Szokujące billboardy w Warszawie. „Stoi za nimi jakaś organizacja”

Szokujące billboardy w Warszawie. „Stoi za nimi jakaś organizacja”

afera tasmowa nagrania

Niedawno w Warszawie pojawiły się tajemnicze billboardy. Ich treść jest bezpośrednio związana z aferą taśmową i wzywa ludzi do myślenia na jej temat.

Wiadomo, że nie stoi za nimi żadna partia polityczna, bo dziennikarze śledczy wywęszyliby to u firm sprzedających powierzchnię reklamową. Gdyby to zrobił taki PiS, to tematu byłoby na kilka miesięcy wałkowania i kręcenia tzw. „beki” (szydery).

Na co chciałbym zwrócić uwagę? Cena jednego billboardu w moim peryferyjnym mieście (ok. 400.000 mieszkańców) już kilka lat temu była na poziomie minimum 700 zł. Jaki jest koszt ekspozycji billboardu w centrum Warszawy w 2014 roku? Polecam się zainteresować tematem. Oczywiście, nie chcę tutaj snuć żadnych domysłów, jednak tych billboardów w Warszawie są dziesiątki.

Poniższe zdjęcia pochodzą z serwisu Dziki Kraj na portalu Interia.pl:

afera tasmowa 2

afera podsluchowa 1

afera tasmowa 1

afera podsluchowa

afera tasmowaAutor tekstu, poza zdjęciami: Jarek Kefir
Proszę o przekazanie dalej, udostępnienie!

Nowy program PiS: „to ostatni gwóźdź do trumny Polski”. Piewcom kaczyzmu pod rozwagę

Nowy program PiS: „to ostatni gwóźdź do trumny Polski”. Piewcom kaczyzmu pod rozwagę

kaczyzm kaczynski polityka

Chciałbym przedstawić Wam, drodzy Czytelnicy, artykuł autorstwa Stanisława Tymińskiego, który powrócił do polityki. Gdyby ten człowiek został Prezydentem Polski w 1990 roku, losy naszego kraju potoczyłyby się zupełnie inaczej.

Osobiście uważam, iż Stanisław Tymiński byłby kimś w rodzaju Łukaszenki, który dziś wzorowo rozgrywa między Rosją, UE, USA, Chinami, i mniejszymi potęgami. Owszem, byłoby może mniej „demokracji telewizyjnej”, ale za to więcej gospodarki.

Obecnie to, co zostało z III RP – ten biało-czerwony szkielet – nie ma ani realnej gospodarki, ani tym bardziej realnej demokracji. III RP to zarówno wirtualna gospodarka, czyli rynek zbytu i eksport śrubek, części zamiennych, jak i wirtualna demokracja, coraz bardziej przypominająca miękki totalitaryzm.

Nazywam takie coś „demokracją telewizyjną”. Ten termin, w moim subiektywnym rozumieniu, oznacza dyskusje kilku nawiedzonych osób o gender-srender między ckliwymi telenowelami na TVP 2 i serialami o seryjnych zabójcach na „ale kino”. Elity, dziennikarze, i ogólny nurt debaty publicznej jest tak skrajnie oderwany od życia realnego i od codziennych do bólu problemów Polaków, że dziwię się, że to w miarę dobrze funkcjonuje. A może to już jest siła bezładu?

Stanisław Tymiński jest politykiem który miał i nadal ma wizję. Wizję, czyli to, co może zostać zrealizowane, zamiast tego co jest teraz, czyli pustych substytutów, wydmuszek.

Co sądzicie o dość kontrowersyjnej postaci pana Tymińskiego? Co sądzicie o nowym programie PiS, który zakłada zadłużanie państwa? O ile mnie pamięć nie myli, poprzednie programy partii Kaczyńskiego też opierały się o astronomiczne zadłużanie państwa. Ale zadłużyć państwo i nakraść, to i PO potrafi.

Jarosław Kaczyński udowadnia, że jest trybikiem systemu, bo w jego obrębie chce działać. Kaczyński nigdy nie powie, że UE jest zła, a długi zostały zaciągnięte nielegalnie. Kaczyński nigdy nie powie, że niech te nielegalnie zaciągnięte długi spłaca ten, który je zaciągnął – panowie Tusk, Sikorski, Rostowski i inni.

Taka postawa Jarosława Kaczyńskiego i całego PiSu nosi nazwę „opozycji koncesjonowanej”. Gdybym ja, Jarek Kefir, został dyktatorem Polski, wiecie co bym zrobił już drugiego dnia swoich rządów? Założyłbym.. swoją opozycję, która zajęta by była najpierw milionem bezproduktywnych spraw, a dopiero na pozycji milion i jeden – zwalczaniem mnie.

Oczywiście, przywódcą opozycji byłby mój najbardziej zaufany kumpel, z którym niejedną flaszkę obaliłem, a na jego tajne konto na Kajmanach płynęłaby coroczna pensja w wysokości 500 milionów dolarów. Jak by trzeba było, to podzielilibyśmy się władzą. Raz prezydentem byłbym ja, raz mój kumpel. Ale nikogo byśmy nie dopuszczali spoza naszego „układu” do rządów. Realizowalibyśmy jedną i tą samą politykę.

Czy teraz, po tym wykładzie, rozumiecie na czym polega tzw. „demokracja telewizyjna”? Zapraszam do dyskusji.

Polecam ciekawe artykuły o pokrewnej tematyce:
-Człowiek samodzielnie myślący nie potrzebuje autorytetów!
-Olej ‘opinię publiczną’ i myśl samodzielnie!
-Ideologie, wierzenia i polityka bez cenzury i dogmatów
-Czy Polska to niewolnicza kolonia?! Kilka logicznych wniosków
-Rząd oddał za bezcen złoża polskiego złota. To największe złoże w Europie

Autor powyższego wstępu, poza cytatami: Jarek Kefir

Portal Jarka Kefira na facebooku:

___________________________________________________

Zapraszam do przeczytania artykułu właściwego:

Nowy program PIS – populismus über alles

jaroslaw kaczynski i donald tusk

Cytuję: „To co proponuje w nowym programie PIS Jarosław Kaczyński to praktycznie ostatni gwóźdź do trumny Polski. Otóż proponuje on zapożyczyć Polaków na dalszy bilion złotych aby sfinansować swoją listę życzeń.

Od 25 lat śledzę działalność Jarosława Kaczyńskiego na scenie politycznej w Polsce ponieważ już w czasie wyborów prezydenckich w 1990 roku zauważyłem, że jest on w stylu chaza*skim groźnym, doświadczonym manipulantem. Haniebny udział braci Kaczyńskich z ramienia „Solidarności-BIS w obradach „Okrągłego Stołu” oceniam jako jaskrawy przykład zdrady naszej Racji Stanu. Co więcej podpisanie Traktatu Lizbońskiego przez Kaczyńskich pozbawiło Polskę możliwości emisji własnego pieniądza.

Mimo że bracia Kaczyńscy w znacznej mierze wulgarnymi atakami na moją osobę pomagali Wałęsie aby został prezydentem to Wałęsa jednak szybko się ich pozbył z kancelarii, prawdopobnie za finansowe przekręty z ich spółką Telegraf. Akt oskarżenia za te przekręty został magicznie umorzony w 2000 roku. Ale zostało nierozliczone pochodzące od spółki ART-B prowadzonej przez pułkownika gospodarczego wywiadu Izraela oraz polskich państwowych firm około 260 mld. ówczesnych złotych. Kaczyńscy więc podobnie jak Aleksander Kwaśniewski tylko dlatego nie są złodziejami, że nie zostali skazani mimo, że zgromadzono z tego powodu wiele konkretnych dowodów, między innymi udokumentowanych w sejmowych interpelacjach.

Afera Telegraf, afera Srebrna, Art-B, FOZZ, afera Paliwowa, Fundacja Prasowa Solidarność, Telewizja Familijna, Fundacja Nowe Państwo to niektóre akcje w których brał udział Jarosław Kaczyński, który znowu chce rządzić Polską. Sprzedaż cennych budynków należących prawnie do Fundacji Prasowej Solidarność Izraelitom pozostawiam do oceny czytelników. Czy z takim życiorysem ktoś by zaryzykował przyjęcie tego człowieka do pracy?

Ukoronowaniem populizmu starego kawalera jest właśnie ogłoszony z wielką fanfarą program jego Partii PIS, który jest całkowicie nierealny i wybitnie szkodliwy dla Polaków. Jak można pozwolić udokumentowanemu nieudacznikowi, który nigdy nie miał żony, dzieci, biznesu, konta bankowego ani prawa jazdy aby dopilnował tak kompleksowego zadania jak sanacja Polski.

Ten człowiek jest jednym z najbardziej niebezpiecznych kanciarzy na scenie politycznej, mimo że według rozkładu zadań „Okrągłego Stołu” pozoruje na wielkiego patriotę. Takie pozoranctwo promowane przez media ma doprowadzić do dwu-partyjnośći sceny politycznej aby nigdy nie dopuścić Polaków do władzy. Stara gra „biały i czarny kapelusz” rodem z chaza*skiego piekła. Już raz jakby na rozkaz rozwalił dwie polskie partie narodowe: Ligę Polskich Rodzin oraz Samoobronę. Obecnie Kaczyński raz nosi biały kapelusz, a Tusk czarny kapelusz a potem zmiana ma następną kadencję. Niestety pod wpływem mediów wiele milionów Polaków daje się zwieść na manowce. Przeciętny „żywot” polityka na arenie publicznej w EU trwa 11 lat. W Polsce jest on wieczny.

Nowy program PIS, jak szczudłami jest podparty Radą Programową PIS złożoną z  35 profesorów różnej maści. Jest to pewnego rodzaju ewenement ponieważ nigdzie indziej na świecie profesorskie safanduły nie wdają się w politykę, a to z tego powodu, że ich teorie na ogół nie mają praktycznego zastosowania. Dobry program nie potrzebuje wsparcia akademików. Dobry pogram potrzebuje doświadczonych praktyków do jego egzekucji czyli do wprowadzenia go w życie.

A tu klapa – w programie nie ma nazwisk ludzi, którzy choćby potrafili stanąć w obronie poszczególnych punktów tego programu.  A to dlatego, że PIS nie ma ludzi zdolnych do rządzenia krajem. Dowodem tego jest zaniedbanie stworzenia grupy stałych krytyków poszczególnych ministrów rządu Platformy Obywatelskiej a tym samym lekceważenie budowy kandydatów na swoich przyszłych ministrów. Zadaniem lidera jest budowa silnych ludzkich zespołów zdolnych do wykonania dobrej roboty dla Polski.

Takie zaniedbanie wskazuje tylko na brak powagi co do roli opozycji oraz dowód, że swój swojego nie ugryzie. PIS wystawił 168 stronicowy program bez ludzi! Na scenie politycznej cały czas panuje niepoważne pozoranctwo i pantonima. Pewnie dlatego, ze wielu ludzi PIS to „szmaciaki” – byli działacze Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, którzy ze względu na stare nawyki nadają się do  rządzenia ale nie do opieki nad polskim narodem..

Rażącą luką w nowym programie PIS jest brak konkretnych propozycji co do  zmiany Konstytucji RP. Otóż Konstytucja to jest dokument zasadniczy, który jak fundament stwarza system prawno polityczny, czyli ustrój danego kraju. To system tworzy ludzi przez pole wolności działania a także ograniczenia. Konstytucja opracowana pod egidą Aleksandra Kwaśniewskiego jest wybitnie szkodliwa dla Polaków. Jest ona dobra dla kontynuacji władzy postkomunistycznej administracji i dla centralizmu na skalę PRL-u.

Nie wyzwala ona żywotnych sił naszego narodu a wręcz przeciwnie prowadzi do wydziedziczenia z własności, zniewolenia przez mafie upolitycznionej administracji, mianowanych sędziów i prokuratorów aby doprowadzić do nędzy i całkowitego zniewolenia Polaków.  W Polsce mamy antytezę konstytucji.  Naród nie jest suwerenem. Stale lekceważony jest mechanizm referendum, który  powinien być prawem dla ludzi, tak jak to jest np. w Szwajcarii. Konstytucja Kwaśniewskiego służy takim dyktatorkom jak Jarosław Kaczyński bo z jej centralizmem ma on szansę aby jeszcze raz stać się wodzem. Wodzem Polaków ale nie na ich korzyść. Zawsze ktoś inny żeruje na naszych nieszczęściach a tacy pseudo politycy jak Jarosław Kaczyński wiernie im służą.

Jarosław Kaczyński zawsze był przeciwny Jedno Mandatowej Ordynacji wyborczej JOW ponieważ jest on świadom, ze dyktator nie może dać ludziom możliwości wyboru kandydatów do Sejmu. Obecnie wódz PISu ma władzę absolutną mianowania kandydatów na listę preferencyjną oraz lojalnych członków swojej partii na „jedynki” w okręgach wyborczych. Jego partia jest bogata i nie brakuje chętnych aby „na pewniaka” zostać posłem narodu bez żadnej odpowiedzialności za swój okręg wyborczy.  Listy preferencyjne „proporcjonalnych” kandydatów to najbardziej wstydliwe a więc skrzętnie ukrywane dokumenty w Polsce.  Dzięki nim  mamy posłów z list, którzy dostali tylko 500 głosów, a dostali się do Sejmu tylko dzięki miejscu liście preferencji partyjnej i siedzą obok posłów wybranych przez 100.000 obywateli.

To co proponuje w nowym programie PIS Jarosław Kaczyński to praktycznie ostatni gwóźdź do trumny Polski. Otóż proponuje on zapożyczyć Polaków na dalszy bilion złotych aby sfinansować swoją listę życzeń. Oczywiście większość tych pieniędzy ma być populistycznie rozdana bo wspomniana w jego programie industrializacja ma poparcie tylko wyżej wspomnianych akademickich profesorów.

Osobiście uważam Jarosława Kaczyńskiego za chaza*a, który stale buduje podwaliny dla Judeo*olonii. Nigdy nie widziałem żadnego dowodu aby swoim działaniem starał się wyzwolić twórczo produkcyjny potencjał Polaków.  A to dlatego, ze prawdziwy lider w dzisiejszych czasach nie rządzi i nie rozdaje narodowego majątku ale stwarza proste jak siekiera warunki dla rozwoju aby ludzie sami zapracowali na swoje szczęście oraz dobrobyt.

Obowiązkiem rządu jest zabezpieczenie praw obywateli oraz ochrona przed wszelka grabieżą własności prywatnej czy państwowej. Ochrona przez złoczyńcami w kraju i z zagranicy. Ochrona przed państwową administracją. Ochrona przed rządowym centralizmem. Aby każdy obywatel Polski miał poczucie , że Polska to jego dom dla spokojnej twórczej pracy, której owoców nikt mu nie zabierze. Dobry lider stale walczy o wolność polityczną i gospodarczą Polaków!

Nie ma potrzeby na komentarze do  poszczególnych punktów programu PIS – jest to zbiór tematów prasowych z ostatnich 2 lat oraz zapewnień, że wszystko będzie dobrze, kiedy do władzy wróci PIS. Brakuje tylko TKM, („teraz k-wa my”).

Takie groteskowe potworki polityczne jak Kaczyński czy Tusk mają rację bytu tylko dlatego że po pierwsze mają wielkie pieniądze na propagandę w czasie wyborów a po drugie dlatego, że Polacy nie mają własnych wolnych mediów. Gdyby ludzie wiedzieli wszystko o czołowych mącicielach to ta prawda by zmiotła tych ludzi raz na zawsze ze sceny politycznej w Polsce a wielu z nich za swoje przekręty by spędziło resztę życia w więzieniach.

