabym sprawdzić. Ciekawi mnie to niezmiernie!

No i jeszcze apropo tężca..

A mianowice czytałam gdzieś, że nie sposób wytworzyć przeciwciała przeciwko tężcowi albowiem objawy chorobowe, które nazwano tężcem są spowodowane przez toksynę tj. truciznę, nie przez wirusa. A wobec tego są tacy, którzy uważają że nie można wytworzyć przeciwciał przeciwko truciznie. Że nie można uodpornić się na truciznę.”

cyt. „Kaakaa, uściślę przy twojej pomocy tylko to co ja wiem. ANA-toksyna to po prostu szczepionka, którą ew. podaje się tym zranionym, którzy z raną trafiają do lekarza, a którzy byli wcześniej szczepieni; zaś ANTY-toksyna to gotowe przeciwciała (surowica końska lub immunoglobulina ludzka). Zgadza się? ANTYtoksyna jest bardzo niebezpieczna, podobno u ok. 2% powoduje wstrząs anafilaktyczny. Ale podanie ANAtoksyny komuś kto nie był szczepiony wcześniej uznaje się za bezzsadne gdy osoba trafiła już do lakrza z raną, w której domniema się iż bytują w niej bakterie produkujące toksynę tężcową.

Mojemu synkowi zaproponowano ANTYtoksynę w szpitalu. Nie zgodziłam się. Oczywiście. W ogóle uważam że to ogromne (!!!) nadużycie proponować ANTYtoksynę, której podanie jest takie niebezpieczne jako zapobieganie tężcowi, chorobie, która tak rzadko się pojawia!”

cyt. „Chciałabym wiedzieć skąd maja takie dane bo osoby które biorą udział w badaniach szczepionek najczęściej są monitorowane przez 2 lata tylko. Poza tym o ile wiem badany jest poziom przeciwciał czy się utrzymuje i na jakim poziomie a nie czy dana osoba zachorowała na chorobę, na która została zaszczepiona. Ponieważ uważa się, ze osoby szczepione nie chorują na choroby, na które zostały zaszczepione, często są one źle diagnozowane. Musisz wziąć pod uwagę 2 rzeczy:
1. wysoki poziom przeciwciał nie jest równy odporności, to tylko jeden z wielu czynników, które się na nią składają.
2. szczepionki podnoszą poziom przeciwciał u około 60-90% (zależy od szczepionki) szczepionych
to są fakty które podawane są nawet na niektórych ulotkach, co do tych nie podawanych faktów trzeba wziąć jeszcze pod uwagę:
1. „point of entry” drogę którą podaje się szczepionkę- jesteśmy ewolucyjnie wyposażeni w systemy radzące sobie z patogenami jeśli dostają się one do naszego organizmu normalnymi drogami: przez skore, drogi oddechowe czy system pokarmowy. Szczepionki omijają te naturalne systemy defensywy,
2. prócz patogenów szczepionki zawierają cala listę substancji dodatkowych: aluminium, rtęć (prawie wszystkie na grypę nadal maja rtęć), formalinę, substancje zapobiegające zamrażaniu, obce białka.
3. wbrew pozorom szczepionki nie są sterylnie czyste, niemożliwe jest wyprodukowanie szczepionki robionej na tkankach zwierzęcych (czy ludzkich) i wyeliminowanie wszystkich innych wirusów czy bakterii które na tych tkankach rosną. Dlatego co jakiś czas na światło dzienne wypływają informacje ze serie szczepionki są wycofane z racji skażenia wirusami zwierzęcymi. Szczególnie chodzi tu o retrowirusy, które wbudowują się w DNA zwierzęce.

Wracając do twojego pytania: nie zalewają nas epidemie po 10 latach od szczepienia bo nie zalewają nas także jeśli wcale nie jesteśmy szczepieni. Uczę teraz dzieci w domu własne i należymy do grupy spotykającej się regularnie. W tej grupie jest 30 dzieci uczonych w domu, wszystkie prócz Kuby i chłopca, który ma autyzm nieszczepione. I kto choruje? Tylko ten chłopiec, który notabene stracił mowę 14 dni po szczepieniu MMR. Kuba już nie choruje, bo go leczymy od 3 lat z powodu powikłań poszczepiennych..”

cyt. „Kasiu, dziękuję bardzo za twoją odpowiedź. Wiesz, ja to pytanie, o to czy możemy uznać, że całość dorosłej populacji nie jest „chroniona” szczepieniami, zadałam trochę prowokacyjnie. Bo jakoś nikt o tym nie mówi. Większości wydaje się, że żyją w dobrym zdrowiu tylko dzięki wspaniałym osiągnięciom medycyny, w tym dzięki szczepionkom.

Okres istnienia przeciwciał podałam ot ak, zaokrąglając by uwypuklić dalsze rozumowanie. I wiem, tak jak i ty, że jakiekolwiek dane są raczej domniemane niż naukowo dowiedzione. Ale dziękuję jeszcze raz za upewnienie mnie w tym co wiem.”

cyt. „No właśnie – też mi ostatnio chodzi po głowie temat szczepień u dorosłych – nie znam dorosłej osoby, która by się doszczepiała na cokolwiek od czasów szkolnych. Nie spotkałam się również z przypadkiem, aby jakiś lekarz o tym przypominał. Czytam sobie, że większość szczepień uodparnia na pięć do ośmiu lat, wychodzi mi zatem, że właściwie całe dorosłe społeczeństwo nie jest uodpornione. Co śmieszne, dorośli na ogół ciężej przechodzą choroby wieku dziecięcego, więc tym bardziej powinni mieć te straszliwe powikłania, którymi się straszy wyłącznie matki a potem jakoś o tym zapomina. Notabene moja córa w zeszłym roku trzy razy miała kontakt z ospą – wszystkie chore dzieci były szczepione, moja nie i tylko ona nie zachorowała…”

cyt. „

Koleżanka szczepiła ostatnio swoje dziecko – niestety nie pamiętam na co (18mcy), ale wiem, że to była druga dawka – pierwszą kupiła skojarzoną, drugą dziecko dostało bezpłatną, to były trzy zastrzyki. I tak się zastanawiam, jak wpływa na organizm i na odporność podanie dwóch różnych szczepionek.
Poza tym – jak to jest z dawkami, czy ja słusznie mniemam, że np. noworodkowi o wadze dajmy na to 2,8kg i takiemu 4,6kg podaje się tę samą dawkę szczepionki? Lekarka w przychodni nie pytała o wagę dziecka, nie zważyła małej na miejscu. O ile ja pamiętam, to kiedy szczepiłam kota, dawka szczepionki była uzależniona od jego wagi, tak samo zresztą jak i innych leków – z dziećmi tak nie jest? Sorry jeśli pytanie jest naiwne, nie mam w temacie szczepień dzieci żadnego doświadczenia.
My trafiliśmy na bardzo sensowną pediatrę – wielbicielka ziołolecznictwa z delikatnym podparciem lekami, wszystko w równowadze. Kiedy dowiedziała się, że nasza córka jest nieszczepiona zaprosiła nas na długa rozmowę, pytała dlaczego (ale bez agresji), pytała, czy i jak wzmacniamy odporność dziecka i uszanowała nasze zdanie. PROSIŁA, żeby się zastanowić nad WZW, tężcem i meningokokami, bo stwierdziła, że kiedy pracowała w szpitalu meningokoki przysporzyły jej paru siwych włosów. Generalnie stwierdziła, że całą resztą możemy się nie przejmować, może jeszcze ewentualnie różyczką, ale to już w wieku „rozwojowym” jeśli dziecię wcześniej nie przechoruje. I, że cały obowiązujący w naszym kraju kalendarz szczepień jest do wymiany i przede wszystkim do rozciągnięcia na dużo dłuższy czas – podobno swoje dzieci zaszczepiła, ale też później niż to było zalecane i też nie na wszystko. Mówiła też, że za każdym razem, kiedy rusza jakaś kampania reklamowa szczepień np. na rotawirusy ma poczekalnię pełną załzawionych matek, rozpaczających nad tym, że do tej pory nie zaszczepiły i są wyrodne i pewnie dziecko zaraz umrze – i nie sposób takim rodzicielkom wytłumaczyć, że wszystko jest OK – siła reklamy jest przepotężna.
Moja Bianka była na cycku dwa lata, bardzo dużo przebywa na dworze (zwłaszcza w lesie) niezależnie od pogody, żre co popadnie, najchętniej z ziemi, w domu nie jest za czysto. Od urodzenia spała z kotem. Po domu biega zazwyczaj bez skarpet – mamy 15 stopni w porywach do 16, w lecie też nie sposób jej namówić na założenie butów – lata wszędzie boso. Nie stronimy od ludzi, nie robię problemów jak ktoś na nią kichnie, bawi się z przeziębionymi dziećmi. Póki co, nic nie robi na niej wrażenia – nie wiem, czy akurat właśnie powyższe czynniki mają wpływ, zapewne choroby zaczną się jak pójdzie do przedszkola – ale nie o to mi chodzi, żeby w ogóle nie chorowała, bo mam wrażenie, że to też buduje odporność, tylko, żeby jej organizm umiał sobie w miarę łatwo poradzić. Do tej pory miała dwa katary – leczone inhalacjami i solą fizjologiczną. Chyba wolę, żeby wszystkie te straszliwe choroby wieku dziecięcego przechorowała, jakoś mam wrażenie, że organizm łatwiej sobie z nimi poradzi niż ze szczepionkami.”

———————————–

Promuj ten tekst na poniższych portalach społecznościowych:

Szczepionka MMR (skojarzona): szokujące skutki uboczne

Szczepionka MMR i HPV: skutki uboczne

Warto sie zapoznać z poniższymi linkami (osoby nie znajace angielskiego moga sie posluzyć  tłumaczem google).  Artykuły opisują skandaliczne  oszustwa firm farmaceutycznych ( w tym producentów szczepionek ), które kosztuja ludzkość miliardy $  i  skutkują  milionami zabitych lub trwale okaleczonych ludzi rocznie.

Odnośnie  szczepionek , dwoje wirologów  uprzednio zatrudnionych w  firmie Merck (producenta m.in. szczepionek MMR , Gardasil/Silgard), niedawno ujawniło  wielkie oszustwa  tej firmy dotyczace szczepionki MMR, promowanej rzekomo przeciw odrze, swince i różyczce.   (http://www.naturalnews.com/036417_Glaxo_Merck_fraud.html

http://www.naturalnews.com/036328_Merck_mumps_vaccine_False_Claims_Act.html

http://www.courthousenews.com/2012/06/27/47851.htm)

Okazało sie, że Merck  świadomie i celowo fałszował  wyniki badań dotyczące skuteczności  tej szczepionki w ochronie przed świnką.  W celu  zafałszowania wyników i oszukania agencji, które zatwierdzają  leki,  pracownicy Mercka byli zmuszani przez dyrekcję do  dodawania zwierzecych  przeciwciał do testów mierzących poziom wytworzonych przeciwcial we krwi zaszczepionych osób, aby stworzyc wrażenie, że szczepionka ta jest skuteczna.    Te celowe manipulacje stanowiły potem podstawę do oszustw finansowych na miliardy dolarów ,  bo rząd, agencje ubezpieczeniowe oraz konsumenci kupowali te zafałszowane szczepionki „przeciw śwince, odrze i różyczce”, które wcale nie chroniły przed  swinką.

Szczepionka na różyczkę nieskuteczna

Prawdopodobnie podobna sytucja dotyczy różyczki.  Wystarczy popatrzyć na dane zachorowań z Polski. Każdego roku PZH raportuje do do WHO  dużą liczbę zachorowań na świnkę i różyczkę  wśród dzieci maksymalnie zaszczepionych przeciw tym chorobom. http://apps.who.int/immunization_monitoring/en/globalsummary/countryprofileresult.cfm?C=pol

Należy dodać, ze szczepionka MMR  od lat jest znana sa jako bardzo groźna. Zawiera ona aktywne wirusy, które czesto są przyczyną  różnych chronicznych chorób i  powikłań poszczepiennych.  W bazie VAERS najwiecej przypadków autyzmu zaraportowano właśnie po tych szczepionkach. A więc mamy tu do czynienia ze szczepionką nieskuteczną w ochronie przeciw  chorobom zakażnym, ale bardzo skuteczną w okaleczaniu dzieci.

Osoby szczepione na grypę ciężej przechodzą grypę

Podobna sytuacja dotyczy prawdopodobnie także  wielu innych szczepionek, bo osoby zaszczepione często chorują na choroby przeciw którym były szczepione. Np. dane odnoszące się do szczepionek  przeciw grypowych wskazuja, że osoby zaszczepione chorują na grypę częściej i częsciej z tego powodu umierają niz osoby nieszczepione.   Po szczepionkach HPV (rzekomo przeciw rakowi szyjki macicy) odnotowuje sie zaś znaczną zachorowalność na tego raka oraz  dużą śmiertelność dziewcząt i młodych kobiet.

W odniesieniu do tych faktów, obowiązek, czesto wręcz przymus szczepień praktykowany w  Polsce, narzucony  przez Sanepid i  przypieczętowany przez Sejm, jest wielkim oszustwem,   którego celem jest zabezpieczenie maksymalnych zysków dla producentów szczepionek  i  ich opłacanych agentów kosztem życia, zdrowia oraz funduszy społeczeństwa.    Szczepionki  nie tylko nie chronią przed chorobami, ale wielu przypadkach je rozprzestrzeniają. W krajach zachodnich szczepienia sa tylko dobrowolne i umieralność  niemowląt i małych dzieci jest tam 2-3 razy mniejsza niż w Polsce.   Natomiast w USA, umieralność dzieci Amiszów, ktorzy wcale nie szczepią swych dzieci jest mniejsza niz średnia umieralność wysoce wyszczepionych pozostałych dzieci.  Dlatego zmuszanie do szczepień należy uznać za celowe działanie na szkodę zdrowia i życia Polaków.

Linkujcie ten artykuł na portalach społecznościowych, klikając poniższe ikonki – wtedy prawdę pozna więcej osób!

Szczepionki MMR skojarzone: duża liczba zgonów i powikłań! +inne szczepionki

Szczepionka skojarzona MMR, wady i zalety.

To prawdziwa rosyjska ruletka! Czyli cała prawda o szczepionkach.

Szczepienia przeciwko chorobom wieku dziecięcego

cyt. „Poniższy tekst przedstawia jak wyglądała chronologia decyzji polskich służb sanitarnych dotyczących zmian w kalendarzu szczepień i dobrowolna wyszczepialność przeciwko kilkudniowym chorobom wieku dziecięcego wywoływanym wirusami odry, świnki czy różyczki. Jednocześnie tekst zawiera prawdopodobne konsekwencje zalegalizowania i społecznej akceptacji przymusu szczepień dzieci.

Historia wprowadzania szczepień i niska wyszczepialność w Polsce w okresie dobrowolności wyboru szczepień (patrz fakty i dane zebrane w dalszej części tekstu) pokazuje jednoznacznie, że:

  • Służby sanitarno-epidemiologiczne przez wiele lat nie widziały potrzeby ani innych korzyści zapobiegania kilkudniowym infekcjom wywoływanych wirusem świnki czy różyczki u wszystkich dzieci (eliminację zespołu różyczki wrodzonej osiągnięto przez szczepienia 13-letnich dziewcząt) poprzez masowe i obowiązkowe szczepienia.

  • Polscy rodzice nie korzystali powszechnie z dobrowolnych szczepień dzieci przeciwko odrze, śwince czy różyczce, co – w przeciwieństwie do obecnej sytuacji – nie wzbudzało agresji społecznej skierowanej przeciwko nieszczepionym dzieciom.

  • Dopiero wprowadzenie obowiązku szczepień i kar za odmowę doprowadziło do wysokiej wyszczepialności dzieci przeciwko odrze, śwince czy różyczce.

  • W ostatnim roku przed wprowadzeniem obowiązku szczepień dobrowolna wyszczepialność dzieci objętych poszczególnymi szczepieniami wynosiła: a) pojedyncza szczepionka przeciwko odrze: ok. 22% (1974), b) pojedyncza szczepionka przeciwko śwince: ok. 16% (2002), c) szczepienia dwuletnich dzieci pojedyncza szczepionką przeciwko różyczce: brak zaleceń, d) trójskładnikowa szczepionka przeciwko odrze, śwince, różyczce: 41% (2002).

Choroby wirusowe i bakteryjne: czy mamy czego się obawiać?

Fanatyzm szczepionkowy, społeczna agresja wobec rodziców rezygnujących ze szczepienia swoich dzieci i histeria wobec wirusowych chorób wieku dziecięcego to nowe zjawiska społeczne. Wystarczyło kilka lat szkodliwej społecznie propagandy, aby:

  • wiele osób bezkrytycznie uwierzyło, że wysoka wyszczepialność i zbiorowiskowa odporność przeciwko kilkudniowym chorobom wieku dziecięcego są najwyższymi dobrami demokratycznego społeczeństwa,

  • przekonać wielu dorosłych (przeważnie nieszczepiących się), że nieszczepione dzieci to zagrożenie epidemiologiczne, a rodzice tych dzieci powinni być pozbawieni prawa do odmowy ryzykownego zabiegu medycznego, jakim jest szczepienie,

  • przekonać wielu dorosłych (przeważnie nieszczepiących się), że etyczne jest ignorowanie zindywidualizowanego bilansu korzyści i ryzyka danego szczepienia i przymuszanie małych dzieci do ochrony innych osób.

Nowe trendy w szczepieniach, przyszłość szczepień ochronnych w Polsce

Czy znajdujemy się już na równi pochyłej, na której następnymi przystankami będą:

  • wprowadzenie obowiązku/przymusu wszystkich możliwych szczepień dla dorosłych?

  • … inne ingerencje w podstawowe prawa człowieka

Szczepienia dobrem społecznym i cudem medycyny?

Ochrona programów szczepień poprzez przymuszanie do szczepień przybrała już w Polsce różne formy np.:  grzywny i propozycje ograniczenia praw rodzicielskich (Sanepid) „miękkie administracyjne ograniczenia” (dr Paweł Grzesiowski), czy też odbieranie prawa do odmowy szczepienia rodzicom (prof. Anna Dobrzańska). Każda osoba popierająca którąkolwiek metodę przymuszania do szczepień powinna być świadoma, że dokłada się do podporządkowania najważniejszych praw człowieka wakcynologicznej definicji zdrowia.

Historia dobrowolnej wyszczepialności w Polsce pokazuje wyraźnie, że do niedawna wysoka wyszczepialność przeciwko kilkudniowym infekcjom wieku dziecięcego nie była uważana za żadne dobro społeczne, a większość polskich rodziców rezygnowała ze szczepienia swoich dzieci.

Historia szczepień dzieci szczepionką skojarzoną trójskładnikową MMR

Szczepionki skojarzone kiedy refundowane?

(1)   Historia szczepień MMR w drugim roku życia w Polsce (czytaj też Historia szczepień przeciwodrowych w Polsce)

  • Do 1995 roku szczepionka MMR nie była dostępna na polskim rynku.

  • Od 1995 do 2002 roku szczepionka MMR była dostępna jako szczepionka nierefundowana a szczepienie MMR było dobrowolne: „dzieciom w wieku 13-15 miesięcy oraz w 7 roku życia zamiast obowiązkowego szczepienia przeciwko odrze”.

  • Od 2003 roku szczepionka MMR jest refundowana a szczepienia obowiązkowe, masowe szczepienia rozpoczęły się od listopada 2003 roku.

  • Protest rodziców, lekarzy i dziennikarzy przeciwko zakupionej szczepionce MMR zawierającej szczep wirusa świnki Urabe-AM9 (odradzanego przez Głównego Inspektora Sanitarnego w latach poprzednich) doprowadził do nowego przetargu i opóźnień w rozpoczęciu masowych szczepień.

  • W latach 1996 – 2002 dobrowolna wyszczepialność MMR w okresie przed obowiązkiem szczepień ok. 20%, co pokazuje poniższy wykres (kliknij, aby powiększyć):

Szczepienia przeciwko odrze w Polsce: dawniej i dziś

(2)   Historia pojedynczego szczepienia przeciwko odrze w Polsce (czytaj też Historia szczepień przeciwodrowych w Polsce)

  • W 1972 roku rozpoczęto akcję szczepień przeciwko odrze pojedynczą szczepionką produkcji radzieckiej:

Źródło: “Odra”, Przegląd Epidemiologiczny, 1976 i “Odra”, Przegląd Epidemiologiczny, 1977

Ile osób się szczepi? Jaka jest wyszczepialność w Polsce?

  • W pierwszych latach przeprowadzania szczepień, czyli od 1972 do 1975 roku, dobrowolna wyszczepialność wynosiła 22,3% – szczepienie nie było akceptowane przez wielu rodziców i lekarzy:

Źródło: “Odra”, Przegląd Epidemiologiczny, 1977

  • Dopiero w 1980 roku wyszczepialność przeciwko odrze pojedynczą szczepionką osiągnęła poziom 90%.

Szczepienia przeciwko śwince: za czy przeciw?

(3)   Historia pojedynczego szczepienia przeciwko śwince w Polsce

  • W 1998 roku pojedyncza szczepionka przeciwko śwince została zarejestrowana i udostępniona polskim rodzicom, jednak szczepionka ta nie była zalecana przez Głównego Inspektora Sanitarnego do 2000 roku.

  • Dopiero w 2000 roku pojedyncza szczepionka przeciwko śwince została zalecona (bez refundacji) dzieciom od 13 miesiąca życia nieszczepionym przeciwko śwince szczepionkami skojarzonymi.

  • Od 2003 roku dobrowolne szczepienie zastąpiono szczepieniem obowiązkowym preparatem odra, świnka, różyczka (MMR).

  • W latach 1998 – 2002 dobrowolna wyszczepialność pojedynczą szczepionką przeciwko śwince wynosiła ok. 10%:

Źródło: „Szczepienia przeciw śwince – ich skuteczność i niepożądane odczyny poszczepienne”, Przegląd Epidemiologiczny 2002

  • Całkowita wyszczepialność przeciwko śwince po dodaniu odsetka zaszczepionych szczepionką skojarzoną w okresie 1998 – 2002 wynosiła ok. 33%.

Szczepienia przeciwko różyczce w Polsce

(4)   Historia pojedynczego szczepienia przeciwko różyczce w Polsce

  • Od 1988 roku polskie służby epidemiologiczne realizowały strategię zapobiegania zespołowi różyczki wrodzonej przez obowiązkowe szczepienia 13-letnich dziewcząt szczepionką pojedynczą i zalecenia podawania co 10 lat dawki przypominającej szczególnie dla kobiet pracujących w środowiskach dziecięcych.

  • Wyszczepialność pojedynczą szczepionką przeciwko różyczce wśród 13-latek osiągnęła poziom >95% w1996 roku.

  • Od 2003 roku szczepienie 13-latek szczepionką pojedynczą zastąpiono szczepieniem wszystkich dzieci w drugim roku życia szczepionką skojarzoną MMR.

źródło

——————————————

2 lipca 2012

By

Przymus szczepień dla Polaków

Wygląda na to, że nasi rządzący szykują nowe formy przymusu dla osób odmawiających szczepień. Tajemnicą poliszynela jest wpływ szczepionek na rozwój dzieci a zwłaszcza ich rola neurodegeneracyjna. Okazuje się, że nasze władze wiedzą lepiej co jest dobre dla nas i dla naszych dzieci. Poniżej znajduje się tekst jaki krąży po Internecie. Przytaczamy go bez  dalszego komentarza.

Zmiana ustawy o zapobieganiu epidemiom oraz ustawy o inspekcji sanitarnej budzi kontrowersje

Tym razem rząd ani minister zdrowia nie będą mieli nic do powiedzenia. Będą MUSIELI kupić szczepionki a wszyscy Polacy będą PRZYMUSZENI do ich wstrzyknięcia. I to nie jest teoria spiskowa. Właśnie teraz przez sejm (z tylko jednym głosem przeciwnym) przepychana jest zmiana Ustawy o zapobieganiu epidemiom oraz Ustawy o inspekcji sanitarnej. Zmiany polegają między innymi na rozszerzeniu obowiązku szczepień wszystkich Polaków (nie tylko jak dotąd dzieci), zmianie definicji choroby zakaźnej (teraz to będzie po prostu każda choroba wywołana przez biologiczny czynnik chorobotwórczy), rozszerzenie uprawnień inspekcji sanitarnej o nadzór nad wykonywaniem obowiązku szczepień (dotąd był to tylko ogólny nadzór nad szczepieniami), oraz zmiany w zasadach stosowania przymusu bezpośredniego (czyli siły fizycznej) przy aplikowaniu procedur medycznych.

Główny Inspektorat Sanitarny skorumpowany? Korupcja w systemie opieki zdrowotnej

Teraz będzie to wyłącznie pod nadzorem lekarza i pracowników medycznych, nie trzeba już ani policji ani wyroku sądu, wystarczy decyzja lekarza. Dotąd polski Minister Zdrowia decydował o ogłoszeniu epidemii, teraz będzie „decydował” Główny Inspektor Sanitarny na polecenie unijnych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem epidemiologicznym. Minister Zdrowia zostaje kompletnie pominięty, jego rola zostaje zredukowana do płatnika rachunków za szczepionki.

Tajny system SANEPIDU Sentinel bez kontroli społecznej

Utajnione zostają tez dane dotyczące zachorowań (planowany płatny dostęp do danych, tylko dla podmiotów mających umowę z systemem Sentinel, których jedynym właścicielem będzie Sanepid). Projekt eliminuje też wszelką kontrolę społeczną i rządową nad działaniami sanepidu. Znosi się rejestrację i przechowywanie danych o zachorowaniach w szpitalach, przychodniach i laboratoriach – wszystko wyłącznie w sanepidowskim komputerowym systemie Sentinel.

Niepożądane odczyny poszczepienne nie będą zgłaszane

Zmiany ustawy likwidują też finansowanie zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych. Uprawnienia sanepidu podczas prowadzenia dochodzenia epidemicznego będą większe niż wojska, policji, prokuratury i sądów i będą prowadzone bez możliwości żadnej kontroli. Sanepid będzie miał prawo wglądu do wszystkich kontaktów (również telefonicznych i elektronicznych) osób podejrzanych lub zagrożonych chorobami zakaźnymi (czyli według nowej definicji- wszystkimi chorobami), do wejścia do mieszkania, zastosowania siły wobec każdego obywatela – i to wszystko bez konieczności uzyskania pozwolenia sądu, bez kontroli policji. Inspekcja sanitarna będzie miała uprawnienia większe niż służby specjalne a minister zdrowia traci prawo wydawania rozporządzeń regulujących jej prace i stosowane procedury wewnętrzne.
Ta zmiana Ustaw jest już po pierwszym głosowaniu w Sejmie (odbyło się 15.06.2012, posiedzenie nr 16, głosowanie nr 15) i została poparta przez wszystkie partie i kluby parlamentarne. Nikt się nie wstrzymał, jeden głos przeciw.

Wszystkie partie w sejmie są jednomyślne. Odsunąć układ okrągłostołowy i magdalenkowy od władzy!

Więcej informacji:
http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/0/7BEE578C6AAB0E76C12579DD004EA0D4/%24File/293.pdf

http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&NrKadencji=7&NrPosiedzenia=16&NrGlosowania=15

Źródło: zmianynaziemi.pl,

http://www.wykop.pl/ramka/1186159/obowiazkowe-szczepienia-dla-wszystkich-prezent…

Linkujcie ten artykuł na portalach społecznościowych, klikając poniższe ikonki – wtedy prawdę pozna więcej osób!