Ala jak znam życie Polacy nie uczą się na własnych błędach i mają krótką pamięć. Polacy nie mają swoich własnych liderów bo nikogo nie wspierają pieniądzem. A więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że etatowi pseudo politycy, którzy nas tak bardzo nienawidzą i nami gardzą znowu będą rządzić krajem, który jeszcze się zwie Polska”

Autor: Stanisław Tymiński

Źródło: http://rzeczpospolita.neon24.pl/post/106239,nowy-program-pis-populismus-ber-alles

___________________________________________________

Przeczytaj też:
-Afery PiS vol. 2 – Telegraf, Fundacja Solidarność, Cargo Modlin, Spółka Srebrna, Solidarna Wieś, Inter Poligrafia
-Transformacja ustrojowa – największa grabież XX wieku
-Lista byłych współpracowników Służby Bezpieczeństwa w PiS

Rząd oddał za bezcen złoża polskiego złota. To największe złoże w Europie

Rząd oddał za bezcen złoża polskiego złota. To największe złoże w Europie

afera KGHM przetarg polska miedzSzykuje się kolejna wielka afera z Ministerstwem Środowiska, Platformą Obywatelską, KGHM i polskim złotem w tle. Media rozprawiają o tym, iż Ministerstwo Środowiska sprzedało złoża miedzi warte miliard złotych.

W rzeczywistości nie chodzi wcale o złoże miedzi, gdyż owa kanadyjska korporacja takich koncesji ma multum na całym świecie. Tutaj chodzi o to, iż owo złoże miedzi na Dolnym Śląsku zawiera aż 100 ton złota!

Złoto jest metalem szlachetnym, cennym nie tylko ze względu na wartości jubilerskie i kolekcjonerskie, ale przede wszystkim ze względu na jego zastosowanie w przemyśle. Obecnie wojny jakie toczą się na świecie, w 90% przypadków są wojnami ekonomicznymi. Tylko w około 10% przypadków dochodzi do wojny (Syria, Gruzja), interwencji militarnej (Afganistan, Irak, Libia) czy opłacaniu przez koncerny partyzantów / rebeliantów (cała Afryka, a dziś Sudan i Republika Środkowoafrykańska).

To, z czym mamy do czynienia, jest cichym i podstępnym podbojem. Nawet jeśli ABW uda się zapobiec kradzieży polskich złóż złota – jednych z największych w Europie – to za rok, dwa, pięć, okaże się, że KGHM jest bankrutem i trzeba go sprywatyzować. Oczywiście razem ze złożami. Oczywiście, za złotówkę. Oczywiście, nowego właściciela złóż i infrastruktury KGHM, zwolnić od podatków, opłat koncesyjnych i innych.

Bo to Polska właśnie – upadłe europejskie państewko, zaledwie stopień wyżej niż państwa których de facto już nie ma – Sudan Południowy, Somalia, Republika Środkowoafrykańska. Brawo, Balcerowicze. Brawo, korwiniści – wreszcie wam się udało zredukować rzekomo socjalistyczne państwo, którego tak nie lubicie, do minimum. Ostatni zgasi światło. Gdy z tego grajdołku wyjedzie ostatni śmieciarz, ostatni rolnik, ostatni pracownik produkcji, ostatni pracownik gastronomii, ostatni kierowca – skończy się wasze korporacyjne el Dorado.

W latach 90-tych XX wieku przeczytałem jedno zdanie, które już na zawsze utkwiło mi w pamięci:

Wojny przyszłości będą praktycznie niewidoczne dla zwykłego zjadacza chleba. Jedyną ich namacalną oznaką będzie coraz większa ilość grobów

Polecam też sentencję męża córki Marii Skłodowskiej-Curie:

Przyszła wojna będzie wojną niewidzialną. Dopiero, gdy dany kraj zauważy, że jego plony uległy zniszczeniu, jego przemysł jest sparaliżowany, a jego siły zbrojne są niezdolne do działania, zrozumie nagle, że brał udział w wojnie i tę wojnę przegrywa
Frederic Joliot-Curie

Autor powyższego wstępu, poza cytatami: Jarek Kefir

Portal Jarka Kefira na facebooku:

___________________________________________________

Zapraszam do przeczytania artykułu właściwego:

Kolejny przekręt w wykonaniu Platformy? Resort środowiska sprzedał Kanadyjczykom złoża miedzi warte nawet miliard dolarów. Sprawę ma zbadać ABW…

Cytuję: „Jak czytamy w serwisie Informacyjnej Agencji Radiowej, KGHM-owi grozi utrata monopolu na wydobywanie miedzi na Dolnym Śląsku. Ministerstwo Środowiska przyznało bowiem koncesję na eksplorację dużego złoża w okolicach Głogowa spółce… z Kanady. Polska Miedź ma się odwołać od tej decyzji.

Co ciekawe, tym razem chodzi o naprawdę duże złoża miedzi. Mówi się o ośmiu milionach ton i miliardzie złotych. Szacuje się, ze jest to równowartość 15-letniej produkcji KGHM. Rzecznik resortu środowiska Paweł Mikusek twierdzi, że ta oferta był najlepsza i zadziałał wolny rynek.

Cyt. „Nie ma tutaj znaczenia pochodzenie firmy czy jakieś inne, pozamerytoryczne względy

- oświadczył rzecznik.

Wyjaśnienia rzecznika nie uspokajają Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która – jak pisze tygodnik „Wprost” na swoich stronach internetowych – zbada kulisy przetargu.

Co ciekawe – o czym pisze pismo - dyrektorem generalnym kanadyjskiej firmy (Leszno Copper) jest Stanisław Speczik, do 2004 r. prezes KGHM. Ministerstwo Środowiska miało zdecydować się na tę firmę pomimo niekorzystnych opinii, jakie wydała Komisji Zasobów Kopalin, która porównywała oferty Polaków i Kanadyjczyków.

Polska Miedź zapowiedziało odwołanie się od decyzji resortu środowiska”

Źródła:

lw, IAR, „Wprost” wPolityce.pl

___________________________________________________

A teraz o tym, że to dolnośląskie złoże zawiera aż 100 ton złota:

Cytuję: „W Polsce znajdują się najbogatsze złoża złota w Europie

Najbogatsze złoże złota w Europie znajduje się w Polsce. Niestety, u jubilera jeszcze długo nie będzie można kupić biżuterii z kruszcu spoczywającego pod ziemią na Dolnym Śląsku. Co gorsza, w tym roku prezenty ze złota są znacznie droższe niż w zeszłym. Wszystkiemu winne niepewne czasy.

Zespół geologów pod kierownictwem prof. Stanisława Speczika (dziś prezesa KGHM) odkrył złoże złota w rejonie kopalni Polkowice-Sieroszowice, należącej do miedziowego koncernu. Jego zasobność specjaliści oceniają na ponad 80 ton. To europejski rekord. – Zasoby występują wraz z platynowcami poniżej horyzontu miedzionośnego, głęboko pod powierzchnią. Jest to najbogatsze złoże na naszym kontynencie, ale nie jest jeszcze eksploatowane – mówi Dariusz Wyborski, rzecznik prasowy KGHM”

Źródło:

Bankier.pl

ZUS, Asseco i tajna organizacja Opus Dei. Kulisy najbardziej szokującej afery w Polsce!

ZUS, Asseco i tajna organizacja Opus Dei. Kulisy najbardziej szokującej afery w Polsce!

zus ustawiony przetarg na informatyzacje

Przy okazji ustawionego na 100% przetargu w ZUS, warto zasygnalizować co innego. Powiązania czołowych polskich polityków z Opus Dei.

Powiązania te istnieją nie tylko w samym ZUSie, który został przejęty przez omertę związaną z Opus Dei. Członkami tej tajnej, watykańskiej organizacji są m.in. Stefan Niesiołowski, Roman Giertych, Radosław Sikorski i wielu innych postaci z ekranów TV.

Opus Dei to organizacja założona po tym, jak Hiszpania uzyskała w latach 30-tych XX wieku demokratyczny rząd. Przystąpił on wtedy do ograniczania wpływów kościoła i reform państwa. Opus Dei była organizacją, która miała przywrócić wpływy Watykanu w Hiszpanii.

Udało się to – dzięki knowaniom Opus Dei wybuchła niezwykle krwawa wojna domowa, a Hiszpania na dekady pogrążyła się w faszystowskiej dyktaturze Franco. Później, gdy ówczesny papież pobłogosławił niemieckie tanki, mówiąc, że oto nadchodzi „nowa wyprawa krzyżowa” przeciwko komunistom – nastąpiła inwazja na Polskę, a w 1941 na ZSRR.

Opus Dei rozrosła się do organizacji szpiegującej i działającej globalnie. Jest to inaczej wywiad Watykanu o charakterze legalnie działającej mafii. Czy za uczestnictwo posła / senatora w wywiadzie obcego państwa nie powinien być Trybunał Stanu? Czy za transfer pieniędzy do firmy kontrolowanej przez wywiad obcego państwa, nie powinien być Trybunał Stanu? Odpowiedź zostawiam Wam, drodzy Czytelnicy.

To ujawnia prawdziwe oblicze kościoła katolickiego w Polsce i na świecie. Ja, Jarek Kefir, jako jeden z nielicznych publicystów w Polsce uważam, że kościół katolicki powinien być całkowicie zdelegalizowany, a wszelka konspiracja pod tym kątem, karana Trybunałem Stanu. Następnie kościół katolicki powinien zostać pozbawiony majątku i przejść coś w rodzaju Procesu Norymberskiego, jak niegdyś nazizm.

Autor powyższego wstępu: Jarek Kefir

Tymczasem zapraszam do przeczytania trzech artykułów związanych z aferą wokół ZUS i tajnej Opus Dei.
1. Szefostwo ZUS jest powiązane z tajemniczą sektą Opus Dei
2. Rząd zmienia prawo. Nie usłyszymy o ustawionych przetargach?
3. Opus Dei to destrukcyjna, apokaliptyczna sekta. Wpływy Opus Dei, czyli hydry, w Polsce

Wklejam je w całości, poniżej:

Szefostwo ZUS jest powiązane z tajemniczą sektą Opus Dei

ZUS przetarg opus dei

Wyszła na jaw ukrywana prawda o powiązaniach kierownictwa ZUS z Opus Dei, tajną organizacją kościelną. Została ona założona w dwudziestoleciu międzywojennym gdy Hiszpania przestała być krajem rządzonym de facto przez Watykan, a ówczesny socjalistyczny rząd chciał zreformować kraj. Opus Dei zamierzało odbić kraj i zatrzymać reformy. Zamiar się udał. W Hiszpanii najpierw doszło do niezwykle krwawej wojny domowej, a potem władzę przejął kojarzony z kościelną ciemnotą, faszysta Franco.

Można sparafrazować słynne przysłowie: “nie ważne czy Hiszpania jest bogata czy biedna, ważne czy jest katolicka”. Proszę pamiętać, że Opus Dei to organizacja tajna, i logiczne jest, że oficjalnie będzie mówić co innego, a na swoich zamkniętych spotkaniach – często coś zupełnie przeciwnego. W obronę sekty Opus Dei zaangażował się salonowy, neoliberalny portal blogowy, NaTemat.pl, który wysmarował obszerny tekst o tym, jakie to niby szlachetne jest życie członków tej sekty. Czy to nie dziwne, że w obronie organizacji niby katolickiej, staje portal, gdzie bloguje m.in. Janusz Palikot? Warto tutaj postawić pytanie: jakie są powiązania Opus Dei z elitami politycznymi w Polsce, z procederem przejmowania przez kościół nieruchomości a następnie ich sprzedaży, za wysoką cenę?

Autor powyższego fragmentu: Jarek Kefir

A teraz o powiązaniach klanów z ZUS i Opus Dei:

Cytuję: “Oto cała prawda o kierownictwie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Prezes Zbigniew Derdziuk (49 l.), o którym mówi się, że jest związany z katolicką organizacją Opus Dei, wysyła swoich pracowników na szkolenia organizowane przez… Opus Dei. Szkolenia odbywają się za pieniądze podatników. W tym roku wydano na nie blisko 100 tys. zł.

Kilka miesięcy wcześniej na szkoleniu był Adam Niedzielski, dyrektor departamentu kontrolingu w ZUS. Koszt to ok. 19 tys. zł. Szkołę Opus Dei ukończył też sam Derdziuk.

Opus Dei jest częścią Kościoła katolickiego. Założył ją w 1928 r. w Hiszpanii ksiądz Josemaria Escriva de Balaguer. Ogłosił wtedy rewolucyjną myśl, że każdy chrześcijanin może zostać świętym, sumiennie wykonując swoją pracę. Do dziś to jedyna taka organizacja w Kościele katolickim. Na świecie należy do niego około 80 tys. osób, w Polsce – 550. Z Opus Dei kojarzeni są prawicowi politycy: Marek Jurek (51 l.), Kazimierz Michał Ujazdowski (47l.), Jerzy Polaczek (50 l.), Roman Giertych (40 l.), Kazimierz Marcinkiewicz (52 l.) i Zbigniew Derdziuk (49 l.).

Opus Dei to jedna z najbardziej tajemniczych i kontrowersyjnych organizacji katolickich. Niektórzy mówią o niej jak o kościelnej masonerii. Z Opus Dei związany jest Uniwersytet Navarry w Pampelunie, w Hiszpanii. Jego częścią z kolei jest szkoła wyższa o nazwie “IESE Business School” z Barcelony. Szkołę tę kilka lat temu kończył prezes ZUS Zbigniew Derdziuk.

Od 2005 r. uczelnia uruchomiła w Polsce studium o nazwie “Advanced Management Program” (AMP). AMP to szkolenie przeznaczone dla najlepszych polskich menedżerów. W jego trakcie mają oni doskonalić swoje zdolności przywódcze. Program trwa kilka miesięcy, a zajęcia odbywają się w Polsce i w Hiszpanii. Ich organizatorem jest gdański naukowiec Radosław Koszewski, który od lat należy do Opus Dei.

Jesienią br. na szkolenie prezes Derdziuk wysłał Mirosławę Boryczkę (43l.), członka zarządu ds. ekonomicznych. Zajęcia odbywały się w Barcelonie oraz w Warszawie. Kosztowały 17670 euro, czyli ok. 78 tys. zł. – Podnoszenie kwalifikacji przez panią Boryczkę, w tym przypadku na studiach menedżerskich oferowanych przez jedną z najlepszych, ale jednocześnie najtańszych tego typu uczelni, jest nie tylko prawem, ale obowiązkiem – twierdzi Jacek Dziekan, rzecznik ZUS.

Źródło:

http://www.se.pl/

________________________________________________

Rząd zmienia prawo. Nie usłyszymy o ustawionych przetargach?

W czasie kiedy Trynkiewicz od rana do wieczora gościł we wszystkich stacjach telewizyjnych, przez sejm przeszła ustawa, która zmieniła prawo o zamówieniach publicznych – Od teraz przetargi mogą zostać utajnione. Posłowie przyjęli zmiany 295 głosami, przy 129 głosach sprzeciwu i 8 wstrzymujących się.

Kwota wolna od przetargu wzrosła ponad dwukrotnie, z 14 do 30 tys. euro. Po drugie, dane wykonawcy zlecenia oraz koszt zamówienia za publiczne pieniądze może teraz zostać utajniony.

Kręcenie lodów w majestacie prawa?

Najbardziej niepokoi zapis, który wprowadza rygor utajnienia informacji o wysokości wynagrodzenia za realizację zamówienia publicznego z wolnej ręki. Łatwo bowiem można sobie wyobrazić sytuację, że jakaś jednostka administracji publicznej w trybie zamówienia z wolnej ręki wynajmie do np. „konsultacji marketingowych” albo „doradztwa personalnego” dobrego znajomego dyrektora tej jednostki za 100 tys. zł, ale o kwocie wynagrodzenia nie będzie musiała gdziekolwiek informować.

Nie usłyszymy o ustawionych przetargach

O ustawionych przetargach, takich jak ten na 595 mln zł, pomiędzy ZUS a ASSECO Poland, usłyszymy zdecydowanie rzadziej, jeśli w ogóle. A dzięki nowemu prawu, bez wątpienia będzie ich zdecydowanie więcej. Skandaliczną poprawkę chroniącą dane wykonawcy w ostatniej chwili wniósł poseł PO Marcin Święcicki.

Na podstawie: piechula.com.pl/niewygodne.info.pl

Za: http://parezja.pl/rzad-zmienia-prawo-nie-uslyszymy-ustawionych-przetargach/

________________________________________________

Mafia i Sekta czyli faszystowska Opus Dei

Czarna pajęczyna, czarna masoneria, panowie w czerni, dzieci ciemności, katomasoneria, kościelna masoneria, czarna loża Kościoła, słudzy ciemności, faszyzm białych rękawiczek – to wszystko synonimy Opus Dei, czyli Dzieła Escrivy. W Prałaturze Opus Dei zachodzi jednocześnie wysoki poziom kontroli życia członków i psychomanipulacji. W związku z tym można powiedzieć, że Opus Dei jest sektą destrukcyjną. Gdyby się przyjrzeć sekcie Opus Dei z bliska, ta instytucja nie różni się wcale od innych organizacji kościelnych: zapożyczyła swoją duchowość od Pedro Poveda, założyciela Institución Teresiana a swój model organizacyjny zapożyczyła od inkwizycyjnego zakonu Jezuitów.

Dzieło Boże, które samo siebie uważa za “wielką zbawczą interwencję boskiego lekarza”, uosabia w moich oczach wszystkie te niechlubne tradycje w historii Kościoła, które w swej istocie odnoszą się z pogardą do człowieka i które z dziejów Kościoła uczyniły dzieje zbrodni” – Matthias Mettner, teolog katolicki. Struktura Opus Dei, w skrócie nazywanego Dziełem, jest ściśle określona: 70 procent stanowią supernumerariusze, czyli osoby świeckie żyjące w rodzinach; reszta to numerariusze, jak choćby najsłynniejszy z nich Joaquin Navarro-Vals, którzy zachowują celibat.

Opus Dei w Polsce roku 2006 liczyło przynajmniej 400 członków i 2000 współpracowników. Kobiety stanowią około 40% tej społeczności. Ośrodki kształceniowe istnieją we Wrocławiu, Lublinie, Katowicach, Gdańsku, Białymstoku, Toruniu, Rzeszowie, Radomiu, Siedlcach, Łodzi, Olsztynie, Płocku, Legnicy i Bydgoszczy – wszędzie tam, gdzie są silne tzw. ośrodki antysektowe, prowadzone w ramach zbrodniczej inkwizycyjnej krucjaty dla zwalczania wszelkiej konkurencji religijnej. Instytucje takie jak Pomorskie Stowarzyszenie Promocji Nauki w Szczecinie – to jest typowa agenda werbunkowa młodzieży do sekty Opus Dei!

Oficjalną działalność w naszym kraju sekta Opus Dei rozpoczęła natychmiast po zmianie ustroju. Już w 1989 zaprosił sektę Opus Dei do swojej diecezji biskup Kazimierz Majdański ze Szczecina, gdzie jest silny ośrodek sekty. Rok później powstał ośrodek w Warszawie. Pierwszym księdzem, który kierował Dziełem był Stefan Moszoro-Dąbrowski, Polak, ale urodzony w Argentynie. Na rok 2009 opieką duchową nad członkami Opus Dei w Polsce sprawuje sześciu kapłanów, w większości cudzoziemców. Organizacja jest elitarna, liczba rodaków, którzy złożyli śluby, nie przekracza 500. Około 3-4 razy liczniejsze jest grono stałych współpracowników.

Adresy ośrodków sekty Opus Dei w Warszawie, Szczecinie i Krakowie można znaleźć bez problemu, znacznie trudniejsze jest poznanie nazwisk. Z bardziej znanych postaci, jawnie o swojej przynależności powiedział jedynie były szef Telewizji Familijnej Waldemar Gasper. Według tygodnika “Wprost” i “Rzeczpospolitej” w kręgu Opus Dei znajduje się grupa wpływowych polityków prawicy, m.in. posłowie Kazimierz Ujazdowski, Marek Jurek, Roman Giertych, Wiesław Walendziak, były premier Kazimierz Marcinkiewicz oraz członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jarosław Sellin. Jedna z siedzib organizacji mieści się w pobliżu Sejmu, a o związki z sektą Opus Dei podejrzewany jest żyjący w celibacie Jarosław Kaczyński. Lech Wałęsa był pod silnym wpływem księdza Franciszka Cybuli, członka Opus Dei, z kościoła Matki Boskiej Różańcowej z gdańskiego osiedla, “Przymorze”, późniejszego “duszpasterza” prezydenta Wałęsy, a od 1969 jako TW Służby Bezpieczeństwa. Obaj panowie spiskowali nie tylko przeciwko Annie Walentynowicz, ale także innym osobom, które w jakikolwiek sposób naraziły się Wałęsie.

Instytucje faszystowskiej inkwizycji jak Ruch Effatha, Tolle, KANA, OKOPS, Fronda, CCM, RRN, dziecionline czy Civitas Christiana to wszystko inicjatywy faszystów z Opus Dei zwanej też “czarną masonerią”, od ciemnej kolorystyki ubrania. Popularna aktywność to parafialny punkt poradnictwa religijnego czy punkt informacji o sektach i nowych ruchach religijnych. To tak aby było śmieszniej, że najgorsza z sekt informuje o sektach, a rozpoznaje się je na podstawie autopscji czyli podług tego jak samo Opus Dei działa, razem ze swoją mafijną omertą, zasadą milczenia i kultem jednostki.

W 1982 roku po raz pierwszy i jedyny wprowadzono kanonicznie status prałatury personalnej – “Prałatura Świętego Krzyża i Opus Dei”, bo tak brzmi jej pełna nazwa, ma strukturę analogiczną do struktury diecezji, biskupstwa. W rzeczywistości prałatura personalna jest biskupstwem ponadterytorialnym, sektą w strukturze Kościoła katolickiego. Inne organizacje takie jak Comunione e Liberazione, Opus Angelorum, Pro Ecclesia, Neokatechumenat, Focolari – Dzieło Maryi, Ruch Szensztacki, Legion Marii, Pro Occidente, Austria Catholica, lefebryści itd., tkwią w strukturach diecezjalnych.

Sekta Opus Dei, powstała oficjalnie w 1928 roku w Hiszpanii, podlega kanonicznie papieżowi, gromadzi na rok 1999 ponad 80 tysięcy katolików na całym świecie w wielu krajach, w tym w Polsce. Rozrost wpływów Opus Dei był błyskotliwy, także w Polsce. Bywały takie okresy w których 10 ministrów w faszystowskim rządzie gen. Franco – z którym Dzieło faktycznie współdziałało – wywodziło się z Dzieła! Jak podaje Matthias Mettner: pod koniec lat siedemdziesiątych Dzieło liczyło 72.375 członków, działających w 87 krajach, a ściśle mówiąc – w 479 uniwersytetach (w tym polskich) i szkołach wyższych, w 604 redakcjach gazet, czasopism i wydawnictw naukowych, w 52 stacjach telewizyjnych i radiowych, w 38 agencjach informacyjnych i reklamowych oraz w 12 przedsiębiorstwach produkcji i rozpowszechniania filmów.

Pod rządami papieża Jana Pawła II Dzieło sukcesywnie zwiększa te “areały wpływów”, a wiele centrów edukacyjnych i szkół dla młodzieży to niestety pola werbunkowe tej tajemniczej i destrukcyjnej sekty. Wszelkie inicjatywy w postaci Szkół Społecznych Niepublicznych to zwykle niebezpieczna aktywność supernumerariuszy Opus Dei.

W latach trzydziestych XX wieku pojawiały się uzasadnione oskarżenia, że Opus Dei to żydowski odłam masonerii biznesowej, której celem jest szerzenie w Kościele nowinkarstwa. W latach pięćdziesiątych XX wieku Opus Dei wspierała faszystowskie rządy generała Franco i dążyła do zdobycia władzy nad ludźmi. Po Soborze Watykańskim II zarzucano Opus Dei zbytni konserwatyzm i faszyzację. Dziś wtajemniczeni mówią, że Opus Dei to “katolicka mafia“, a Dan Brown czyni z jej członków fanatycznych skrytobójców. Faktem jest, że najwyżsi członkowie Opus Dei byli ideologicznym zapleczem faszystowskich dyktatur generała Franco w Hiszpanii, generała Pinocheta w Chile oraz V w Argentynie.

W 1931 roku Hiszpania ogłoszona jest republiką, Jezuici są wykluczeni z edukacji oraz zamknięte zostają wszystkie placówki oświatowe prowadzone przez zakonników. Młody ksiądz Escriva marzy o rechrystianizacji Hiszpanii i odczuwa pilność misji ewangelizacyjnej. Dopiero w 1933 roku pojawia się pierwsza wzmianka na temat jego zamiarów. Określa swój pomysł w następujących słowach: “należy utworzyć między innymi nieoficjalne ośrodki kształcące, przesiąknięte duchem katolickim od początku do końca, ale które nigdy nie nazwałyby się katolickimi.” Natomiast Opus Dei jako organizacja pojawiła się w umyśle Escriby dopiero w okolicach 1935 roku. Urodziła się w kontekście hiszpańskiej wojny domowej i jest ideologicznie mocno nasiąknięta faszyzmem.

Dlaczego sekta Opus Dei w odróżnieniu od innych organizacji podlega bezpośrednio tylko papieżowi Watykanu? Czyżby to był bicz papieski na coraz bardziej niepokorny episkopat? Coraz więcej biskupów czuję twardą dłoń faszystowskich funkcjonariuszy Opus Dei którzy nadzorują, sprawdzają i weryfikują ich działalność. Sekta Opus Dei gwarantuje posłuszeństwo i mafijną pewność, że rzeka gotówki zewsząd spokojnie płynie do Watykanu.

Sekta Opus Dei, w polskim brzmieniu jako “Dzieło Boże”, to rodzaj katolickiej organizacji, dążącej do opanowania Kościoła, a przy tym nie stroniącej od wpływu na politykę i biznes. Wszystko to w duchu przedsoborowym i fundamentalistycznym, nie bez wsparcia “polskiego Papieża”. Taki obraz kształtuje zadziwiająco dużą część relacji na temat Opus Dei czyli Dzieła w prasie zachodniej, a zapewne towarzyszył również włoskim deputowanym, powołującym w 1986 roku specjalną komisję parlamentarną w celu zbadania knowań tej faszystowskiej “katomasonerii”.

Lustrzanym odbiciem czarnej faszystowskiej legendy Opus Dei jest przywoływane przez Messoriego przekonanie, że Dzieło jest duchowym specnazem, czy też “czołgiem na gumowych oponach”, który zdobywa teren dla Kościoła tam, gdzie konwencjonalne środki zawodzą. Dzieło zdaje się kontynuować działalność dawnej Kabały Pobożnych, która powstała jako organizacja świecka przy zakonie jezuitów.

Przeciwko niej Molier napisał Świętoszka, a  Reinach tak ją scharakteryzował: “Tajemnica którą otoczyła swe dzieła dobroczynności, tłumaczy się istotnym celem jej działalności: szpiegostwem, umiejętnie zorganizowanym, którego przedmiotem było zadawać ciosy, na poważaniu lub majątku, niewierzącym i heretykom. Pozbawiać tych ostatnich urzędów lub klienteli, doprowadzać ich do nędzy, był to cel, do którego zmierzano wszędzie, gdzie nie było już danem ich palić.” Opus Dei zastąpiło, jako faszystowska gwardia papieska, zakon jezuitów, który od pewnego czasu utracił swe dawne wpływy tak w świecie jak i w Kościele.

Jakie cechy mafijnej faszystowskiej sekty Opus Dei rodem z Hiszpanii były tak atrakcyjne dla papieża Karola Wojtyły – Jana Pawła II, że zdecydował się wynieść jedną z wielu zatwardziałych i fundamentalistycznych organizacji o mafijnej strukturze do rangi swojego zbrojnego ramienia? Być może te które tak ją upodabniają do mafii sycylijskiej, czyli:

a) omerta, bezwarunkowy obowiązek milczenia i potęga tajemnicy – w sekcie Opus Dei nazywa się to obowiązkiem “dyskrecji”;

b) mafijna ideologia rodzinna czyli nepotyzm i nieformalny klientelizm; według konstytucji, które zgodnie z oficjalnymi oświadczeniami Opus Dei pozostawały w mocy do 1982 roku, Dzieło Boże stanowi “rodzinę bez ohydy miłości cielesnej”;

c) lobby mafijne, czyli obsadzanie kluczowych funkcji i najwyższych stanowisk członkami, zwolennikami i sympatykami “rodziny”; mafia nosi więc oblicze tych instytucji, a jej członkowie nie muszą się legitymować ani wobec opinii publicznej, ani wobec danej in­stytucji. Celem sekty Opus Dei są przede wszystkim na elity władzy w polityce, gospodarce, nauce i niestety w samym Kościele,

d) mafijne wzorce myślenia i zachowania, czyli hierarchiczna i antydemokratyczna struktura Kościoła rzymskokatolickiego, której celem jest zachowanie totalitarnej formy działania i istnienia.

Sama sekta Opus Dei jest tu najskrajniejszym przykładem w jakim kierunku zmierza Kościół katolicki. Faszystowski i morderczy reakcjonizm sekty Opus Dei jest dla Kościoła w czasach współczesnym tym czym byli jezuicie w czasach reformacji: ratunkiem oraz lekarstwem na humanizm, prawa człowieka oraz agnostycyzm. Chyba nie trzeba przekonywać, że sekta Opus Dei jest swoistą sektą, powołaną dla tajnych celów politycznych Watykanu. Sekciarstwo jest doskonale widoczne w tym, że:

1) w sekcie Opus Dei bezwarunkowym kultem otaczana jest postać nazistowskiego założyciela Josemarii Escrivy de Balaguera  – jakakolwiek krytyka pod jego adresem jest tępiona brutalnie i boleśnie. W Hiszpanii założyciel Opus Dei uważany jest powszechnie za złodzieja, faszystę i pedofila. Taka to świętość…

2) Świętą księgą jest dzieło założyciela Josemarii Escrivy “Droga“, w Polsce wydana także pod nieszczęśliwym tytułem “Bruzda“, jej zawartość dla polskiego czytelnika dość znacząco odbiega od hiszpańskiego oryginału. Jest to niejako konstytucja, rozkazy jakimi mają kierować się wszyscy członkowie Dzieła Bożego. Monopol na prawdę, a raczej coś na wzór maoistowskiej “Czerwonej Książeczki” dla ludu.

3) Ściśle zhierarchizowana struktura paramilitarnej bojówki typu koszarowego. Ścisłe reguły nie pozwalające na odrobinę prywatności czy intymności.

4) Totalitarny nadzór nad każdym aspektem życia członka sekty. Każda minuta dnia jest dokładnie wypełniona zadaniami i obowiązkami oraz licznymi modlitwami, pokutami, spowiedziami itp. To nic innego jak pranie mózgów w niebezpiecznej sekcie.

5) Negacja ustaleń II soboru watykańskiego. Przy całym swym oddaniu papieżowi, sekta jest niejako odłamem który chce przekształcić cały Kościół na swój obraz i podobieństwo. Sekta Opus Dei to skrajnie fundamentalistyczna, reakcyjna i agresywna “niebezpieczna sekta” nie wahająca się przed użyciem wszelkich środków aby osiągnąć swoje cele.

Belgijski raport komisji parlamentarnej z dnia 28 kwietnia 1997, który zawiera “listę sekt”, był owocem prac komisji tamtejszego parlamentu na rzecz “określenia polityki walki z nielegalnymi praktykami sekt”. Raport, zredagowany w dwóch językach – francuskim i flamandzkim – wyraźnie wymienia Opus Dei jako jedną z niebezpiecznych organizacji, na równi z islamskimi terrorystami i innymi zagrożeniami sekciarskimi. Informacje o niebezpiecznych politycznych grupach zbierano w Belgii m.in. w policji, ale także bezpośrednio od osób pokrzywdzonych przez organizację. Wiele krajów ostrzega przed Opus Dei jako przed mafijną czy sekciarską organizacją, także zabrania tworzyć jej struktur. W Polsce zasadniczo zakazane jest działanie ugrupowań niejawnych, zatem sekta Opus Dei działa nielegalnie, chociaż wcale się nie kryje ze swoim istnieniem, tworząc sekciarskie Centra Edukacji Młodzieży typu KANA, np. w Katowicach na Śląsku.