Nieszczepione dzieci są zdrowsze – teraz jest to oficjalnie potwierdzone! Szczepionki, kalendarz szczepień, szczepienia dzieci

Badania 1500 dzieci w Niemczech potwierdzają, że szczepionki pogarszają stan zdrowia dzieci! Pełny materiał video – lektura obowiązkowa (48 minut)

Szczepienia ochronne: wszyscy chorują, pomimo masowych szczepień

Szczepienia ochronne: skuteczność

cyt. „WHO oraz korporacyjne media ostatnio straszą  „groźną” epidemią odry w Europie,  obwiniając  za to nieszczepiących  rodziców. Poznajmy prawdziwe  fakty na ten temat.  Z danych zebranych w europejskiej agencji ECDC (dawniej Euvac)  wynika, że liczba zgłoszonych przypadków odry w UE (+Chorwacja, Islandia, Norwegia, Szwajcaria i Turcja) w 2011 jest mniejsza niż w 2010.  W 2010 r. od stycznia do września zgłoszono  27 576 przypadków odry, a w 2011  tym samym okresie było ich 27 081.   http://ecdc.europa.eu/en/publications/Publications/1111_European_monthly_measles_monitoring_Oct_2011.pdf

Epidemia odry w Polsce i Europie

Jak pokazują dane WHO, w Europe epidemie odry powtarzają się co kilka lat.  W  2010 zarejestrowano  30 625 przypadków,  a w 2006  - 53 344 przypadki, natomiast w międzyczasie było  ich poniżej 10 000 rocznie.      http://apps.who.int/immunization_monitoring/en/globalsummary/GS_EURProfile.pdf?CFID=5579684&CFTOKEN=59063028

Number of reported cases:

Rok:    2010    2009  2008   2007  2006

Zgłoszeń:    30’625   7’499   8’879   6’936   53’344

Wykres na str. 3 raportu  ECDC (link powyżej) pokazuje, że w Europie najwiecej przypadków odry rejestruje sie w okresie marzec-maj.  W 2011 r.  najwięcej zachorowań było we  Francji (14 424), Włoszech (4 549), Rumunii (2 572), Hiszpanii (1 789)  i w Niemczech (1 480).  Raport  podaje 8 zgonów będacych rzekomo skutkiem odry:  we Francji (6), w Niemczech (1), w Rumunii (1).  Czy one wszystkie rzeczywiście były   następstwem odry?  – nie wiadomo, bo według raportu  tylko  41%  ze zgłoszonych przypadków  odry było potwierdzonych.  Reszta to były przypadki możliwe, prawdopodobne lub nieznane.  W tej stuacji nie wiemy ile osób naprawdę zmarło z powodu  odry, a ile zgonów z innych przyczyn zaliczono na to konto. Nic nie wiemy też nt. stanu zdrowia ofiar oraz dostępności dla nich opieki medycznej.  Widać jednak, że w krajach o dobrze rozwiniętej i dostępnej opiece medycznej (Włochy, Hiszpania,), mimo wielu zachrowań, nikt nie umarł.  W Polsce w 2011 zarejestrowano  33 przypadki odry i też nikt nie umarł.   Raport podaje, że stan wyszczepienia był znany dla 75% przypadków zachorowań;  spośród  których 82%  przypadków było wśród nieszczepionych. Równocześnie podaje, że ponieważ kraje stosują różne metody i definicje oceny wyszczepienia, niemożliwe jest bezpośrednie porównanie sytuacji między różnymi krajami.

Szczepionka skojarzona MMR (odra, świnka, różyczka)

A teraz zestawmy te liczby z liczbami zgonów  po szczepieniach MMR/MR/M zarejestrowanych w amerykańskiej rządowej bazie danych VAERS (w której rejestrowane są przypadki mieszkańców USA oraz te dotyczące Amerykanów żyjacych poza USA).  FDA szacuje, że zgłaszanych jest jest tylko od 1 do 10% wszystkich przypadków powikłań po lekach i szczepieniach.  W 2010 w tej bazie zarejestwowano 16 zgonów po szczepionkach MMR/MR/M, co znaczy, że mogło być ich w rzeczywistości od ponad  160 (http://wonder.cdc.gov/vaers.html).

Ekstrapolacja amerykańskich danych na liczbę mieszkanców UE  (USA liczą ok. 300 mln. mieszkanców,  a UE ok. 500), daje nam  liczbę ponad  266  prawdopodobnych zgonów po szczepionkach MMR/M (przy założeniu podobnego stopnia wyszczepienia).  I w tym kontekście należy rozpatrywać  dane  ECDC i WHO dotyczące zgonów z powodu  odry.   Nawet jeśli liczba 8 zgonów wskutek odry jest prawdziwa, to widać, że liczby śmiertelnych ofiar masowych szczepień MMR/M  są, lub prawdopodobnie byłyby wielokrotnie większe.  To samo dotyczy powikłań odry i poszczepiennych.  Tych ostatanich  jest wielokrotnie wiecej niż powikłań chorobowych.
Obecna histeria wokół  „epidemii odry”  w Europie przypomina histerię wokół  „pandemii  świńskiej grypy”  z r. 2009, i wydaje się napędzana głównie interesami  producentów szczepionek.   Coraz więcej rodziców przekonuje się na podstawie własnych doświadczeń, że szczepienia nie są bezpieczne i rezygnuje z nich, lub je opóźnia.  W Niemczech, Austrii, czy Szwajcarii  mniejszość rodziców dziś szczepi dzieci zgodnie z kalendarzem, w USA najlepiej wykształceni rodzice też nie szczepią lub szczepią wybiórczo.  Nie szczepi własnych dzieci znaczny  odsetek lekarzy.

Higiena, kwarantanna i lepszy standard życia eradykują choroby wieku dziecięcego

Niewątpliwie lepiej byłoby gdyby nie było chorób zakaźnych, lecz świat jest jaki jest. Choroby zakaźne zawsze będą nam towarzyszyć, bo mikroby zawsze  będą istnieć, ważne byśmy umieli je skutecznie leczyć.  Z historii medycyny oraz  statystyk demograficznych wiemy, że to nie szczepienia, ale poprawa higieny, kwarantanna,  antybiotyki oraz poprawa warunków życia głównie przyczyniły się do zmniejszenia zachorowań i zgonów z powodu chorób zakaźnych.   Gdyby szczepienia były bezpieczne na pewno nikt by ich nie unikał, ale nie są, nierzadko powodują ciężkie powikłania i zgony.  Dane  VAERS pokazują, że liczby powikłań i zgonów poszczepiennych stale  rosną,  co wynika zarówno ze wzrostu liczby szczepień jak i ich większej toksyczności.

Dziś wiele szczepionek (jak i innych leków) firmowanych przez globalne firmy farmaceutyczne  jest  produkowanych  w Chinach, Indiach, Korei, etc., a zachodnie agencje ochrony zdrowia mają nad tym procesem niewielką kontrolę.  Wiele szczepionek jest zanieczyszczonych toksycznymi i chorobotwórczymi  substancjami, nie ujawnianymi w ulotkach firmowych, i szczepiąc się nie mamy pojęcia co się w nich znajduje.  Główny problem w tym, że rządy państw zachodnich zwolniły firmy farmaceutyczne od wszelkiej odpowiedzialności za okaleczenia i uśmiercenia ludzi szczepionkami, więc nie mają one żadnej motywacji, żeby produkować bezpieczne szczepionki i rzetelnie je testować.  Ponieważ  nikt nie ponosi odpowiedzialności za bezpieczeństwo szczepionek,  rodzice muszą mieć pełne prawo decydowania o tym, czy chcą szczepić swe dzieci, czy wolą żyć z ryzykiem, że dziecko może zachorować i będą musieli je leczyć.

Ile trwa odporność po szczepieniu?

W odniesieniu do odry, istotną sprawą jest też fakt, że szczepienia MMR dają odporność przeciw tej chorobie tylko na krótki okres czasu.   Już po roku obserwuje się znaczny spadek  ilości przeciwciał. To stanowi poważny problem, bo młode matki,  które były w dzieciństwie szczepione,  najczęściej nie mają już odporności przeciw odrze i nie przekazują przeciwciał swoim niemowlętom.  Dlatego obecnie obserwuje się wiele przypadków odry u niemowląt, co wcześniej (gdy kobiety miały naturalną  odporność po przebytej chorobie)  zdarzało się rzadko.  Należy oczekiwać, że WHO wkrótce zaleci szczepienia MMR (żywimi wirusami)  już paromisięcznych  niemowląt, co z  pewnością dramatycznie zwiększy liczby zgonów i ciężkich powikłań poszczepiennych, takich jak encefalopatie i autyzm.

Pozdrawiam serdecznie, prof. Dorota Majewska”

Szczepionki i epidemie chorób zakaźnych

Kolejną ważną rzeczą jest to, że epidemie odry, świnki, ospy czy różyczki występują nawet w populacji szczepionej co kilka lat i to się nie zmienia od momentu spadku zachorowalności i zgonów, którego zagadkę wyjaśnię poniżej. Dlaczego WHO zdecydowało, że będzie pressing na tegoroczną rzekomą „epidemię”, skoro najwięcej zachorowań było w poprzednich latach, a nie w tym, 2011 roku? To nosi znamiona zbrodni wręcz. I jest to zbrodnią, gdyż to właśnie teraz trwa duży spadek na produkty lansowane przez mafię WHO. I tylko dlatego jest ten pressing ze strony podległych im kryminalnych mediów, co przeczytacie poniżej. Nie miejcie złudzeń, czytelnicy. Tutaj chodzi tylko o ich interes.
Podobieństwa do „epidemii” świńskiej grypy z 2009 roku są nad wyraz widoczne nawet dla ludzi słabo zaawansowanych w tropieniu spisków psychopatów. Po pierwsze, istnieje silny lobbing i pressing w mediach. Po drugie, media nie mają w tym ani krytycyzmu, ani moralnego pohamowania. Po trzecie, lobbują te same media, które lobbowały za szczepionkami na świńską grypę dwa lata temu. Czyli założony przy współudziale Wojskowych Służb Informacyjnych gigant medialny ITI jak i korporacja Agora. Te medialne korporacje są powiązane pajęczyną połączeń między gigantami farmaceutycznymi i ich właścicielami. Ci sami ludzie trzymają w kieszeni i media, i wielką farmację, atomistykę, jak i większość uczelni wyższych. I wiele innych dziedzin życia / wiedzy.

————————————————

Z maila:

Ospa party: za czy przeciw?

„W coś takiego trudno uwierzyć w XXI wieku, a na dodatek staje się to coraz modniejsze: celowe zarażanie dzieci chorobami zakaźnymi. Część rodziców uważa bowiem, inaczej niż spece od epidemii, że to nie szczepionka, a przebycie choroby najlepiej uodparnia. W internecie pojawiły się nawet ogłoszenia o „ospa-party”, na które można wpaść z dzieckiem i świadomie je zarazić. A lekarzom włos jeży się na głowie.”

źródło: http://www.tvm24.pl/12690,1728171,0,1,nie-wierza-w-szczepionki–wiec-zakazaja-dzieci,wiadomosc.html

Mój komentarz: Tricki socjotechniczne jakie tu wykorzystano:

-fraza: „celowa zarażanie dzieci chorobami zakaźnymi” – jest manipulacją socjotechniczną, typową dla kryminalnych mediów. Po pierwsze, zestawiono tu dwie przeciwstawne frazy: celowe zakażanie i: chorobami zakaźnymi. To tak, jakby ktoś zarażał dzieci jakimiś strasznymi chorobami – co za barbarzyństwo, pomyśli niezaznajomiony z tematem czytelnik portalu TVM 24. Tymczasem, nie chodzi tutaj o nie wiadomo jakie choroby i nie wiadomo jaką przesadę. Bowiem chodzi o choroby, które zbierały śmiertelne żniwo tylko dlatego, że XVII (18-sty) i XIX (19-sty) wiek słynął z bardzo niskich standardów higieny i życia, nawet w szpitalach, które wtedy nazywano lazaretami – umieralniami. Ta epoka wyróżniała się nawet na tle w/w średniowiecza – po prostu ludzie, którzy masowo osiedlali się w miastach, nie przestrzegali standardów higieny i opieki. To, co uważamy dziś za normę, kiedyś było nie do wyobrażenia. Np dla przykładu: XIX wieczny chirurg miał cały fartuch od góry do doły wysmarowany krwią od krojenia ludzi, często na żywca, i wycierania skalpeli i innych narzędzi chirurgicznych w tenże fartuch.
Przeraża to Was? no właśnie. Warto tutaj przypomnieć, że spadek zachorowań i zgonów , który dziś niesłusznie przypisuje się szczepionkom, następował nawet do 40, 50 do 60-ciu lat przed zastosowaniem masowych szczepień. Ba, w tym blogu przytaczałem statystyki rządowe, w których wielokrotnie przewijał się jeden model: po masowych szczepieniach np miliona ludzi, następował gwałtowny wzrost zachorowań i zgonów od np odry.
-fraza: „spece od epidemii” – a jacy oni k…a spece? Chyba spece od zbijania kabzy, spece od braniu łapówek od rządów i koncernów farmaceutycznych, spece od ilości wypisywanych później recept na antybiotyki, spece od luksusowych, nieraz bizantyjskich „konferencji” w luksusowym spa. Fraza ta została przeciwstawiona słowu: „Rodzice inaczej niż spece”, czyli przedstawiono tutaj rodziców jako nieszkodliwych wariatów, którymi powinno się zająć prawo, którzy nie mają prawa do własnego zdania. Gdyż – na logikę – dlaczego, jak jakiś rodzic nie chce szczepić i jeszcze przedstawia na to solidne argumenty – nie zezwolić mu na to? Czemu państwo coraz brutalniej wcina się w sprawy rodziny? Na pewno nie jest to troska o nas, gdyż masowe szczepienia wymagają istnienia gigantycznego mechanizmu „opieki” zdrowotnej, będącego de facto prywatną pralnią brudnej forsy. Na pewno nie jest to troska o zdrowie populacji, gdyż na zdrowy rozum: ten, który się zaszczepił, powinien być już odporny, jak wmawiają nam ci „spece od epidemii wszelakich”. Acha, żeby odeprzeć kolejny argument – o mutowaniu wirusów i bakterii – najczęściej mutacje, w tym te lekooporne, występują w krajach lub terytoriach, gdzie są powszechne masowe szczepienia. Wystarczy wspomnieć epidemie gruźlicy, która od trzech, czterech lat coraz bardziej niszczy Polaków. Choć przecież 98% populacji było szczepione..

Korupcja w medycynie jest powszechna

-pod koniec przywalili z grubej berty: „a lekarzom włos się jeży na głowie”. A powiedzcie mi, czym się różni lekarz od speca od wypisywania recept? To chyba już teraz jedno i to samo. Lekarze dostają dużą kasę za wysoką wyszczepialność, specjalne premie, luksusowe konferencje itp. Argument finansowy, ostracyzmu zawodowego i realnej możliwości utraty pracy jest nie do przebicia dla wielu lekarzy.
Poza tym: czemu mamy ufać komuś, kto jest w tak dużym stopniu zaangażowany w interesy i geszefty firm farmaceutycznych? Odpowiedź znajdźcie sami.

Linkujcie ten artykuł na portalach społecznościowych, klikając poniższe ikonki – wtedy prawdę pozna więcej osób!

Szkodliwe szczepionki: przegląd wiedzy

Cenzurowane wiadomości o wycofywaniu szkodliwych szczepionek

W tym tekście zapoznasz się z najnowszymi doniesieniami z Polski i ze świata na temat szkodliwości szczepionek, masowego wycofywania ogromnych ich partii z obrotu, bo okaleczały i zabijały ludzi. Teksty pochodzą głównie od prof. Doroty Majewskiej z moim podsumowującym komentarzem. Wiadomości te są tuszowane przez estabiliszment polityczny i farmaceutyczny, nie pojawiają się też w mediach – jest to totalna cenzura, jeszcze bardziej ulepszona od czasów Goebbelsa i Stalina. „Kłamstwo powtarzane miliony razy staje się prawdą” – pamiętacie reklamę pieluszek pampers? Mówiono w niej, że jedna kupiona paczka tych pieluszek to jedna „ratująca życie szczepionka„. Tymczasem nawet według oficjalnej, zakłamanej medycyny szczepionki nie są produktami ratującymi życie. Życie ratuje defibrylator, sztuczne oddychanie, zastrzyk z adrenaliny, steroidy, transplantacje, masaż serca, antybiotyki, ale nie, cholera, żadne szczepionki! Powie Ci to każdy lekarz. Szczepionka według oficjalnej wiedzy medycznej to produkt wzmacniający odporność, a nie produkt ratujący życie! Ba, szczepionka często to życie odbiera, o czym przekonało się miliony rodziców na całej Ziemi.

Prawdomówność ekspertów z dziedziny medycyny

Może to wydać się szokujące to, co pisze. Nie wierzycie już od dawna w autorytet duchownych. Nie wierzycie i darzycie pogardą polityków. Nie wierzycie dziennikarzom. Komu zatem wierzycie? Ostatni bastion zaufania i zaślepienia, który się zachował w społeczeństwach, to właśnie medycyna oficjalna, czyli medycyna alopatyczna. Nie wierzycie duchownym, politykom, dziennikarzom. Za to dlaczego dalej bez żadnego namysłu wierzycie i ufacie oficjalnej medycynie i jej tzw „ekspertom”? Przecież zarówno lekarze jak i ci „eksperci” dostają ogromną kasiorę i inne datki od koncernów farmaceutycznych, które są bardzo wpływowe i potężne. Koncerny farmaceutyczne są potężniejsze niż kartel zbrojeniowo – militarny (sic!) i potężniejsze niż rządy nawet największych państw i organizacje tych państw. Koncerny farmaceutyczne zachowują się jak mafia – mafia farmaceutyczna. W swoich działaniach dopuszczają:

Co złego robią korporacje farmaceutyczne:

-fałszowanie badań naukowych aby były po ich myśli, prowizorka w prowadzeniu tychże badań;
-blokowanie niezależnych badań naukowych, ich ośmieszanie w mediach;
-korumpowanie na bardzo szeroką skalę „ekspertów”, lekarzy, polityków, specjalistów np z SANEPID’ ów, dziennikarzy, publicystów itp;
-niszczenie karier niezależnych badaczy zbrodni kartelu farmaceutycznego, wydawanie kłamliwych opinii na ich temat;
-umieszczanie w więzieniu, psychiatryku, blokada kont bankowych, niszczenie życia tych, którzy badają zbrodnie kartelu farmaceutyczno – szczepionkowego.
-straszenie, groźby karalne, próby przekupstwa milionami dolarów, stalking, nachodzenie w prywatnych domach, w skrajnych przypadkach – zlecanie morderstw lub „samobójstw” niewygodnych dla kartelu farmaceutyczno – szczepionkowego ludzi; ja sam doświadczyłem wielu gróźb karalnych; gdy Polska, moja Ojczyzna odzyska niepodległość, pozwę tych internautów do sądu w trybie karnym;
-zakładanie stron internetowych ze stekiem kłamstw na temat szczepionek i wydawanie setek tysięcy złotych na ich pozycjonowanie w googole (katalogi seo, reklamy ad sense, kampanie ad words itp)
-zatrudnianie internautów, którzy piszą o dobrodziejstwie szczepionek i demaskują rzekome „teorie spiskowe” wymyślane rzekomo przez przeciwników szczepionek. Na tym blogu zbanowałem chyba z kilkanaście takich osób.

Afery medyczne. Brutalna prawda o służbie zdrowia

Dlaczego zatem bez namysłu wierzycie oficjalnej medycynie, lekarzom, i ich „ekspertom”? Przecież lekarz to nie Bóg. Lekarz to obecnie w większości automat od wypisywania recept, skierowań, zwolnień, prowadzenia badań i operacji. Choć zdarzają się lekarze z misją. Tacy jak Prof. Dorota Majewska, Dr. Jerzy Jaśkowski i dziesiątek tysięcy innych, anonimowych. Ja sam choruje przewlekle i trafiłem na wielu lekarzy z misją ratowania ludzkiego zdrowia i życia. Zalecali oni mi m.in. suplementy diety i witaminy stosowane w medycynie naturalnej. Zalecali zmianę sposobu odżywiania, gdyż odżywianie ma ogromny wpływ na zdrowie człowieka.
Jednak trzeba przyznać, że takich lekarzy z misją, nie skorumpowanych, spotyka się rzadko. Prawda o współczesnej medycynie jest brutalna. Korporacje farmaceutyczne, bardzo wpływowe i potężne, oplotły swą siatką korupcji i „układów” niemal całą Ziemię. Ich dochody są dużo większe, niż wspomnianych wyżej koncernów militarnych. Drodzy czytelnicy. Chyba nie muszę Wam przypominać, że tam gdzie gra toczy się o setki miliardów dolarów bądź nawet biliony dolarów, tam nie ma żadnych sentymentów. Tam nie ma miejsca na humanitaryzm i szacunek wobec człowieka, choć głoszą to niezliczone plakaty reklamowe kartelu farmaceutyczno – szczepionkowego. Wy, czytelnicy moich blogów, już jako małe dzieci wiedzieliście, że tam gdzie jest pieniądz tam nie ma zasad. A raczej: panują zasady dyktowane przez pieniądz. „Złota zasada: dziś zasady ustala ten, kto ma złoto” – oto motto XXI wieku. Porzućcie zatem ślepe zaufanie w medycynę, w lekarzy, w ekspertów itp. Wiem, że większość ludzi na Ziemi bardzo chce, choćby podświadomie, komuś lub czemuś ufać. Jednak dziś nie można ufać już nikomu, jak śpiewał Ś.P. Magik z zespołu Paktofonika w piosence „Chwile ulotne”. Ba, dziś nie można ufać nawet samemu sobie, ale to temat na osobny, tasiemcowy tekst psychologiczny.
Przyznam też, że oprócz lekarzy z misją poznałem najciemniejszą stronę medycyny. Podczas pobytu w szpitalu lekarz prowadzący zrobił ze mnie roślinkę i o mały włos mnie nie wykończył mega dawkami lekarstw starej generacji. tylko łut szczęścia sprawił, że piszę teraz ten tekst, że żyję. Ale wróćmy do tematu głównego:

———————————————————————–

Szczepionka na grypę Prefucel wycofana w całej Europie. Początki AIDS

W Europe masowo wycofuje sie szczepionki przeciw grypie „Preflucel” firmy Baxter, bo spowodowały bardzo dużą liczbę powikłań poszczepiennych. Jest to szczepionka produkowana w komórkach rakowych z nerek małp (vero), więc istnieje też zagrożenie , że zawiera ona w sobie  rakotwórcze małpie wirusy, a może i inne chorobotwórcze wirusy.
Coraz wiecej dowodów dowodów wskazuje, że epidemia AIDS rozpoczęła sie w Afryce od stosowania szczepionek przeciw polio, produkowanych w komórkach rakowych z nerek małp.  Sytuacja ta pokazuje hipokryzję systemu. Kiedy po szczepieniach chorują dorośli (wśród nich politycy), wówczas szczepionki natychmiast się wycofuje, a kiedy masowo umierają i są okaleczane po nich dzieci, system nie reaguje i stale zwieksza ilości zabójczych szczepień pediatrycznych..

http://www.dailymail.co.uk/health/article-2054160/300-000-doses-flu-vaccine-Preflucel-withdrawn-alert-effects.html?ito=feeds-newsxml

Korporacja Baxter i jej wyjąktowo szkodliwe produkty. Jane Burgermeister

Mój komentarz: potężna i wpływowa korporacja Baxter jest znana ze swojej kryminalnej działalności w przeszłości. To przez przypadek odkryto, że korporacja ta zamówiła transport kilku ton żywego i agresywnego szczepu wirusa ptasiej grypy. Wirus ten miał trafić do zakładu produkcyjnego, by następnie trafić do każdej szczepionki na grypę sezonową! Śledztwo w tej sprawie podjęła austriacka prokuratura, jednak dziwnym trafem sprawę umorzono, tak potężne są te korporacje. Gdyby wirus ptasiej grypy trafił do szczepionek na grypę sezonową, rozmiar szkód byłby niewyobrażalny. Oczywiście wtedy ptasia grypa by naturalnie zmutowała, uzyskując zdolność rozprzestrzeniania się drogą kropelkową jak zwykła grypa, zachowując swoje zabójcze właściwości. Rok później dziennikarce śledczej, która nagłośniła tę sprawę na skalę globalną, zablokowano bezprawnie konto bankowe i jej oszczędności, by nie miała z czego żyć. Tu widać kolejne macki hydry mafii farmaceutycznej. Zablokowano jej też stronę internetową po włamaniu profesjonalnego hackera, również będącego na usługach korporacji. I dziś ta dziennikarka prowadzi jedynie blog na wordpress.
Poza tym niezliczoną ilość razy wycofywano ogromne partie produkcyjne szczepionek firmy Baxter, ponieważ okaleczały i zabijały one ludzi.

———————————————————————–

Straszą epidemią odry i przymuszają do szczepień

wiadomość przekazana emailem:
Na portalu „dzieci” sponsorowanym prawdopodobnie przez koncerny farmaceutyczne (?) pojawił się wpis:

cyt. „26 tysięcy osób zachorowało w ostatnich miesiącach na odrę w Europie zachodniej. Najwięcej – we Francji (zanotowano 14 tys. przypadków). Zdarzają się przypadki śmiertelne tej choroby. Zakażenie w czasie ciąży często prowadzi do poronienia.
Czy epidemia tej zapomnianej choroby idzie do Polski?
- Odra nie jest nieszkodliwą infekcją, jak niektórzy uważają i tam gdzie możemy zapobiec chorobie i śmierci, powinniśmy to robić – powiedziała Zsuzsanna Jakab, dyrektorka regionalna dla Europy WHO (Światowej Organizacji Zdrowia).
Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała o wzroście przypadków zachorowań na odrę w Europie i ponagliła kraje do rozszerzenia programów szczepień. Organizacja jako jeden z celów dla regionu wyznaczyła całkowite wyeliminowanie odry do 2015 roku.”

Kłamstwa WHO. Wszyscy zaszczepieni na odrę i tak chorują

Mój komentarz: Nie zapominajmy, że korporacje farmaceutyczne de facto finansują i korumpują na bardzo szeroką skalę agendy takie jak WHO (komórka ONZ od „zdrowia” będąca w całości wykupiona bądź skorumpowana przez kartel farmaceutyczno – szczepionkowy) czy FAO (od żywności).
Powyższy tekst zawiera tak perfidne łgarstwa, że aż brzydzę się je dementować. Po pierwsze: pomimo szeroko zakrojonej kampanii szczepień na odrę szkodliwymi szczepionkami MMR (tzw szczepionki skojarzone: odra, ospa, różyczka), co kilka lat notuje się duży wzrost zachorowań, także wśród dzieci wcześniej zaszczepionych. Ja byłem zaszczepiony na różyczkę, a pomimo to rok później zachorowałem na tę chorobę, bezboleśnie i bez powikłań. Dowodzi to nieskuteczności szczepionek na odrę i szczepionek w ogóle. I jest to naturalne, dotychczas nikt nie podnosił alarmu z powodu naturalnego wzrostu zachorowań na odrę czy różyczkę. Zrobiono to dopiero teraz, strasząc rodziców aby masowo szczepili dzieci. Zrobili to teraz, celowo, bo coraz większe sukcesy odnoszą eksperckie i obywatelskie ruchy antyszczepionkowe, zrzeszające niezależnych ekspertów, lekarzy i naukowców dobrej woli, a także zwykłych ludzi.

Czy odra, choroba wieku dziecięcego jest groźna? Powikłania odry

Owszem, zdarzają się przypadki śmiertelne odry, ale są one niezmiernie rzadkie, poniżej granicy błędu statystycznego. Np 9 (dziewięć) przypadków w 80 – milionowym kraju jakim są Niemcy. Tysiące razy więcej zgonów notuje się po szczepionce na odrę, ale tego się nie mówi. Notuje się też dziesiątki tysięcy razy więcej przypadków trwałego kalectwa po tej szczepionce, ale o tym też się nie mówi, a dane statystyczne dotyczące ilości zgonów i kalectwa zaniża się nawet 100 razy (!). Co udowodniła prof. Majewska.