W 2005 roku czterdzieści ofiar sekty, czyli czterdziestu byłych członków Opus Dei z wielu krajów w tym Hiszpanii, Portugalii, USA, Włoch, Kanady, Meksyku, Kostaryki, Peru, Brazylii i Argentyny przekazało na ręce watykańskich hierarchów (prefektów Kongregacji ds. Biskupów, Dyscypliny Sakramentów i Kultu Bożego, Doktryny Wiary oraz do Sekretariatu Stanu) dokument, w którym domagali się przeprowadzenia dochodzenia ws. działalności faszystowskiej sekty Opus Dei. Autorzy listu oskarżają sektę Opus Dei o nadużycia, wskazując na fakt, że organizacja rości sobie prawo do działania w imię Boże. O inicjatywie byłych członków sekty Opus Dei można było przeczytać na hiszpańskojęzycznych stronach: opuslibros.org czy w opuslivre.org.

Opus Dei od samego początku było raczej sektą fanatyków katolickich zapatrzonych w faszyzm. Członkowie Opus Dei bardzo szybko ukształtowali typowo mafijny system działania. Nadużycia finansowe to wcale nie najpoważniejsze przestępstwa jakich się dopuszczają. W okresie faszyzmu gen. Franco w Hiszpanii członkowie Opus Dei stanowili jego najbardziej gorliwych zwolenników i popełnili wiele zbrodni na narodzie hiszpańskim. Wątpliwe aby  Papież Benedykt XVI dopuścił do jakiegokolwiek dochodzenia w Opus Dei. Ma on wobec jej członków swego rodzaju dług za pomoc jakiej udzielili via Watykan zbrodniarzom hitlerowskim uciekającym z Europy przed odpowiedzialnością.

Nie bez powodu owi hitlerowscy uciekinierzy znaleźli schronienie w hiszpańskojęzycznych krajach Ameryki łacińskiej. Wielu z nich całe lata po wojnie spokojnie mieszkało w Hiszpanii. Współcześnie Opus Dei zbiera wszystkie siły dla ustanowienia w Europie faszystowskich państw wyznaniowych. W Polsce ta działalność jest bardzo zaawansowana.  Zorganizowani na wzór sycylijskiej mafii polscy supernumerariusze Opus Dei sporządzają już tzw. listy proskrypcyjne, na których umieszczają ludzi, których po przejęciu władzy przez Kościół czy raczej samo Opus Dei chcą skazać na śmierć za zdradę jedynej prawdziwej wiary. Na tych listach znajdują się nie tylko ateiści, judaiści czy wyznawcy islamu. Listy te obejmują osoby znane supernumerariuszom ze swoich liberalnych poglądów, wyznawców kościołów protestanckich, zwolenników buddyzmu i religii wschodnich a także wielu katolickich księży, którzy uczestniczyli w nabożeństwach ekumenicznych czyli wspólnych katolicko ewangelickich czy katolicko prawosławnych.

Ale nie tylko sporządzanie list egzekucyjnych jest działaniem polskich członków Opus Dei. Dobrze zorganizowane Opus Dei opanowało całkowicie w niektórych częściach Polski takie dziedziny jak sądownictwo, służba zdrowia czy pomoc i opieka społeczna a nawet media. Nadużycia jakich się dopuszczają i popełniane przez nich przestępstwa są tuszowane, a jeśli się zdarza, że staną przed sądem, to adwokaci należący do Opus Dei (a jest ich wielu) stosują wszelakie sztuczki prawne by nie dopuścić do skazania winnych tym bardziej, że polskie sądy honorują poręczenia biskupów za poszczególnych oskarżonych i albo orzekają śmiesznie niskie kary albo wręcz uniewinniają podsądnych z powodu małej szkodliwości społecznej. Wydaje się, że prokuratorzy są bezradni, raz z uwagi na Konkordat, a dwa w związku ze zorganizowaną na podobieństwo mafii dużą grupą młodych prawników.

Opus Dei mafijna jako sekta jest tak zorganizowane, że wielu zwykłych, niewtajemniczonych członków Opus Dei nie ma zupełnie pojęcia o prawdziwej działalności tej organizacji.  Przeniknięcie do decydentów Opus Dei jest prawie niemożliwe gdyż przez wiele lat podlegali oni bardzo dogłębnej selekcji poczynając od okresu ich przynależności do Oazy Światło – Życie. To właśnie z tzw. moderatorów w katolickiej Oazie rekrutowano późniejszych wtajemniczonych członków sekty Opus Dei. Z całą pewnością jest to organizacja zagrażająca demokratycznemu ustrojowi jak i porządkowi prawnemu w Polsce i to nie tylko z powodu licznych skandali związanych ze złodziejstwem i pedofilią. Znajduje się jednak pod opiekuńczymi skrzydłami Papieża Benedykta XVI i póki co, nie można liczyć na jakiekolwiek dochodzenie, które ujawniłoby prawdziwe oblicze Opus Dei – Bestii w Kościele.

Williams krok po kroku odsłania przed nami najskrytsze tajemnice Watykanu; wyjaśnia, w jaki sposób – dzięki układom z państwami faszystowskimi – z bankruta przedzierzgnął się on w bogacza i stał się wielce dochodowym przedsiębiorstwem, zaangażowanym m.in. w produkcję broni i środków antykoncepcyjnych; ujawnia kulisy współpracy Kościoła z międzynarodową mafią, tajniki gigantycznych oszustw finansowych i niepokojące fakty towarzyszące śmierci czy raczej skrytobójczemu zabójstwu papieża Jana Pawła I. Przedstawia wreszcie nieznane dotąd szczegóły afery pedofilskiej w Kościele amerykańskim oraz najnowsze rewelacje na temat uwikłania Watykanu w handel narkotykami i nielegalne składowanie toksycznych odpadów przemysłowych na terenie Polski. Poznajemy całą mroczną historię Państwa Watykańskiego, od konkordatu z Mussolinim, po ostatnie lata pontyfikatu Jana Pawła II, gdy Spółka Opus Dei – Watykan bez przeszkód prowadziła swoje często nielegalne, a zawsze moralnie dwuznaczne interesy.

John Roche, były członek kierownictwa sekty Opus Dei, widzi bezpośredni związek między tą organizacją a szerzącymi się obecnie “kultami i sektami totalitarnymi”, a nawet mówi o katolickiej sekcie munistów. Z perspektywy czasu wielu byłych członków Opus Dei oskarża stowarzyszenie o praktyki porównywalne z działaniami totalitarnych sekt i gangów młodzieżowych. Wielokrotnie opisywali oni dokładnie, czego doświadczyli na ciele i duszy w “zetknięciu” z mafijną sektą Opus Dei. Jak wynika z ich wypowiedzi, rekrutowanych poddaje się silnej presji psychicznej. Krok po kroku odrywa się ich od rodziców i wyobcowuje z dotychczasowych więzi społecznych.

Nieposkromiona żądza sprawowania kontroli przez duchownego przywódcę sekty Opus Dei sięga sfer najintymniejszych. Wymaga się uległości i absolutnego posłuszeństwa. Wmawia się nastolatkom ciężkie kompleksy grzechu i winy. Na porządku dziennym jest szpiegowanie i denuncjowanie innych młodych członków z powodu “niewłaściwych postępków” i wykroczeń przeciwko wymogom i regułom Dzieła. Wszystko to zasługuje jedynie na miano skrajnego terroru psychicznego. Choć początkowo sam się na to zapatrywano sceptycznie, rozmowy z byłymi członkami Opus Dei oraz rodzicami młodych ludzi należących do stowarzyszenia pozwoliły w istotnych punktach potwierdzić i uzupełnić zarzuty stawiane tej przestepczej organizacji znanej w Polsce z takich inicjatyw jak Effatha, KANA, OKOPS czy Tolle. Najważniejsze jest to, że kierownictwo Opus Dei najwyraźniej do dziś nie zmieniło swojej strategii rekrutacji młodzieży formowanej na wzór bojówek faszystowskich.

Dnia 5 lutego 2005 przed komisją d/s PZU zeznawał Wieczerzak. Z jego zeznań wynika, że sekta Opus Dei odgrywa w Polsce ogromną rolę. O mafię katolicką otarło się już wielu wpływowych polityków, należących do różnych partii politycznych. Zapowiada się, że będzie jeszcze gorzej, bo członki sekty Opus Dei rosną w siłę, zarówno finansowo, jak też organizacyjnie. W jednym małym, 40 tysięcznym mieście, mafia katolicka – Opus Dei wręcz rozdaje karty władzy, robi co chce, ma ogromne wpływy. Opus Dei usadowiło się w partii politycznej, która przejmie stery w państwie, a nawet w dwóch partiach, pozornie ze sobą rywalizujących. W sądach, np. w Katowicach, trudno o sprawiedliwy wyrok przeciw mafii Opus Dei zwanej w Hiszpanii Ośmiornicą Bożą, Opuctus Dei. Znienawidzony przez członków PiS “zapateryzm” to nic innego jak usuwanie członków Opus Dei czyli “kolesiów i swojaków” z kluczowych stanowisk w państwie.

Opus Dei to piąta kolumna faszystowskiego klerykalizmu w dochodzeniu do władzy na całym świecie, a członków Opus Dei poznać m.in. po gloryfikowaniu nazistowskich zbrodniarzy pokroju gen. Franco czy Pinocheta. W czasach współczesnych niektórzy badacze organizacji nazywają ją “Oktopus Dei”, co jest kombinacją wyrazów:”Opus” – dzieło i “Octopoda” – ośmiornica. Ma to uzmysłowić czytelnikom, że mafijna organizacja oplata swymi mackami sfery władzy i finansów. Bowiem władza i pieniądze są jedynym celem “Dzieła”, kojarzącego się jedynie z tajnymi organizacjami satanistów i ich krawawymi rytuałami mającymi na celu jedynie bogactwo i władzę.

Sekta Opus Dei ma klasyczną strukturę mafijną, wzorowaną zresztą na strukturze kościoła katolickiego i mafii sycylijskiej zarazem. Na czele stoi “El Padre” (Ojciec), a na dziś jest nim Alvaro del Portillo. Ścisłe kierownictwo organizacji stanowią wybrani księża katoliccy, często znani z przepychu, biznesu, luksusu oraz rozwiązłego życia seksualnego. Następną, niższą warstwę stanowią nieżonaci mężczyźni świeccy, jeśli posiadają odpowiednie wpływy i pieniądze. Jeszcze niżej cenieni są mężczyźni żonaci. Kobiety, bez względu na ich pozycję społeczną, w “Opus Dei” mogą pełnić jedynie rolę służebną. Fundamentem mafii jest ślepe posłuszeństwo i bezwzględna dyscyplina. Polecenia przełożonych nie podlegają żadnej dyskusji, kwitnie kult jednostki. Głowa “Opus Dei” jest uważana za osobistego wysłannika Boga, a nawet bywa utożsamiana z samym Bogiem.

Od roku 1946 “Dzieło” stało się organizacją międzynarodową – rozprzestrzeniło się na terenie Francji, Niemiec, Włoch, Austrii, Szwajcarii i Polski. Prawdziwą potęgą stało się w Ameryce Łacińskiej, gdzie w późniejszych czasach służyło papieżom do zwalczania popularnego tam ruchu zwanego “teologią wyzwolenia”. Zawsze wspierało władzę dyktatorów – wojskowych i faszystowskich. Opus Dei jest wedle wielu badaczy odpowiedzialne za krwawe rzezie na tysiącach ludzi związanych z teologią wyzwolenia w Ameryce łacińskiej.

Przez lata kierownictwo “Opus Dei” zabiegało o status “prałatury Personalnej Ojca Świętego”. Oznaczałoby to stworzenie międzynarodowej diecezji, nie posiadającej granic i nie podlegającej władzy lokalnych biskupów, a zależnej jedynie od papieża. Jak się jednak okazuje, to raczej papież jest zależny od “Dzieła”. Na prałaturę personalną nie wyraził zgody nawet Pius XII, który w latach 30 i 40 XX wieku nie zawahał się współpracować nawet z Hitlerem i Mussolinim, bo po prostu bał się tej organizacji. Tak samo nieugięta w tym względzie była postawa następców Piusa: Jana XXIII i Pawła VI, znanego przecież ze swego konserwatyzmu i ciągot autorytarnych. Dopiero Karol Wojtyła – Jan Paweł II przyznał “Dziełu” w roku 1982 upragniony status.

Zrodziło się podejrzenie, że sekta Opus Dei maczała palce w zamordowaniu Jana Pawła I, w wyborze Jana Pawła II i zatuszowaniu skandalu wokół Banco Ambrosiano zamieszanego wspólnie z Bankiem Watykańskim (Instituto per le Opere di Religione) w machlojki finansowe na olbrzymią skalę. Jan Paweł I chciał przeciąć te przestępcze powiązania Opus Dei i dlatego musiał zginąć. Wydaje się, że Karol Wojtyła ochoczo zgodził się na układ, by w zamian za tiarę wspierać “pasterską opieką” zbrodniczą organizację. Ostatecznie, zbrodnia w kościele katolickim, to nic nowego, a wręcz przeciwnie, właśnie zbrodnia jest tą “opoką”, na której zbudowano papieski kościół.

Poważne podejrzenie, że sekta Opus Dei dyryguje Janem Pawłem II wzmocniła ekspresowa beatyfikacja założyciela organizacji Josemarii Escrivy de Balaguera w roku 1992, zaledwie 17 lat po śmierci faceta, który żadnym świętym czynem się nie wyróżnił, a jedynie zbordniami faszystowskimi. Świadczy o tym “Droga”, dzieło jego życia, które po dziś dzień jest biblią “Opus Dei”, a w rzeczywistości jest instrukcją wskazującą sposoby prania mózgów i ubezwłasnowolniania członków i sympatyków katolickiej mafii. Po dalszych siedmiu latach, w roku 1999, Escriva został awansowany do rangi “świętego”. Zwycięstwo mafii jest pełne.

Jest rzeczą oczywistą, że Jan Paweł II Karol Wojtyła szeroko otworzył “Dziełu” drzwi do Polski. Macki ośmiornicy Opus Dei oplątały przede wszystkim finanse. Prezesem Narodowego Banku Polskiego została nikomu wcześniej nieznana Hanna Gronkiewicz-Waltz, promowana przez Lecha Wałęsę. Następnie mafia Opus Dei wcisnęła się do środków masowego przekazu, a szczególnie do telewizji polskiej TVP i TVN, ale także do Gazety Pomorskiej w Bydgoszczy czy Gazety Wyborczej Michnika. Wiele wskazuje na to, że Radio Maryja początkowo czerpało środki z kasy “Dzieła”. Szkolenie Rydzyka w Niemczech w rozgłośni o identycznej nazwie – potwierdza te podejrzenia podobnie jak pazerne zbieranie kasy oraz podejrzane interesy.

Zagadkowe jest też wpompowanie przez Wiesława Walendziaka setek milionów złotych we franciszkańską telewizję “Niepokalanów” – z oczywistą szkodą dla Skarbu Państwa. Nie ulegało wątpliwości, że z ekonomicznego punktu widzenia to przedsięwzięcie nie ma żadnego sensu, lecz prawdopodobnie chodziło o danie sekcie Opus Dei koncesji na ogólnopolską telewizję. Dziś TV Puls musi być skądś zasilana finansowo bo ciągle egzystuje. Źródła finansowania są wysoce “dyskretne” – zgodnie z naczelną zasadą sekty Opus Dei. Polska spłaca jednak sowicie raty za tiarę dla “Wielkiego Rodaka”.

Sekta Opus Dei grasuje również w wielu samorządach lokalnych i wymusza różne koncesje na korzyść zaprzyjaźnionych i współpracujących instytucji i organizacji kościelnych. Naiwni, nieświadomi rzeczy, ciemni, bądź cyniczni radni, w zamian za iluzoryczne poparcie kleru oddają coraz większe połacie majątku narodowego. Najtragiczniejsze zaś jest to, że ci, którzy najgłośniej wrzeszczą przeciw wyprzedaży Polski obcym – sami oddają swój kraj za darmo Watykanowi – obcemu państwu, które Polsce nigdy przyjazne nie było. Co więcej, jak twierdzą znawcy przedmiotu – za kilkadziesiąt lat z kościoła katolickiego pozostanie wyłącznie sekta Opus Dei. Budżet państwa jest corocznie ograbiany jawnie na kwotę od 5-8 miliardów złotych, głównie na rzecz sekty Opus Dei, czyli do rąk jej podmiotów.