Leczenie chorób wieku dziecięcego

Kolejne kłamstwo dotyczy zaznaczonego na czarno alertu o tym, czy epidemia dotrze do Polski. Przecież to totalna bzdura! w Polsce tak jak we wszystkich innych krajach, gdzie stosuje się szczepionki mmr notuje się co kilka lat naturalny wzrost zachorowań, pomimo szczepień. Tak, ta „groźna epidemia” występowała w całej historii Polski i świata setki tysięcy razy! To naturalne, że dzieci przechodzą odrę, różyczkę, świnkę, koklusz i dzięki temu nabywają odporność na te choroby. Kłopot w tym, aby te choroby właściwie rozpoznać i leczyć, antybiotykami i mega dawkami witaminy C, by nie doszło do powikłań. Szczepionka nie zapewnia żadnej ochrony, wiem to np z historii mojej rodziny, przyjaciół i innych ludzi. Warto byłoby też wrócić do medycyny naturalnej (np. srebro koloidalne) w leczeniu tych chorób wieku dziecięcego, które każdy musi przechorować, nie negując oczywiście antybiotykoterapi.

Odra jest nieszkodliwą chorobą, przypadki powikłań zdarzają się niezmiernie rzadko i dotyczą przypadków, gdy choroba jest niewłaściwie leczona, nie rozpoznana lub jeśli rodzice posyłają chore dzieci do przedszkola czy wychodzą z nimi na dwór. Tak samo jak inne choroby wieku dziecięcego, na które się szczepi, a które można w łatwy sposób wyleczyć medycyną konwencjonalną i naturalną (duże dawki naturalnej witaminy C, srebro koloidalne). Podsumowując: to wezwanie WHO i ten artykuł na portalu „dzieci” jest po prostu kolejną nagonką i straszeniem rodziców, by szli masowo szczepić swoje dzieci. Wszystko to zmierza również do tego, żeby rządy wprowadziły przymusowe szczepienia osób dorosłych, ponieważ nagle ci „eksperci” i „specjaliści” dokonają przełomowego odkrycia i ogłoszą światu, że szczepionką MMR należy się szczepić co kilka – kilkanaście lat. I że szczepić muszą się również dorośli. Tak już się stało ze szczepionką na gruźlicę, gdy jakiś opłacany „ekspert” zachęcał dorosłych do cyklicznego szczepienia na tę chorobę.

A więc szczepienia obowiązkowe także dla dorosłych, do końca życia?

———————————————————————–

Witam,
Polecam zalaczony art. o poszczepiennych krwotokach, stanach zapalnych i obrzękach mózgu u niemowląt. Do niedawana rząd USA oskarżał rodziców dzieci, u których stwierdzono takie krwotkoki, o znęcanie sie nad nimi. Wielu takich rodziców zamknieto potem w więzieniach. Teraz udowodniono, że były to fałszywe oskarżenia, że  winne tym krowtokom są toksyczne szczepienia. Osoby nie znajace angielskiego mogą sobie przetłumaczyć ten teskt przy pomocy Google:

http://www.vaccinationcouncil.org/2011/10/23/do-childhood-vaccines-cause-subdural-brain-hemorrhages-currently-diagnosed-as-shaken-baby-syndrome-and-other-health-anomalies/

Mój komentarz: po prostu brak słów.. i brak komentarza, powyższa notka i artykuł zalinkowany mówią chyba wszystko..

———————————————————————–

Szczepienie przeciw grypie: jakie skutki uboczne?

Witam Panstwa,

Mamy coraz więcej dowodów, że szczepienia przeciw grypie silnie zwiekszają ryzyko  rozwinięcia choroby Alzheimera.  Tego należy oczekiwać, ponieważ wiekszość szczepionek przeciw grypowych zwiera rtęc i aluminium, które gromadzą się w mózgu  zatruwając go i prowadzą do chorób neurodegeneracyjnych. Aluminium  synergistycznie wzmacnia neurotoksyczność rtęci, a coroczne szczepienia mogą doprowadzić do dużej akumulacji tych toksycznych metali z mózgu. Ich związek z chorobą Alzheimera jest znany od wielu lat.   Współczesne epiedemie choroby Alzheimera u starszych osób wydają się więc być tym samym czym epidemie autyzm u dzieci – poszczepiennymi encefalopatiami. To w dodatku do faktu, ze szczepienia  przeciw grypie zwiększają ryzyko zachorowania na ciężką formę świńskiej grypy, co znaczy prawdopodobnie, że zawierają żywe wirusy tej grypy. W amerykańskiej bazie danych VAERS najwięcej zgonów i powikłań po szczepionkach przeciw grypowych zanotowano u osób po 65 r. życia.

http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0264410X11015891

http://www.naturalnews.com/033891_vaccines_delayed_injury.html

———————————————————————–

Lekarze przeciwko szczepieniom. Świadomość zdrowotna wzrasta!

Ostatnie badania sondażowe w USA pokazuja, ze juz 19% lekarzy w tym kraju nie uważa  szczepien za bezpieczne, ani skuteczne. Szczególnie krytyczni wobec szczepien są młodsi lekarze,  których dzieci nierzadko też zostały okaleczone szczepieniami , albo ktorzy widzieli w swej praktyce takie dzieci. W Polsce tez coraz wiecej pojawia sie takich mlodych lekarzy, którzy potrafia czerpac wiedze medyczna z niezaleznych źródeł, a nie tylko z reklam i propagandy karteli farmaceutycznych. Niektórzy z nich odwaznie walczą z systemem szczepionkowego terroru w Polsce. Należą sie  im wielkie podziękowania i brawa. Myslę, że powoli sytuacja poprawia sie takze w Polsce, ale na razie kazdy rodzic musi sam brac odpowiedzialnosc za zdrowie swego dziecka, co jest przeciez zgodne z naturą. Korporacyja medycyna absolutnie nie zasluguje na zaufanie, bo jej celem są tylko wielkie zyski. Najwięcej nieszczepiących rodziców jest wśród osób najlepiej wykształconych.   Ciekawe też, że bogaci i doskonale wyksztalceni rodzice pracujący w Dolinie Krzemowej posyłają swoje dzieci do prywatnych szkół, w których nie ma komputerów,  ani przymusu szczepień.

http://therefusers.com/refusers-newsroom/younger-doctors-are-%e2%80%98getting-it%e2%80%99-about-vaccine-safety-risks-and-vaccine-efficacy-failure/

Młodzi lekarze potrafią leczyć?

Mój komentarz: co tu się dziwić. Młodsi lekarze mają większy dostęp do zakazanej wiedzy, często także protestują przeciwko lobbingowi farmaceutycznemu i wpływowi korporacji farmaceutyczno – szczepionkowych na prestiżowe uczelnie (korupcja, tuszowanie prawdy itp).
Poza tym dziś jest coraz więcej szczepionek, niektóre, te najnowsze, zawierają po kilkanaście chorób w jednej i mają specjalne składniki, co w rezultacie powoduje szok w układzie odpornościowym dziecka i często jego trwałe uszkodzenie. Pisałem o tym szczegółowo w poprzednich tekstach. Te szczepionki to tzw szczepionki-terminatory, obecnie testowane są nielegalnie w krajach III Świata, m.in. w Polsce. Głównym ośrodkiem testowania szczepionek terminatorów, ekstremalnie szkodliwych, jest Akademia Medyczna w Poznaniu – według prof Doroty Majewskiej, która intensywnie bada tę sprawę.
Nie warto też zapominać o nielegalnych testach szczepionek przeciwko ptasiej grypie na bezdomnych – testy te prowadzone były w świetle prawa III RP nielegalnie. W rezultacie zmarło co najmniej ok. 30 ludzi. Ile takich nielegalnych testów medycznych i eksperymentów nie ujrzy światła dziennego? już odpowiadam: TYSIĄCE. Lub nawet więcej. III RP jest traktowana przez korporacje szczepionkowe jako kraj III Świata, jako poligon doświadczalny.

———————————————————————–

Szczepionka na pneumokoki refundowana dla wcześniaków

Polskie Ministerstwo Zdrowia właśnie zatwierdziło obowiązkowe szczepienia   dla wcześniaków przeciw pneumokokom. Załączam informacje z amerykańskiej bazy VAERS o zgonach poszczepiennych spowodowanych przez te szczepionki, 65% z nich wystąpiło wśród niemowląt.  Są to jedne z najbardziej zabójczych szczepionek.  Można się domyślić jaki będzie efekt tych szczepionek na wcześniaki.

„Szczepienia przeciwko pneumokokom obowiązkowe dla wcześniaków
Źródło: AK, Rzeczpospolita|03.10.2011
„W życie weszło rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych. Nowością jest wprowadzenie obowiązkowego szczepienia przeciwko pneumokokom dzieci od drugiego miesiąca do ukończenia roku.

Dotyczy to maluchów urodzonych przed ukończeniem 37. tygodnia ciąży, a także tych, które przyszły na świat z bardzo małą, bo mniejszą niż 2,5 kg, masą ciała. Szczepieniem będą objęte dzieci urodzone po 30 września 2011 r.”

Zarejestrowane zgony po szczepionkach przeciw pneumokokom w VAERS. Liczby prawdopodobne  są 10 to 100 razy większe, czyli mogły wynieść of  12 390 do 123 900 przypadków:

wiek

 

oficjalne zgłoszenia

procent w danej grupie wiekowej

< 6 miesięcy

664

53.59%

6-11 miesięcy

135

10.90%

1-2 lat

112

9.04%

3-5 lat

20

1.61%

6-17 lat

18

1.45%

18-29 lat

9

0.73%

30-39 lat

6

0.48%

40-49 lat

13

1.05%

50-59 lat

21

1.69%

60-64 lat

15

1.21%

65 lat

154

12.43%

wiek nieznany

72

5.81%

razem

1,239

100.00%

Zgłoszone powikłania poszczepienne po szczepionkach przeciw pneumokokom.  Prawdopodobne liczby 10 to 100 razy większe, czyli mogły wynieść od  546 140 do 5 461 400 przypadków:

rok życia

oficjalne zgłoszenia

procent w danej grupie wiekowej

< 6 miesięcy

11,277

20.65%

6-11 miesięcy

4,796

8.78%

1-2 lat

10,264

18.79%

3-5 lat

2,459

4.50%

6-17 lat

1,161

2.13%

18-29 lat

1,161

2.13%

30-39 lat

1,524

2.79%

40-49 lat

2,319

4.25%

50-59 lat

3,208

5.87%

60-64 lat

2,168

3.97%

65 lat

10,001

18.31%

wiek nieznany

4,276

7.83%

razem

54,614

100.00

———————————————————————–


Pneumokoki szczepionka dalsze kontrowersje, skład, szkodliwe dodatki, działania niepożądane:

Omówienie w kontekście szczepień wcześniaków.

Zestawienia danych z Rocznika Demograficznego GUS , 2010.

W Polsce w 2009 r. urodzilo sie  418 337 żywych dzieci, w tym  24 922 niemowląt o wadze poniżej 2500 g. Wcześniaków urodzonych ponizej 37 tygodnia urodzilo sie w tym roku  29 136.
W 2008  zmarło w Polsce 2729 dzieci do 4 r. życia (w tym 2337 do 1 r. życia).
Z powodu wszystkich chorób zakaźnych zmarło 62 dzieci do 4 r. zycia (w tym 34 dzieci do 1 r. życia).
Z powodu zapalenia płuc zmarło 40 dzieci do 4 r. zycia ( w tym 27 niemowląt do 1 r. życia).  (Dla porównania z  powodu nowotworów zmarło w Polsce tym roku 85 dzieci do 4 r. życia).
Nie ma informacji jakie to były dzieci, ale można podejrzewać , że mialy osłabiony układ odpornościowy, lub były pozbawione należytej opieki medycznej.

Jakie będą szacunkowe koszty obowiązkowego szczepienia wszystkich wcześniaków  (urodzonych poniżej 37 tygodnia życia ) tylko w jednym roku?
Koszt 3 dawek szczepionki Prevenar-13 wynosi ok. 700 zł (cena z apteki internetowej).
A więc koszt zaszczepienia  29 000 niemowląt tą szczepionką tylko w jednym roku wyniesie 20 300 000  zł (ponad 20 milionów).

—————

Szczepionka na pneumokoki Prevenar-13 jest stosowana niewłaściwie!

Z ulotek firmowych (dostępnych w EMEA) wynika, ze   Szczepionka Prevenar-13 NIE jest rekomendowana dla niemowląt poniżej 6 tygodnia życia. Zatem podawanie jej wcześniakom w szpitalu przed osiągnięciem tego wieku (liczonego od zapłodnienia) – stosowane zdaje sie w Polsce – powinno być  uznane za eksperyment medyczny.  Pytanie, czy rodzice o tym wiedzą?
Wsród powikłań poszczepiennych  po Prevenar wymieniane są m.in. obrzęki ciała i mózgu, szoki anafilaktyczne,  wysoka gorączka, zatrzymanie oddechu, zgony.  I napisano  też  wyraźnie  ‚There is a higher risk of apnoea (temporarily stopping breathing) when vaccines are given to premature babies’  (Istnieje większe ryzyko apnei u wcześniaków),  a wiec większe ryzyko SIDS – śmierci łożeczkowej.
Nie ma żadnych gwarancji, że podanie tych szczepień wcześniakom radykalnie zmniejszy umieralność niemowląt z powodu zapelnia płuc i innych chorób spowodowanych zakażeniem tą bakteria, natomiast istnieje znaczne ryzyko wystąpienia poważnych powikłan poszczepiennych oraz zgonów i po tej szczepionce u uprzednio zdrowych dzieci (na co wskazują dane z VAERS).

Polska służba zdrowia nie przestrzega norm europejskich (ulotka EMEA)

Pytanie,  czy warto ryzykować zdrowie i życie kilkudziesięciu tysiecy  dzieci (rocznie),  żeby osiagąć  teoretyczny efekt zmniejszenia infekcji pneumokokami za cenę kilkudziesięciu milionów zł?.  Czy nie lepiej przeznaczyc nawet frakcję tej sumy na wysokiej klasy leczenie infekcji  u dzieci,  które zachorują oraz na poprawę warunków sanitarnych w szpitalach?   Istnieje obecnie duży wachlarz  skutecznych antybiotyków, więc  w krajach rozwiniętych niewile osób  umiera dziś z powodu chorób zakaźnych . Czy rodzice zdrowych dzieci chcą ryzykować poważne powikłania poszczepienne (włącznie ze zgonami) u swych dzieci po tych nowych obowiazkowych szczepieniach?  Tym bardziej, że hiszpańskie i kanadyjskie badania (streszczenia poniżej) pokazują, że po wprowadzeniu szczepień przeciw pneumokokom raczej wzrosła (a nie zmniejszyla się) zachorowalność dzieci na pneumokokowe zapalenie płuc.   Natomiast duńskie  badanie pokazało, że dzieci urodzone z niską wagą mają wprawdzie większe ryzyko zachorowania na inwazyjne choroby pneumokokowe (zdefiniowane przez obecność pneumokoków  w normalnie sterylnych płynach, np. we krwi, płynie mózgowym etc.), ale też dzieci bez szczepień szybko nabywają naturalną i trwałą odporność przeciw tym chorobom poprzez obcowanie z innymi dziecmi (rodzenstwem, w żłobkach i przedszkolach).

Prevenar wycofany na Zachodzie po zgonach niemowląt

Warto wspomnieć, że na zachodzie tylko niewielki odsetek rodziców szczepi swoje dzieci.
Rząd Holandii  zabronił stosowania Prevenaru po śmierci 3 niemowląt po tej szczepionce. -link
Japonia też wstrzymała stosowanie szczepionki Prevenar po zgonach niemowląt. -link

Wydaje się więc, że wprowadzenie teraz dodatkowych obowiązkowych szczepień niemowląt w Polsce ma więcej wspólnego  z interesami producentów szczepionek oraz lobbystów, niż z wiedzą o skutkach  szczepień i  dbałością  o życie i zdrowie dzieci.  Można oczekiwac, że ich zdrowie ulegnie  pogorszeniu po tych dodatkowych szczepieniach.  Wcześniaki bedę częściej po nich umierać,  ale ich zgony złoży się na karb wcześniactwa.   (Jest rzeczą powszechnie znaną, że w Polsce lekarze odmawiają rejestracji powikłan i zgonów poszczepiennych).  A zestawienia danych z wielu krajów pokazują, że im wiecej stosuje się szczepień u niemowląt, tym większy jest współczynnik ich umieralności.

Składniki Prevenar-13 podane w ulotkach:

Each 0.5 mL dose of Prevenar 13

- 30.8 micrograms of pneumococcal purified capsular polysaccharides
- 32 micrograms of CRM197   (Diphtheria CRM197 Protein ? toksyna krztuśca)
- aluminium phosphate ( 125 microgramów AL, toksyczne aluminium)
- sodium chloride (chlorek sodu, toksyczny jeśli jest wstrzykiwany u małych dzieci)
- succinic acid
- polysorbate 80 (100 microgramów – popularny składnik spożywczy, nieszkodliwy przy podaniu pokarmowym, jednak wstrzyknięty powoduje bezpłodność i inne choroby)

- water for injections (woda do iniekcji, umownie czysta)

Polskie dzieci są traktowane gorzej niż zachodnie

Mój komentarz: powyższe dane pochodzą z oficjalnych podmiotów, są to dane nie podlegające dyskusji. Pomijam już fakt, że ilość zgonów i powikłań po szczepionkach, jest wg prof. Doroty Majewskiej 10 do nawet 100 razy większa niż to się oficjalnie podaje. Dlaczego więc polskojęzyczny „rząd” zalecił szczepienia tych najwcześniej urodzonych dzieci, skoro procentowo to wśród nich jest najwięcej powikłań i zgonów? Czy nie da się przerzucić tych szczepień na późniejszy wiek? Poza tym: dlaczego stosuje się tą szczepionkę u najwcześniej urodzonych, skoro oficjalne, zachodnie źródła tego zabraniają lub nie zalecają? Dlaczego rząd III RP nie wziął pod uwagę faktu, że w Holandii zabroniono stosowania tej szczepionki w ogóle? Dziwne, że z Holandii polskojęzyczni politycy czerpią to co najgorsze (wzorce homoseksualne, demoralizacja społeczeństwa, narkomania), za to pomijając pozytywne działania tamtejszego rządu, takie jak zabronienie stosowania tej szczepionki po zgonach dzieci? Czy polskie dzieci mają być królikami doświadczalnymi dla kartelu farmaceutyczno – szczepionkowego?

———————————————————————–

TEKST O WITAMINIE C – JAK SKUTECZNIE LECZYĆ PRZEZIĘBIENIE, GRYPĘ I NIE TYLKO:

Witamina C jako lek na przeziębienie, na grypę i masę innych chorób.

„W dawnych czasach długie podróże morskie powodowały śmierć wielu marynarzy. Po 70 dniach diety pozbawionej witaminy C zaczynała się awitaminoza, a po czterech, sześciu miesiącach dochodziło do poważnego rozpadu ścian naczyń krwionośnych, niedokrwistości, wypadania zębów oraz wielu innych bardzo przykrych objawów.
Doprowadzało to do samoistnych krwawień, a później do krwotoków wewnętrznych i zgonów. Mimo że choroba ta, nazwana szkorbutem, dziesiątkowała dawnych marynarzy, nigdy nie zachorowały na nią zwierzęta podróżujące statkami. Szczury okrętowe czy koty trzymane do ich zwalczania czuły się wyśmienicie. Wytłumaczenie tego faktu jest bardzo proste. Zwierzęta te, tak jak 99 proc. wszystkich zwierząt, produkują samoistnie witaminę C, która jest niezbędna do syntezy kolagenu, elastyny i innych związków. Kolagen zaś jest głównym składnikiem skóry i ścian naczyń krwionośnych, tworzy również fundament naszych kości

Czy można uniknąć zawału serca? O witaminie C.

Naczynia krwionośne, a zwłaszcza wieńcowe serca, w ciągu całego naszego życia są poddawane nieustannej pracy. Prawie 100 tys. razy dziennie serce człowieka podnosi i obniża ciśnienie krwi, tłocząc ją nieprzerwanie przez tętnice i żyły. Nic dziwnego, że poddane największemu stresowi mechanicznemu tętnice serca zużywają się najszybciej i wymagają ciągłych napraw. Zbyt mało naturalnej witaminy C w naszym pożywieniu prowadzi do osłabienia ścianek naczyń i powstawania mikrouszkodzeń.
Organizm, nie mogąc ich naprawić z powodu niedoboru tej witaminy, stara się uszczelnić je za pomocą dostępnych środków. Używa do tego cholesterolu i innych tłuszczy transportowanych we krwi jako lipoproteiny (np. LDL). Ma to jednak poważny skutek uboczny. Z upływem czasu odkładanie się cholesterolu prowadzi do zmian patologicznych i formowania pokładów miażdżycowych w naczyniach, co ogranicza światło przepływu krwi. Przy długotrwałym niedoborze prawdziwej witaminy C, a nie jej chemicznych „odpowiedników”, pokłady cholesterolu stale rosną, prowadząc w skrajnych przypadkach do uniemożliwienia przepływu krwi. Jeżeli zdarzy się to w naczyniu krwionośnym dostarczającym krew do mózgu, dochodzi do udaru. Jeśli w sercu do zawału.

Profilaktyka miażdżycy

Badania w tym kierunku zainicjował dr Matthias Rath we współpracy z dwukrotnym noblistą Linusem Paulingiem. Kontynuuje je Instytut Badawczy Dr. Ratha w Kalifornii. Kieruje nim, co jest powodem do dumy dla Polaków, dr Aleksandra Niedzwiecki. Jednym z dowodów potwierdzających wpływ witaminy C na choroby serca i umożliwiających proste tego zrozumienie, jest badanie, jakie przeprowadzono na świnkach morskich. Są one, tak jak i ssaki naczelne, wyjątkiem w świecie ssaków, ponieważ nie produkują samoistnie witaminy C. Aby zbadać wpływ tej witaminy w kierunku podatności na miażdżycę, podzielono świnki morskie na dwie grupy. Jedna z nich dostawała pożywienie bogate w witaminę C, a druga ilości odpowiadające minimalnemu zapotrzebowaniu na nią. Gdy przebadano je po jakimś czasie, okazało się, że w pierwszej grupie testowanych zwierząt nie znaleziono żadnych złogów w naczyniach krwionośnych.
W drugiej złogi były znaczne, zwłaszcza w pobliżu serca. Wiele innych badań, włączając w to badania kliniczne, potwierdza niesłychaną ważność witaminy C dla zdrowia.

12 milionów ludzi rocznie umiera na choroby serca. Czemu nie zarządzono epidemii?

Na świecie co sekundę ktoś umiera na jedną z chorób serca. Jest to ponad 12 mln ludzi rocznie. O parę rzędów więcej niż ilość zgonów wystarczająca do wzbudzenia w mediach ogólnoświatowej paniki, jak to było z ptasią grypą. Ale panika tamta spowodowała masowe wykupywanie szczepionek i innych lekarstw. Mimo że nie ma leków zwalczających wirusy, ponieważ nie mają one swojego metabolizmu, który można uszkodzić lub zdestabilizować. Pozostaje nam zadać pytanie: dlaczego wiedza na temat powiązania między witaminą C i chorobami serca, mimo że tak potrzebna i udokumentowana, nie jest powszechnie znana? Odpowiedź jest prosta – w czasach hiperkonkurencji, wyścigu szczurów oraz powszechnej pogoni za pieniądzem, który ze zwykłego przelicznika towarów i usług stał się głównym celem życia, przekazywana i podawana jest prawie wyłącznie informacja sensacyjna lub dająca bezpośredni zysk. Media, zwłaszcza ostatnio, skoncentrowały się na takich działaniach, które przynoszą pieniądze.

Ważny jest reklamodawca i jego wpłaty. Mniej ważne jest, czy przekazywana informacja jest rzeczywiście rzetelna i korzystna dla jej odbiorcy. Czytelnicy ze zmęczenia i z braku czasu najczęściej ograniczają się do przejrzenia podstawowych informacji i przyswajają praktycznie wyłącznie zawarty w nich przekaz emocjonalny – sensacja, panika, kryzys, wojna, pandemia. Są to prawie wyłącznie przekazy negatywne. Czy nie czas zacząć poszukiwać pozytywów, optymalnych rozwiązań oraz rzeczywistej wiedzy zamiast taniej sensacji?” źródło: mojeserce-andriju.blogspot.com

Skutki uboczne szczepień

Skutki uboczne szczepień

Na początek: w tym tekście przekażę Wam wiele cenzurowanych w mediach informacji od szkodliwości szczepień. Są to materiały głównie od profesor Doroty Majewskiej, która prowadzi własne, niezależne od karteli farmaceutycznych badania nad szkodliwością szczepionek. Także od innych uczonych, w tym tych światowej sławy, którzy kwestionują zarówno skuteczność, celowość jak i bezpieczeństwo szczepionek. Są różne teorie wyjaśniające to, dlaczego naszym dzieciom niemal na całym świecie podaje się szczepionki zawierające wiele szkodliwych dodatków (adjuwantów). Jedna z teorii  mówi o tym, że są to tzw dodatki śmieciowe, tanie konserwanty i inne substancje, które producenci dodają do szczepionek żeby zaniżyć koszty produkcji. Inna teoria mówi o tym, że chciwy biznes farmaceutyczny celowo dodaje do szczepionek szkodliwe adiuwanty po to, aby w przyszłości czerpać zyski z chorej, okaleczonej szczepieniami populacji. Są też tzw „teorie spiskowe” (jest to termin wymyślony przez media…). W tym tekście pominę te tzw „teorie spiskowe” i skupię się wyłącznie na faktach.

———————————————————————–

Witam Państwa,

Badanie sondażowe wykonane przez prestiżową amerykańską instytucję Thomson-Reuters  wykazało, że już ponad  30% amerykańskich rodziców (z dziećmi poniżej 18 r. życia) uważa szczepienia za niebezpieczne.  Liczba osób, które nie ufają szczepieniom stale rośnie.  Najwięcej osób wśród wątpiących w bezpieczeństwo i skuteczność szczepień jest wsród najwyżej wykształconych i zamożniejszych. Na niewiele się więc zdaje agresywna propaganda szczepionkowego establiszmentu. Ludzie zaczęli myśleć niezależnie i coraz częściej kwestionują  zalecenia biznesu medycznego (który jest przecież tylko biznesem i dba wyłącznie o maksymalne  własne zyski).   Zbyt dużo jest już dzieci  trwale okaleczonych lub zabitych przez szczepienia , żeby można było ignorować kwestie bezpieczeństwa masowych szczepień.  Oburzające jest to, że medyczny establiszment lamentuje nad zmniejszającym się stopniem wyszczepienia przeciw łagodnym i łatwo uleczalnym dziś chorobom zakaźnym, a ignoruje lawinowo narastające epidemie chorób neurorozwojowych (w tym autyzmu, ADHD, upośledzenia umysłowego  etc.) oraz  wielu systemowych chorób chronicznych wśród dzieci, które okaleczają  je na całe życie i stanowią wielkie rodzinne oraz społeczne tragedie.  (Istnieje wiele dowodów, że te choroby mają etiologię poszczepienną.)  Nie trzeba przypominać, że  okaleczenie całej generacji dzieci przekreśla  szanse na normalny rozwój całego narodu i państwa, ale na ten temat panuje zmowa milczenia.  Obserwujemy tylko statystyki stale obniżających się wartości ilorazów inteligencji i pogarszajacych się wyników nauczania w szkołach i na uczelniach, ale publicznie udaje się, że nie wiadomo jakie są tego przyczyny.

http://healthcare.thomsonreuters.com/npr/assets/NPR_report_vaccines.pdf    (skopiuj ten link i wklej do okna adresu przeglądarki).

Pozdrawiam, prof. Dorota Majewska.

Mój komentarz: rzeczywiście, zarówno w mediach jak i w estabiliszmencie medyczno – szczepionkowym trwa silna zmowa milczenia na temat epidemii autyzmu. Gdyż autyzm przy brał już formę epidemii – choruje na spektrum objawów autystycznych jedno na 50 dzieci. Kiedyś, jeszcze w XX wieku, przed wprowadzeniem szkodliwych adiuwantów do szczepionek (m.in. thimerosal – związek rtęci, aluminium itp) na autyzm chorowało jedno dziecko na 70.000 (słownie: siedemdziesiąt tysięcy)! W mediach trwa zupełna cisza na temat tych statystyk, cisza ta dotyczy także terapii chelatowania, która jest skuteczna w leczeniu autyzmu. A także leczenia łagodniejszych form autyzmu (zespół aspergera) lekami antydepresyjnymi z grupy SSRI (np fluoxetyna – Prozac, sertralina – Asentra) – takie leczenie jest niezwykle skuteczne jeśli stosuje się odpowiednio duże dawki przez długi czas. Wiem, bo sam widziałem przypadek wyleczenia społecznej kaleki (zespół aspergera) po terapii lekami z grupy SSRI.

———————————————————————–

Wirus HIV i epidemia AIDS

Podsyłam Państwu wstrzasający film kanadyjski nadesłany mi przez jednego z korespondentów. Niestety w angielskiej wersji.  Film porusza hipotezę, która ma za sobą wiele  dowodów poszlakowych, że epidemia AIDS w Afryce  została wywołana przypadkowo przez masowe szczepienia afrykańskich dzieci eksperymentalną szczepionką przeciw polio wyprodukowaną z żywych wirusów hodowanych w  komórkach nerek szympansów, zarażonych małpim wirusem SIV. Podejrzewa się, że zmutował on u ludzi w HIV.  Wielu  uznanych wirologów uważa tę hipotezę za prawdopodobną i na pewno wartą dogłębnego zbadania, ale establiszment agresywnie blokuje próby wyjaśnienia tej hipotezy ze względów prezstiżowych i komercyjnych.  Nie trudno dopatrzyć się w tym analogii do obecnej kampanii agresywnego negowania związków współczesnych epidemii  chronicznych chorób u dzieci z masowymi szczepieniami.

.

.

Wirus HIV: hipotezy, leczenie, przyszłość

Mój komentarz: hipotez na powstanie wirusa HIV jest wiele. Jedna z nich neguje tezę, że HIV w ogóle istnieje. Inna z nich mówi, że wirus HIV został wyprodukowany (zmutowany) w laboratoriach w celu ograniczenia liczebności ludzi w Afryce. Zaś oficjalna propaganda mówi, że wirus samoistnie zmutował i przeszedł z małp (SIV) na ludzi (HIV). Pytanie: dlaczego akurat w XX wieku, gdy liczba ludności Afryki zaczęła rosnąć? Dlaczego tyle dziwnych mutacji różnych wirusów zdarzyło się akurat pod koniec XX i na początku XXI wieku? Czytałem także, że wcale nie trzeba być zarażonym wirusem HIV, by zachorować na AIDS (!). Wystarczy, że w organizmie człowieka zajdzie jakaś <nieprawidłowość> i człowiek który nie jest zarażony HIV, zaczyna chorować na AIDS. Niestety, nie pamiętam czynnika, który to powoduje.

———————————————————————–

Szczepionka na pneumokoki refundowana

Polskie Ministerstwo Zdrwia właśnie zatwierdziło obowiązkowe szczepienia   dla wcześniakółw przeciw pneumokokom. Załączam informacje z amerykańskiej bazy VAERS o zgonach poszczepiennych spowododowanych przez te szczepionki, 65% z nich wystąpiło wśród niemowląt.  Są to jedne z najbardziej zabójczych szczepionek.  Można się domyślić jaki będzie efekt tych szczepionek na wsześniaki.
„Szczepienia przeciwko pneumokokom obowiązkowe dla wcześniaków”

Źródło: AK, Rzeczpospolita|03.10.2011
„W życie weszło rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych. Nowością jest wprowadzenie obowiązkowego szczepienia przeciwko pneumokokom dzieci od drugiego miesiąca do ukończenia roku.

Dotyczy to maluchów urodzonych przed ukończeniem 37. tygodnia ciąży, a także tych, które przyszły na świat z bardzo małą, bo mniejszą niż 2,5 kg, masą ciała. Szczepieniem będą objęte dzieci urodzone po 30 września 2011 r.”

Zarejestrowane zgony po szczepionkach przeciw pneumokokkom w VAERS. Liczby prawdopodobne  są 10 to 100 razy większe, czyli mogły wynieść of  12 390 do 123 900 przypadków .

wiek

oficjalne zgłoszenia

procent w danej grupie wiekowej

< 6 miesięcy

664

53.59%

6-11 miesięcy

135

10.90%

1-2 lat

112

9.04%

3-5 lat

20

1.61%

6-17 lat

18

1.45%

18-29 lat

9

0.73%

30-39 lat

6

0.48%

40-49 lat

13

1.05%

50-59 lat

21

1.69%

60-64 lat

15

1.21%

65+ lat

154

12.43%

wiek nieznany

72

5.81%

razem

1,239

100.00%

 

  Zgłoszone powikłania poszczepienne po szczepionkach przeciw pneumokokkom.  Prawdopodobne liczby 10 to 100 razy większe, czyli mogły wynieść od  546 140 do 5 461 400 przypadków.

rok życia

oficjalne zgłoszenia

procent w danej grupie wiekowej

< 6 miesięcy

11,277

20.65%

6-11 miesięcy

4,796

8.78%

1-2 lat

10,264

18.79%

3-5 lat

2,459

4.50%

6-17 lat

1,161

2.13%

18-29 lat

1,161

2.13%

30-39 lat

1,524

2.79%

40-49 lat

2,319

4.25%

50-59 lat

3,208

5.87%

60-64 lat

2,168

3.97%

65+ lat

10,001

18.31%

wiek nieznany

4,276

7.83%

razem

54,614

100.00%

———————————————————————–

Omówienie w kontekscie szczepień wcześniaków.

Zestawienia danych z Rocznika Demograficznego GUS , 2010:

http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_rs_rocznik_demograficzny_2010.pdf  (skopiuj link i wklej do okna adresu przeglądarki)

W Polsce w 2009 r. urodzilo sie  418 337 żywych dzieci, w tym  24 922 niemowląt o wadze poniżej 2500 g. Wcześniaków urodzonych ponizej 37 tygodnia urodzilo sie w tym roku  29 136.
W 2008  zmarło w Polsce 2729 dzieci do 4 r. życia (w tym 2337 do 1 r. życia).
Z powodu wszystkich chorób zakaźnych zmarło 62 dzieci do 4 r. zycia (w tym 34 dzieci do 1 r. życia).
Z powodu zapalenia płuc zmarło 40 dzieci do 4 r. zycia ( w tym 27 niemowląt do 1 r. życia).  (Dla porównania z  powodu nowotworów zmarło w Polsce tym roku 85 dzieci do 4 r. życia).
Nie ma informacji jakie to były dzieci, ale można podejrzewać , że mialy osłabiony układ odpornościowy, lub były pozbawione należytej opieki medycznej.

Jakie będą szacunkowe koszty obowiązkowego szczepienia wszystkich wcześniakow  (urodzonych poniżej 37 tygodnia życia ) tylko w jednym roku?
Koszt 3 dawek szczepionki Prevenar-13 wynosi ok. 700 zł (cena z apteki internetiowej).
A więc koszt zaszczepienia  29 000 niemowląt tą szczepionką tylko w jednym roku wyniesie 20 300 000  zł (ponad 20 milionów).

—————

Dla kogo zalecana jest szczepionka na pneumokoki Prevenar?

Z ulotek firmowych (dostępnych w EMEA) wynika, ze   Szczepionka Prevenar-13 NIE jest rekomentowana dla niemowląt poniżej 6 tygodnia życia. Zatem podawanie jej wcześniakom w szpitalu przed osiągnięciem tego wieku (liczonego od zapłodniena) – stosowane zdaje sie w Polsce – powinno być  uznane za eksperyment medyczny.  Pytanie, czy rodzice o tym wiedzą?
Wsród powikłań poszczepiennych  po Prevenar wymieniane są m.in. obrzęki ciała i mózgu, szoki anafilaktyczne,  wysoka gorączka, zatrzymanie oddechu, zgony.  I napisano  też  wyraźnie  „There is a higher risk of apnoea (temporarily stopping breathing) when vaccines are given to premature babies”  (Istnieje większe ryzyko apnei u wcześniaków),  a wiec większe ryzyko SIDS – śmierci łożeczkowej.
Nie ma żadnych gwarancji, że podanie tych szczepień wcześniakom radykalnie zmniejszy umieralność niemowląt z powodu zapelnia płuc i innych chorób spowodowanych zakażeniem tą bakteria, natomiast istnieje znaczne ryzyko wystąpienia poważnych powikłan poszczepiennych oraz zgonów i po tej szczepionce u uprzednio zdrowych dzieci (na co wskazują dane z VAERS).

Pytanie,  czy warto ryzykować zdrowie i życie kilkudziesięciu tysiecy  dzieci (rocznie),  żeby osiagąć  teoretyczny efekt zmniejszenia infekcji pneumokokami za cenę kilkudziesięciu milionów zł?.  Czy nie lepiej przeznaczyc nawet frakcję tej sumy na wysokiej klasy leczenie infekcji  u dzieci,  które zachorują oraz na poprawę warunków sanitarnych w szpitalach?   Istnieje obecnie duży wachlarz  skutecznych antybiotyków, więc  w krajach rozwiniętych niewile osób  umiera dziś z powodu chorób zakaźnych . Czy rodzice zdrowych dzieci chcą ryzykować poważne powikłania poszczepienne (włącznie ze zgonami) u swych dzieci po tych nowych obowiazkowych szczepieniach?  Tym bardziej, że hiszpańskie i kanadyjskie badania (streszczenia poniżej) pokazują, że po wprowadzeniu szczepień przeciw pneumokokom raczej wzrosła (a nie zmniejszyla się) zachorowalność dzieci na pneumokokowe zapalenie płuc.   Natomiast duńskie  badanie pokazało, że dzieci urodzone z niską wagą mają wprawdzie większe ryzyko zachorowania na inwazyjne choroby pneumokokowe (zdefiniowane przez obecność pneumokoków  w normalnie sterylnych płynach, np. we krwi, płynie mózgowym etc.), ale też dzieci bez szczepień szybko nabywają naturalną i trwałą odporność przeciw tym chorobom poprzez obcowanie z innymi dziecmi (rodzenstwem, w żłobkach i przedszkolach).

Szczepienia dzieci w krajach Europy Zachodniej

Warto wspomnieć, że na zachodzie tylko niewielki odsetek rodziców szczepi swoje dzieci.
Rząd Holandii  zabronił stosowania Prevenaru po śmierci 3 niemowląt po tej szczepionce.
http://blog.progressivehealth.com/dutch_ban_pfizer_vaccine_after_infants_death.html (skopiuj link)
Japonia też wstrzymała stosowanie szczepionki Prevenar po zgonach niemowląt.
http://online.wsj.com/article/SB10001424052748704041504576185611566311144.html (skopiuj link)
http://www.newsinferno.com/pharmaceuticals/use-of-prevnar-acthib-vaccines-halted-in-japan-after-child-deaths/ (skopiuj link)

Wydaje się więc, że wprowadzenie teraz dodatkowych obowiązkowych szczepień niemowląt w Polsce ma więcej wspólnego  z interesami producentów szczepionek oraz lobbystów, niż z wiedzą o skutkach  szczepień i  dbałością  o życie i zdrowie dzieci.  Można oczekiwac, że ich zdrowie ulegnie  pogorszeniu po tych dodatkowych szczepieniach.  Wcześniaki bedę częściej po nich umierać,  ale ich zgony złoży się na karb wcześniactwa.   (Jest rzeczą powszechnie znaną, że w Polsce lekarze odmawiają rejestracji powikłan i zgonów poszczepiennych).  A zestawienia danych z wielu krajów pokazują, że im wiecej stosuje się szczepień u niemowląt, tym większy jest współczynnik ich umieralności.

Składniki Prevenar-13 podane w ulotkach:
Each 0.5 mL
dose of Prevenar 13

• 30.8 micrograms of pneumococcal purified capsular polysaccharides
• 32 micrograms of CRM197   (Diphtheria CRM197 Protein – toksyna krztuśca)
• aluminium phosphate ( 125 microgramów AL,
toksyczne aluminium)
• sodium chloride (chlorek sodu, toksyczny jeśli jest wstrzykiwany u małych dzieci)

• succinic acid

• polysorbate 80 (100 microgramów
– popularny składnik spożywczy, nieszkodliwy przy podaniu pokarmowym, jednak wstrzyknięty powoduje bezpłodność i inne choroby)
• water for injections (woda do iniekcji, umownie czysta)

Mój komentarz: powyższe dane pochodzą z oficjalnych podmiotów, są to dane nie podlegające dyskusji. Pomijam już fakt, że ilość zgonów i powikłań po szczepionkach, jest wg prof. Doroty Majewskiej 10 do nawet 100 razy większa niż to się oficjalnie podaje. Dlaczego więc polskojęzyczny „rząd” zalecił szczepienia tych najwcześniej urodzonych dzieci, skoro procentowo to wśród nich jest najwięcej powikłań i zgonów? Czy nie da się przerzucić tych szczepień na późniejszy wiek? Poza tym: dlaczego stosuje się tą szczepionkę u najwcześniej urodzonych, skoro oficjalne, zachodnie źródła tego zabraniają lub nie zalecają? Dlaczego rząd III RP nie wziął pod uwagę faktu, że w Holandii zabroniono stosowania tej szczepionki w ogóle? Dziwne, że z Holandii polskojęzyczni politycy czerpią to co najgorsze (wzorce homoseksualne, demoralizacja społeczeństwa, narkomania), za to pomijając pozytywne działania tamtejszego rządu, takie jak zabronienie stosowania tej szczepionki po zgonach dzieci? Czy polskie dzieci mają być królikami doświadczalnymi dla kartelu farmaceutyczno – szczepionkowego?

———————————————————————–

Szczepionka HPV Gardasil: bezpieczna czy nie?

Szczepionkowy establiszment zaatakowal  i pozbawił możliwosci pracy amerykańskiego patologa, dra Sin Hang Lee, ktory wykrył rakotwórcze DNA wirusa HPV w szczepionkach Gardasil (Silgard) – co tłumaczy pojawianie się stanów nowotworowych u zaszczepionych dziewcząt.   Jak widać, producenci szczepionek robią wszystko, żeby nie dopuścić do tego by społeczeństwo poznało prawdę o szczepionkach i ich składzie.  Dr. Lee pozwał do sądu dyrekcję szpitala, która bez uzasadnienia  pozbawiła go pracy. Powtarza się historia dra Wakefielda;  podobnie zaatakowani zostali Geierowie i wielu innych niezależnych badaczy, którzy ujawnili prawdę o szczepieniach.  To przypomina czasy inkwizycji,  stalinizmu czy nazizmu, kiedy niewygodna dla establiszmentu prawda byla anatemą.

http://www.ageofautism.com/2011/10/dr-sin-hang-lee-a-case-study-in-ethics-dont-pay.html#comments (skopiuj link i wklej go do paska adresu przeglądarki).
pozdrawiam, prof. Dorota Majewska

Mój komentarz: warto zwrócić uwagę na to, że estabiliszment (kartel) medyczno – szczepionkowy powiązany jest z systemem „służby zdrowia”, z politykami, mediami itp. Nie jest żadną tajemnicą, że kartel medyczno – szczepionkowy sowicie opłaca swoich ekspertów, często występujących w mediach, a także polityków. Faktem oficjalnym jest że „eksperci” i „naukowcy” korumpowani przez przemysł farmaceutyczno – szczepionkowy fałszują na wszelkie możliwe sposoby wyniki badań nad bezpieczeństwem szczepionek, zatajają dane, nieprzychylne im wyniki itp itd. Zostało to udowodnione wiele razy, gdy przyłapano ich na tych procederach. Aby zwiększyć „bezpieczeństwo” w badaniach nad szczepionkami albo w ogóle nie ma grupy porównawczej z placebo, albo stosuje się tzw „aktywne placebo”, tak samo szkodliwe jak dodatki do szczepionek. Skorumpowani politycy i eksperci występują w mediach, zachęcając do szczepień. Wszystkie argumenty przeciw zbijają kodem – „teoria spiskowa”. Jest to kod medialny, który wywołuje tzw „odruch psa Pawłowa” czyli przeciętny zjadacz czipsów od razu neguje argumenty przeciw szczepieniom – przecież telewizja nie może kłamać, no nie? (ironia).

———————————————————————–

Chronię życie przed rakiem szyjki macicy – czy na pewno?

A tu mamy przykład jak lokalne władze zadecydowały za publiczne pieniądze  szczepić dziewczęta szczepionkami HPV, ktore wywołuja raka szyjki macicy i powodują masę tragicznych powikłań, a nawet zgonów. To wiemy na pewno z danych zebranych dotychczas w amerykańskiej bazie danych VAERAS, a nie ma absolutnie zadnych dowodów, ze te szczepionki chronią przed rakiem,  Ponadto wiemy, ze te szczepionki zawierają w  sobie rekombinowane DNA, które oprócz chorób nowotworowych moze wywolywac choroby neurologiczne, immunologiczne, endokrynologiczne  etc .

Mój komentarz: pisałem o tym w 2009 roku. Właśnie rusza wielka kampania szczepień na HPV. Ilu ludzi umrze lub zostanie okaleczonych, w Polsce, z tego powodu? Kampanie szczepień na HPV są horrendalnie drogie, ponieważ koszt jednej dawki to około 1000 złotych. Kampania wymaga, by podano trzy dawki. W tekście zawartym na tym blogu pod kategorią „afera szczepionkowa” o tytule: „groźna szczepionka na HPV” podałem oficjalne oświadczenie poznańskiego radnego, który przeprosił rodziców za złudną nadzieję. Ponieważ ów radny dotarł do informacji, że szczepionka na HPV nie daje praktycznie żadnej ochrony, co akurat jest prawdą – szczepionka ta nie chroni przed rakiem.
.

———————————————————————–

Korzyści i zagrożenia wynikające ze szczepienia dzieci

Witam Państwa,

Warto zajrzeć na załaczoną stronę, żeby zobaczyć wyniki pierwszego  w świecie badania porównującego zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych.   Jest to  badanie sondażowe,  przeprowadzone przez niemieckich badaczy z funduszy społecznych.    Wyniki są przerażające i pokazują, ze dzieci szczepione wielokrotnie częściej chorują na wszystkie chroniczne choroby niż te nieszczepione.  Np. dzieci szczepione 64 razy częściej były zakażone wirusem herpesa niż nieszczepione. Dzieci szczepione prawie 8 razy częsciej chorowały na astmę, 7 razy częściej na epilepsje, 17 razy częściej cierpiały na choroby tarczycy,  4 razy częściej cierpiały na ADHD,  2 razy częsciej miały alergie, etc.
Przerażajace jest to, że od kilkudziesieciu lat rodzice są zmuszani do szczepienia swych dzieci, a nikt do tej pory nie zrobił tego typu badań, które by wykazały , że są one bezpieczne i nie mają dalekosiężnych negatywnych skutków zdrowotnych.   Co więcej, w przeszłości wszelkie próby przeprowadzenia takich badań były torpedowane przez establiszment szczepionkowy i rządy.  Dziś co do tego nie ma wątpliwosci,  że szczepienia są niebezpieczne i okaleczają dzieci na całe życie, a wiele z nich nawet zabijają.

http://journal.livingfood.us/2011/10/09/new-study-vaccinated-children-have-2-to-5-times-more-diseases-and-disorders-than-unvaccinated-children/   (skopiuj link do paska adresu przeglądarki)

———————————————————————–

Drodzy Panstwo,

Wlasnie otrzymalam cenna prawna porade jak mozemy walczyc z przestepstwami medycznymi w naszym kraju, jesli wykorzystuje sie do nich  fundusze publiczne lub jesli popelniaja je podmioty publiczne.

Mysimy sie wspolnie zmobilizowac i żadac odpowiedzi na pytania odniosnie tego, jak wydawane sa te fundusze.

Korzystajmy z tych porad. Nie mozemy pozwolic na to, zeby  naiwne, nieswiadome dziewczeta byly okaleczane  szczepionkami kupowanymi przez  ignoranckich decydentow za publiczne pieniadze.   W jednosci sila.Pozdrawiam, prof. Dorota Majewska”Jako ze to jest wykonywane za publiczne pieniadze, wiec mozna wyslac
zapytanie do organizatorow tego przedsiewziecia, w ramach ustawy o
dostepie do informacji publicznych, np. czy i jakie przeprowadzono
konsultacje i badania co do bezpieczenstwa tych szczepionek oraz ich
rzeczywistej skutecznosci.
Ja tego nie zrobie, ale moze Pani Prof. powiadomic osoby, ktore bylyby
sklonne i zainteresowane zadac takie pytania, ze jest taka mozliwosc.

Jesli odpowiedzi podmiotu zobowiazanego do udzielenia informacji nie
bedzie lub odpowiedz bedzie nie na temat wowczas mozna zlozyc skarge do
WSA na bezczynnosc organu zobowiazanego do udzielenia informacji
publicznej (tj. tego organu, do ktorego sie wysle te pytania). Skarga taka
kosztuje 100 zl, ale mozna byc zwolnionym z oplat jesli kogos nie stac i
to wykaze.
Podobnie jest, jesli zostanie wydania decyzja o odmowie dostepu do
informacji publicznej, choc wowczas tryb skarzenia i przeslanki skarzenia
sa troche inne.

Zwracam uwage, ze ustawa wymienia jedynie przykladowy katalog (a nie
katalog zamkniety) zarowno informacji o jakie mozna sie ubiegac, jak i
podmiotow od ktorych mozna je wymagac, wiec nigdy nie nalezy dac sie zbyc,
ze w ustawie dany podmiot czy dana informacja nie jest wymieniona.

Oprocz ustawy o dip (art. 2 i 10 ustawy) mozna sie tez powolywac na art.
61 i art. 54 Konstytucji RP (bowiem Konstytucja zgodnie z art. 8
Konstytucji jest stosowana bezposrednio).

Taka jest teoria, a w praktyce mozna spodziewac sie wielu klod rzucanych
pod nogi przez podmioty zobowiazane do udostepnienia informacji
publicznej, tj. wielu utrudnienien w udostepnieniu informacji, ale nie
trzeba sie poddawac, szczegolnie wtedy, gdy ewidentnie lamia ustawe lub
Konstytucje.

W razie problemow mozna poprosic (bezplatnie) o pomoc ekspertow tutaj:
http://informacjapubliczna.org.pl (skopiuj link do paska adresu)
Moga oni bezplatnie pomoc w sporzadzeniu zarowno samego wniosku o
udostepnienie informacji publicznej, jak i skargi do WSA, moga takze w
bardziej nietypowych, waznych lub precedensowych sprawach sami wlaczyc sie
w postepowania sadowe jako stowarzyszenie.

Mozna Pani Prof. te informacje przeslac do zainteresowanych osob chcacych
od wladzy uzyskac wiecej informacji na temat szczepionek itp. itd.
Generalnie mozna pytac odnosnie wszystkiego, calej dzialanosci i
podejmowanych zadan (oraz kosztow takiej dzialnosci i zadan)
organizowanych przez podmioty publiczne (lub niekoniecznie publiczne ale
za pieniadze publiczne).”

———————————————————————–

Szczepionka HPV i szczepionki na świńską grypę

Załaczam zauktualizowane dane dotyczace zgonów i ciężkich powikłań poszczepiennych  zarejestrowanych w VAERS w USAw poszcególnych latach. Strzałką pokazany jest rok wprowadzenia szczepionki HPV. Jak widac z porównania wykresów, szczególnie duży wzrost zgonów i powikłań odnotowano w grupie wiekowej 3-29 lat, dotyczy on głównie dziewcząt, którym podano szczepionki HPV. W latach 2009/2010 dodatkowe zgony i ciężkie powiłania dotyczyły takze szczepionek przeciw świńskiej grypie (A/H1N1)

FDA i inne agencje medyczne zostały wreszcie zmuszone (badaniami przeprowadzonymi przez niezależnych naukowców) do przyznania, że szczepionka Gardasil (Silgard) zawiera  czasteczki obcego DNA  (czemu wczesniej) firma zaprzeczała.   Wstrzykiwanie takiego DNA moze miec groźne dla życia i zdrowia konsekwencje (choroby nowotworowe, autoimmunologiczne, bezpłodność  etc.).  Za kilka/ kilkanascie lat, kiedy zaszczepione dziewczęta zaczną masowo chorować , juz nikt nie udowodni, że przyczyną mogły byc szczepionki HPV.
Zgony po tej szczepionce zanotowano także  u niemowląt do 6 miesiąca życia (dla których nie jest ona przeznaczona ) , tzn. że niektorzy
lekarze z premedytacja bawią się z doktorów Mengele.
Pozdrawiam, prof. Dorota Majewska

———————————————————————–

Szczepionka Flu Mist przyczyną chorób

W  niektórych krajach bardzo silnie promowana jest stosowana do nosa szczepionka  dla dzieci „przeciw grypie”  (FluMist), ktora zawiera żywe wirusy. Są dowody, ze jest ona zródlem zarażeń czy nawet epidemii grypy wśrod dzieci i ich rodzin. Dzieci nieszczepione zarażaja sie wirusami od zaszczepionych i  zarazaja swoje rodziny. Wielu ludzi, ktorzy się kiedyś zaszczepili p. grypie, wkrótce po szczepieniu  szczególnie ciężko chorowało na grypę i mialo po niej cięzkie powikłania. Szczepionki p. grypowe moga byc rozsadnikiem groźnych epidemii, natomiast brak wiarygodnych dowodów, że chronią one przed grypą. Dzis wiemy, ze taka sytuacja miala prawdopodobnie miejsce w 1918 r., kiedy wybuchła pandemia  grypy wkrótce po szczepieniach  żolnierzy, która zabila kilkadziesiąt milionow ludzi.
To w dodatku do innych okaleczeń i poważnych chorób poszczepiennych.

http://www.ageofautism.com/2011/10/up-your-nose.html (skopiuj link i wklej do paska adresu przeglądarki)

http://www.rense.com/general45/USvaccinescaused.htm (tu także skopiuj ten link)

Mój komentarz: potwierdzam to, co napisała powyżej prof. Dorota Majewska. Bliska mi osoba, lata temu, dała się namówić na szczepienie na grypę. Po zaszczepieniu osoba ta zapadła na ciężkie zapalenie oskrzeli, miała potem ponad pół roku stany grypowe, przewlekły kaszel itp. Dziś cała moja rodzina wie, czym są szczepionki i do czego tak naprawdę służą. Nigdy nie damy się namówić na żadne szczepienie.
Ostatnio słyszałem w mediach głównego nurtu coś w rodzaju: „szczepionki na grypę zawierają lekko osłabione wirusy grypy, dzięki czemu osoba zaszczepione wkrótce potem choruje na grypę i dzięki temu nabywa odporność”. Czy ktoś z Was jest tak naiwny, by w to wierzyć? W rzeczywistości szczepionki na grypę zawierają żywe i agresywne wirusy, i to nie tylko grypy, co zostało udowodnione.