Mrożący krew w żyłach obraz sekty Opus Dei odmalował Dan Brown w “Kodzie Leonarda da Vinci”. U niego to mafia, która stara się nie dopuścić do wyjawienia ciemnych kart historii Kościoła, broni inkwizycji, a jej członkowie to dziwacy biczujący się do krwi recytując “święte mantry” po łacinie. W książce Johna Allena “Opus Dei” jest wiele innych podobnych rewelacji. Nie można pogłosek o praktykach umartwiających włożyć między bajki, bo tzw. numerariusze – czyli członkowie Opus Dei żyjący w celibacie – faktycznie przez kilka godzin dziennie noszą na udzie drucianą opaskę, która rani ich skórę. Raz w tygodniu chłoszczą się też dyscypliną, czyli kańczugiem ze sznurków, chociaż współczesna seksuologia uważa takie praktyki za dewiację seksualną znaną jako masochizm.

Wiadomo, że Escriva i gen. Franco się znali, a ich relacje można nazwać przyjaźnią. Allen przytacza cenne świadectwo – list Escrivy do papieża Pawła VI napisany w 1964 roku, w którym informuje, że osobiście uważa generała za “dobrego chrześcijanina”. Oznacza to, że faszystowski zborodniarz, kat narodu hiszpańskiego, oprawca ponad miliona ludzi jest w pojęciu Josemario Escriva “dobrym chrześcijaninem”. Ciekawe zatem jak wygląda zły chrześcijanin, bo to pewnie taki, co nikogo nie krzywdzi i żyje z sąsiadami w pokoju.

Tajemniczość liczącej na rok 2008 około 85 tysięcy członków sekciarskiej organizacji sprawiła, że w 1948 roku złożono na nią doniesienie do Świętego Oficjum (dziś Kongregacja Nauki Wiary), ale Watykan nie zajął konkretnego stanowiska. Ponad 20 lat później sekretarz stanu Pawła VI – francuski kardynał Jean Villot – zwrócił się do Escrivy z prośbą o wykaz wszystkich członków Opus Dei pracujących w Watykanie. Innym razem francuska komisja parlamentarna sporządziła listę 172 sekt i niebezpiecznych ugrupowań religijnych we Francji – znalazło się na niej także Opus Dei, co wywołało protesty francuskich i włoskich biskupów. Podobnie uczyniła parlamentarna komisja w Belgii.

Sekta Opus Dei przyjmuje w swoje szeregi tylko wysoko postawionych ludzi za ich pomocą wpływa na rządy i politykę państw, tak jak ma to miejsce w Polsce. Normalnie gorzej niż mafia, bo mafia jest przynajmniej zwalczana przez państwa, a mafia Opus Dei ma plecy w Watykanie i konkordat. Kiedy jakieś państwo tak jak teraz Hiszpania po wygraniu wyborów przez lewice zaczęło zwalczać Opus Dei, to zaraz podnosi się larmo że niedobry lewicowy rząd chce zniszczyć Kościół czyli zabronić się ludziom modlić i nie dać im iść do nieba. Opus Dei to bardziej coś w rodzaju watykańskiego KGB służącego nader często do kompromitowania i likwidowania niewygodnych ludzi, w tym niekatolickich ruchów religijnych i duchowych. Wydział Wyznań MSWiA jest od 1993 roku w rękach pasożytów z Opus Dei i żadna mniejszość religijna orientalnego typu nie może być w Polsce zarejestrowana.

Opus Dei to właśnie takie coś jak gestapo czy KGB, bo jest to regularna siatka wywiadowcza Watykanu działająca na całym świecie, taka “biała mafia”. Wydają się raczej niegroźni ale przez nich papieskie wpływy są wciąż silne w państwach z przewagą katolików i nie tylko, poprzez złodziejskie zawłaszczenie biznesu, wyłudzenia kredytów czy przejęcia banków, a także finansowanie kampanii wyborczych ludziom całkowicie powolnym wobec faszystowskich księży z Opus Dei. A przecież szef hitlerowskiej bezpieki był księdzem związanym z Opus Dei! Licznych członków posądza się zbytnią, faszyzującą prawicowość, niejawność działań, niedocenianie roli kobiety czy wręcz mafijne związki w skali międzynarodowej.

O Opus Dei w Polsce zrobiło się głośno pod koniec 2005 roku, gdy ruszył program kształcenia wyższej kadry menedżerskiej pod jej egidą. Wśród uczestników są politycy PiS-u i PO. Organizatorzy zaprzeczają, że szkoła ta jest kuźnią kadr dla prawicowego rządu PiS. Nie da się jednak uniknąć podejrzeń, że może to sprzyjać tworzeniu Towarzystwa Wzajemnej Adoracji w polityce, bo zawsze bezpieczniej powierzyć urząd swojemu niż obcemu. Zresztą, to nie żadna nowość i praktyka stosowana na całym świecie. W Hiszpanii największe wpływy mieli i jeszcze trochę mają członkowie Opus Dei, wspierający się byli studenci uniwersytetów w Pampelunie i Santander. Czeskie elity gospodarcze i polityczne stanowią z kolei byli pracownicy praskiego Instytutu Prognostyki. We Francji życie polityczne dominują absolwenci Ecole Nationale d’Administration. Tak dzieje się też za Oceanem, gdzie istnieje swego rodzaju samopomoc członków stowarzyszeń absolwentów Harvarda czy Yale. Tyle, że nie zawsze szkoła jest niebezpieczną sektą Opus Dei w swej istocie i kadrze.

Jedną z najbardziej sekciarskich czy egalitarnych cech Opus Dei jest to, że nie można się do niego zapisać. Jak przystało na organizację dla katolickich elit, to ona wybiera sobie członków, a nie członkowie ją. Jeśli związane z nią osoby dostrzegą w swoim otoczeniu kogoś, kto wyróżnia się pracowitością i religijnością, składają mu propozycję. Werbowanie odbywa się bardzo dyskretnie, najczęściej na obozach studenckich, kongresach naukowych i spotkaniach biznesmenów. Kandydat, który wyrazi zainteresowanie ofertą, jest zapraszany na wstępne spotkania. Zapoznaje się podczas nich z wymaganiami, jakie będzie musiał spełnić.

Jeśli zwerbowany kandydat uzna, że podoła wymaganiom sekty Opus Dei, zawiera ustną umowę, obowiązującą przez rok. W tym czasie jego zachowanie podlega nieustannej kontroli – chodzi o to, by wykluczyć możliwość przeniknięcia do Instytutu ludzi przypadkowych, którzy mogliby ujawnić jej tajemnice. Jeżeli roczny test wypadnie pomyślnie, można zawrzeć drugą umowę – tym razem na 5 lat. I dopiero po niej kandydat składa – podobnie jak w innych zakonach – śluby wieczyste. Tym razem na piśmie. Nie oznacza to jednak, że będzie musiał zamieszkać w klasztorze. Wręcz przeciwnie, zaleca się, by kontynuował dotychczasową pracę. Tyle że obowiązuje go ślub posłuszeństwa i ważniejsze decyzje zawodowe powinien konsultować ze swoim przełożonym w Opus Dei. Nawet jeśli jest ministrem czy prezesem banku albo Prezydentem Rzeczpospolitej Polski z kapelanem Opus Dei w Pałacu Prezydenckim.

Włoski dziennikarz Vittorio Messori, jeden z najlepszych znawców sekty Opus Dei i autor kilku poświęconych mu książek twierdzi, że członków organizacji można poznać po stylu bycia i życia. Opusdeiści są zawsze bardzo opanowani, nie wybuchają gniewem, mówią spokojnie i z pełnym przekonaniem, często z lekkim poczuciem wyższości. Księża z sekty Opus Dei noszą starannie odprasowane i nienagannie skrojone sutanny, świeccy – eleganckie i drogie garnitury. Ten oryginalny szyk to efekt nieustannej pracy dla zysku i biznesu. Od osób, które złożyły śluby wymaga się, by codziennie uczestniczyły we mszy świętej i poświęcały przynajmniej godzinę na modlitwę. Raz w tygodniu muszą się spowiadać, raz w miesiącu poświęcać cały dzień na medytacje i pobożne rozmyślania. Najbardziej szokuje, że ci wytworni i przedsiębiorczy ludzie często oddają się praktykom ascetycznym – śpią na twardym łożu lub podłodze, poszczą, oraz umartwiają ciało przez biczowanie. Robił to również ksiądz Josemaria Escriva, na podłodze jego łazienki często znajdowano ślady krwi. Bił się dyscypliną zakończoną małymi haczykami, co wskazuje na dewicję seksualną znaną jeszcze ze średniowiecza.

W USA i Kanadzie członkowie Opus Dei znani są z aktywności ich milicji religijnej, nie gorszej od Ku-Klux-Klanu, a zwanej “czarną masonerią” lub wprost “panami w czerni”, co nieodparcie kojarzy się z satanizmem i powieścią Lwa Tołstoja “Odbudowanie Piekieł”. Panowie w czerni mają zwyczaj w USA i Kanadzie bardziej brutalnie likwidować oraz zastraszać wszelką opozycję wobec Kościoła katolickiego oraz wrogów członków własnej organizacji. W samym Watykanie na rok 2002 dziennikarze i badacze zidentyfikowali co najmniej 100 osób pracujących tam jako członkowie sekty Opus Dei.

W różnych momentach historii organizacji, założyciel Opus Dei powierzał je wstawiennictwu różnych świętych. Są nimi: Św. Katarzyna ze Sieny, Św. Mikołaj z Bari, Św. Tomasz Morus, Św. Pius X i Św. Proboszcz z Ars, zatem nie dziwi podobieństwo do faszystowskiego Bractwa Piusa X-tego i podobnych ultrakatolickich, bardziej faszystowskich niż katolickich organizacji. Wśród zarzutów wobec organizacji, wysuwanych przez setki byłych członków zrzeszonych np. w Opus Dei Awareness Network, najczęściej pojawiają się:

-  Zobowiązanie do przekazywania przez członków zarobków na rzecz Opus Dei.

- “Agresywny werbunek” osób w wieku 15-18 lat, głównie w placówkach oświatowych, kierowanych przez Opus Dei.

- Zachęcanie członków do zerwania kontaktów z dotychczasowymi przyjaciółmi i rodziną oraz zastępowanie ich kontaktami wewnątrz organizacji.

- Wywieranie nacisków wobec członków którzy chcą opuścić Opus Dei, zastraszanie byłych członków, publiczne znieważanie etc.

- uprawianie pederastii jak “słodkiej tajemnicy” pośród ścisłych elit Opus Dei.

- opanowywanie oraz zakładanie uniwersytetów i szkół wyższych, w tym menadżerskich, które służą głównie do wstępnego formowania młodzieży oraz jako platforma werbunkowa sekty.

- tworzenie instytucji medycznych patologicznie, wbrew dowodom naukowym zwalczających medycynę naturalną, szczególnie metody orientalnego pochodzenia jak homeopatia czy akupunktura.

- tworzenie setek fundacji mających na celu wyłudzanie dotacji i darowizn na wszelkie możliwe szczytne cele, a w rzeczywistości na prałaturę i Watykan. W zasadzie każdy członek Opus Dei ma za zadanie stworzenie chociaż jednej dochodowej fundacji.

- wrogie przejęcie metodą “zainfekowania” i “plecenie pajęczą siecią” powiązań oraz zależności towarzysko-biznesowych, czyli przenikanie do różnych organizacji celem przejęcia władzy bądź dokonania likwidacji.

- bezwzględne podporządkowanie, kult jednostki, izolacja od rodziny, daleko posunięta kontrola życia i spędzania czasu wolnego, techniki psychomanipulacyjne.

Na czele OD stoi prałat (dożywotnio) i wikariusze. Wspierają się ciałami kolegialnymi złożonymi w większości ze świeckich, czyli radą ds. mężczyzn i radą ds. kobiet. W skali lokalnej prałatura dzieli się na regiony, które często zbiegają się z granicami krajów, na czele których stoją wikariusze regionalni, rekrutujący się również z grona kapłańskiego OD. Niektóre regiony dzielą się na jeszcze mniejsze jednostki, tzw. delegacje, na czele których stoi wikariusz delegacji i dwie rady.

Członkowie Opus Dei dzielą się na kilka kategorii:

1. Kapłani numerariusze (ok. 2%) – pełnią funkcje kierownicze i nadzorcze. Elita OD, taka jak ksiądz Dziwisz czy Rydzyk.

2. Numerariusze czyli członkowie zwyczajni lub rzeczywiści (ok. 25-30%)  – osoby stanu wolnego, najbardziej zaangażowane w Dzieło Boże, poświęcają mu całe swoje życie, zwykle mieszkają w ośrodkach Prałatury i żyją w celibacie. Podlegają daleko posuniętej kontroli swych zachowań przez “opiekunów duchowych” (korespondencja, książki, telewizja, radio, formy spędzania wolnego czasu). Nie mają rodzin, prowadzą normalne życie zawodowe, każdy członek OD jest trenowany do życia skromnego, często wielką część swych zarobków oddają na rzecz Prałatury.

3. Supernumerariusze (ok. 70%) – są to najczęściej żonaci mężczyźni lub zamężne kobiety. W związku z podpisaniem umowy z OD nie zmieniają oni istotniej dotychczasowego trybu życia, lecz zobowiązują się do wdrażania w nim norm OD. Ważnym wymiarem społeczności supernumerariuszy jest ich rola w pozyskiwaniu i zasilaniu szeregów numerariuszy, m.in. poprzez docieranie do znajomych i przyjaciół oraz wychowywanie dzieci w duchu OD.

4. Przyłączeni (ok. 3-5%) – osoby stanu wolnego, podobnie jak numerariusze żyją w celibacie, lecz nie w ośrodkach OD, podejmują natomiast dla OD więcej bezpośrednich działań, głównie podrzędnych.

Już w 1910 roku Ks. E. Barbier w książce “Infiltracja Kościoła przez masonerię”, przestrzegał przed pokusą tworzenia w ramach Kościoła katolickiego organizacji wzorowanych na masońskich: “Pokusa uciekania się do organizacji tajnych czy to religijnych, czy politycznych i religijnych zarazem, może być spora dla jednostek aktywnych i niespokojnych w czasach społecznej dezorganizacji, nacisku jakobińskiego, gdzie wolność dobra jest skrępowana na tysiące sposobów, gdzie zewnętrzne moce sprzymierzyły się, aby zniweczyć wszelkiej próby zbawiennego przeciwdziałania (…) Zwykły zdrowy rozsądek wskazuje – wyrokuje dalej ks. Barbier, że jeśli pod pretekstem łatwiejszego i bezpieczniejszego osiągnięcia celu szuka katolik dróg podziemnych i tajnych, to działanie takie wcześniej lub później zakończy się podążaniem obok dzieci ciemności”. Można powiedzieć, że słowa okazały się prorocze w wypadku Opus Dei, które zapisuje kolejne mroczne karty w historii katolicyzmu i chrześcijaństwa produkując tysiące nowych, współczesnych dzieci ciemności.

W Polsce niestety nawet Wikipedia Polska jest w rękach sekty Opus Dei, która zarządza poprzez swoich członków Fundacją Wikipedia Polska. Nie można nic oprócz pochwał i propagandy na temat Opus Dei zamieścić na Wikipedii, a wszelka konkurencja i mniejszości religijne są zwalczane. Za to faszystowska inkwizycja katolicka jest wychwalana, nieomal jako dobrodziejstwo. Tak wygląda encyklopedia cenzurowana przez sektę katolickich opusdeistów w Polsce. Sekta Opus Dei w Polsce rządzi w kuratoriach oświaty oraz bardzo wielu szkołach chwalących się swoją elitarną renomą, zwykle przesadzoną, bo przedmioty teologiczne formacji jakoś nie świadczą o wielkiej wiedzy ani inteligencji. Katecheci są ulubionym celem werbunkowym sekty Opus Dei.