———————————————————————–

W wydanych z okazji kongresu materiałach czytamy : „szczepionki są nadal sukcesem, przynosząc ponad 27 000 000 000 dolarów zysku, tylko w 2009 roku, pomimo trudnej sytuacji w przemyśle farmakologicznym. Planujemy, że do 2012 roku szczepionki przyniosą ponad 35 000 000 000 dolarów przychodu, czyli o 8 miliardów więcej„.
Opublikowane materiały kongresowe wykazały, że producenci szczepionek są poza kontrolą Kongresu Stanów Zjednoczonych, a rodzice pozostawieni nie tylko samym sobie ale zmuszani do płacenia za niechciany towar – szczepionkę. [Za Age of autyzm z 20 maja 2011r]

PS. Obecna cisza przed burzą w Polsce, nie świadczy, że sekta wakcynologów złożyła broń. Jak dowiadujemy się ze źródeł zazwyczaj dobrze poinformowanych i zbliżonych do kół rządowych, obecnie trwają intensywne prace nad nowelizacją ustawy z grudnia 2008 roku o „szczepieniach”, w taki sposób aby zmusić rodziców do bezwzględnego przyjmowania szczepień, oraz lekarzy do umożliwienia karania wysokimi grzywnami za informowanie rodziców o drugim dnie szczepień.
W związku z wygraną w wyborach PO, prace te nabiorą na pewno tempa!
Następstwem tego Biznes Kongresu będzie także zmasowany nacisk Światowej Organizacji Zdrowia na nasilenie akcji szczepionkarskich.

Pierwsze działania już obserwujemy. Jak podała Naczelna Izba Lekarska w nr. 10.2011. p. Paulina Miśkiewicz, dyrektor Biura Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce, pofatygowała się do Naczelnej Izby Lekarskiej specjalnie na rozmowy dotyczące szczepień [czytaj zmiany ustawy z grudnia 2008] w Polsce, świadomości społecznej oraz stopnia uświadomienia pracowników medycznych! sic! etc. [ ach te stypendia, wyjazdy, (korupcja, kopertówki, geszefciarstwo itp - przyp. Jarek Kefir)]

Czyli ważniejsze jest rozkręcenie następnej spirali dezinformacji aniżeli wytłumaczenie się z poprzedniej . Wciąż brak odpowiedzi ze strony ŚOZ dlaczego jeszcze nie ogłosiła wg nowej definicji pojęcia epidemia i pandemia:

  1. pandemii malarii

  2. pandemii kiły czy rzeżączki, itp

źródło i dużo więcej – polecam!

.

Linkujcie ten artykuł na portalach społecznościowych, klikając poniższe ikonki – wtedy prawdę pozna więcej osób!

Opis rozmaitych szczepionek

Autor: Ian Sinclair;
Tłumaczenie: Elżbieta Strózik
Źródło: „Nexus” nr 3 (5) 199
źródło polskie – Astromaria

Szczepionka zostaje dopuszczona do użytku, tylko wtedy gdy okazuje się bezpieczna i skuteczna. („Zasady Praktyki Chorób Zakaźnych”, Mandell, Douglas i Bennett) [oficjalna regułka]

SZCZEPIONKA PRZECIWKO KOKLUSZOWI

Szczepionka przeciwko kokluszowi jest łączona ze szczepionką przeciwko dyfterytowi i tężcowi i znana jest jako Di-Per-Te lub szczepionka o trzech antygenach. Profesor Gordon Stewart w artykule na temat kokluszu („Here’s Heath”, marzec 1980) tak komentuje historię tej szczepionki w Wielkiej Brytanii: Wprowadzona w roku 1957 szczepionka ta podana została do roku 1960 70 procentom dzieci poniżej 2 roku życia i ponad 70 procentom wszystkich dzieci do roku 1969. Public Health Laboratory Service (Laboratorium Służby Zdrowia Publicznego) monitorowało program narodowy od roku 1957 do 1968. W roku 1969 doniesiono, że te szczepionki „nie były zbyt skuteczne” i że zawiodły w kontroli epidemii choroby lub nie ochroniły w pełni szczepionych dzieci przed infekcją. W tym czasie ilość dzieci szczepionych wzrosła do 80 procent lub więcej i z raportów wynika, że nadal postępował spadek występowania i ciężkości przebiegu kokluszu. Jednocześnie stwierdzono, że u w pełni zaszczepionych dzieci występował nie tylko koklusz, ale również poważne skutki uboczne szczepionki, które wywoływały problemy i dawały powody do niepokoju. Analiza przypadków zachorowań w czasie wcześniejszych prób stosowania szczepionki przeciwko kokluszowi podawanej pojedynczo (to znaczy nie jako część potrójnej szczepionki) w USA i w Wielkiej Brytanii wykazała, że połączenie jej z dwiema innymi sprawia, że potrójna szczepionka wywołuje więcej skutków ubocznych, włącznie z dotyczącymi serca i układu nerwowego. Te reakcje uboczne to między innymi szok, zapaść, konwulsje i napady spazmatycznego płaczu. Wszystkie te objawy obserwowano we wcześniejszych próbach u części dzieci, które otrzymały jedynie szczepionkę przeciwko kokluszowi. Objawy takie były nadzwyczaj rzadkie lub całkowicie nieobecne przy wcześniejszym stosowaniu pozostałych dwóch komponentów potrójnej szczepionki.

Więcej światła rzucono na ten problem, kiedy prof. W. Ehrengut z Hamburga i dr John Wilson z kolegami ze szpitala dla chorych dzieci (Hospital for Sick Children) przy ulicy Great Ormond w Londynie stwierdzili niezależnie od siebie, że u niektórych dzieci zaczynają występować oznaki poważnego uszkodzenia mózgu wkrótce po wystąpieniu reakcji ubocznych spowodowanych przez potrójną szczepionkę. Mniej więcej w tym samym czasie ukazało się w prasie wiele doniesień z różnych części Wielkiej Brytanii dotyczących zdrowych dzieci, u których po otrzymaniu potrójnej szczepionki wystąpiło opóźnienie umysłowe lub paraliż. Kierując się radą swoich komitetów doradczych w odpowiedzi na te raporty rząd ponownie potwierdził skuteczność i bezpieczeństwo szczepionki przeciw kokluszowi, nalegając, aby ten komponent pozostał w potrójnej szczepionce. Twierdzono również uparcie, że wysoki poziom szczepień wśród dzieci w różnym wieku musi zostać utrzymany, jeśli epidemie mają być opanowane. W tym czasie, w roku 1974, poziom szczepień u dzieci wynosił od 70 do 90 procent. Ostatnią epidemię kokluszu odnotowano w latach 1970-1971, a ponieważ epidemicznie stale występował on co 3-4 lata, następnej epidemii spodziewano się w lalach 1974-1975, co też rzeczywiście nastąpiło. To stworzyło okazję do sprawdzenia skuteczności szcze­pionki przeciwko kokluszowi. Wkrótce stało się oczywiste, że ochrona była znowu niekompletna, a w najlepszym wypadku okresowa, oraz że we wszystkich raportach opublikowanych w tym czasie odsetek zachorowań u dzieci w pełni zaszczepionych wynosił 30-40 procent. W międzyczasie nadal krążyły raporty dotyczące uszkodzeń mózgu, które doprowadziły do debat między ekspertami oraz w Parlamencie w sprawie bezpieczeństwa tej szczepionki. Główny Komitet Doradczy (Joint Committee on Immunisation and Vaccination – Połączony Komitet ds. Immunizacji i Szczepionek) obstawał przy swoim punkcie widzenia (po raz pierwszy wyrażonym w roku 1974), że jest ona skuteczna i bezpieczna i że uszkodzenia mózgu, jeśli w ogóle występują, są nadzwyczaj rzadkie i nie dotyczą więcej niż jednego na 300000 szczepionych dzieci. Niemniej podkreślano konieczność zachowania ostrożności i zalecono niepodawanie tej szczepionki dzieciom, które wykazywały objawy zaburzeń systemu nerwowego lub takie objawy występowały w historii ich rodziny, bądź takim, które źle reagowały na pierwsze lub drugie wstrzyknięcie. W tamtym czasie w wielu środowiskach występowały wątpliwości, na które rząd odpowiedział powołując za pośrednictwem Komitetu Bezpieczeństwa Leków specjalny zespół ekspertów mający dokonać analizy toksyczności tej szczepionki. Wtedy również wprowadzono w roku 1978 system odszkodowań dla rodziców dzieci poszkodowanych w wyniku szczepień. Miedzy rokiem 1974 i 1978 zaczęła maleć akceptacja dla szczepionki przeciwko kokluszowi. Władze odpowiedzialne za zdrowie zaczęty oferować podwójną szczepionkę (dyfteryt-tężec) i to okazało się, razem ze szczepionką przeciwko poliomyelitis (paraliż dziecięcy), do zaakceptowania i bez wątpienia bezpieczniejsze. W tej sytuacji doradcy rządowi przewidywali katastrofalną epidemię kokluszu w nie chronionej populacji. Zgodnie z trzy-czteroletnim cyklem w roku 1977 miała rozpocząć się następna epidemia, co potwierdził wzrost liczby zachorowań, który trwał przez następne dwa lata (1978-1979). Ogólna ich liczba wzrosła do takiego poziomu, że była to największa epidemia od roku 1967. Procent śmiertelności był jednak mniejszy niż zawsze, choć niewątpliwie ogólny schemat wcześniejszych epidemii został powtórzony, z tym, że zaobserwowano wysoki odsetek zachorowań wśród dzieci w pełni zaszczepionych. W tym czasie po raz pierwszy wystąpiła wyraźna różnica w sprawozdaniach z różnych części kraju. Niektórzy obserwatorzy donosili o niskiej lub nawet zerowej liczbie przypadków wśród dzieci szczepionych, podczas gdy inni stwierdzali bardzo małą różnicę między dziećmi szczepionymi i nie szczepionymi. Międzynarodowa sytuacja była równie zagmatwana. W niektórych krajach, takich jak USA i Kanada, szczepionka przeciwko kokluszowi była stosowana intensywnie i twierdzono, że koklusz jest chorobą zanikającą. Mimo to w obu tych krajach od roku 1974 zarejestrowano epidemie tej choroby, które (podobnie jak w Wielkiej Brytanii) w 30-50 procentach dotyczyły dzieci w pełni zaszczepionych. W Republice Federalnej Niemiec, głównie dzięki badaniom prof. Ehrenguta dotyczącym toksyczności tej szczepionki, w Hamburgu zaniechano jej stosowania, nie notując przy tym żadnego wzrostu liczby zachorowań lub śmiertelności spowodowanej przez koklusz. Podobny spadek bez szerokiego stosowania tej szczepionki wystąpił w Egipcie i Włoszech. Nie ulega wątpliwości, że w samej tylko Wielkiej Brytanii zupełnie niepotrzebnie kilkaset, jeśli nie kilka tysięcy dzieci cierpiało z powodu nieodwracalnych uszkodzeń mózgu i że w konsekwencji zostało złamane życie zarówno ich, jak i ich rodziców. Poza tym wyjaśnienia wymaga pewna liczba przypadków śmiertelnych po szczepieniu w Wielkiej Brytanii i USA. Nie widzę żadnego sensu ani uzasadnienia dla tego rodzaju polityki medycznej i uważam, że dalsze stosowanie szczepionki przeciwko kokluszowi powinno być wstrzymane, dopóki nie rozwieje się tych wątpliwości za sprawą staranniejszych badań lub lepszej szczepionki.

Szczepionki DPT a śmierć łóżeczkowa (SIDS)

Powyższa tabelka pochodząca z publikacji „Infectious Diseases” („Choroby zakaźne”) wydanej przez WHO wyraźnie pokazuje nieefektywność szczepionki przeciwko kokluszowi. (Źródło: Community Disease Surveillance Centre – Centrum Śledzenia Chorób Społecznych).

Według „Morbidity and Mortality Weekly Report” („Raport Tygodniowy Zachorowalności i Śmiertelności”; 5 lipiec 1975) w Waszyngtonie w USA między 1 stycznia i 1 października 1984 roku wystąpiła epidemia kokluszu i objęła 162 przypadki. 69 z nich dotyczyło dzieci między 3 miesiącem i 6 rokiem życia. Raport donosi: „Spośród 69 pacjentów ze znanym stanem immunizacji w wieku od 3 miesięcy do 83 miesiąca życia (6 lat) 34 (49%) było odpowiednio immunizowanych zgodnie z ich wiekiem surowicą przeciwko dyfterytowi i tężcowi oraz szczepionką przeciw kokluszowi”. 2 września 1978 roku NBC News, Floryda, USA, wydało następujące oświadczenie: „Centrum Kontroli Chorób w Atlancie (The Atlanta Center for Desease Control – CDC) poprosiło lekarzy o wstrzymanie szczepień przeciwko dyfterytowi, tężcowi i kokluszowi, ponieważ u wielu dzieci wystąpiły nieprawidłowe reakcje”. Należy do nich również syndrom nagłej śmierci dzieci (śmierć w kołysce) znany jako SIDS (Sudden Infant Death Syndrome – Syndrom Nagłej Śmierci Noworodka). Dr Alan Hinman, dyrektor Centrum Kontroli Chorób w Atlancie, stwierdził: „Odkąd w roku 1978 CDC wprowadziło swój system monitorowania, uzyskaliśmy raporty o 44 przypadkach śmiertelnych występujących w ciągu 4 tygodni od zaszczepienia na Di-Per-Te. 32 z tych przypadków śmierci to SIDS”. Leon Chaitow („Vaccination and Immunisation” – „Szczepienia i immunizacja”) wskazuje na badania podjęte w roku 1979 na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA) sponsorowane przez Urząd ds. Leków i Żywności (FDA), potwierdzone przez inne badania, które wykazały, że w USA rocznie umiera około 1000 dzieci w wyniku szczepień Di-Per-Te i że przypadki te są klasyfikowane jako SIDS. Dr William Torch, znany neurolog dziecięcy z Uniwersytetu Stanu Nevada w Reno, USA, podjął badania nad przypadkami SIDS. W jednym z badań odkrył, że 2/3 ze 103 dzieci, które zmarło na SIDS otrzymało szczepionkę Di-Per-Te w okresie 3 tygodni przed śmiercią. Część z nich zmarła w ciągu jednego dnia po szczepieniu. W roku 1982 dr Torch stwierdził, że szczepionka Di-Per-Te „może być ogólnie nie rozpoznaną przyczyną SIDS”. Siostra Joyce Lubke w swojej książce „I Had No Say” („Nie musiałam mówić”) podaje:

Kiedy szczepień dokonywano w wieku 3 miesięcy, szczyt śmierci w kołysce przypadał między 3 i 4 miesiącem. Teraz mówi się nam, że szczyt wypada między 2 i 3 miesiącem. Dzieje się tak, odkąd szczepienia wykonywane są w 2 miesiącu. Wydaje mi się, że jest pewien związek między śmiercią w kołysce i szczepieniami.

W „Health Report” (vol. 6, nr 12, grudzień 1986) dr H. Buttram i J. Hoffman opisują badania prowadzone przez oddział pediatrii wydziału medycyny na Uniwersytecie Kalifornijskim na 145 ofiarach SIDS. Z tej liczby 53 otrzymało szczepionkę DPT krótko przed swoją śmiercią. Z tych 53 dzieci 27 zmarło w ciągu miesiąca od chwili otrzymania szczepionki, 17 w ciągu tygodnia, a 6 w ciągu 24 godzin. W swojej książce „How To Raise A Healthy Child In Spite of Your Doctor” („Jak wychować zdrowe dziecko wbrew lekarzowi”) dr Robert Mendelsohn pisze:

Według moich podejrzeń, które podzielają z inni członkowie mojej profesji, około 10 000 przypadków śmierci SIDS, które występują co roku w USA, ma związek z jedną lub więcej szczepionek rutynowo podawanych dzieciom. Szczepionka przeciwko kokluszowi jest najbardziej prawdopodobnym winowajcą, niemniej winne temu mogą być także inne.

Dr Archie Kalokerinos, który także zaobserwował istnienie związku między SIDS i szczepieniami, zanotował, że wiele zdrowych dzieci aborygeńskich doznało po szczepieniach szoku i zmarło. Przemawiając na zjeździe poświęconym zagadnieniom zdrowia w Stanwell Tops w Nowej Południowej Walii (24 maja 1987 roku), stwierdził odnośnie szczepionki przeciwko kokluszowi:

Najgorszą ze wszystkich jest szczepionka przeciwko kokluszowi… jest ona odpowiedzialna za wiele przypadków śmiertelnych i za to, że wiele dzieci cierpi na nieodwracalne uszkodzenia mózgu. U dzieci wrażliwych, uszkadza ona ich system immunologiczny, prowadząc do nieodwracalnych uszkodzeń mózgu lub poważnych ataków, a nawet śmierci w wyniku takich chorób jak: zapalenie płuc lub zapalenie żołądka i jelit oraz innych.

W swojej dobrze udokumentowanej książce „A Shot in The Dark” („Strzał w mrok”) jej autorzy H. Coulter i B. Fisher wyliczają potencjalne reakcje i efekty uboczne wywoływane przez szczepionkę Di-Per-Te. Obejmują one reakcje skórne, gorączkę, wymioty, biegunkę, spazmatyczny płacz, zapalenie mózgu, cukrzycę, hipoglikemię i SIDS. W USA w roku 1984 Edward Brandt jr, zastępca Sekretarza Zdrowia, stwierdził w swoim wystąpieniu w Kongresie, że z dokonanych szacunków wynika, iż co roku szczepionce Di-Per-Te towarzyszy:

  • 150 przypadków zapalenia mózgu lub jego uszkodzeń;
  • 50 uszkodzeń trwałych;
  • 9000 przypadków konwulsji;
  • 9000 przypadków zapaści – stan podobny do szoku, w którym dziecko staje się bezwładne, blade i na nic nie reaguje;
  • 17 000 przypadków nienormalnych wysokotonowych krzyków;
  • 25 000 przypadków gorączki dochodzącej do co najmniej 40,5 QC;
  • 450000 przypadków nieukojonego płaczu trwającego od 1 do 20 godzin.

 

W roku 1985 w USA zespół telewizji ABC, znany jako 20/20, odkrył wielką ilość udokumentowanych przypadków tragicznego wpływu szczepionki Di-Per-Te. Zespół 20/20 stwierdził, że wiele z tych informacji było ukrywanych przez firmy produkujące leki i że znaczna ich część była znana zarówno rządowi, jak i władzom medycznym, które nie podjęły w tej sprawie żadnych działań. Zespół 20/20 oszacował, że w ponad 2 500 przypadków poważnych reakcji ubocznych, łącznie z uszkodzeniami mózgu, i ponad 60 przypadków śmierci, miało związek ze szczepionką przeciwko kokluszowi. Dowody dotyczące zagrożenia związanego z tą szczepionką pochodzą nawet z tak odległego okresu, jak rok 1948. Zespół 20/20 odkrył, że urzędnicy rządowi, lekarze i producenci szczepionek organizowali zebrania wysokiego szczebla dotyczące niebezpieczeństwa, jakie stwarza podanie tej szczepionki, nie informując o tym opinii publicznej!

Uwaga: W USA koszt pojedynczej szczepionki wzrósł o 1000 procent z 11 centów w roku 1982 roku do 11,40 dolarów w roku 1987. Producenci tej szczepionki przeznaczali 8 dolarów z każdego szczepienia na pokrycie kosztów prawnych i szkód, które byli zobowiązani wypłacać rodzicom dzieci, które doznały uszkodzenia mózgu lub zmarły po jej podaniu.

SZCZEPIONKA PRZECIWKO POLIO

Ta szczepionka jest bezpieczna i nie da się zrobić bezpieczniejszej szczepionki od bezpiecznej (Z wypowiedzi dra Jonasa Salka na temat jego własnej szczepionki przeciwko polio wygłoszonej w roku 1955).

Pierwszą próbę szczepionki Salka (polio) na dużą skalę przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych 26 kwietnia 1954 roku. Zaszczepiono wówczas około 440 000 dzieci. Po prawie roku badań 12 kwietnia 1955 roku przedstawiono pierwsze wyniki. Fundacja ds. Paraliżu Dziecięcego (Foundation for Infantile Paralysis) ogłosiła światu, że szczepionka stworzona przez dra Jonasa Salka jest „bezpieczna, silna i skuteczna”. To złożone amerykańskiej opinii publicznej oświadczenie na temat skuteczności szczepionki przeciwko polio wywołało ogólnonarodową falę radości, zaś dra Salka okrzyknięto bohaterem narodowym. Hollywood chciało nawet nakręcić film o jego życiu. W ciągu dwóch tygodni po tym oświadczeniu nastąpiło prawdziwe nieszczęście. 24 kwietnia 1955 roku u ostatnio zaszczepionego dziecka doszło do zachorowania na paraliż dziecięcy. 2 dni później Departament Zdrowia Stanu Kalifornia poinformował Narodowy Instytut Zdrowia (The National Institute of Health), że u sześciorga dzieci rozwinęło się polio w ciągu tygodnia do 10 dni po pierwszym zastrzyku. W wyniku badań stwierdzono jeszcze około 250 przypadków zachorowań związanych z tą szczepionką, z których 150 zakończyło się częściowym lub całkowitym paraliżem, a jedenaście zgonem. Ta epidemia zyskała wkrótce nazwę Cutter Disaster (Nieszczęście Cutter – od nazwy firmy, która przygotowała szczepionkę). W podsumowaniu tej tragedii opublikowanym w roku 1956 przez Krajowe Stowarzyszenie Przeciwko Wiwisekcji (National Antivivisection Society) dr M. Beddow Bayly napisał:

12 kwietnia 1955 roku, w dziesiątą rocznicę śmierci prezydenta Franklina Roosevelta, Fundacja ds. Paraliżu Dziecięcego oznajmiła światu za pośrednictwem środków masowego przekazu, że szczepionka opracowana przez dra Jonasa E. Salka jest „bezpieczna, silna i skuteczna”.

Na spotkaniu 500 lekarzy i naukowców w Ann Arbor w stanie Michigan dr Salk i dr Francis przedstawili tak wyciskające łzy proklamacje dotyczące szczepionki, że prawie każda gazeta amerykańska oznajmiała, iż dr Salk wyeliminował poliomyelitis (paraliż dziecięcy).

Zaledwie 13 dni po tym, jak szczepionka została uznana przez całą amerykańską prasę i radio za jedno z największych odkryć medycznych tego stulecia oraz w 2 dni po oświadczeniu brytyjskiego Ministra Zdrowia, że pozwoli produkować tę szczepionkę, nadeszły pierwsze wiadomości o tragedii. Dzieci szczepione jednym rodzajem szczepionki zachorowały na paraliż dziecięcy. W ciągu następnych dni zaczęły napływać dalsze zgłoszenia zachorowań – niektóre z nich były rezultatem podania innych rodzajów tej szczepionki. Potem przyszła następna i zupełnie niespodziewana komplikacja. Lekarz urzędowy w Denver (Denver Medical Officer), dr Florio, doniósł o pojawieniu się, jak to nazwał, „satelity” polio, tj. przypadków wystąpienia tej choroby u rodziców i innych osób kontaktujących się ze szczepionymi dziećmi, które po kilku dniach pobytu w szpitalu wróciły do domu. Dzieci te przekazywały chorobę innym, chociaż same na nią nie cierpiały. 23 czerwca 1955 roku Amerykańska Publiczna Służba Zdrowia oświadczyła, że zgłoszono już 168 potwierdzonych przypadków poliomyelitis u szczepionych dzieci, w tym 6 przypadków śmiertelnych, oraz 149 przypadków zachorowań na tę chorobę wśród osób kontaktujących się z dziećmi, którym podano szczepionkę Salka, w tym 6 przypadków śmiertelnych. Jeśli chodzi o przypadki „satelitarne” sytuacja była dużo gorsza. Według dra Florio dzieci zaszczepione złą szczepionką stały się nosicielami wirusa. Z jego szacunków wynika („Daily Express”, 16 maj 1955), że wszystkie 1 500 zaszczepionych w Denver dzieci stało się nosicielami. „Stworzyliśmy grupę nosicieli” – powiedział – „potem będzie druga grupa i tak dalej. I tak ten cykl będzie się dalej toczył”. To bardzo niepokojące. Niektóre z osób, które kontaktowały się z nosicielami zapadły na tę chorobę w jej najbardziej śmiertelnej formie. Przerwa między szczepieniem i pierwszymi oznakami paraliżu wahała sic od 5 do 20 dni i w dużej liczbie przypadków zaczynał się on od ramienia, w które podano szczepionkę. Inną cechą tej tragedii było to, że liczba rozwijających się przypadków polio była znacznie wyższa, niż należałoby się spodziewać przy braku szczepień. W rzeczywistości w stanie Idaho, zgodnie ze stwierdzeniem podanym przez dra Carla Eklunda, jednego z czołowych rządowych wirusologów, wirus uderzał tylko w szczepione dzieci, nawet w miejscach, w których od poprzedniej jesieni nie notowano zachorowań. W 9 na 10 przypadków paraliż występował w ramionach, w które wstrzyknięto szczepionkę („News Chronicle”, 6 maj 1955). W artykule zamieszczonym w „Time’ie” (30 maj 1955) napisano: „Ostatecznie za niepowodzenie tej szczepionki obarczono winą także Krajową Fundację (National Foundation), która nadając jej przez lata rozgłos doprowadziła do wzrostu zagrożenia polio oraz wprowadzenia szczepień przy pomocy ewidentnie niewłaściwie przygotowanego preparatu”. To nieszczęście okazało się pierwszym ogniwem w łańcuchu zdarzeń, które usunęły w końcu szczepionkę Salka z USA. 15 października 1955 roku wychodząca w Waszyngtonie „The American Capsule News” opublikowała następujące oświadczenie:

RAPORT DOTYCZĄCY SZCZEPIONKI SALKA. Ci, którzy z nadzieją uwierzyli w opowieści producentów i Krajowej Fundacji Paraliżu Dziecięcego (National Foundation for Infantile Paralysis) o szczepionce Salka zostali pozbawieni iluzji i rozczarowani. Zamiast zlikwidowania polio w wielu stanach i miastach wyraźnie wzrosła liczba przypadków zachorowań na tę chorobę.

Epidemia polio po szczepionce na polio

Najgorsza w historii stanu Massachusetts epidemia polio wystąpiła po podaniu szczepionki Salka 130 000 dzieci. W porównaniu z 273 przypadkami polio, które wystąpiły w roku 1954, w roku 1955 było ich już 2027 i władze natychmiast zakazały stosowania tej szczepionki. Podobny wzrost zachorowań wystąpił w innych stanach: w Connecticut liczba zanotowanych przypadków wzrosła ze 144 w roku 1954 do 275 w roku 1955, w New Hampshire z 38 do 129, w Rhode Island z 22 do 122, w stanie Nowy Jork z 469 do 764, w Wisconsin z 326 do 1655. Specjaliści ds. zdrowia publicznego stanu Idaho odkryli, że: (a) choroba zaatakowała miejsca, w których wcześniej nie występowała; (b) zachorowały tylko dzieci zaszczepione i (c) pierwsze objawy paraliżu pojawiały się w ramieniu, w które wstrzykiwano szczepionkę. Podczas konwencji AMA (American Medical Association), która odbyła się w tym samym roku. człowiek odpowiedzialny za nadzór nad największą akcją szczepień przeciwko polio, Naczelny Lekarz Leonard Scheele, stwierdził: „Nie można udowodnić, że dana seria szczepionki jest bezpieczna, dopóki nie poda się jej dzieciom”.

W roku 1958 masowe szczepienia spowodowały dramatyczny wzrost występowania przypadków polio w USA i Kanadzie. Największy, bo wynoszący 700 procent, wzrost wystąpił w Ottawie w Kanadzie. Do największej liczby zachorowań doszło w tych stanach USA, w których wprowadzono obowiązkowe szczepienia przeciwko polio. Oto dane przytoczone w książce Hannah Allen „Don’t Get Stuck” („Nie daj się nabrać”). W wyniku przeprowadzonych na terenie całego kraju w roku 1954 i 1955 kampanii na rzecz szczepień przeciwko polio nadzorujący szczepienia dr Langmuir z Publicznej Służby Zdrowia USA (Public Health Service) stwierdził: „Przewiduję, że w roku 1957 będzie mniej niż 100 przypadków paraliżu spowodowanego przez polio w całych Stanach Zjednoczonych”. Według Hannah Allen w roku 1957 w USA „prawie połowa przypadków polio u dzieci między 5 i 14 rokiem życia wystąpiła u tych, które zaszczepiono. Jak stwierdzono, przyczyną tego było szczepienie”. W roku 1958 na 6029 zgłoszonych zachorowań wystąpiło 3 122 przypadków paraliżu, a w roku 1959 roku na 8 577 zachorowań – 5 694 przypadków paraliżu, z których 1000 wystąpiło u osób szczepionych trzy lub więcej razy.

Godne uwagi jest to, że cztery z pięciu firm wstrzymało produkcję szczepionki Salka ze względu na jej niepowodzenie oraz z powodu wytoczenia przeciwko nim procesów sądowych. Jedyną amerykańską firmą, która nadal produkowała tę szczepionkę, była American Cyanamid (Lederle), jednak nie dawała ona gwarancji, że jest ona bezpieczna lub skuteczna. (Co ciekawe, pracownicy American Cyanamid nie szczepili własnych dzieci przeciwko polio!). Nowa szczepionka przeciwko polio, znana pod nazwą Sabin, została zatwierdzona do produkcji w USA w roku 1960 i szybko wyparła szczepionkę Salka. W tym samym roku odkryto niepokojący defekt ich obu. Dwóch wirusologów, dr B.H. Sweet i dr M.R. Hilleman, odkryło, że szczepionki przeciwko polio były zakażone wirusem (znanym jako SV40) powodującym nowotwory złośliwe u osesków chomików. Do czasu tego odkrycia tę zarażoną wirusem SV40 szczepionkę podano milionom dzieci. „Medical Journal of Australia” (17 marzec 1973, str. 555) podaje następującą informację dotyczącą tego zakażenia:

Ten sposób myślenia doznał gwałtownego wstrząsu, gdy przyszło pierwsze ostrzeżenie, że coś było nie w porządku z komórkami nerkowymi małp szeroko stosowanymi jako tkanka pierwotna, zwłaszcza w produkcji szczepionki przeciwko poliomyelitis. Do dzież tej tkanki wyizolowano ponad 40 małpich wirusów. Obejmują one wirusa B, o którym wiadomo, że powoduje zapalenie mózgu u ludzi, i SV40, który może wywoływać nowotwory u chomików, jak również zmiany w kulturach ludzkich komórek. Do dziś nie było oznak, że kultury wyhodowane na pierwotnych tkankach nerkowych małp wywołują alarmujące symptomy. Symptomy te mogą się jednak pojawić w ciągu 20 lub nawet więcej lat.

Dr Eva Snead w swoim artykule „Immunisation Related Syndrom’” („Syndrom związany z immunizacją”) opublikowanym w „Health Freedom News” (lipiec 1987) zastanawia się, czy zakażone szczepionki przeciwko polio nie są odpowiedzialne za aktualnie występujące epidemie białaczki, nowotworów dziecięcych, uszkodzeń przy porodzie i chorób powodujących obniżenie odporności. Podobny pogląd głosi dr Frederick Klenner ze Stanów Zjednoczonych, który potępił obie szczepionki nie tylko jako nic nie warte, ale również jako niebezpieczne. Stwierdził między innymi: „Wiele osób wyraża ciche przekonanie, że szczepionka Salka oraz Sabina wykonane na tkance nerkowej małp są bezpośrednio odpowiedzialne za znaczny wzrost liczby przypadków białaczki w tym kraju”.

Publiczna Służba Zdrowia USA poinformowała w roku 1961, że 11 osób, którym podano doustną szczepionkę Sabina podczas masowej kampanii szczepień w Syracuse w Nowym Jorku, zachorowało na polio. W roku 1964 po licznych przypadkach paraliżu spowodowanego przez szczepionkę przeciwko polio Publiczna Służba Zdrowia zaleciła zaprzestanie podawania jej dorosłym. Dr Jonas Salk, człowiek, który wprowadził pierwszą szczepionkę przeciwko polio w latach 1950, w roku 1977 przyznał wspólnie z innymi uczonymi, że od roku 1961 masowe szczepienia przeciwko polio były przyczyną większości przypadków zachorowań na te chorobę w USA. Dr Salk stwierdził również, że większość przypadków polio, które wystąpiły w USA od wczesnych lat 1970, były produktem ubocznym szczepionki zawierającej żywe wirusy. Dr Salk stwierdził na łamach „Science” (4 kwiecień 1977):

Szczepionki przeciwko grypie i polio zawierające żywe wirusy mogą w każdym przypadku wywoływać chorobę, której mają zapobiegać; szczepionki z żywymi wirusami przeciwko odrze i śwince mogą powodować takie efekty uboczne, jak na przykład zapalenie mózgu… Szczepionki z żywym wirusem polio są główną przyczyną zachorowań na polio występujących w USA i innych krajach. Wbrew oczekiwaniom dotyczącym szczepionek z wirusem polio, zgromadzone dowody świadczą, że szczepionki z żywym wirusem nie mogą być podawane bez ryzyka spowodowania paraliżu… Szczepionki z żywym wirusem polio niosą ze sobą nieodłączne ryzyko spowodowania paraliżu dziecięcego zarówno u osób szczepionych, jak i kontaktujących się z nimi.

Centrum Kontroli Chorób USA (US Center for Disease Control) podało, że w roku 1982 i 1983 po raz pierwszy wszystkie zanotowane przypadki paraliżu wywołanego przez polio miały związek ze szczepieniami. MMWR (31 grudzień 1986) podało, że w latach 1980-1985 w USA wystąpiło 55 przypadków poliomyelitis z porażeniami, z których 51 miało „związek ze szczepionką”.

Odpowiadając na debatę tocząca się między immunologami odnośnie względnego ryzyka powodowanego przez zabite wirusy (szczepionka Salka) w stosunku do ryzyka powodowanego przez żywe wirusy (szczepionka Sabina) dr Mendelsohn („East-West Journal”, listopad 1984) stwierdził:

…Wierzę, że obie frakcje mają rację i że stosowanie każdej ze szczepionek zwiększy a nie obniży możliwość, że wasze dziecko zapadnie na tę chorobę. Krótko mówiąc, wydaje się, że najbardziej skuteczną metodą ochrony dziecka przed polio jest upewnienie się, że nie zostanie ono zaszczepione.

W swojej książce „The Untold Dangers” („Niebezpieczeństwa, o których się nie mówi”) Ida Honorof podaje:

Zachorowania dzieci szczepionych przeciwko polio są dobrze udokumentowane… śmierć, paraliż powodowane przez obie szczepionki – Salka i Sabina.

Mimo tych wszystkich dowodów potępiających zarówno szczepionkę Salka, jak i Sabina, klasyczne dzieło medyczne „Essentials of Infectious Disease” („Podstawy chorób zakaźnych”) Mandella i Ralpha zawiera następującą informację na temat szczepionek przeciwko polio: „Z doniesień wynika, że szczepionka unieczynniona (z zabitymi wirusami) Salka nie powoduje skutków ubocznych. Szczepionka doustna zawierająca żywe wirusy polio (Sabina) rzadko kojarzona jest z paraliżem u osób szczepionych lub u kontaktujących się z nimi”.

Jak powiedziałby Ross Home, autor „Health Revolution” („Rewolucja zdrowia”), „umysł się burzy”.

SZCZEPIONKA PRZECIWKO ODRZE

Historia kampanii szczepień przeciwko odrze w USA była pasmem niepowodzeń. Zdaniem dra Roberta Mendelsohna:

Przeprowadzone w 30 stanach [USA] w roku 1978 badania wykazały, że ponad połowa dzieci, które zaraziły się odrą, była odpowiednio zaszczepiona.

Proroczym stwierdzeniem było to, co napisał magazyn „Science News” (13 wrzesień 1986): „Wojna przeciwko odrze nie idzie zgodnie z planem”. Według „Morbidity and Mortality Weekly Report” („Raport w sprawie zapadalności na choroby i śmiertelności”; październik 1990): „Ze wszystkich osób, które zaraziły się odrą w pomieszczeniach szkolnych w latach 1986-1989, 49 procent nie było szczepionych przeciwko odrze”. Innymi słowy, 51 procent było szczepionych przeciwko tej chorobie. W MMWR (27 lipiec 1990) stwierdzono: „W roku 1989 170 epidemii zachorowań na odrę w USA, głównie osób w wieku szkolnym, obejmowało 32 procent wszystkich zanotowanych przypadków. Wśród tych zachorowań aż 89 procent pacjentów było szczepionych w ich pierwsze urodziny lub zaraz po nich”. W roku 1989 z 17 850 zgłoszonych przypadków 7149 osób było prawidłowo zaszczepionych, a 6033 miało dowody wcześniejszego szczepienia (MMWR, 1 czerwiec 1990). W „The Journal of the American Medical Association” (21 listopad 1990) zamieszczono artykuł o odrze, w którym podano: „Mimo iż, w Stanach Zjednoczonych ponad 95 procent dzieci w wieku szkolnym było szczepionych przeciwko odrze, w szkołach nadal występują wielkie epidemie zachorowań na tę chorobę i w większości przypadków obejmują one wcześniej szczepione dzieci”.

Na Węgrzech miedzy grudniem 1988 roku i majem 1989 wystąpiło 19000 przypadków zachorowań na odrę, z których 77 procent dotyczyło osób w wieku od 17 do 21 roku życia, które miały wcześniej podaną żywą szczepionkę przeciwko odrze. Artykuł redakcyjny towarzyszący temu raportowi (MMWR, 6 październik 1989) podawał: „Wysoki współczynnik zaatakowania przez tę chorobę tej grupy wiekowej, w której pokrycie szczepionką wynosiło aż 93 procent, sugeruje, że główną rolę w tej epidemii odegrał błąd szczepionki”.

Mimo wysokiego poziomu szczepień wśród dzieci australijskich (około 80%) w roku 1990 w wielu stanach nadal występowały epidemie zachorowań na odrę. Według dra Michaela Levy’ego z NSW Health Department (Wydział Zdrowia Nowej Południowej Walii) 50 procent przypadków odry występowało u dzieci w wieku 6-10 lat, co do których „nie było pewności”, czy były kiedykolwiek uodparniane. Hunter Area Health Service Medical Officer stanu Wiktoria, dr John Stephenson, powiedział, że około 20 procent dzieci, które zachorowały w czasie epidemii odry, było szczepionych przeciwko tej chorobie. W roku 1963 zarówno w USA, jak i Kanadzie zaczęto stosować szczepionkę z zabitych bakterii odry. Z ponad 600000 dzieci, które ją otrzymały, znaczna ich cześć zachorowała będąc w wieku starszych nastolatków przechodząc tę chorobę pod postacią „atypowej formy odry” charakteryzującej się ostrym zapaleniem płuc i innymi objawami zagrażającymi życiu. W artykule opublikowanym w „Journal of the American Medical Association” dr Haas i jego kolega dr Vernon Wendt, ostrzegali, że choroba ta może wystąpić nawet u 400000 osób. Niepokojące jest to, że takie objawy mogą ujawnić się wiele lat później. Dr Haas leczył siedemnastoletnią pacjentkę, która 14 lat wcześniej otrzymała szczepionkę z zabitych wirusów. W swoim komentarzu stwierdził: „Wiek naszej pacjentki i czternastoletnia zwłoka sugerują, że nie ma określonego limitu czasowego między uodpornieniem i wystąpieniem nietypowej formy odry”.

Dr Marshall Horowitz, znany wirusolog z Albert Einstein College of Medicine i jeden z pierwszych badaczy, którzy zidentyfikowali nietypowe przypadki odry, złożył następujące oświadczenie na temat tej katastrofy: „Nie ma sposobu na określenie, kiedy się ona zakończy. Nie mogę przewidzieć, że stanie się ona [odra] łagodniejsza, gdy upłynie więcej czasu od zastosowania pierwszej szczepionki. Nie wszystkie z tych nietypowych przypadków odry zostały zgłoszone i należy sądzić, że mogły być jeszcze setki (a być może nawet tysiące) takich przypadków”.

Stosowanie szczepionki z zabitych bakterii odry zostało ostatecznie zaniechane i zamienione na szczepionkę zawierającą żywe bakterie. „Australian Medical Journal” w numerze z 17 marca 1973 (str. 552) podał: „… U 46 procent osób, którym podano szczepionką zawierającą żywe bakterie, po przejściu cyklu szczepień przy użyciu szczepionki z zabitymi bakteriami rozwinął się rumień i stwardnienie wokół miejsca wstrzyknięcia. Donoszono także o reakcjach u dzieci narażonych na naturalną odrę, które wcześniej były immunizowane przy pomocy szczepionki z zabitymi bakteriami. Przyjęła ona formę nietypowej odry z pokrzywka, plamistymi wybroczynowymi zmianami chorobowymi, ostrym zapaleniem płuc i gorączką”.

Dr Mendelsohn twierdzi, że szczepionki z żywymi bakteriami są związane z encefalopatią i podostrym twardniejącym zapaleniem mózgu, które powoduje śmiertelne stwardnienie mózgu. Wtórne powikłania obejmują między innymi stwardnienie rozsiane, syndrom Reya, zaburzenia krzepliwości krwi i wystąpienie młodzieńczej postaci cukrzycy. Dr Mendelsohn ostrzega: „Uważałbym ryzyko związane ze szczepieniem przeciwko odrze za nie do zaakceptowania nawet, jeśli istniałyby dowody, że ta szczepionka rzeczywiście działa. Ale ich nie ma”.

Na zjeździe poświęconym zagadnieniom zdrowia w Stanwell Tops w Nowej Południowej Walii w maju 1987 roku dr Archie Kalokerinos tak skomentował kampanię szczepień przeciwko odrze w Afryce: „Podobnie było ze szczepieniami przeciwko odrze. Pojechali do Afryki, Południowej Ameryki i w inne miejsca i szczepili chore i głodujące dzieci… Twierdzili, że zniszczyli odrę, nie mogąc jednocześnie tego udowodnić. Odra jest choroba, która zmienia się. Wiele z podatnych na odrę dzieci umarło z powodu innej choroby lub choroby, na którą zapadły w wyniku szczepienia przeciwko odrze. Szczepionka obniża poziom ich odporności i działa jak infekcja zabijając je. Dzieci chorowały na posocznicę, zapalenie żołądka i jelit itp., a nawet umierały z powodu niedożywienia w wyniku pogorszenia się stanu ich odżywiania się. Tak więc bardzo mało podatnych na odrę dzieci pozostało żywych, aby mogły na nią zachorować, jest to jedna z metod uzyskiwania dobrych danych statystycznych, czyli zabicie tych, którzy są podatni, co też miało miejsce”.

SZCZEPIONKA PRZECIWKO RÓŻYCZCE

Szczepienia przeciwko różyczce na dużą skalę były prowadzone w Australii w roku 1971. „Australian Nurses Journal” (listopad 1981) opublikował artykuł zatytułowany „Immunizacja przeciwko różyczce – gmatwanina absurdów” autorstwa dra Archie Kalokerinosa i dra Glena Dettmana, w którym czytamy:

Po latach stosowania szczepień w Wielkiej Brytanii, USA i Australii brak zachęcających dowodów wykazujących, że przeciwciała przeciwko różyczce występujące w sposób naturalny lub po szczepieniu rzeczywiście zapewniają ochronę, na którą liczymy. Kampania masowych szczepień przeciwko różyczce była prowadzona tylko przez siedem lat, tak więc kobiety szczepione pierwszą serią szczepionki nie osiągnęły jeszcze wieku urodzenia pierwszego dziecka wynoszącego średnio 22 lata. I dopóki go nie osiągną, nie będziemy wiedzieli na pewno, czy program immunizacji przeciwko różyczce zakończył się sukcesem. Należy zauważyć, że nikt nie wie, czy ta tak szeroko i natrętnie propagowana w mediach kampania rzeczywiście odniesie sukces, jak już wiadomo, program ten zawiódł w Wielkiej Brytanii…

CENDEVAX zamierzał rozwiązać problemy związane z różyczką, ale po trwającej dekadę akcji szczepień przyznał, że w Wielkiej Brytanii program ten zakończył się fiaskiem. Uszkodzenia płodu nadal są problemem, tak jak to było dziesięć lat wcześniej, gdy go wprowadzano, nie mówiąc już o efektach ubocznych spowodowanych „wspomaganiem życiowej odporności” obiecywanej przez środowisko lekarskie”.

Niepowodzenie kampanii szczepień przeciwko różyczce w Wielkiej Brytanii zostało potwierdzone zarówno przez „British Medical Journal”, jak i „The Lancet”. Według „British Medical Journal” (2 kwiecień 1983, str. 1083):

Nie jest możliwa z punktu widzenia nauki obrona aktualnego brytyjskiego podejścia do szczepienia przeciwko różyczce. Zawiodła ona jako ochrona kobiet w wieku rozrodczym…

Z kolei „The Lancet” (1 styczeń 1983, str. 39) podał:

Obecne programy szczepień przeciwko różyczce opracowane, gdy wiedza na temat charakterystyki tej szczepionki nadal była niepełna, okazały się nieskuteczne jako ochrona tych, którzy są maksymalnie narażeni na następstwa szczepionki przeciwko różyczce. Jak przewidywano, w Wielkiej Brytanii wystąpiła nieznaczna zmiana w tendencji powracającego występowania różyczki. Dwie znaczne, co do wielkości epidemie wystąpiły w latach 1969-1981 ze znacząco wyższym wskaźnikiem liczby urodzeń dzieci z wrodzonym syndromem różyczki i liczby terapeutycznych przerwań ciąży ze względu na zakażenie różyczką. Przypadki te sugerują pewną zbieżność z tragedią szczepień przeciwko różyczce.

Dr Beverly Allen, wirusolog medyczny z Australian Laboratory of Microbiology and Pathology (Australijskie Laboratorium Mikrobiologii i Patologii) w Brisbane w Queensland, prowadziła badania nad skutecznością szczepień przeciwko różyczce. Dowiodły one, że szczepienia przeciwko różyczce nie zapewniają żadnej ochrony. Rekruci wojskowi byli szczepieni przeciwko różyczce i następnie zostali wysyłani do obozu, gdzie co roku wybuchała epidemia różyczki – 80 procent zaszczepionych rekrutów zostało zainfekowanych tą chorobą. („Australian Nurses Journal”, maj 1978). Epidemia różyczki z roku 1971 w Casper w stanie Wyoming w USA wystąpiła w rok po zaszczepieniu ponad 83 procent dzieci w wieku szkolnym, które były szczepione przeciwko tej chorobie. 91 spośród 125 zachorowań dotyczyło dzieci zaszczepionych. Dr Mendelsohn napisał: „Prowadzone kolejno badania wykazywały, że wiele kobiet szczepionych przeciwko różyczce jako dzieci nie wykazuje odporności w testach krwi w wieku młodzieńczym. Inne testy wykazały wysoki stopień zawodności szczepionki u dzieci, którym podano zastrzyki przeciwko różyczce, odrze i śwince, zarówno osobno, jak i w formie kombinowanej szczepionki”.

„The Lancet” zamieścił artykuł dotyczący różyczki, w którym podano: „Odporność na zainfekowanie wirusem różyczki, zarówno w wyniku naturalnej infekcji, jak i osłabionej szczepionki, w żadnym razie nie jest całkowita. Infekcje podkliniczne mogą następować i jest to bardziej prawdopodobne u tych osób, które mają odporność nabytą w wyniku szczepienia, niż u tych, którzy uzyskali ją w drodze naturalnej infekcji”.

W kwietniu 1971 roku w raporcie napisanym przez Merch, Sharp i Dohme z USA podano, że 5-10 procent nastolatek i ponad 30 procent kobiet wykazywało reakcje uboczne na szczepienie na różyczkę. Należą do nich zapalenie stawów, ból stawów, zapalenie nerwu, zapalenie wielonerwowe. Symptomy te mogą trwać przez wiele miesięcy i wystąpić nawet po dwóch miesiącach od momentu szczepienia. Dr Aubrey Tingle, immunolog dziecięcy w szpitalu dziecięcym w Vancouver w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie stwierdziła, że 30 procent dorosłych szczepionych przeciwko różyczce cierpiało na bóle stawów po dwóch do czterech tygodniach od szczepienia, od łagodnego bólu stawów do poważnego uszkodzenia ich czynności. Jak doniósł „Maclean’s Magazine” (8 luty 1982), dr Tingle odkryła razem ze współpracownikami żywe wirusy różyczki u jednej trzeciej pacjentów zarówno dzieci, jak i dorosłych cierpiących na zapalenie stawów. Co więcej, dr Tingle stwierdziła, że u niektórych pacjentów występują nawroty zapalenia stawów aż do 10 lat po szczepieniu. W odniesieniu do dzieci szczepionych przeciwko różyczce dr Tingle ostrzega: „Długotrwałe efekty są głównymi nie rozwiązanymi problemami, którym musimy stawić czoło”.

„Australian Wellbeing Annual 1991” zawiera artykuł „Jab Happy” Leona Chaitowa, w którym jego autor pisze: „Oprócz tego zagrożenia (chodzi o zapalenia stawów spowodowane szczepieniem przeciwko różyczce) laureat nagrody Nobla, dr John Enders, piszący także w „New England Journal of Medicine”, sugeruje, że

szczepienia przeciwko różyczce młodych dziewczynek przyczyniają się do bardziej prawdopodobnego zakażenia ich różyczką, gdy dorosną, ponieważ szczepienia dają jedynie częściową ochronę, w przeciwieństwie do pełnej ochrony, jaką uzyskuje się w wyniku zachorowania na nią.

Dalej twierdzi, że „na domiar wszystkiego, jeśli występuje nieadekwatna reakcja immunologiczna po szczepieniu (co wydaje się być powszechne), istnieje wielkie niebezpieczeństwo, że taka osoba może stać się nosicielem różyczki łącznie z rozwinięciem zapalenia stawów i powiększeniem tarczycy”.

Artykuł w „Science” (26 marzec 1977) podał: „HEW doniosło, że w roku 1970 u 26 procent dzieci wystąpiły po otrzymaniu szczepionki przeciwko różyczce w programach testujących bóle i zapalenia stawów. Wiele z nich musi być pod opieką lekarską, a niektóre trafiły nawet do szpitala w celu wykonania testów na gorączkę reumatyczną i reumatyczne zapalenie stawów. Realizowany w New Jersey taki sam program testujący sprawił, że 17 procent wszystkich szczepionych dzieci zachorowało na bóle i zapalenie stawów”.

„The Lancet” (1/8 styczeń 1983, str. 40) poinformował: „Bóle i zapalenie stawów są najbardziej kłopotliwymi szeroko spotykanymi reakcjami w programach szczepień. Co więcej, występowanie obu tych dolegliwości wzrasta wraz z wiekiem. Bóle stawów występują u około 25 procent, a prawdziwe zapalenie stawów u około 1 procenta szczepionych dorosłych kobiet”.

Komentując szczepienia przeciwko różyczce, Mendelsohn twierdzi:

Nie ma konieczności zabezpieczania dzieci przed ta nieszkodliwą chorobą, ponieważ reakcje uboczne na szczepionkę są nie do zaakceptowania w świetle korzyści uzyskiwanej przez dziecko… W Connecticut grupa lekarzy prowadzona przez dwóch znakomitych epidemiologów odniosła sukces skreślając różyczkę z listy prawnie wymaganych szczepień.

SZCZEPIENIA PRZECIWKO GRYPIE

23 czerwca 1979 roku gazeta „The Austraiian” opublikowała list dra A. O’Rourke z Medical Superintendent Toowoomba General Hospital, który zawierał następujące uwagi:

Ostatni artykuł redakcyjny „British Medical journal” wskazuje, że grypa jest chorobą szeroko rozpowszechnioną wśród ptaków i innych zwierząt na całym Świecie. W piśmie tym zasugerowano, że pomysł stworzenia, nie mówiąc już o wyprodukowaniu, skutecznej szczepionki jest pobożnym życzeniem. Nie istnieje żaden skuteczny preparat tego typu, a próby z tymi, które są dostępne, okazały się bezużyteczne. Od wielu lat istnieje wśród społeczeństwa i lekarzy przekonanie, że szczepionka przeciwko grypie jest nie tylko bezużyteczna, ale powoduje nawet zachorowanie na nią.

„The Lancet” z 10 sierpnia 1974 roku podaje szczegóły dotyczące badań przeprowadzonych na 50000 pracowników poczty poddanych szczepieniom przeciwko grypie. Badania wykazały, że nie ma dowodu przemawiającego za skutecznością szczepień. W artykule stwierdzono wprost: „Brak dowodów na zmniejszenie absencji wśród osób zaszczepionych w porównaniu do grupy kontrolnej… W tych warunkach z dostępnych danych wynika, że coroczna oferta szczepień przeciwko grypie w wielkim przemyśle nie spowodowała istotnego spadku liczby zachorowań”.

„Morbidity and Mortality Weekly Report” (9 sierpień 1985) analizując nieskuteczność szczepionki wśród pacjentów domów opieki, stwierdził: „W lutym i marcu 1985 roku Departament Służby Zdrowia Stanu Connecticut oraz Wydział Epidemiologii i Zdrowia Publicznego przy Szkole Medycznej Uniwersytetu Yale przebadały trzy niezależne epidemie chorób grypopodobnych wśród mieszkańców domu opieki. Przyczyną wszystkich trzech epidemii wydaje się być grypa typu A (H3N2). Badacze stwierdzili, że podczas każdej epidemii grypy, mieszkańcy, którzy otrzymali ostatnio zalecaną szczepionkę przeciwko tej chorobie, chorowali tak samo, jak inni”.

„British Medical Journal” (29 wrzesień 1990) zamieścił artykuł „Szczepienia przeciwko grypie a ludzie starsi”, w którym autor stwierdził: „Podczas gdy szczepienie może oferować zdrowym ludziom osiemdziesięcioprocentowe zabezpieczenie, jeśli szczepionka i szczep wywołujący epidemię są blisko spokrewnione, porównanie 16 badań przeprowadzonych od roku 1972 w domach starców wykazało mierną ochronę przed zachorowaniem na grypę, która wyniosła zaledwie 27 procent w przypadku szczepionek przeciwko grypie A (H3N2). Szczepionki przeciwko grypie B dawały jeszcze gorsze wyniki ze średnią ochroną wynoszącą tylko 21 procent w siedmiu badaniach. Co więcej, Feery i inni odkryli u starszych ludzi w domach starców w Australii brak zabezpieczenia przeciwko wirusologicznie udowodnionym przypadkom grypy A”.