Poglądy ekonomiczno-polityczno-społeczne zdecydowanej większości liderów, a tym samym i członków sekty Opus Dei, to koktajl neoliberalizmu w ekonomii, skrajnego konserwatyzmu i integryzmu w polityce i religii oraz paternalizmu i zachowawczości w sprawach społecznych. Miarodajnym miernikiem jest stosunek do roli kobiet w życiu organizacji, świata czy życiu codziennym. Numerariuszki służące w ośrodkach sekty Opus Dei przeznaczone są jedynie do prac uznanych za kobiece: usługiwanie bezżennym mężczyznom, zamieszkującym w ośrodku, duchownym, prace domowe, porządki, prowadzenie kuchni etc. Klauzury męskie i żeńskie numerariuszy są w ośrodkach ściśle rozdzielone.

Podobny charakter stosunków damsko-męskich ma życie osobiste supernumerariuszy – seks traktowany jest jedynie jako prokreacja, zbliżenia mają mieć charakter beznamiętny, czysto formalny i jedynie w okresach płodności, cotygodniowe spowiedzi służą kontroli tych zaleceń, a spowiedź odbywa się jedynie u kapłanów związanych z szatańskim Dziełem. Organizacja na wzór orwellowski stara się kontrolować wszystkie poczynania swych członków, w najdrobniejszych szczegółach i w jak najszerszym wymiarze. Wzrasta tym samym dyspozycyjność, oddanie sprawie i realizacja zakreślonych celów.

W sekcie Opus Dei jakiekolwiek odruchy serca, miłość, radość czy serdeczność są piętnowane i ganione jako egzemplifikacja słabości, egoizmu czy niewłaściwej gradacji wartości. Przełożeni starają się do minimum ograniczyć kontakty między płciami, wietrząc w tym grzech, rozpustę i szatańską ingerencję. Jest to typowo augustyński i pauliński, charakterystyczny dla zamkniętych i sekciarskich wspólnot katolickich sposób patrzenia na świat. Sięga się w tym aspekcie po różnorakie metody kontroli i podporządkowania członków: reglamentację, osamotnienie, zastraszanie, upokarzanie, stały nadzór, psychologiczny szantaż i samoudręczenie. Jeśli należy się do sekty Opus Dei nie można być wolnym, zwłaszcza w sferze uczuciowej, emocjonalnej i mentalnej. Jak stwierdza Escriva “…Człowiek, który kocha depce samego siebie”. A Jezus podobnoż uczył Miłości…

Na primaaprilisowy żart zakrawa informacja zawarta na internetowej stronie polskiej sekcji Opus Dei, iż chrześcijanie przynależący do Opus Dei działają w wolności, a ich decyzje są indywidualne i absolutnie wolne. Jednocześnie podkreśla się, iż działanie to jest w imieniu Chrystusa, Kościoła i przełożonych, którym winni są posłuszeństwo. Przełożony jest bowiem ramieniem Jezusa, namiestnikiem, żywym dowodem jego obecności. Opus Dei w świetle ewangelicznych nauk Jezusa Chrystusa wygląda jak najazd Antychrysta, Szatana i Diabła na Kościół katolicki. Antchryst jak wiadomo miał sprytnie udawać anioła światłości, ale pozbawiony jest miłości, najcenniejszego daru.

Wiele rzekomo duchowych, mistycznych czy ezoterycznych portali internetowych to aktywności prowadzone przez członków Dzieła, jak chociażby:

- Zakon Rycerzy Świątyni na http://www.templariusze.info/

Słownik języka wewnętrznego Opus Dei

Dzieło – Opus Dei (z łaciny – Dzieło Boże)

Opus Dei – Prałatura personalna Świętego Krzyża i Opus Dei

Prałat – Najwyższy autorytet Opus Dei. Mieszka w Rzymie i jest otoczony Radą centralną.

Nasz Ojciec – Założyciel Opus Dei, św. Josemaria Esciva de Balaguer, markiz z Peralta (urodził się jako “Jose Maria Escriba”). Zmarł w 1975 roku.

Ojciec – Prałat Opus Dei. Obecnie na rok 2010 jest nim biskup Javier Echevarria Rodriguez.

Don Alvaro – Pierwszy następca św. Josemarii. Zmarł w 1994.

Region – Jednostka administracyjna Opus Dei. Zazwyczaj obejmuje swoim zasięgiem cały kraj.

Rada centralna – Grono doradców Prałata. Mieszka w siedzibie Opus Dei w Rzymie.

Rada regionalna – Grono Dyrektorów regionalnych. (Dyrektorzy lokalni raportują do nich, oni zaś raportują do Rady centralnej).

Ośrodek – Dom Opus Dei, gdzie żyją Numerariusze i księża z Opus Dei. Tam odbywają się zajęcia formacyjne. Dom należy prawnie do instytucji (np. fundacji lub stowarzyszenia), która jest kontrolowana przez Radę regionalną. Za przykrywką tych instytucji Opus Dei zarządza pokaźnym majątkiem.

Rada lokalna – Gremium trzech Dyrektorów i księdza wyznaczeni do rządzenia każdym ośrodkiem. Składa się z Dyrektora, Wicedyrektora i Sekretarza. Ksiądz posiada szczególny autorytet moralny.

Dyrektor lokalny – Numerariusz po Wierności mieszkający w ośrodku Opus Dei i należący do Rady lokalnej. Ma za zadanie ściśle przestrzegać wszystkie zarządzenia zawarte w Glosas, Instrucciones, Vademecums, Experiencias, Guiones, Ceremoniales, Katechizmy i Reglamentos internos de la Administración. Musi też uwzględniać dyspozycje, które przychodzą od Rady regionalnej i Rady centralnej.

Instrukcje – Zbiór 50 listów św. Josemarii. Manifest założycielski Opus Dei.

Vademecum – Zbiór zasad, jakimi mają się kierować Dyrektorzy. Dyrektorzy są rozliczeni z przestrzegania tych kryteriów.

Kryterium – Zasada postępowania opisana w Vademecum.

Duch Opus Dei – Zestaw reguł i zarządzeń, według którego dyrektorzy rządzą podwładnymi.

Aspirant – Nastolatek w wieku od 14,5 do 18 lat, który wyraził chęć przystąpienia do Opus Dei. Jeżeli rodzice sprzeciwiają się powołaniu dziecka, radzi się Aspirantowi, aby utrzymywał sprawę swojej przynależności do Opus Dei w tajemnicy.

Numerariusz – Osoba świecka żyjąca zgodnie z najsurowszymi zasadami zakonnymi. Mieszka w ośrodku Opus Dei i musi zmieniać zawód lub miejsce zamieszkania na prośbę Dyrektorów. Ma jako podstawowe zadanie spełniać Plan życia, oddawać wszystkie swoje zarobione pieniądze, werbować i indoktrynować nowych członków. Czasami musi pracować nieodpłatnie i bez umowy prawnej na rzecz biurokracji Opus Dei.

Przyłączony – Osoba świecka żyjąca zgodnie z najsurowszymi zasadami zakonnymi. Nie żyje w ośrodku Opus Dei. Ma jako podstawowe zadanie spełniać Plan życia, oddawać wszystkie swoje zarobione pieniądze i werbować nowych członków.

Supernumerariusz – Osoba świecka należąca do Opus Dei, posiadająca własną rodzinę i żyjąca w swoim własnym domu. Ma jako podstawowe zadanie spełniać Plan życia, rodzić dużo dzieci, płacić dużo pieniędzy i werbować dużo nowych członków. Powinien nakłonić współmałżonka do przystąpienia do Opus Dei. Powinien tak wychować dzieci, aby chciały przystąpić do organizacji jak najwcześniej (w wieku 14,5 lat).

Ksiądz z Opus Dei – Numerariusz wyświęcony na księdza na prośbę Prałata. Przechodzi sześcioletnie szkolenie w seminarium Opus Dei w Rzymie lub Pamplonie. Spełnia rolę oficera politycznego: raportuje bezpośrednio do Komisji regionalnej za plecami świeckich Dyrektorów.

Numeraria pomocnicza – Kobieta świecka żyjąca zgodnie z najsurowszymi zasadami zakonów klauzurowych. Mieszka w ośrodku i pracuje obowiązkowo przez całe swoje życie przy gotowaniu, sprzątaniu i praniu w ośrodkach Opus Dei. Nie ma dostępu do edukacji, która nie byłaby związana ze swoim zawodem. Nie ma dostępu do pieniędzy, w niektórych krajach nie jest zatrudniona na umowie o pracę. Nigdzie nie może poruszać się bez nadzoru Numerariuszki (nawet na spacer).

Gwizdolny – Osoba, która osiągnęła pożądany stan izolacji od swojego otoczenia i uzależnienia emocjonalnego od Opus Dei. Rada lokalna może decydować, czy wywołać kryzys powołaniowy u tej osoby.

Kryzys powołaniowy – W momencie w którym Rada lokalna uznaje, że dana osoba byłaby przydatna dla Opus Dei, wyznacza Numerariusza do spowodowania kryzysu powołaniowego u ofiary. Polega na tym, że Numerariusz oznajmia tej osobie, że jasno zobaczył jego powołanie do Opus Dei. Numerariusz będzie natarczywie nalegał na temat obowiązku udzielenie hojnej odpowiedzi Bogu. Dwa rozwiązania są możliwe: uleganie ofiary (wygrana) lub oddalenie się ofiary od Opus Dei (przegrana).

Gwizdnąć – Pisać list, czyli prosić o przystąpienie do Opus Dei.

Pisać list – Pisać list do Prałata z prośbą o przystąpienie do Opus Dei. List zostaje w Ośrodku i nie dociera do Prałata.

Oblacja – Krok prawny polegający na przyłączenie do Opus Dei. Dozwolone od 18 roku życia. Teoretycznie jest zobowiązaniem na jeden rok.

Wierność – Krok prawny – odpowiednik ślubów wieczystych. Zawiera w sobie zobowiązanie, aby nie krytykować Dyrektorów. Numerariusze mogą zostać Dyrektorami dopiero po Wierności.

Inkorporacja – Prawne przystąpienie do Opus Dei skutkiem Oblacji lub Wierności.

Powołanie – W praktyce jest to moralny obowiązek przynależności do Opus Dei. Dyrektorzy decydują, kto ma powołanie a kto nie. Czasem Dyrektorzy stwierdzają, że dana osoba przestaje mieć powołanie i wypraszają ją z Opus Dei.

Bycie wiernym – Przestrzegać sumiennie cały Plan życia i wszystkie zasady postępowania opisane w regulaminach wewnętrznych.

Plan życia – Lista nabożeństw, jakie członek Opus Dei musi obowiązkowo spełniać, jeśli chce być zbawiony.

Normy – Poszczególne nabożeństwa z planu życia.

Kierownictwo duchowe – Cotygodniowa inwigilacja przez Dyrektora. Sprawozdanie ze wszystkich zdarzeń, myśi i uczuć z minionego tygodnia i przyjmowanie celów na następny tydzień.

Dobry duch – Postawa uległości i bezkrytycyzmu wymagana od członków Opus Dei. Odzwierciedla również najbardziej fanatyczne trzymania się zasad zawartych w regulaminach.

Szczerość – Synonim inwigilacji i ślepego posłuszeństwa. Podobno jest konsekwencją pokory i jest najważniejszą cnotą. Musi też prowadzić do uległości i posłuszeństwa.

Dziecięctwo boże – Doktryna służąca do uzasadnienia infantylizacji członków Opus Dei.

Upomnienie braterskie – Narzędzie kontroli stosowane przez członków nie-Dyrektorów.

Spowiedź – Narzędzie kontroli mentalnej. Ksiądz nie udziela rozgrzeszenia, jeśli wyznane grzechy ciężkie nie zostały ujawnione Dyrektorom.

Wytrwanie, wierność – Pozostanie w Opus Dei aż do śmierci niezależnie od tego, czy przynależność powoduje u członka stany depresyjne lub lękowe. Jeżeli dana osoba przestaje przynosić pieniądze, przestaje mieć powołanie i jest wyproszona z Opus Dei.

Wolność – Polega na tym, aby robić to, o czym zadecydowali Dyrektorzy.

Zaufanie – Pewność, że członek Opus Dei będzie ślepo wykonywał instrukcje i nie będzie zadawał pytań.

Oddanie – Alienacja na rzecz Opus Dei.

Umartwienie – Moneta, którą kupuje się łaski Boże. Im więcej umartwień, tym więcej wierności i nowych powołań.

Modlitwa – Moneta, którą kupuje się łaski Boże. Im więcej klepania, tym więcej wierności i nowych powołań.

Źródło: http://sekty.wordpress.com/faszystowska-opus-dei/

Afera polityczna z pociągami Pendolino, chodzi o 3 mld zł. „Łapówki, procenty, dziwne transfery. To kuriozalny przetarg”

Afera korupcyjna przy zakupie pociągów Pendolino

pendolino afera polityczna1. W dzisiejszym wydaniu tygodnika wSieci, interesujący wywiad z byłym prezesem spółki PKP Intercity Czesławem Warsewiczem, który nie owijając w bawełnę mówi o „przetargu” na zakup pociągu Pendolino tak: „ktoś za to coś wziął, gdzieś poszły łapówki, procenty, jakieś dziwne transfery. To był kuriozalny przetarg. Mieliśmy do wydania 3 mld zł. I ostatecznie w roku 2011, została złożona tylko jedna ważna oferta. Inne rzekomo nie spełniały wymogów! Tak się uczciwych, prawdziwych przetargów nie przeprowadza”.

O pociągu Pendolino zrobiło się znowu głośno latem tego roku, kiedy do Polski został przywieziony jego pierwszy egzemplarz, a uroczyste jego przywitanie odbyło się z udziałem „zegarkowego” ministra  Sławomira Nowaka i wielu innych oficjeli.

Wtedy to telewizje 24 godzinne, wspierające jak i gdzie się tylko da, ekipę Tuska, urządziły prawdziwy show, była a jakże bezpośrednia transmisja (podobnie jak z przylotu pierwszego Dreamlinera), zwiedzanie pociągu z udziałem mediów i przemówienie ministra, że już „pod choinkę” Polacy pojadą Pendolino.

O tego czasu co i rusz w zaprzyjaźnionych z Tuskiem mediach, nadawane są komunikaty (wyświetlane na kolorowych paskach), że kolejne egzemplarze przechodzą szczęśliwie testy na wybranych odcinkach torów.

Doszło nawet do tego, że na ostatniej konwencji Platformy premier Tusk przerywał swoje przemówienie (po otrzymaniu stosownego sms- a) aby poinformować zebranych, że jego rząd odniósł kolejny sukces, bowiem pociąg Pendolino osiągnął prędkość ponad 280 km na godzinę (oczywiście na specjalnie przygotowanym odcinku torów pod Zawierciem).

2. Ale im więcej tej nachalnej i głupiej propagandy w mediach, tym coraz częściej pojawiają się teksty, opracowania i wywiady, które pokazują transakcję zakupu Pendolino w zupełnie innym świetle.

Znawcy problematyki kolejowej, podnoszą coraz więcej wątpliwości co do celowości zakupu włoskiego Pendolino, zwłaszcza że w Polsce są produkowane równie dobre i szybkie, a przy tym zdecydowanie tańsze pociągi (np. w bydgoskiej Pesie).

Ponadto kolejowi eksperci twierdzą, że w Polsce jeszcze przez wiele lat nie będzie warunków do pełnego wykorzystania możliwości nowego pociągu.

Będzie on jeździł z maksymalną szybkością około 160 km/godz. (jego możliwości to około 250 km/godz.) i to najwcześniej za 2 lata, bo dopiero wtedy mają się zakończyć remonty linii kolejowych pomiędzy Warszawą, Gdańskiem, Katowicami, Krakowem i Wrocławiem, które będą pozwalały na osiągnięcie takiej prędkości.

Co więcej eksperci twierdzą, że akurat pociągi budowane we Włoszech, nie są przystosowane do funkcjonowania zimą, a szczególnie przy temperaturach poniżej 20 stopni Celsjusza, a w naszym kraju takie temperatury zimą, to przecież norma (chyba, że zostaną wzbogacone o tzw. ogrzewanie zewnętrzne ale tak się składa, że kupiliśmy pociągi bez tego ogrzewania).