Po niepowodzeniu kampanii masowych szczepień przeciwko epidemii świńskiej grypy w roku 1976 nazwanym Great Swine Flu Fiasco w USA stwierdzono 56 przypadków paraliżu Guillaina-Barre’a i ponad 40 przypadków zgonów. Dr J. Anthony Morris, którego zwolniono ze stanowiska za nazwanie tej kampanii „bezsensownym fiaskiem”, wyznał, że od 10 lat było wiadomo, iż szczepionka przeciwko grypie ma związek z paraliżem Guillaina-Barre’a. Nawet dr Albert Sabin, twórca doustnej szczepionki przeciwko polio, sugerował zaniechanie tego programu, oceniając, że szanse wystąpienia epidemii grypy świńskiej wynoszą 1 do 10 000. Według „St. Petersburg Times” (1 lipiec 1986) dr Sabin przewidział, że na każdy milion dzieci, którym podano skuteczną dawkę, zachoruje około 190000, wykazując w ciągu 24 godzin od zaszczepienia takie symptomy, jak gorączka, ból głowy, bóle mięśni i mdłości. W roku 1997 The Center for Disease Control (Centrum Kontroli Chorób) w Atlancie w USA oświadczyło po otrzymaniu dowodów dotyczących GBS: „Dowody wskazują, że szczepione osoby są około 10 razy bardziej narażone na zachorowanie na paraliż Guillaina-Barre’a od osób nie szczepionych”. Dr Kalokerinos tak oto skomentował szczepionkę przeciwko grypie podczas wystąpienia na zjeździe poświęconym zagadnieniom zdrowia (maj 1987):

W roku 1976 pracowałem w hrabstwie Gulf w okolicy Przylądka York w społeczności aborygenów liczącej około 300 osób. Wydział Zdrowia (Health Department) wysłał tam zespół, który zaszczepił przeciwko grypie około 100 osób. Sześć z nich zmarło wciągu około 24 godzin po podaniu szczepionki i nie byli to wcale starzy ludzie – jeden mężczyzna miał nieco ponad 20 lat. Następnie wrzucono ich ciała na ciężarówki i zawieziono na wybrzeże, gdzie poddano je autopsji. Wyglądało na to, że zmarli na atak serca.

Według dra Williama Frosehavera („Scipps Howard News Service”, 5 listopad 1986): „Ryzyko związane z poważnymi komplikacjami powstałymi w wyniku szczepień przeciwko grypie jest znacznie większe od tego, jakie stwarza sama grypa”.

SZCZEPIONKA PRZECIWKO GRUŹLICY (BCG)

Istnieje szeroko rozpowszechnione nieporozumienie między środowiskami medycznymi co do wartości i bezpieczeństwa szczepionki BCG. Kontrolowane badania wykazały krańcowo zmienną odporność u osób szczepionych. Duża próba szczepień wykonana w południowych Indiach obejmująca 260 000 ludzi wykazała, że szczepionka ta była całkowicie nieefektywna i że gruźlica wystąpiła w większej liczbie przypadków w grupie osób szczepionych niż w grupie placebo. Raport dotyczący tej porażki ukazał się w piśmie „The Lancet” (12 styczeń 1980, str. 73) pod tytułem „BCG – złe wieści z Indii”. Mówi on między innymi: „Historia szczepień przeciwka gruźlicy to historia wzajemnych zależności, kontrowersji i niespodzianek. I tak jest nadal, zwłaszcza w świetle rewelacji dotyczących dużej próby BCG w południowych Indiach – największej kontrolowanej próby, jaką kiedykolwiek przeprowadzono z tą szczepionką, która nie dowiodła jej ochronnego działania. Mimo iż wyniki tych siedemipółletnich badań opublikowane w „Indian Journal of Medical Research” są niekompletne, ich wymowa jest negatywna. I co ciekawe, nieznacznie więcej przypadków gruźlicy wystąpiło u osób szczepionych niż w równoważnej grupie placebo. Wygląda to na kolejny wynik zerowy”.

Wierzcie lub nie, ale w dalszej części tego artykułu pisze: „Mimo tych problemów BCG nadal pozostaje jedną z najbardziej rozpowszechnionych na świecie szczepionek. Światowa Organizacja Zdrowia przez całe lata bardzo aktywnie zachęcała do jej stosowania, zaś rząd Indii wciąż zaleca jej podawanie mimo ostatnich odkryć”.

Człowiek odpowiedzialny za wprowadzenie szczepionki BCG w Szwecji, prof. Walgen rozczarował się do niej, po tym jak się dowiedział, że po jej podaniu zmarło czworo ludzi. Oto, co powiedział:

Tak, więc za pośrednictwem środków masowego przekazu zachęcamy ludzi do zaszczepienia się przeciwko gruźlicy nawet, jeśli nie ma istotnego ryzyka narażenia się na zarażenie tą chorobą. Nie można dłużej akceptować naszej niebezpiecznej propagandy… Większość szczepień BCG w krajach takich jak Szwecja nigdy nie miała możliwości działania ochronnego w wieku dziecięcym. Inaczej mówiąc, są one po prostu niepotrzebne.

W swojej książce „Infectious Diseases” („Choroby Zakaźne”) Maude podaje, że około 5 procent osób, którym podano szczepionkę BCG, ma objawy przewlekłego lub rozszerzającego się raka skóry, zapalenia miejscowego, miejscowego guza limfatycznego lub formacji bliznowca. W książce „Attenuated Infection” („Osłabione Infekcje”; 1960) dr Harold Simon stwierdza: „Niektóre szczepy BCG powodują u ludzi zachorowania, a nawet postępującą gruźlicę. Raport z Holandii wskazuje, że po podaniu szczepionki BCG pokaźna liczba dzieci zachorowała na zapalenie węzłów chłonnych, opryszczkowe zapalenie spojówek i wysięk z zatok”.

Według dra Archie Kalokerinosa i Glena Dettmana szczepienia przeciwko gruźlicy spowodowały w Australii śmierć ponad 600 dzieci („Let’s Live”, grudzień 1976, str. 57).

Co ciekawe, spośród wszystkich krajów europejskich w latach 1957-1959 i 1967-69 w Holandii był najniższy wskaźnik śmiertelności w wyniku gruźlicy płuc, mimo iż nie istnieje tam program szczepień BCG.

SZCZEPIONKA PRZECIWKO TĘŻCOWI

W roku 1960, kiedy miałem 6 lat, zostałem po raz pierwszy zaszczepiony przeciwko tężcowi, po tym jak przekłułem nogę zardzewiałym drutem kolczastym. Rok wcześniej „Medical Journal of Australia” opublikował szereg listów dotyczących zapobiegania tężcowi napisanych przez zaniepokojonych lekarzy. Oto kilka wyjątków z nich: Dr W.F. Hunter, „Medical journal of Australia” (18.07.1959): „Prasa (1948) także cytuje wiele odniesień dowodzących to, co jest ogólnie wiadome, że praktycznie każde badanie dotyczące tej choroby ujawnia wiele przypadków, w których antytoksyna tężca nie zapobiegła tej chorobie. Podawane w literaturze dane wskazują, że w 33,4 procenta przypadków zachorowania na tężec antytoksyna została podana profilaktycznie (w przypadku szczepienia ludności cywilnej procent ten wynosił 6,8). Tak więc wyraźnie widać, że surowica przeciwtężcowa w żadnym przypadku nie jest skuteczna w zapobieganiu tężcowi u ludzi i co więcej, w przypadkach jej podania pacjent nie tylko ryzykuje zakażeniem się tą choroba, ale również zostaje narażony na ryzyko komplikacji. Komplikacje po zastrzykach z końskiej surowicy wahają się od małych lokalnych reakcji przez bardziej groźne, takie jak ogólna pokrzywka, bóle stawów, oznaki i symptomy nieprawidłowej pracy serca, zajęcie nerek i płuc aż po komplikacje neurologiczne, spośród których część może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia pacjenta, jak na przykład zapalenie korzonków nerwowych, zapalenie ramiennego splotu nerwowego, zapalenie wielonerwowe, syndrom Guillaina-Barre’a, zapalenie rdzenia oraz reakcje mózgowe i oponowe. (Miller i Stanton, 1954; Woolling i Rushton, 1950). Jeśli cytowane liczby są prawidłowe, lekarze podający antytoksynę tężcową powinni być pociągani do odpowiedzialności za narażanie pacjenta na niepotrzebne ryzyko, gdy dochodzi do powikłań. W rzeczywistości pacjentom cierpiącym w wyniku powikłań spowodowanych podaniem im surowicy przeciwtężcowej wypłacono duże odszkodowania. (Bennett, 1939).

Jako to możliwe, że ATS (Antitoxin Serum – surowica przeciwtężcowa) jest podobnie jak szczepionka przeciwko durowi brzusznemu stosowana przez tyle lat bez rzeczywistego potwierdzenia jej wartości?

Dr K.D. Murray, „Medical Journal of Australia” (31.10.1959): „Kilka lat temu miałem okazję przejrzeć sporo literatury w języku angielskim oraz trochę tłumaczeń z języka niemieckiego dotyczących tego tematu. Nie znalazłem żadnych dowodów, które by wskazywały, że surowica przeciwtężcowa ma jakakolwiek wartość jako czynnik profilaktyki przeciwko zachorowaniu ludzi na tężec w wyniku przypadkowego urazu. Jeśli jakakolwiek osoba lub producenci tego niebezpiecznego specyfiku, mają dowody, że jest inaczej, czas najwyższy, aby przedstawili je do oceny. Z braku takich dowodów surowica przeciwtężcowa powinna zostać uznana za niebezpieczną i nieskuteczną. Dalsza jej produkcja i przepisywanie jako środka zapobiegającego zachorowaniu na tężec przez ludzi, jest marnotrawieniem publicznych pieniędzy”.

Dr Taylor, „Medical Journal of Australia” (18.04.1959): „W przypadku przecięcia skóry, świeżego lub dawnego, powierzchniowego lub głębokiego (włącznie z liszajcem, zapaleniem ucha środkowego, zastrzałem etc.) pacjentowi tłumaczy się, że istnieje ryzyko infekcji tężcowej, które w wyniku zranienia wynosi 1 na 250 000 (11 przypadków rocznie w Wiktorii przy populacji wynoszącej 2 700 000 osób i założeniu, że każda osoba doznaje rocznie jednego zranienia zagrażającego zachorowaniem na tężec). W przypadku rzeczywistego zakażenia tężcem istnieje od 40 do 60 procent szans na wyzdrowienie. Jeśli zostanie podana surowica przeciwtężcowa, szansa, że pacjent umrze w wyniku szoku anafilaktycznego wynosi 1 do 50 000-200 000. Poza tym w 3 na 100 przypadków grozi mu rozwój dość poważnej pokrzywki. Po takim wyjaśnieniu, pacjent zwykle zastanawia się nad przyjęciem zastrzyku z surowicą przeciwtężcową”.

Gdybym to ja wiedział mając 6 lat! Przypadki wystąpienia tężca są teraz nadzwyczaj rzadkie. W Wielkiej Brytanii notuje się zaledwie od 20 do 30 przypadków rocznie, w USA mniej więcej dwa razy tyle. Według „Medical Journal of Australia” (23.09.1978): „Spadek zachorowań na tężec rozpoczął się, zanim anatoksyna tężca została wprowadzona do całej populacji”. Powody spadku zachorowań są takie same, jak w przypadku innych chorób: poprawa higieny i stanu sanitarnego, lepsze odżywianie, zdrowsze warunki życia itp. Co ciekawe, w opublikowanym w sierpniowym numerze „British Medical Joumal” z 1964 roku oświadczeniu dr H.K. Bourns napisał: „Dokładne opatrzenie rany jest wystarczającym postępowaniem z raną i jeśli jest ono wykonane prawidłowo, antybiotyki nie są konieczne, chyba że warunki powstania rany lub ogólny stan pacjenta czynią rozwój infekcji bardziej prawdopodobnym niż jej uniknięcie. Dokładne oczyszczenie rany sprawia, że zarówno stosowanie antytoksyny przeciwtężcowej, jak i antybiotyków nie jest konieczne”.

SZCZEPIONKA PRZECIWKO WIRUSOWEMU ZAPALENIU WĄTROBY TYPU B

Według „New England Journal of Medicine” (9.11.1989) w USA po raz pierwszy wprowadzono tę szczepionkę do sprzedaży w roku 1982. Mimo to występowanie ostrego wirusowego zapalenia wątroby w USA wzrosło z 55 przypadków na 100 000 ludzi w roku 1981 do 63 na 100000 w roku 1987 dając mało przekonywające świadectwo jej skuteczności. Lekarz pediatra, dr S. Hartman („Journal of Paediatric Child Health”, 1990,26,65) stwierdził odnośnie szczepionki przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, co następuje:

Doniesiono o występowaniu pewnych skutków ubocznych po szczepieniu przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Istnieje raport dotyczący pacjenta z świądem, dusznością, pokrzywką i podoczodołowym obrzękiem. Doniesiono również o sześciu poważnych chorobach w serii 200 000 szczepień przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, łącznie z rumieniem wielopostaciowym, jałowym zapaleniem opon, dużymi napadami padaczkowymi, możliwością poprzecznego zapalenia rdzenia i dwoma przypadkami syndromu Guillaina-Barre’a, jak również o 56 mniej groźnych chorobach, których wystąpienie traktowano jako wynik szczepienia. Te mniej groźne choroby obejmowały objawy neurologiczne (drżenia, nawracające samoistne porażenie nerwu twarzowego), skórne (pokrzywka, półpasiec, łuszczyca), bóle mięśni szkieletowych (uogólnione bóle mięśni, bóle stawów i zapalenie stawów), choroby podobne do zapalenia wątroby, objawy zbliżone do grypowych, odczyn w miejscu szczepienia, biegunkę, wymioty i bóle głowy. Do czasu zebrania dalszych dowodów odnośnie możliwych skutków ubocznych lub komplikacji występujących po szczepieniu przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, warto zastanowić się nad ograniczeniem podawania tej szczepionki jedynie osobom wysokiego ryzyka a nie całej populacji.

DYFTERYT I OSPA

Mimo iż błonica występuje obecnie nadzwyczaj rzadko a ospa właściwie zniknęła z kuli ziemskiej, katastroficzna historia kampanii szczepień przeciwko tym chorobom dostarcza dramatycznych i stanowczych dowodów na niebezpieczeństwo i nieskuteczność szeroko rozprzestrzenionych szczepień.

W ciągu 15 lat od wprowadzenia antytoksyny przeciwko błonicy (1894) w Anglii i Walii liczba przypadków śmiertelnych była o 20 procent wyższa niż przed jej wprowadzeniem. Co więcej, w latach 1895-1907 wystąpiło 63249 przypadków błonicy leczonych antytoksyną, z których 8917 zakończyło się śmiercią, co dało śmiertelność wynoszącą 14,09 procenta. Tymczasem w tych samych latach z 11716 przypadków, w których nie podano antytoksyny, tylko 703 były śmiertelne, dając śmiertelność wynoszącą 6 procent. 1 stycznia 1926 roku Amerykańskie Towarzystwo Medyczne (American Medical Association) rozpoczęło akcję mającą na celu zlikwidowanie błonicy do 1930 roku za pomocą antytoksyny – tej samej, której stosowania zakazano w Austrii i innych krajach europejskich już 20 lat wcześniej.

Do roku 1930 w stanach, w których naciski na stosowanie antytoksyny były największe, wzrosła śmiertelność. Najwyższą zanotowano w Detroit położonym w stanie o największej ilości wykonanych szczepień. We Francji liczba przypadków błonicy w latach 1924-1930 stale rosła, mimo iż był to kraj o największej liczbie szczepień w Europie. W roku 1928 Komisja Królewska zajmująca się śmiertelnością dzieci w Bundabergu w Australii podała, że z 21 dzieci, które otrzymały antytoksynę przeciwko błonicy, 18 zachorowało, po czym 12 z nich zmarło. W swojej książce „Higiena dzieci” („Hygienic Care of Children”) Shelton pisze: „Antytoksyna nie jest lekiem na chorobę i toksyna-antytoksyna nie zapobiega jej. Oba wspomniane obce białka są odpowiedzialne za wiele przypadków śmiertelnych, zarówno u osób zdrowych, jak i chorych, a także za wiele innych uszkodzeń grożących śmiercią”.

W roku 1935 lekarz okręgowy z Leicester w Anglii, dr CK. Millard, sporządził raport dotyczący „Szczepienia przeciwko błonicy” dla Komitetu ds. Zdrowia Rady Miejskiej, w którym sprzeciwił się podejmowaniu „jakiekolwiek akcji… zachęcającej społeczeństwo do szczepień”. Dr Millard uważał, że szczepienia są odpowiedzialne za wzrost wskaźnika śmiertelności. Wśród w pełni zaszczepionych dzieci w Anglii stwierdzono ponad 30000 przypadków błonicy. Ministerstwo Zdrowia potwierdziło, że w Szkocji w latach 1941-1944 wystąpiły u szczepionych dzieci ponad 23 000 przypadki błonicy, z czego ponad 180 zakończyło się śmiercią. W Niemczech przymusowe masowe szczepienia rozpoczęto w roku 1940 i do roku 1945 zanotowano wzrost zachorowań na błonicę z 40000 przypadków do 250000. Na Węgrzech, gdzie szczepienia były obowiązkowe od 1938 roku, nastąpił trzydziestopięcioprocentowy wzrost ilości przypadków błonicy. W Genewie, gdzie przymusowe szczepienia obowiązywały od roku 1933 roku, liczba przypadków zachorowań na tę chorobę w latach 1941-1943 potroiła się. (Informacje na temat szczepionki przeciwko błonicy pochodzą z książki R.B. Pearsona „Pasteur – plagiator czy szarlatan?”).

W Anglii obowiązkowe szczepienia przeciwko ospie wprowadzono po raz pierwszy w roku 1852, jednakże w latach 1857-1859 epidemia tej choroby zabiła 14 244 ludzi. W latach 1863-1865 w wyniku drugiej epidemii zmarło 20 059 osób. W roku 1867 został wprowadzony bardziej surowy przymus odnośnie szczepień i ci, którzy ich unikali, trafiali do sądu. Po intensywnej czteroletniej akcji mającej na celu zaszczepienie całej populacji miedzy drugim i pięćdziesiątym rokiem życia naczelny lekarz Anglii ogłosił w maju 1871 roku, że 97,5 procenta osób zostało zaszczepionych. W następnym, 1872, roku wybuchła w Anglii najgorsza ze wszystkich epidemii ospy, która pochłonęła 44 840 ludzkich istnień. W okresie obowiązkowych szczepień, w latach 1871-1880, odsetek śmiertelności w wyniku ospy wzrósł z 28 do 46 na 100 000 osób. Dr L. Parry zakwestionował w „British Medical Joumal” (21.01.1928, str. 118) statystykę szczepień, ujawniając wyższy stopień śmiertelności wśród osób szczepionych niż nie szczepionych, pytając:

Jak to możliwe że ospa jest pięć razy bardziej śmiertelna u osób szczepionych niż nie szczepionych? Jak to możliwe, że w niektórych z najlepiej zaszczepionych miast, na przykład w Bombaju i Kalkucie, ospa jest rozpowszechniona, podczas gdy w niektórych z najmniej zaszczepionych, takich jak Leicester, jest prawie nieznana? Jak to możliwe, że około 80 procent osób przyjętych do szpitali ospowych Metropolitan Asylum Board było szczepionych, a tylko 20 procent nie szczepionych? Jak to możliwe, że w Niemczech, najlepiej zaszczepionym kraju na świecie, jest więcej przypadków śmiertelnych proporcjonalnie do ilości mieszkańców niż w Anglii, na przykład w roku 1919 w Anglii było 28 przypadków śmiertelnych, podczas gdy w Niemczech – 707; w roku 1920 w Anglii było 30 przypadków śmiertelnych a w Niemczech – 354. W Niemczech w roku 1919 wystąpiło 5 012 przypadków ospy, z tego 707 było śmiertelnych; w Anglii w roku 1925 zanotowano 5 363 przypadki ospy, w tym 6 śmiertelnych. Jak to wyjaśnić?

W latach 1855-1875 w Szkocji w wyniku ospy zmarło ponad 9000 dzieci poniżej piątego roku życia, mimo iż Szkocja była w tym czasie jednym z najlepiej zaszczepionych krajów na świecie. W latach 1907-1919 przy tylko jednej trzeciej dzieci szczepionych w tym samym wieku zarejestrowano jedynie 7 przypadków śmiertelnych z powodu ospy. W latach 1870-1871 w Niemczech zachorowało na ospę ponad milion ludzi, z czego 120 000 zmarło. 96 procent spośród zmarłych było szczepionych. Pisma wysłane do rządów niemieckich landów przez kanclerza Niemiec Bismarcka zawierały następującą konkluzję: „…nadzieje pokładane w skuteczności wirusa krowianki (ospy krowiej) jako środka zapobiegającego ospie okazały się całkowicie złudne”.

Na Filipinach, przed przejęciem ich przez Stany Zjednoczone w 1905 roku, przypadki śmiertelne w wyniku zachorowań na ospę wynosiły około 10 procent. W roku 1905 po rozpoczęciu obowiązkowych, systematycznych szczepień wprowadzonych przez rząd USA wybuchła epidemia, która w różnych częściach wyspy charakteryzowała się wskaźnikiem śmiertelności wynoszącym od 25 do 50 procent. W latach 1918-1919 przy dziewięćdziesięciopięcioprocentowym zaszczepieniu całej populacji wystąpiła najgorsza w historii Filipin epidemia, która charakteryzowała się sześćdziesięciopięcioprocentowym wskaźnikiem śmiertelności. Najwyższa śmiertelność była w stolicy Manilii, gdzie było najwięcej zaszczepionych. Najniższy procent wystąpił w Mindanao, gdzie ze względu na przesądy religijne było najmniej zaszczepionych. Naczelny Lekarz, dr V. de Jesus, stwierdził, że w latach 1918-1919 w wyniku epidemii ospy zmarło 60855 osób. W 1920 roku raport filipińskiej służby zdrowia zawierał następujący komentarz: „Odkąd ospa została praktycznie wytępiona w Manilii, do 1918 roku (przez około 9 lat), w którym epidemia wystąpiła w jednej z najostrzejszych form, szczepiono rocznie setki tysięcy ludzi. Epidemia ta wygląda prima facie na tle epidemii, do których doszło w późniejszych latach, jak sromotne fiasko klasycznej immunizacji”.

W Japonii w roku 1885, 13 lat po wprowadzeniu obowiązkowych szczepień, ustanowiono prawo wymagające ponownego szczepienia co 7 lat. W latach 1886-1892 przeprowadzono tam 25 474 370 powtórnych szczepień. Mimo to w tym samym czasie wystąpiło tam 156 175 przypadków ospy z 38 979 przypadkami śmiertelnymi, co dało wskaźnik śmiertelności wynoszący około 25 procent. W roku 1896 parlament japoński przyjął nowe prawo, które wymagało, aby każdy mieszkaniec Japonii był zaszczepiony, a następnie co 5 lat szczepiony ponownie. W latach 1889-1908 doszło do 171 611 przypadków zachorowań na ospę, z czego 47 919 zakończyło się śmiercią, co daje śmiertelność wynoszącą blisko 30 procent. W tym przypadku śmiertelność przekroczyła poziom z okresu przed wprowadzeniem szczepień, gdy nikt nie był szczepiony. Warto zauważyć, że Australia, jeden najpóźniej zaszczepionych na ospę krajów na świecie, odnotowała tylko 3 przypadki zachorowań na tę chorobę w ciągu 15 lat w porównaniu z 165 775 przypadkami, w tym 28 979 śmiertelnymi, do których doszło w Japonii w ciągu zaledwie 6 lat prowadzenia obowiązkowych szczepień oraz szczepień ponownych. W artykule „Szczepienia we Włoszech” zamieszczonym w „New York Medical Journal” (lipiec 1899) profesor higieny i medycyny na uniwersytecie w Perugii we Włoszech, Chas Rauta, stwierdził:

Włochy są jednym z najlepiej zaszczepionych krajów na świecie, jeśli nie najlepiej ze wszystkich… w ciągu 20 lat przed rokiem 1885 nasz naród był zaszczepiony w 98,5 procenta. Jednak epidemie ospy, które potem nastąpiły, były czymś tak przerażającym, że nic, z czym mieliśmy do czynienia przed wprowadzeniem szczepień, nie mogło się z tym równać. W roku 1887 odnotowaliśmy 16 249 przypadków śmiertelnych w wyniku zachorowań na ospę; w roku 1888 – 18 110, a w 1889 – 13 413.

W dalszej części artykułu profesor Rauta napisał:

Szczepienia są potwornością, wstrętnym potomkiem błędu ignorancji: nie powinny mieć miejsca ani w higienie, ani w medycynie… Nie wierzcie w szczepienia: to szeroko rozpowszechniona na świecie iluzja, nienaukowa praktyka, fatalny przesąd z konsekwencjami mierzonymi nie kończącymi się dzisiaj łzami i smutkiem.

W swojej książce „The Vaccination Superstition” („Przesądy szczepień”) dr J.W. Hodge pisze:

Po dokładnej analizie historii szczepień na podstawie bezstronnych i rozległych badań statystycznych oraz dokładnych danych z wszelkich dostępnych źródeł, a także doświadczeniach pochodzących z zaszczepienia 3 000 osób jestem całkowicie pewny, że nie można wykazać, iż szczepienia posiadają jakikolwiek logiczny związek z obniżeniem liczby zachorowań na ospę. Szczepienia nie chronią, a jedynie czynią osoby zaszczepione bardziej wrażliwymi wskutek obniżenia ich siły życiowej i naturalnej odporności. Miliony ludzi zmarły z powodu ospy, którą zarazili się po zaszczepieniu.

W USA 25 czerwca 1937 roku dr William Howard Hay wezwał w swoim apelu skierowanym do Towarzystwa Swobód Medycznych (Medical Freedom Society) do zaniechania obowiązkowych szczepień. Stwierdził, co następuje:

Myślałem wiele razy o tych wszystkich obłąkanych rzeczach, które zalecano w medycynie. Jedną z najbardziej obłąkanych jest naleganie na szczepienie dzieci oraz innych osób w celu zapobieżenia ospie przy niemożności udowodnienia, że szczepienia uratowały choć jednego człowieka od ospy… Wiem o epidemii ospy obejmującej ponad 900 przypadków zachorowań, przy czym 95 procent z nich dotyczyło osób, które były wcześniej zaszczepione, większość z nich ostatnio… Mija 30 lat, odkąd poświeciłem się leczeniu chorób przewlekłych… Przejrzałem wiele historii chorób dzieci, które nigdy nie były ani dnia chore do chwili, kiedy zostały zaszczepione, i które… od tego czasu ani dnia nie były zdrowe… W Anglii, gdzie statystyka jest prowadzona nieco rzetelniej i dokładniej, a także bardziej otwarcie niż w naszym kraju, oficjalne dane z ostatnich 21 lat odnotowują trzy razy więcej przypadków śmiertelnych spowodowanych bezpośrednio szczepieniami takimi jak ospa… jestem niemal pewny, że jest jeszcze co najmniej trzy razy tyle przypadków śmiertelnych, które nie były odnotowane, a które są bezpośrednimi skutkami szczepień. Nie obejmuje to wielu przypadków zapalenia mózgu lub śpiączki i takich lub innych form degeneracji organizmu, które są wynikiem szczepień… Nonsensem jest myślenie, że można wszczepić ropę – materiał do szczepień jest normalnie pobierany z krost i to przeważnie martwej ofiary ospy – małemu dziecku i w ten sposób poprawić jego zdrowie. Dotyczy to wszystkich form tak zwanej immunizacji surowicą… Gdyby rzeczywiście można było w jakiś sposób wytworzyć naturalną odporność na choroby za pomocą tych sztucznych środków, gorąco bym to popierał, ale niestety tak nie jest… Ciało ma swoje własne metody obrony. Opierają się one na zdrowotności ciała w danym czasie. Jeżeli jest ono wystarczająco zdrowe, będzie odporne na wszystkie infekcje, jeżeli nie jest wystarczająco zdrowe, nie da się poprawić jego żywotności poprzez wprowadzanie do jego wnętrza jakiejkolwiek trucizny…

Zgodnie z oficjalnymi danymi Głównego Rejestru Anglii (Register General of England) w ciągu 23 lat do grudnia 1993 roku w Anglii i Walii w wyniku ospy zmarło tylko 109 dzieci (poniżej piątego roku życia), za to aż 270 innych zmarło w tym samym czasie w tych dwóch krajach w wyniku szczepień. W latach 1934-1961 nie odnotowano ani jednego przypadku śmierci w wyniku ospy, a mimo to w rym samym czasie 115 dzieci poniżej piątego roku życia zmarło w wyniku szczepień przeciwko tej chorobie. To zmusiło ostatecznie rząd do uchylenia prawa dotyczącego szczepień przeciwko ospie. Równie zła była sytuacja w Stanach Zjednoczonych. Artykuł zamieszczony w lipcowym numerze magazynu „Prevention” („Ochrona”) z 1969 roku stwierdza, że od 1948 roku w USA zmarło 300 dzieci w następstwie komplikacji po szczepieniu przeciwko ospie. W tym samym czasie nie odnotowano ani jednego przypadku ospy w całym kraju. W październiku 1971 roku dr Samuel Katz z Centrum Medycznego Uniwersytetu Duke przemawiając na dorocznym zjeździe Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej stwierdził, że Jadwiga Łopata i Julian Rose. Jak podaje dr Archie Kalokerinos władze ostatecznie uchyliły stosowanie tej szczepionki: „Jakieś 10-15 lat temu część moich kolegów ze Stanów Zjednoczonych poinformowała mnie o bardzo ciekawej sprawie. Stwierdzili oni, że szczepienia przeciwko ospie zostały wstrzymane nie dlatego, że ospa została zwalczona, ale dlatego, że mieli problemy ze szczepionką. Szczepili daną osobę i ta osoba mogła zarazić aktywną ospą inną osobę z nią się kontaktującą. Cała sprawa wymknęła się spod kontroli i nie chcieli ryzykować stosowania tej szczepionki”.

Prawdopodobnie dlatego profesor Ari Zuckerman członek rady doradczej Światowej Organizacji Zdrowia ds. wirusów stwierdził: ,,Immunizacja przeciwko ospie jest bardziej ryzykowna niż sama choroba”, zaś „British Medical Journal” (1.05.1976) dodał: „Przyjmuje się obecnie, że ryzyko wynikające z rutynowych szczepień przeciwko ospie jest w Wielkiej Brytanii większe niż z naturalnej infekcji”. 11 maja 1987 roku londyński Times zamieścił na tytułowej stronie artykuł: „SZCZEPIONKA PRZECIWKO OSPIE UAKTYWNIŁA WIRUSA AIDS”. Istotą tej historii było to, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) walcząc z ospą w Trzecim Świecie spowodowała wystąpienie milionów przypadków AIDS w Afryce, Brazylii i na Haiti. Doradca WHO stwierdził: „Myślałem, że był to przypadek, dopóki nie przebadaliśmy ostatnich wyników dotyczących reakcji, jakie mogą powodować szczepionki. Teraz wierzę, że teoria mówiąca, iż szczepienia przeciwko ospie doprowadziły do eksplozji AIDS, jest prawdziwa”.

Statystyki zdrowia ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ujawniają, że największe obszary występowania wirusa HIV (przyczyna AIDS) pokrywają się z obszarami, na których prowadzano najbardziej intensywne programy szczepień. Uważa się, że szczepionka przeciwko ospie podana milionom osób w Afryce, Brazylii i na Haiti mogła osłabić system immunologiczny wrażliwych osób. To z kolei sprawiło, że obecne w organizmach tych osób nieaktywne wirusy AIDS uaktywniły się i wywołały chorobę. Dr Robert Gallo, amerykański badacz AIDS, stwierdził: „Od lat mówiłem, że stosowanie żywych szczepionek, jakich używano przeciwko ospie, może wywołać infekcję taką jak HIV (AIDS)”.

Najlepszy sposób na określenie, czy szczepionki działają, czy nie, jest zaszczepienie populacji najbardziej podatnych na choroby, to znaczy krajów Trzeciego Świata, i sprawdzenie wyników.

[Eksperymenty na ludziach? przyp. M.S.]

Jak będzie się można przekonać, kampanie szczepień w Trzecim Świecie zawiodły, jeśli chodzi o ochronę przed chorobami. W grudniowym numerze „Journal for the Doctors’ Reform Society” z 1982 roku dr Julie Clift pisząc na temat odry w Mozambiku stwierdziła: „Wyniszczające epidemie odry z dużym procentem zejść śmiertelnych nadal występują tu często, mimo prowadzenia rozszerzonego programu immunizacji”.

Według „The Lancet” (31.03.1990, str. 774): „Kampania przeciwko odrze w Afryce Zachodniej dowiodła, że mimo iż choroba w krótkim okresie może być kontrolowana za pomocą masowych szczepień, to jednak wyniki nie są długotrwałe i konieczne było kontynuowanie działań. Szczepionki przeciwko poliomyelitis (choroba Heinego-Medina) okazały się najbardziej niezadowalające ze wszystkich pierwotnie wprowadzonych w EPI… Szczepionki przeciwko polio w formie zastrzyków dają równie dobre wskaźniki serokonwersji w rozwijającym się świecie, niemniej zawiodły w zapewnieniu całkowitej ochrony podczas ostatniej epidemii w Senegalu”.

W artykule dotyczącym polio zamieszczonym w „The Lancet” (8.12.1984) stwierdzono: „Szczepionka doustna przeciwko polio często daje niezadowalająco niską odporność i ochronę w krajach tropikalnych…”

Wysoce wątpliwa wydaje się również wartość szczepionki BCG (przeciwko gruźlicy). Donosząc o niepowodzeniu szczepień „The Lancet” (12.01.1980) napisał: „Skuteczność szczepionki BCG przeciwko tuberkulozie (gruźlicy) pozostaje dla większości populacji oraz większości obszarów świata nieprzewidywalna… Mimo trzech głównych prób w Puerto Rico i Indiach, BCG nadal musi udowodnić swoją wartość w tych rejonach świata, gdzie kontrola gruźlicy jest najbardziej potrzebna, czyli krajach rozwijających się”.

Prawdopodobnie jednym z najbardziej ryzykownych i zdradzieckich skutków szczepień jest ich potencjalna możliwość prowokowania innych form chorób. Zjawisko to nosi nazwę „choroba prowokowana” i zostało opisane w wielu pismach i książkach przez lekarzy medycyny.

Związek przyczynowy między przypadkami paraliżu w przebiegu polio ze szczepieniami przeciwko błonicy i kokluszowi, które wystąpiły pod koniec lat czterdziestych i na początku pięćdziesiątych został dobrze udokumentowany. W kwietniu 1950 roku zarówno „The. Lancet”, jak i „The Medical Officer” donosiły, że dziecięcy paraliż występował po szczepieniu antytoksyną błonicy, szczepionką kokluszu i kombinowaną szczepionką przeciwko błonicy i kokluszowi. Ich raport ujawnił, że istnieje wyraźny związek między szczepionką i paraliżem, który wystąpił w ciągu miesiąca po szczepieniu. W roku 1950 pracujący w Melbourne dr Bertram McCloskey zbadał historię szczepień 340 przypadków poliomyelitis, które wystąpiły w Wiktorii podczas epidemii w roku 1949. Dr McCloskey stwierdził, że z 340 przypadków 31 było szczepionych anatoksyną dyfterytową lub przeciwko kokluszowi pojedynczo lub w kombinacji w ciągu trzech miesięcy przed wystąpieniem symptomów choroby. Później odkrył jeszcze 23 podobne przypadki zachorowań, które wystąpiły w okresie 3-12 miesięcy po szczepieniu, i 121 zachorowań, do których doszło po ponad roku od szczepienia.

W BMJ (1.07.1950, str. 4669) drzy Hill i Knowelden donieśli o statystycznych badaniach przypadków polio w roku 1949 w Zjednoczonym Królestwie i ich związku ze szczepieniami przeciwko kokluszowi i dyfterytowi: bez względu na sposób zestawiania statystyk zebranych w tym badaniu ujawniały one istnienie wyraźnego związku między niedawnym szczepieniem i paraliżem… To oznacza, że przypadki paraliżu, które wystąpiły w epidemii poliomyelitis w roku 1949 w tym kraju, miały związek ze szczepieniami dokonanymi w ciągu miesiąca przed wystąpieniem zachorowania.

„The Lancet” (15.12.1956) zamieścił artykuł zatytułowany „Poliomyelitis and Prophylactic Inoculation Against Diphtheria, Whooping Cough and Smallpox” („Poliomyelitis a szczepienia zapobiegawcze przeciwko dyfterytowi, kokluszowi i ospie”). Jego autorzy stwierdzają w nim: „W latach 1951-1953 około 170 z 1308 przypadków paraliżu w Anglii i Walii u dzieci w wieku między 6 miesiącem 2 rokiem życia było związanych przyczynowo ze szczepieniami przeciwko dyfterytowi lub kokluszowi”.

W artykule tym stwierdza się też, że z 355 przypadków paraliżu, w których historii stwierdza się uprzednie szczepienia przeciwko dyfterytowi, kokluszowi i ospie, w 132 paraliż nastąpił w ciągu 1 do 28 dni po szczepieniu. W raporcie przyznaje się, że te liczby mogą być zaniżone. W lipcu 1978 roku w Neapolu we Włoszech doszło do wielkiej tragedii związanej ze szczepieniami. Pewna liczba dzieci została zaszczepiona przeciwko dyfterytowi i tężcowi i w ciągli 24 godzin trafiły one do szpitala. Pięć z nich zmarło. 59 dalszych zgonów nastąpiło między październikiem 1978 roku i lutym 1979. W opisie tej tragedii zamieszczonym w książce „Infectious Diseases” („Choroby zakaźne”) (WHO) stwierdza się: „Mimo wysiłków władz włoskich a także międzynarodowego zespołu ekspertów ten wybuch choroby spowodowany przypuszczalnie przez szczepienia w połączeniu z jednoczesną syncycjalną wirusową infekcją układu oddechowego pozostaje niewyjaśniony”.

Mechanizm wywoływania przez szczepionki innych chorób nie jest dokładnie wyjaśniony, niemniej wielu lekarzy sądzi, że jeśli w organizmie danej osoby istnieje utajony wirus lub choroba w okresie wylęgania, szczepienie może być wystarczającym czynnikiem do uaktywnienia choroby. Tak więc szczepienie nie zawsze jest jedyną przyczyną, ale niewątpliwie jest ono często końcowym bodźcem wywołującym chorobę. Niestety, jak zauważa Leon Chaitow w swojej książce „Vaccinations and Immunizations” („Szczepienia i uodpornianie): „Nie ma sposobu na stwierdzenie, kiedy taka utajona lub wylęgająca się choroba może dać znać o sobie, czyli nie ma sposobu dowiedzenia się, kiedy szczepienie może ją wywołać”. Jak już widzieliśmy, wiele chorób, co do których istnieją podejrzenia, że zostały spowodowane przez szczepienia, nie ujawniają się wcześniej niż co najmniej 10 lat po szczepieniu, po którym to czasie trudno udowodnić istnienie tego związku. „Modern Medicine of Australia” (1.07.1974, str. 60) opublikował artykuł „Severe Complications of Measles Vaccination” („Ciężkie komplikacje po szczepieniu odry”), w którym stwierdza się:

Donoszono również o podostrym zapaleniu mózgu, rzadkim powikłaniu wywoływanym przez odrę, do którego dochodziło po miesiącach lub latach od szczepienia przeciwko odrze szczepionką zawierającą żywe wirusy. Jest to okaleczająca postępująca choroba centralnego układu nerwowego. U pewnego dziecka podostre zapalenie mózgu wystąpiło po dwóch latach od szczepienia żywymi wirusami odry, a u innego po 8,5 roku od ataku odry. Oba te przypadki wykazywały opóźnioną reakcję nadwrażliwości na martwego wirusa odry”.

Leon Chaitow ostrzega: „Potencjalnym zagrożeniem tkwiącym we wszelkiego rodzaju szczepieniach jest uaktywnienie utajonego wirusa”.

Następujące cytaty zaczerpnięto z artykułu „Inoculations: Friend or Foe?” („Szczepienia – przyjaciel czy wróg?”), „Health Science”, lipiec-sierpień 1983 roku.

Profesor L.C. Vincent, założyciel Bioelectronics, powiedział:

Wszystkie szczepienia powodują przesunięcie trzech wartości w obrazie krwi do lub w kierunku strefy charakterystycznej dla raka i białaczki… Szczepionki DO usposabiają do raka i białaczki.

Profesor Leon Grigorski z Wydziału Medycyny w Atenach stwierdził:

Stosując szczepienia sami stwarzamy choroby i zmierzamy do powszechnej epidemii raka oraz defektów umysłowych spowodowanych zapaleniem mózgu.

Dr Supperat, ordynator szpitala w St Louis w USA, mówiąc o szczepionkach ospy i dyfterytu stwierdził:

To prowokuje eksplozję białaczki.

Dr Kalokerinos i dr Dettman („Australian Nurse Journal”, lipiec 1981) podkreślają:

Dokładne badanie spadku zachorowań wykazuje, że od chwili wprowadzenia masowych szczepień w latach trzydziestych i na początku czterdziestych zniknęło blisko 90 procent tak zwanych „zabójczych chorób”. Od czasu wprowadzenia rutynowej immunizacji mamy za to teraz bardziej niż kiedykolwiek alarmujący wzrost chorób cywilizacyjnych i, co gorsze, nadal występują choroby, przed którymi powinniśmy być zabezpieczeni, przypuszczalnie w większej liczbie przypadków, niż się można było tego spodziewać, gdybyśmy pozwolili im po prostu na dalszą kontynuację ich trendu do wygasania.

ZWIĄZEK SZCZEPIEŃ Z CHOROBAMI DZIECI

Wielu lekarzy wiąże szczepienia ze wzrastającym występowaniem wśród dzieci chronicznych i ostrych chorób, takich jak zapalenia stawów, cukrzyca młodzieńcza, stwardnienie rozsiane, alergie, egzema, zespół Reya, rak i wiele innych. Na 4 międzynarodowym sympozjum poświęconym zwalczaniu kokluszu (Fourth International Symposium on Pertussis), które odbyło się w roku 1979 w stanie Maryland w USA, przedstawiono dowody wskazujące, że szczepionka przeciwko kokluszowi może prowadzić do zaburzeń metabolizmu insuliny. To każe zastanowić się, czy mogło to mieć coś wspólnego ze wzrostem zapadalności na cukrzycę młodzieńczą i hipoglikemię, które związane są właśnie z zaburzeniami metabolizmu insuliny? Zarówno w Europie, jak i w USA, wielu lekarzy obserwuje gwałtowny wzrost zaburzeń alergicznych i immunologicznych u dzieci. W majowym wydaniu „Modern Medicine” z roku 1983 zamieszczono omówienie międzynarodowego spotkania w Londynie na temat alergii, w którym stwierdzono: „Występowanie zaburzeń alergicznych bez wątpienia wzrosło w ostatnich latach”. „British Medical Journal” (wrzesień 1983) opisuje przegląd, który wykazał, że z 13500 dzieci urodzonych w jednym tygodniu 1970 roku ponad 12 procent zapadło przed ukończeniem 5 roku życia na skazę atopową. Była to dwukrotnie większa liczba od podanej w wyniku podobnego przeglądu przeprowadzonego 12 lat wcześniej. Pewien wybitny pediatra skomentował to następująco: „Może istnieć związek między immunizacją jako stresem i powstaniem niektórych z niszczycielskich objawów, które cały czas obserwuję u coraz młodszych dzieci”. Powodujący raka wpływ szczepień został dobrze przedstawiony w wielu badaniach na zwierzętach. Trwają dyskusje, czy takie samo ryzyko istnieje u ludzi. Jak powiada dr Carlton Fredericks, sławny amerykański żywieniowiec: „Przynajmniej w przypadku dzieci to potencjalne ryzyko na pewno przeważa wszelki zysk płynący z zapobiegania”.

Jedną z najpoważniejszych konsekwencji rutynowych szczepień jest potencjalne ryzyko dla systemu immunologicznego dziecka. W swojej książce „Vaccinations and Immune Malfunctions” („Szczepienia i zaburzenia immunologiczne”) dr Buttram i dr Hoffman przestrzegają przed „możliwością szeroko rozpowszechnionych i nie rozpoznanych zaburzeń immunologicznych spowodowanych szczepieniami i przedstawiają potrzebę naukowego badania tych efektów”. Rozpoznali oni „obniżenie odporności organizmu wynikające ze szczepień. Ponieważ efekt ten jest często opóźniony, pośredni i zamaskowany, jego prawdziwa natura jest często nie rozpoznawana”. Z przeglądu w ich książce wynika, że częściowa lista chorób i/lub zaburzeń immunologicznych mających związek ze szczepieniami opisywanych w literaturze medycznej obejmuje uszkodzenia mózgu wskutek zapalenia spowodowanego szczepieniami, SIDS (zespół nagłej śmierci niemowląt), zespół Guillaina-Barre’a, toczeń rumieniowaty, stwardnienie rozsiane, zapalenie stawów (po szczepieniu różyczki) oraz zaburzenia alergiczne. Buttram i Hoffman stwierdzają: „Być może wiele z problemów nerwowych, mentalnych, zaburzeń zachowania i problemów społecznych występujących dziś wśród młodszej generacji w Ameryce stanowi odpowiednik zespołu współdziałania niedożywienia-szczepienia obserwowanego przez Dettmana i Kalokerinosa wśród australijskich Aborygenów”. Dr Archie Kalokerinos, który pracował wśród Aborygenów w latach 1960 i 1970, przypisywał wzrost śmiertelności aborygeńskich niemowląt szerokiemu programowi immunizacji. Twierdził, że niedożywione niemowlęta mają osłabiony system immunologiczny i że zastrzyk szczepionki jedynie pogarsza sytuację, w wyniku czego dochodzi do wielu zgonów. Przemawiając 24 maja 1987 roku na zjeździe poświęconym naturalnemu leczeniu (Natural Health Convention) w Stanwell Tops w Nowej Południowej Walii dr Kalokerinos stwierdził: „Po raz pierwszy z problemem szczepień zetknąłem się pracując wśród Aborygenów. W tym czasie mieliśmy jedną z najwyższych śmiertelności na świecie, wyższą niż w wiejskich okolicach Indii. W niektórych społecznościach aborygeńskich, co drugie dziecko było skazane na śmierć w dzieciństwie, ale wydawało się, że władze medyczne nie miały na to odpowiedzi. Na zaproszenie ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych pojechałem do Północnego Terytorium, aby przeprowadzić badania. Wykryłem, że odsetek zgonów wśród niemowląt podwoił się w ciągu roku, i wyglądało na to, że podwoi się ponownie. Nie mogłem tego wytłumaczyć. Warunki nie uległy zmianie, pory roku się nie zmieniły, wszystko wydawało się w zasadzie takie same. Pojechałem, więc do Ameryki, aby przedyskutować tę sprawę z kolegami, ale nikt nie mógł znaleźć wytłumaczenia. Wróciwszy do Australii, wziąłem pod uwagę wiele różnych czynników, o których wiedziałem, że mogą wywołać chorobę u dziecka. Jednym z nich był fakt, że w pewnych okolicznościach rutynowe szczepienia mogą wyrządzić szkodę. Przypomniałem sobie, że minister powiedział mi: „Jedną z rzeczy, jaką wprowadziliśmy, była kampania szczepień”. Pomyślałem wówczas: „Eureka, to jest to, to właśnie to jest przyczyną!” Złapałem nazajutrz samolot do Północnego Terytorium, ale w Alice Springs zmarnowałem tylko czas. Moi koledzy nie chcieli mnie słuchać. Widziałem lekarzy i pracowników służby zdrowia ścigających aborygeńskie matki, siłą odbierających im dzieci i szczepiących je wbrew ich woli. Wiele aborygeńskich matek widząc nadjeżdżającą ekipę służby zdrowia zabierało dzieci i ukrywało się w zaroślach. Głównie, dlatego że umiały liczyć. Wiedziały, co się stanie, gdy lekarze przyjadą ze swoimi igłami. Lekarze ci zapominali odnotowywać dzieci, które umierały po rutynowym szczepieniu. Uważali te zgony za skutek zapalenia żołądka i jelit lub zapalenia płuc, zupełnie nie dostrzegając ich związku ze szczepieniami. Nie wiedzieli też, o co najmniej połowie zgonów, gdyż dzieci grzebano w zaroślach. Również metody prowadzenia statystyk nie były najlepsze. Zgotowano mi bardzo wrogie powitanie w typowo kalokerinowskim stylu. Ilekroć spotykam się z takim powitaniem, staram się dociec jego przyczyny. Im głębiej się w to zagłębiałem, tym bardziej byłem przerażony. Zdałem sobie sprawę, że przez wadliwe kampanie szczepień wyrządzono wiele zła, nie tylko w Australii, aie na całym świecie”. Oto dalszy komentarz dra Kalokerinosa na temat zgonów aborygenskich dzieci po szczepieniach zaczerpnięty z jego książki „Every Second Child” („Co drugie dziecko”): „Jeśli jakieś dzieci lub niemowlęta przeżyły, w ciągu miesiąca zbierano je w celu poddania kolejnemu szczepieniu. Te, które przeżyły, szczepiono ponownie. Następnie były szczepienia przypominające, szczepienia przeciwko odrze, polio, a nawet TB (gruźlicy). Trudno się dziwić, że umierały. To cud, że niektóre przeżyły… Podniecenie wywołane tym odkryciem jest trudne do opisania. Z jednej strony byłem zafascynowany jego prostotą, „piękną” drogą rozumowania, dzięki której wzór pasował do wszystkiego, co robiłem. Z drugiej strony, niemal trząsłem się z przerażenia na myśl o tym, co zrobiono i co robiono nadal. W rzeczywistości zabijaliśmy niemowlęta z powodu własnej ignorancji”. W artykule zatytułowanym „Immunization Can Harm, Says Professor” („Szczepienia mogą krzywdzić, mówi profesor”) opublikowanym w piśmie „The Age” (4.12.1975) profesor Ronald Penny ostrzega, że dzieci z niewydolnym systemem immunologicznym mogą ponieść szkody na zdrowiu a nawet umrzeć w wyniku rutynowych szczepień. Profesor Penny uważa, że szczepienia u takich dzieci mogą wywołać szkodliwe skutki, a nawet choroby, przeciwko którym je uodporniano. Szczepionki przeciwko odrze, polio, różyczce i ospie są jego zdaniem najniebezpieczniejsze, ponieważ zawierają żywe kultury bakterii i mają silniejsze działanie od innych.

Jeśli szczepionki są tak bezpieczne, jak przekonują nas o tym teorie medyczne, to oczywiście lekarze jako pierwsi powinni ustawiać się do szczepienia? W końcu pracują w swoich klinikach, szpitalach, przychodniach etc. codziennie wystawiani na kontakt z zainfekowanymi pacjentami. Należą do grupy „wysokiego ryzyka”, która powinna szczepić się z uwagi na stały kontakt z chorobami zakaźnymi. Tymczasem, jak się okazuje, wielu lekarzy „odmawia” szczepienia siebie lub swojej rodziny.

„Journal of the American Medical Association” opublikował artykuł „Rubella Vaccine and Susceptible Hospital Employees: Poor Physician Participation” („Szczepionka przeciw różyczce a podatni pracownicy szpitali: mały udział lekarzy”). Donosi on, że najniższy odsetek szczepionych przeciwko różyczce dotyczy grupy ginekologów położników, następni w kolejności są pediatrzy. Jego autorzy wysuwają wniosek, że „lęk przed nie przewidzianymi reakcjami na szczepionkę” był główną przyczyną niewielkiego udziału lekarzy.

Dr Mendelsohn wspomina o lekarzu z Los Angeles, który odmówił zaszczepienia swojego siedmiomiesięcznego dziecka. Lekarz ten oświadczył podobno: „Jestem zaniepokojony tym, co może się zdarzyć, gdy wirus szczepionki nie tylko daje małą ochronę przed odrą, ale może też pozostawać w organizmie, działając w sposób, o którym niewiele wiemy”. Co ciekawe, ten sam lekarz nadal szczepił własnych pacjentów i usprawiedliwiał to postępowanie, twierdząc, że: „jako rodzic mam luksus własnego wyboru tego, co jest najlepsze dla mojego dziecka. Jako lekarz muszę jednak akceptować zalecenia swojego zawodu”.

„British Medical Journal” (27.01.1990) zamieścił artykuł „Attitudes of General Practitioners Towards Their Vaccination Against Hepatitis B”. („Pogląd lekarzy rodzinnych w sprawie ich szczepienia przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B”). Z 598 lekarzy zapytanych o szczepienie przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B 528 (86%) wierzyło, że wszyscy lekarze rodzinni powinni zostać przeciwko niemu zaszczepieni. Jednak 309 z nich nie zaszczepiło się! W artykule czytamy: „Z 309 respondentów, którzy nie zaszczepili się, 249 podało jako powód „tak się jakoś złożyło…” To każe przypuszczać, że albo lekarze nie wierzą w to, iż potrzebują być zaszczepieni, albo że mają trudności w poddaniu się temu prewencyjnemu zabiegowi”. (Co ciekawe, 7 z 309 nie szczepionych lekarzy jako powód podało: „nie wierzę szczepionce” – zaś 4 innych: „nie udowodniono korzystnego działania szczepionki”).

W pewnym artykule na temat szczepionki przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (BMJ, 21.07.1990) stwierdza się: „Infekcja wirusem zapalenia wątroby typu B jest poważnym zagrożeniem dla wszystkich pracowników służby zdrowia. Chirurdzy są szczególnie zagrożeni z potencjalnie niszczycielskimi konsekwencjami dla ich zdrowia i możliwości zarobkowania, jeśli staną się nosicielami”. Tymczasem albo chirurdzy nie traktują tych zagrożeń poważnie, albo zdają sobie sprawę, że szczepienie nie zapewnia ochrony, gdyż dalej czytamy: „Mimo poważnych dowodów na istnienie podwyższonego ryzyka infekcji wysoki odsetek chirurgów w tym badaniu «nie» był szczepiony… Jest to oczywiste fiasko poczynań chirurgów w sprawie własnej ochrony i ich wpływu na niższy personel, aby się zabezpieczył”. Dr Robert Mendelsohn stwierdził: „W grupie wysokiego ryzyka zachorowania na tę poważną chorobę blisko dwie trzecie personelu medycznego odmówiło przyjęcia szczepionki, nawet gdy była oferowana za darmo”.

Kiedy profesor Gordon Stewart z Wielkiej Brytanii zaczął odkrywać przypadki uszkodzeń mózgu wśród dzieci szczepionych wcześniej przeciwko kokluszowi, wielu lekarzy zaczęło obawiać się potencjalnych niebezpieczeństw, jakie może spowodować szczepionka przeciwko tej chorobie. Wyrażając swoje wątpliwości na temat bezpieczeństwa jej stosowania, dr P.M. Jeavons („The Lancet”, 25.10.1975, str. 811) zasugerował: „Dlaczego nie wydzielić kokluszu z potrójnej szczepionki i dać możliwość wyboru tym, którzy tak jak ja nigdy nie pozwolą zaszczepić przeciwko tej chorobie własnych dzieci…?”

Wydaje się, że wielu lekarzy zgadza się ze słowami dra Jamesa A. Shannona:

Jedyna całkowicie bezpieczna szczepionka to taka, której się nigdy nie stosuje.

Zadano pytanie: „Szczepionki – czy na pewno bezpieczne i skuteczne?” Odpowiedź na nie jest oczywista.

Jeśli to, co przeczytaliście w tym artykule, niepokoi Was, wiedzcie o jednym: to jest jedynie wierzchołek góry lodowej!

Zapraszam na blog w całości poświęcony zagrożeniom ze strony szczepionek: Szczepionkowe ludobójstwo

Linkujcie ten artykuł na portalach społecznościowych, klikając poniższe ikonki – wtedy prawdę pozna więcej osób!