3. Pojawiły się nawet opinie, że rząd za ogromne pieniądze zafundował Polakom Ferrari, a póki co, ma ono jeździć po polnych drogach.

Zapytany o to w jednej ze stacji telewizyjnych wiceprezes PKP Intercity, w zasadzie tę opinię potwierdził, zwracając się do zdumionego dziennikarza tekstem „od czegoś trzeba było przecież zacząć”.

Prezes zapomniał jednak dodać, że ponieważ Komisja Europejska zdecydowała się wesprzeć projekt tylko na poziomie około 20% (około 130 mln euro), pozostałą część środków nabywca czyli PKP Intercity, musiał pożyczyć, a największym pożyczkodawcą został Europejski Bank Inwestycyjny, który pożyczył około 340 mln euro (cały projekt opiewał na 665 mln euro, 20 składów Pendolino kosztowało około 400 mln euro , pozostałą część przeznaczono na zbudowanie specjalnej bazy serwisowej w Warszawie na Grochowie).

PKP Intercity zaciągnął więc kredyt w wysokości 1,5 mld zł i to w walucie obcej, choć sama spółka od paru lat przynosi straty (w tym roku mają one sięgnąć kwoty 100 mln zł), w związku z tym gwarantem dużej jego części został, a jakże Skarb Państwa.

4. Teraz nasilają się jeszcze podejrzenia o korupcję w tym przetargu. Mówi o tym otwarcie były prezes PKP Intercity we wspomnianym wywiadzie, a ponieważ już raz w roku 2000 w wyniku wykazania rażącej niegospodarności przez NIK (kierowany wtedy przez obecnego europosła Janusza Wojciechowskiego), rząd Jerzego Buzka unieważnił już rozstrzygnięty przetarg na zakup Pendolino, trzeba domagać się sprawdzenia i tego z 2011 roku.

Prawdopodobieństwo korupcji w tym przetargu jest tym większe, że w zasadzie w każdym kraju gdzie firma włoska Alstom (producent Pendolino) dostarczała swoje produkty bądź usługi wykrywano korupcję, a łapówki sięgały nawet 15% wartości kontraktu (6,8 mln USD za wygranie kontraktu na budowę linii metra w San Paulo w Brazylii).

5. Jest taka scena w filmie „Psy” Pasikowskiego. Do Marka Kondrata grającego wyrzuconego „z firmy” UB-eka, pijącego w knajpie wódkę, przysiada się z kieliszkiem w ręku Janusz Gajos (wcześniej wyrzucony „z firmy” UB-ek i już biznesmen). Kondrat odzywa się do niego tak „co wziąłem i się nie wywiązałem, że się przysiadasz jak do swego”.

W przetargu na Pendolino wygląda na to, że wzięli ale się wywiązali. Mam nadzieję, że CBA już od jakiegoś czasu, sprawę tego zakupu jednak bada.

Źródło artykułu: Blog Zbigniewa Kuźmiuka

„Największa afera w Polsce”: Przetarg na polskie drony ustawiony? Co swojemu izraelskiemu “przyjacielowi” napisał gen. Skrzypczak?

Przetarg na polskie drony ustawiony? Co swojemu izraelskiemu “przyjacielowi” napisał gen. Skrzypczak?

Gen. Waldemar Skrzypczak może mieć kolejne problemy. Jego list do Ministerstwa Obrony wywołał burzę w Izraelu. Treść listu sugeruje, że przetarg na zakup polskich dronów może być ustawiony. Zdaniem ministra Siemoniaka mamy do czynienia jedynie z niezręcznością.

Drogi Przyjacielu pamiętaj, proszę, że pomimo iż wciąż czekamy na pełne polityczne zielone światło, to intencją MON RP jest, by nie tracić czasu i zacząć formułowanie zasad potencjalnej współpracy pomiędzy Polską i Izraelem w odniesieniu do produkcji i rozmieszczenia w Polsce systemów BSP [bezzałogowy statek powietrzny], które są użytkowane w siłach zbrojnych Izraela [IDF Israel Defense Forces)], a których kontraktorem jest ELBIT Systems.

Tak list do gen. Shmai Avielego, dyrektora generalnego w ministerstwie obrony Izraela list, zakończył gen. Skrzypczak.

Treść korespondencji z 5 marca 2013 roku opisuje “GW”, wskazując, że jest to jeden z dowodów, jakimi przeciwko Skrzypczakowi dysponuje SKW.

List był rutynową korespondencją, w której Polska wyrażała zainteresowanie współpracą z Izraelem przy budowie systemu obrony powietrznej w oparciu o samoloty bezzałogowe, czyli drony. Jednak jego zakończenie wywołał sporą burzę w Izraelu.

Konkurencja ELBIT, firma IAI, treść listy interpretuje, jako dowód, że Polska jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem przetargu wybrała jego zwycięzcę. 8 kwietnia IAI skierowała w tej sprawie oficjalne pismo do polskiego MON. Pyta w nim, czy przetarg jest aktualny i czy list Skrzypczaka oznacza, że Polska wybrała już dostawcę dronów.

Wątpliwości firmy IAI próbował rozwiać gen. Sławomir Szczepaniak, szef inspektoratu uzbrojenia MON. Tłumaczył, że Polska kieruje się zasadą równego traktowania podmiotów ubiegających się o kontrakt, i zapewniał, że nie dokonano jeszcze wyboru żadnego rozwiązania dotyczącego systemów BSP. Zaprosił również IAI do współpracy. Listu Skrzypczaka jednak nie komentował.

Skomentował je natomiast szef MON. Tomasz Siemoniak, mówiąc, że mamy do czynienia z “niezręcznoscią” i “uchybieniem”.

Jest to korespondencja pomiędzy ministerstwami obrony, nie powinna tam być wymieniona nazwa firm. (…) Nie należy z tego wyciągać jakichkolwiek wniosków, zwłaszcza, że sam przetarg jest przewidziany na 2015 rok, jesteśmy w dialogu z 14 firmami i wydaje mi się, że przykładanie tutaj jakiejś nadmiernej wagi jest nieuprawnione - tłumaczy.

Odniósł się również do samego tekstu w “GW”.

Ta publikacja jest bardzo na wyrost, ubolewam nad tym, że dziennikarz “Gazety Wyborczej” nie uwzględnił naszej odpowiedzi w swoim artykule - zaznaczył Tomasz Siemoniak.

Z kolei inna z działaczek Platformy Obywatelskiej Julia Pitera, znana z wykrycia afery dorszowej, uważa, że gen. Skrzypczak obecnie powinien odejść.

To jest rzecz niedopuszczalna. Powinien bezwzględnie stracić funkcję - mówiła Pitera.

List, który opublikowała “Gazeta Wyborcza” jest jednym z materiałów, jakie przeciwko gen. Skrzypczakowi zebrała Służba Kontrwywiadu Wojskowego. SKW odebrała Skrzypczakowi poświadczenie dostępu do materiałów niejawnych. Zdaniem SKW Skrzypczak prowadził sprzeczne z prawem działania lobbingowe na rzecz izraelskiego przemysłu biznesowego.

Czy list opisany przez “GW” rozwiewa wątpliwości związane z działaniami gen. Skrzypczaka?

Źródła: KL, “GW”, Radiozet, http://wpolityce.pl/

Oto tajemnica „największej afery korupcyjnej” w Polsce!

Wyjaśniła się tajemnica „największej afery korupcyjnej w Polsce” i zegarka ministra Nowaka

najwieksza afera korupcyjna

Prezes i publicyści „niepokorni” pytają skąd to milczenie w sprawie największej korupcji w historii III RP. Głupie pytanie i wcale nie chodzi o to, że korupcji nie ma, jak najbardziej jest i to na kilka, jeśli nie kilkadziesiąt miliardów fajerek. Prawidłowe pytanie brzmi zupełnie inaczej. Dlaczego ta afera wypłynęła i co więcej została nazwana przez CBA największą aferą? Nieprawdą aresztowanie 20 łapówkarzy zostało przemilczane, nieprawdą też jest, co do mnie dotarło dopiero dziś, że Tusk przed tą aferą ucieka. Prawda wygląda następująco.

Szefa CBA wybrał osobiście Tusk lub co najmniej ktoś sprzyjający Tuskowi, jednak najważniejsze, że Wojtunik podlega Tuskowi bezpośrednio. Trzeba być ciężkim frajerem, żeby uwierzyć w wielką akcję CBA wymierzoną przeciw Tuskowi, bardziej można mówić o zamówieniu Tuska. Wiele wskazuje, że CBA dostało zlecenie na Schetynę i ludzi Schetyny, bardzo możliwym zleceniodawcą jest sam Tusk, chociaż niższy szczebel dla bezpieczeństwa, też nie jest wykluczony. Cała zabawa zaczęła się kilka lat temu, w 2011 roku i jak powiedział rzecznik CBA, sprawa ma charakter rozwojowy. Tusk doskonale wiedział, że Schetyny nie wytnie tak, jak wyciął Płażyńskiego, Olechowskiego, Rokitę, Gilowską, Gowina. Z panem Grzegorzem prostych intryg się nie robi, bo on był prawie bogiem na Dolnym Śląsku i dzielił tak wielką kasę, której Sławek Zegarek na ręce sobie nie wyobrażał. Grzegorza Schetynę można wyciąć jedynie nożem „do korupcji”, który ostatnio zastąpił rozpalone żelazo. Problem w tym, że z podobną akcją nie wolno przesadzić i Tusk póki mógł to nie przesadzał, miał w CBA kwity na Schetynę, ale używał ich w zależności od potrzeb, systematycznie ograniczając wpływy największego wroga.

Ostatnimi czasy sprawy się posypały kompletnie, obaj ojcowie mafii zaczęli iść na całość i tak oto zobaczyliśmy gdzie i z czego się robi kiełbasę. Seria aresztowań ludzi Schetyny i rozmaitych biznesmenów powiązanych z Dolnym Śląskiem, zaczęła się na dobre, gdy stało się jasne jak musi skończyć Sławek Nowak i część ludzi Prostasiewicza. Chyba wszystko staje się powoli jasne. Wycinanie w pień dobywa się na dwóch frontach i obaj ojcowie mafii strzelają w biały dzień, ale wynik na tarczy nie wygląda za dobrze, jeśli patrzeć na rzeź oczami Schetyny. Tusk musiał ustrzelić Nowaka i paru dezerterów od Schetyny, którzy wsparli Protasiewicza. Donald podjął niezbędne działania, żeby urwać łeb znacznie większej aferze, jaką mógł rozpętać Schetyna, który odpowiednie środki i wiedzę, ale nie ma władzy i stąd jego porażki. Władzę ma Tusk, co pozwala mu na zdobycie olbrzymiej przewagi nad Schetyną i jeśli Tusk coś przykrywa, to właśnie korupcję swoich ludzi „największą korupcją w historii III RP”, która dziwnym trafem dotyczy śmiertelnego wroga. Tusk nie miał wyboru, siedzi na kilku tykających bombach, oni się tam wszyscy wzajemnie trzymają za grdyki i jaja, dlatego największą bombę trzeba rozbroić.

Przy takiej robocie cholernie łatwo i tylko raz się można pomylić, dlatego Tusk w sapera się nie bawi, pozostawia sprawę własnemu biegowi. Gdyby zaczął szaleć i rzeczywiście „wyżynać korupcję” wystraszyłby swoich złodziei i co gorsza zatopił całą Platformę. Zabawa polega na eksterminacji Schetyny i wszystkich jego ludzi, ale trzeba to tak zrobić, żeby na śmierć nie wykrwawić PO. Tusk doskonale wie, że po tej akcji partia musi zjechać w sondażach poniżej 20%, niewykluczone, że rozpadnie się koalicja, bo co będą robić w parlamencie i w terenie członkowie PO, których kolejno prowadzi się pod nóż? Schetyna z kolei musi znaleźć sobie miejsce w polityce, bo z Tuskiem nie wygra, to już widać gołym okiem. Miałby jakieś szanse, gdyby posiadał kawałek władzy, ale dzieje się dokładnie odwrotnie, traci władzę, w rządzie od dawna, w partii systematycznie.

Oczywistym jest również, że co najmniej 30 posłów w klubie PO ma wydany wyrok zaoczny. Będą czekać na egzekucję, czy razem z Gowinem i Komorowskim zaczną budować drugą PO? Nie ma prawa się utrzymać dawna potęga PO, tego się nijak nie da posklejać w teorii, w praktyce mamy jatkę za jatką. Jeśli Tusk zdecydował się na tak wielkie ryzyko, by publicznie zlinczować sporą część złodziei powiązanych z PO, to znaczy, że tam wszyscy walczą o życie. 23 listopada Tusk popełni kolejne partyjne ludobójstwo, Biernat stał się cynglem Donalda i dzięki temu wiemy w kogo wycelowane są gnaty. Nie tylko Schetyna, ale Grupiński musi oglądać się za siebie i znów poleje się krew, znów ranni i ciężko ranni dostarczą taśm i ciekawych wiadomości.

Toczy się gra polityczna na krawędzi życia i śmierci PO, Tusk straszy Schetynę nie ostateczną utratą jakichkolwiek wpływów w partii, ale najzwyklejszym w świecie więzieniem. Rzecz nieprawdopodobna i pewnie do tego ostatecznie nie dojdzie, niemniej mogą pójść siedzieć ważni dla Schetyny ludzie i pozbawieni pomocy zaczną sypać. To wystarczy, żeby Schetynie postawić zarzuty, zmusić do złożenia immunitetu i trzymać na króciutkim łańcuchu. Aby tak się stało Tusk musi mieć pewność, że Grzesiek nie odważy się pójść na całość ze swoimi kwitami i chyba taki stan rzeczy Donaldowi udało się uzyskać albo wbija ostanie gwoździe do trumny.

Tak bym sobie i zainteresowanym tłumaczył zarówno zegarek Sławka, zadymę z ludźmi Protasiewicza, jak i „największą aferę korupcyjną” w dziejach III RP. Ostatnią zagadką pozostaje odpowiedź na pytanie, co na to Komorowski bez wąsa? Ciężko się pokusić o odpowiedź w imieniu Bronisława, jemu właściwie najbezpieczniej będzie się przyglądać i co najwyżej subtelnie budować, a potem wesprzeć nową siłę polityczną opartą na uciekinierach z PO i pozostałych asach telewizyjnych wywiadów. Tak wspierać, żeby, przynajmniej publicznie, nie linczować Tuska, którego poparcie przyda się na drugą kadencję.

Źródło: http://kontrowersje.net/

Największa afera korupcyjna w dziejach III RP – MSZ, MSWiA i CPI

afery polityka polska

Agenci CBA zatrzymali w kraju 18 osób. Wśród nich są między innymi wiceprezes GUS, pracownik Centrum Informatyki Statystycznej oraz Naczelnik Wydziału Zamówień Publicznych w Biurze Dyrektora Generalnego MSZ.

Dzisiaj rano agenci CBA zatrzymali na terenie kraju 18 osób. Wśród nich są między innymi wiceprezes Głównego Urzędu Statycznego, pracownik Centrum Informatyki Statystycznej oraz Naczelnik Wydziału Zamówień Publicznych w Biurze Dyrektora Generalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego prowadzą czynności związane ze śledztwem prowadzonym wspólnie z Prokuraturą Apelacyjną w Warszawie dotyczącym zamówień na zakup sprzętu i usług teleinformatycznych realizowanych przez Centrum Projektów Informatycznych byłego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Od rana funkcjonariusze CBA zatrzymali 18 osób. Wśród nich są wiceprezes Głównego Urzędu Statycznego, pracownik Centrum Informatyki Statystycznej, Naczelnik Wydziału Zamówień Publicznych w Biurze Dyrektora Generalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i 15 przedstawicieli firm informatycznych.

Przeszukania, na polecenie Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, prowadzone są przez agentów CBA łącznie w 48 miejscach.

Do tej pory w tej sprawie podejrzanych było 17. Wśród nich są między innymi: były dyrektor Centrum Projektów Informatycznych MSWiA, były zastępca dyrektora i była kierowniczka działu promocji CPI, naczelnik Wydziału Projektowania Systemów Informatycznych w Biurze Łączności i Informatyki Komendy Głównej Policji oraz dyrektorzy ds. sprzedaży dużych firm informatycznych.

W toku śledztwa Ap V Ds. 71/11 ujawniono dowody  wskazujące na podejrzenie popełnienia przestępstw związanych z przeprowadzeniem zamówień publicznych w innych instytucjach państwowych, w tym MSZ i GUS.”

cba.gov.pl/pl/aktualnosci/2828,18-ZATRZYMANYCH-48-PRZESZUKAN.html

afera mswia msz

wprost.pl/ar/426072/Wojtunik-premier-nie-wiedzial-nic-o-zatrzymaniach-Nie-chodzi-o-Schetyne/

Rola nowego ministra finansów jest bardzo czytelna. Ma przede wszystkim opowiadać zagranicznym inwestorom dobre historie o polskiej gospodarce

minister szczurek

Oj, nie będzie miał łatwego życia nowy minister finansów. Dzisiaj rano miałem wywiad dla amerykańskiej CNBC i redaktor ze złośliwym uśmieszkiem zapytał mnie (poza wizją) czy to prawda że Szczurek znaczy po polsku little rat. Dostałem też dowcip sms-em, że szczury zawsze pierwsze uciekają z tonącego okrętu, ale jednemu szczurkowi pomyliły się kierunki. Tyle na wesoło, a teraz na poważnie.

Mateusz był w moim zespole ekonomistów w ING przez cztery lata, a gdy odszedłem do innego banku został głównym ekonomistą na moje miejsce. To dobry ekonomista, który w wolnych chwilach zajmował się hakowaniem komórek i jeżdżeniem na rowerze niezależnie od pogody. Nie ma już tej strony, ale kiedyś trzech braci Szczurków miało swoją stronę www na której opisywali swoje podróże rowerowe po świecie. Logo tej strony to były właśnie trzy małe szczurki na rowerach jadące wokół globu.

Padło wczoraj wiele pytań o rolę nowego ministra finansów w rządzie. Ta rola jest bardzo czytelna, nikt nie oczekuje żadnych poważnych reform na rok, dwa przed wyborami. Więc Mateusz ma sprawnie zarządzać bałaganem który zostawił mu minister Sami Wiecie Który, zapewne ma wbić ostatni gwóźdź do trumny OFE (co jest pewnym paradoksem, bo jego starszy brat, Michał, który też był moim studentem, przez wiele lat był prezesem dużego OFE). Ale przede wszystkim ma opowiadać inwestorom zagranicznym dobre historie o polskiej gospodarce, tak żeby przed wyborami dalej kupowali polskie obligacje. A Mateusz potrafi to świetnie robić, bo zajmował się opowiadaniem historii przez ostatnie 15 lat, bo tym właśnie zajmuje się główny ekonomista każdego banku, opowiada inwestorom i klientom różne historie. Podobną rolę pełnił w technicznym rządzie Marka Belki Mirek Gronicki (też przedtem główny ekonomista jednego z banków), zajmował się bieżącym zarządzaniem i opowiadał historie inwestorom. Robił to na tyle skutecznie, że obniżył rentowność papierów rządowych, szacowaliśmy to nawet na około 50 punktów bazowych i nazywaliśmy efektem Gronickiego. Zobaczymy jak poradzi sobie Mateusz.

Dzisiaj w Dzienniku Gazecie Prawnej jest mój artykuł pt. Niech firmy wyciągną wnioski z recesji w szkolnictwie wyższym, w którym pokazuję, że pierwszym sektorem w który uderzyło demograficzne tsunami jest szkolnictwo wyższe, a za 5 lat to samo będzie w całej gospodarce. Pokazuję tez wygrywającą strategię, która pozwala rozwijać się mimo demograficznej katastrofy, na przykładzie mojej uczelni.
Autor: Krzysztof Rybiński

afera msz polska

- Tusk będzie pierwszym premierem w historii Polski, który po zakończeniu kadencji znajdzie się w więzieniu – mówi Rafał Ziemkiewicz w rozmowie z Jakubem Jałowiczorem. Katastrofa ekipy rządzącej jest już bliska. – Rozważałbym przeróżne scenariusze, nie wykluczając nawet zamachu wojskowego, chociaż przy obecnym stanie wojska polskiego wydaje się to raczej mało prawdopodobne. Bardzo możliwy wydaje się przewrót pałacowy – dodaje dziennikarz tygodnika „Do Rzeczy”, publicysta, pisarz oraz komentator polityczny.
Więcej: http://pressmix.eu/

Oraz prostytutka ustawiała przetargi. Wielka afera w MSZ i MSWiA

Pikantny wątek największej korupcji po 1989 r.: urzędniczka MSZ kochanką biznesmena od przetargów. Kontrakt za seks? Największa afera korupcyjna po 1989 r. – co przyznaje CBA – związana z rządowymi przetargami informatycznymi, może okazać się również aferą najbardziej pikantną.

To już nie tylko afera korupcyjna, ale i seksualna! Okazało się, że urzędniczka MSZ Monika F., która odpowiadała w resorcie za przetargi, była partnerką Janusza J., wiceprezesa firmy, która te przetargi miała wygrywać m.in. dzięki znajomości z urzędniczką

– donosi „Super Express”.

Gdy agenci CBA we wtorek rano weszli do mieszkania Moniki F., zastali tam „in flagranti” Janusza J.

Okazało się, że mieszkają ze sobą, śpią ze sobą i są parą

– relacjonuje oficer CBA.

Jak zaznacza „SE”, śledczy podejrzewają, że jeden z największych przetargów w ostatnich latach w MSZ był ustawiony pod jedną firmę.

Przetarg o wartości 34 mln zł dotyczył obsługi polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Wygrało go konsorcjum firm CAM Media, Easy Log oraz IT Expert. Szefową komisji przetargowej była urzędniczka MSZ Monika F. W przetargu działy się dziwne rzeczy. Odpadały firmy z doświadczeniem, a wygrało – ku zaskoczeniu śledczych – konsorcjum firm, na które nikt nie stawiał. Zdaniem prokuratury kluczową rolę odegrał przy tym przetargu Janusz J. To on przez wchodzenie w porozumienie z firmami startującymi w przetargu miał doprowadzić, że wygrało konsorcjum. Wygraną w przetargu miała zapewnić właśnie Monika F.

– pisze Sylwester Ruszkiewicz.

Monika F. od środy nie pracuje już w MSZ. Urzędniczkę zwolnił Radosław Sikorski.

JUB/”SE” http://wpolityce.pl/wydarzenia/67626-pikantny-watek-najwiekszej-korupcji-po-1989-r-urzedniczka-msz-kochanka-biznesmena-od-przetargow-kontrakt-za-seks

Skutki uboczne szczepień: wstrząsające świadectwo rodzica. To się dzieje codziennie obok nas!

Szczepienia: skuteczne i bezpieczne?!

Komentarz Jarek Kefir: poniżej przedstawiam dramatyczną historię rodzica, którego dziecka zmarło w wyniku podania szczepionki 5 w 1. Tak naprawdę nie ma bezpiecznej szczepionki, wszystkie mają działania niepożądane i wszystkie są dużym ryzykiem.

Szczególnie ważne jest to teraz, gdy na jaw wyszła chyba największa afera szczepionkowa w dziejach III RP. Otóż wyszło na jaw, że osiem miesięcy zajęło organom państwowym wycofanie wadliwej, niebezpiecznej partii szczepionek (Euvax i Tripacel). W grudniu 2012 roku szczepionkę Euvax wycofano w województwie małopolskim, o czym pisałem na blogu Kefir 2010. Jednak dopiero po ośmiu miesiącach wadliwe partie wycofano w całej Polsce.

Obecnie całą sprawa, jak i bezczelność, arogancja władz, wprawiły w szok wielu rodziców, którzy rozważają pozew zbiorowy. Władze umywają ręce i nie wydały nawet zaleceń dla rodziców, których dzieci ucierpiały po podaniu szczepionek z tych wadliwych serii. Szacuje się, że szkody zdrowotne wystąpiły u 25% dzieci, którym podano te wadliwe szczepionki.

Za głupotę się płaci, często najwyższą cenę. Szkoda, że za ignorancję rodziców często muszą płacić dzieci. Bierze się to z tego, że ludzie w patologiczny sposób biorą za dobrą monetę to, co już istnieje. Nic nie negują, nie rozpatrują, nie zastanawiają się, czy w ogóle istnieje jakaś alternatywa dla oficjalnie promowanego systemu. Ludzie nie są w ogóle przyzwyczajeni do szukania alternatywy, nie znają jej. Wszyscy mamy ufać księdzu, lekarzowi, politykowi, prawnikowi, ekonomiście – więc ludzie ślepo ufają, nie zastanawiając się, czy jest to dla nich dobre. Zwierzęta, jeśli dane środowisko jest dla nich niekorzystne, szukają instynktownie alternatywy – są np. zdolne do przebycia setek, nawet tysięcy kilometrów w celu poszukiwania miejsca do przeżycia. U ludzi to zanikło – co się z nami stało?

Jeśli sam sobie nie zapewnisz bezpieczeństwa, to nie zapewni Ci go nikt. Nie zrobi tego niewydolne państwo, nie zrobi tego skorumpowany system medyczny, ani żaden system religijny, straszący diabłami czy oferujący raj z wieloma dziewicami w zamian za wysadzenie się w powietrze. Iluzją jest to, że ktoś, gdzieś tam, o nas dba. Jeśli już, to dba o swój interes ekonomiczny. Medycyna od dawna przestała być ochroną zdrowia – dziś jest ona kolejną machiną do generowania zysku. A tam, gdzie przemawia pieniądz, tam takie sentymentalizmy jak bezpieczeństwo, dobro człowieka, wartość życia – nie mają żadnego znaczenia. Nauczcie się tego wreszcie!

______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Historia rodziny Matuszczaków – śmierć dziecka po szczepieniu:

Cytuję:

„Sam nie wierzyłem w tak tragiczne działanie szczepionki, bo wcześniej nic nie słyszałem o takich działaniach. Dziś już wiem, jestem pewien, że jednak podaje się naszym pociechom trucizny..

Dostrzegamy problem jak tylko nas to osobiście dotyczy. Sam jestem żywym przykładem tragedii która mnie i żonę spotkała 6 miesięcy temu. Mieliśmy ślicznego, ładnego synka. Był zdrów, spokojny, wesoły jak na 3 miesięczne dziecko. To było nasze szczęście, nadzieja. Mieliśmy wiele planów aż tu pewnego razu.. Szok.. 16 stycznia 2013r, synek trafił na szczepienie szczepionką  5 w 1, a 19 stycznia w moich ramionach synek stracił przytomność.

Nie wiedziałem co mam robić. Byłem sam w domu. Ogarnęła mnie panika. Zacząłem reanimować synka, lecz bez rezultatu. Zadzwoniłem po pogotowie. Okazało się że serduszko stanęło. Pytanie dlaczego? Po trafieniu do szpitala, serce natychmiast podjęło pracę. Jak się okazało, wykryto krwiaka na mózgu. Lekarze pokazali nam tego krwiaka na kompie i przekazali nam wiadomość, że nie wymaga on operacji, bo może się sam wchłonąć.

Następnie skierowali nasze dziecko do innego szpitala w Manchesterze na intensywną terapię. Tam jednak inny zespół lekarzy zadecydowali inaczej. Ruszyli tego krwiaka aby go odessać. Po 3 – 4 dniach okazało się, że krwiak jest rozlany na cały mózg i że szanse dziecka są nikłe. Automatycznie napisano raport po 4 dniach na policję, że dziecko jest w krytycznym stanie a przyczynę krwawienia przypisano mojej osobie. Stwierdzono że synek nasz był silnie potrzęsiony i porównano to ze zderzeniem 2 aut. Było też krwawienie podsiatkówkowe w oczkach. Wiele spraw w tym szpitalu się nam nie podobało i będziemy to wyjaśniać. Niestety, synek nasz przebywał 12 dni w szpitalu, po czym 30 stycznia, nadzieja – szczęście nas opuściło. Synuś zmarł..

Do dziś nie pochowaliśmy synka bo nie oddali nam ciałka, bo trwają badania i śledztwo. To już 6 miesięcy. Objawy u naszego dziecka były bardzo podobne jak opisane o komplikacjach poszczepiennych. Mamy nadzieje ze sprawa ta wyjaśni się i to niebawem. Dziś już pozostał ból w sercu, płacz i niechęć do życia.. Pozostały tylko fotografie naszego kochanego synka, wspomnienia np. z Świąt Bożego Narodzenia. To było nasze szczęście, a teraz? Cierpimy lecz nie poddamy się bez wyjaśnienia tej sprawy. Szokuje mnie też spawa fantazji ludzkiej, np: wielu rodaków słyszało już o naszym tragicznym nieszczęściu ale jednak opowiada się na nasz temat rożne przerażające dyskusje. Jak można oskarżać kogoś kogo się nie zna lub nie wie się nic o szczegółach.

To jest przykre że jesteśmy w stanie robić komuś krzywdę w nieprzemyślany sposób tkwiąc na sensacji. Ktoś doprowadził do tego nieszczęścia, ale to my w tym tkwimy, zadając sobie codziennie pytanie, dlaczego nas to spotkało? Żyjemy tylko dla idei walki z wyjaśnieniem tej sprawy. Teraz wiemy, ze szczepienia maja takie tragiczne objawy ale dowiedzieliśmy się dopiero po śmierci dziecka – za późno!

Teraz też ostrzegamy tych którzy są nieświadomi. Ale czy wszyscy wierzą? Czy dopiero jak osobiście dotknie nas tragedia będziemy wierzyć co zrobiliśmy poddając nasze pociechy szczepieniom?

Autor: Robert Matuszczak

Link do profilu: https://www.facebook.com/robert.matuszczak.92

Totalna ohyda! Polscy politycy przez lata wykorzystywali seksualnie dzieci z Domu Dziecka!

Koszmar! Pedofilsko-satanistyczna siatka istnieje także w polskiej polityce! (Wyjaśnienie – video pod tekstem)

To, co działo się w Zambrowie, przekracza najśmielsze wyobrażenia co do demoralizacji elit politycznych Polski jak i świata. Magazyn kryminalny „Reporter” pisze, iż lokalni politycy z tego miasta (Podlasie) wykorzystywali seksualnie dzieci z Domu Dziecka!

Zambrów to sielankowe miasto na trasie Warszawa-Białystok. Niestety, ale za zasłoną sielanki i małomiasteczkowego życia, rozgrywał się potworny dramat z polityką i pedofilią w roli głównej..

Lokalna sitwa – biznesmeni, politycy, samorządowcy – umilali sobie czas gwałcąc podopiecznych miejscowego Domu Dziecka. Ich wyczyny zostały zarejestrowane kamerą video.

Co ciekawe, o zabawach seksualnych miejscowych notabli wiedzieli niemal wszyscy mieszkańcy, co świetnie oddaje obłudę i dulszczyznę małego, religijnego z reguły, miasteczka.

Sprawa ma dużo szerszy zasięg niż może się wydawać. Nie dotyczy tylko policjantów, którzy podczas przerwy w pracy chcieli się „rozerwać”. Istnieją konkretne nagrania, na których są uwiecznieni przedstawiciele śmietanki towarzyskiej Zambrowa. W aferę wmieszani są także lekarze, którzy przeprowadzali aborcje, gdy taka dziewczyna zajdzie w ciążę. Trwa to od wielu lat – zdradziła „Reporterowi” osoba z miejscowego estabiliszmentu.

Kiedy afera wypłynęła na wierzch zajęła się nią prokuratura w Łomży. Nam pozostaje czekać na wyniki śledztwa i liczyć na surowe kary dla miłośników „bunga bunga” rodem z Podlasia.

Autor: Naczelny Politykier Kraju

źródło: Politykier.pl / Reporter / Fakt

___________________________________________________________________________________________________

Okazuje się, że polityka, pedofilia i satanizm są wzajemnie powiązaną siatką w większości krajów świata: