Euro 2012 czyli piwsko, chipsy, wrzask, dziwki i banda niespełnionych seksualnie facetów

W niedzielę zwróciłem uwagę na jedną z wypowiedzi. Była ona bardzo charakterystyczna. Wypowiadała się pani feministka, jakaś Szczuka czy inny diabeł. Mówiła, że euro to męska imprezka z morzem piwska i usługami seksualnymi tanich prostytutek. Oczywiście, z radością tej opinii przyklasnąłem. Nie dlatego, że podzielam poglądy polityczne tej pani, ale ze zgoła innego powodu.

Otóż: im bliżej propagandowej imprezki władz – euro 2012 – tym intensywniej RZYGAM TYM EURO. Po prostu co chwila widzę gdzieś w TV, czy nawet słyszę w radio w sklepie, autobusie – zajawki związane z naszą rzekomą „dumą narodową”, czyli imprezką piłki kopanej pana Tuska i Komara. Nawet jak byłem w sklepie, usłyszałem reklamę środków na sranie w rytm melodii i rytmiki „koko koko euro spoko”. Nosz kurwa mać!

Już tłumaczę moją niewątpliwą niechęć do euro. I niechęć chyba w ogóle do piłki kopanej, naszego „narodowego sportu”, choć sukcesów w nim nie mamy od lat żadnych.

Przede wszystkim, euro 2012 będzie towarzyszyła:

-imprezka dla nastoletnich pryszczy – tzw „nerdów”, bądź dla ogierów niespełnionych w alkowie, bo im „żona nie daje”.
-morze obrzydliwych, tanich szczyn, czyli piwska marki tesco czy inne tyskie, tudzież tuskie. Przecież to nawet chmielu nie zawiera, to nie jest piwo, ale barwiona sztucznymi barwnikami oranżadka o smaku chmielu. Ze spirytusem z przemytu, bo to przecież nie fermentuje naturalnie, ale spirytusu dolewają. Spróbujcie prawdziwe polskie piwa, marki Perła czy Łomża. I porównajcie to z w/w piwnymi szczynami.
-chipsy z modyfikowanych genetycznie hybryd ziemniaków, z glutaminianem sodu i guanylanem. A także z tłuszczem utwardzonym, czyli najbardziej syfiastą formą tłuszczu. Pop corn, frytki z barów z ulic pachnących tanim przemysłowym tłuszczem, seksem i moczem. Wszelkiego rodzaju kebaby, śmieciarskie żarcie co nawet psu bym nie dał czy w końcu – korporacyjne mutanty takie jak mak donaldy itp.
-usługi seksualne tanich prostytutek z Rumunii, Mołdawii, Ukrainy. HIV, AIDS, kiła i mogiła, sodoma i obora, kurwa jego mać. I rzeżączka.
-bijatyki, gwałty, przestępstwa, nachlani kierowcy, Polki zdradzające mężów z cudzoziemcami w dyskotekach, buzujący testosteron mentalnych / umysłowych chłopczyków – kogucików itp.

Jednym słowem: wielki rzyg i wszelki potwarz pod adresem propagandowego widowiska – igrzysk ku chwale nowej, futbolowej religii, nowej, świeckiej tradycji. Niech futbol i sport wyczynowy będzie przeklęty po wieki wieków.

„pot śmierdzi spod pach, na sali syf aż strach, tak bawią się ludzie o złotych zębach” – te słowa Kazika zaświtały mi dziś w mózgu, gdy oglądałem dziką głupawkę – tudzież: euforyczno – katatoniczny stan, w jakim znaleźli się odmóżdżeni kibice Chelsea po zwycięstwie ich sekty w igrzyskach dla plebsu. Plebs musi mieć igrzyska, plebs musi mieć też tanią, lekkostrawną rozrywkę, ploteczki, chipsy, piwsko i szybki seks.

Jakże odmóżdżającą religią jest sama idea futbolu i kibicowania temu kretyństwu. Ja od zawsze nie mogłem pojąć, jak to możliwe jest kibicowanie jakimś tam kopaczom zgromadzonym w jednej drużynie z jednego miasta, i jednoczesna chęć spuszczenia wpierdolu kibicom z innego miasta. Nosz kurwa mać, jak naród, państwo, obywatele, mają być jednością, jak mają stawić opór systemowi, opór władzy, jak kurwa przejść ulicą nie można, bo skończeni debile z szalikami spuszczają wpierdol za złą odpowiedź na pytanie: „komu kibicujesz”. Jak Gdańsk ma się nie lubić z Gdynią tylko dlatego, że jacyś odmóżdżeńcy latają tam za piłką, co samo w sobie jest komiczne i żałosne. Przecież to jedna aglomeracja metropolitalna, połączona siecią szybkiej kolei. I jak ci odmóżdżeńcy sobie to wyobrażają – postawić milion ludzi w dwóch szeregach z tych miast i dać im rozkaz wyjścia naprzeciw siebie? Bo jacyś debile kopią piłkę do dwóch bramek? No ludzie, no..

Ale w tym obłąkanym szaleństwie jest metoda. Metoda globalistów polega na wykorzystywaniu odmóżdżających rozgrywek sportowych, typu futbol, zainstalowanych po miastach w danym państwie. Taki futbol jest wykorzystywany na zasadzie: divide et impera, czyli: dzielenia społeczeństwa (za pomocą sportu, kibicowania), by mogło się lepiej rządzić, manipulować. Grupki kibiców – oszołomów rozlokowane pośród miast w kraju, stworzyły coś w rodzaju bastionów, sojuszy. I tak: Legia Warszawa lubi się z Pogonią Szczecin. Nie lubi się z Polonią Warszawa, z tego samego miasta. W Krakowie w Nowej Hucie dochodzi do regularnych walk, napadów i akcji sabotaży na linii podziału futbolowej „strefy wpływów”. Osobiście uważam, że wszelkie kluby futbolowe powinny zostać jak najszybciej zlikwidowane w interesie dobra publicznego i bezpieczeństwa narodowego. Wiem co mówię – gdy istniało jeszcze Cesarstwo Bizantyjskie, pojedynki igrzyskowych oszołomów – kibiców doprowadziły do niemal całkowitego zniszczenia Konstantynopola. Czy grożą nam hordy napakowanych sterydami i amfetaminą, uzbrojonych w broń maszynową egzekutorów – killerów na ulicach naszych miast, mieniących się wcześniej kibicami?

A teraz o czysto ludzkiej, ale także psychoanalityczno – behawioralnej stronie futbolu. Otóż: z punktu widzenia normalnego mężczyzny. Co musi być fascynującego w skupowisku dajmy na to 40.000 chłopa, drących się w niebogłosy, bluzgających, chlejących piwsko, śmiecącymi i patrzącymi za innymi chłopami, na boisku, uganiającymi się za piłką – w kółko? To samo w sobie jest po prostu chore, pojebane i hmm, chyba kryptogejowskie.
Popatrzmy na profil kibica, dla którego chyba ważniejsi są jego nieogoleni i brzuchaci kumple, niż roznegliżowana żona, nerwowo czekająca w łóżku. Kibica – sfaceciałego troglodytę cechuje:

-nadmierna emanacja emocjonalna, niekontrolowanie emocji, itp
-niski poziom intelektualny, nieskomplikowane obycie itp.
-brzuch, zarost, pożółkły podkoszulek, dziurawe skarpetki, pet w gębie.
-z jednej strony obsesyjne zainteresowanie gawędziarstwem erotycznym (tzw erotomani gawędziarze), z drugiej strony jest to bardzo mało sprawcze w czynach, prawdopodobnie ze względu na małe rozmiary sprzętu i impotencję.
-niska empatia ogólna i niska empatia w stosunku do kobiet w szczególności (patrz w/w).
-kibic woli towarzystwo tak samo zarośniętych, śmierdzących spirytusem, szlugami i skarpetkami kumpli, niż towarzystwo swojej kobiety, o ile ją ma.

Osobną sprawą jest spedalenie, czyli kryptogejostwo kibiców piłki nożnej. Oto bowiem kibolstwo często umieszcza w swoich stadionowych pokazach znak „zakaz pedałowania”. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo homoseksualizm to bardzo destruktywna przypadłość, zarówno dla homoseksualisty, jak i społeczeństwa. Ale co robi znak „zakaz pedałowania” na stadionie pełnym 40.000 nieogolonego chłopa? Przecież to samo w sobie jest podejrzane. Ja np bym nie chciał chodzić w takie miejsca. Nie od dziś wiadomo, że tam, gdzie jest nadmiar mężczyzn, tam dochodzi do potyczek, bitew a w przypadku państw – wojen. Według teorii psychoanalitycznych kibice piłkarscy i narodowo-katolickie oszołomy (PiSostwo, natankowcy i inni kościelni), nie akceptują swojej homoseksualnej natury i chcą poprzez głośny protest publiczny tej naturze zaprzeczyć. Ale to tylko takie lewackie teoryjki ;)

Nie dla euro 2012 – bojkot euro 2012 i propagandy sukcesu III RP!!

Sport zawsze towarzyszył władzy. Dziś nie da się zaprzeczyć, że sport to przede wszystkim polityka, wielki biznes, media, przemysł i gigantyczna machina propagandy.
Od dawien dawna władze, reżimy totalitarne wykorzystywały sport do różnych celów:
-jako odmóżdżającego narkotyku, w celu kontrolowania i antagonizowania mas.
-w myśl zasady: chleba i igrzysk.

Teraz chleba coraz mniej, a w Polsce często jest tak, że brakuje go w ogóle. Więc obecnie rządzące naprzemiennie partyjne reżimy stawiają na sport, co jest zrozumiałe.
Czym na pewno będzie euro 2012 dla Polaków, zwykłych ludzi? Przede wszystkim będzie to gigantyczny spektakl reklamodawców, mediów, a także polityków i dziennikarzy brylujących na ekranach.
Poza tym, będzie to prestiżową porażką, kompromitacją. Nasza drużyna nie wejdzie nawet z grupy. Ktoś mądrze napisał, że „trzy mecze i będzie po koko koko euro spoko”. Będzie tak samo, jak zawsze, czyli: mecz otwarcia, potem, naturalnie, mecz o wszystko, a potem mecz o honor.
Gdyby popatrzeć na to od strony strategicznej – jest to katastrofalna i wyjątkowo nieudana inwestycja. Na organizację euro wydano 90 do 120 miliardów złotych, zaś przychód z imprezy, dla państwa, szacuje się na max 1 miliard złotych.
W dodatku, mafia o nazwie „uefa” nie zapłaci państwu ani grosza podatków ani tantiem medialnych, co jest rozbojem w biały dzień. Ale czego się nie robi dla piłkarskiego elektoratu? Żaden polityk nie odważy się zadrzeć z piłkarskim elektoratem, więc żaden nie zadrze z uefa ani fifa. Przecież zaraz spadła by produkcja piwa i chipsów, a w Polsce produkuje się tylko to – lekki przemysł spożywczy.

Kredyty zaciągnięte na budowę infrastruktury będą spłacać nasze wnuki, o ile im ich pracodawca, Hans czy Schmitt na to pozwoli.
Infrastruktura w opłakanym stanie. Autostrad nie ma, chiński wykonawca skarżony do sądu nie jest. Polscy podwykonawcy, którzy uczestniczyli w budowie dróg, nie dostają od miesięcy pieniędzy za wykonane usługi – co jest totalnym kurestwem i bandytyzmem. W cywilizowanym kraju takie coś po prostu nie przechodzi!
Przypudrowano dworce i lotniska. Zaś co do kolei – to osobny podpunkt. Otóż w ciągu 20-stu lat totalnie rozjebano polską kolej. Robiono to z premedytacją i rozmyślnie, rozczłonkowując kolej na kilkadziesiąt spółeczek. Co śmieszniejsze, spółki te nie mają wspólnego taryfikatora, więc jadąc pociągiem osobowym i pospiesznym do celu, płacisz więcej.
Ale nie chodzi tylko o to w sprawie kolei. Zapaść infrastruktury kolejowej doprowadziła do tego, że teraz niebezpiecznie jeździć pociągami! Pamiętamy katastrofę z 2011 roku i tegoroczną, pod Szczekocinami. Bulwersuje fakt, że pod Szczekocinami prawdopodobnie testowano nowe, doświadczalne systemy bezpieczeństwa – wszystko na szybko i bez zastanowienia.
Od niedawna mamy reklamy nowych linii lotniczych obsługujących tylko Polskę. A więc już jakaś prywatna firma zarobi na zapaści na polskiej kolei! Po to właśnie niszczono Polską kolej, by polski ruch pasażerski przejął jakiś lotniczy gigant, prywaciarz, odstępując politykom grubą kasę. Wiadomo, „do polityki idzie się dla wielkich pieniędzy”. Tak samo jest w USA. Tam kolei po prostu nie ma, za to jest bardzo intensywny ruch lotniczy.

W telewizji od miesięcy trwa niesamowity, propagandowy spektakl i pressing euro-obrzydliwości, euro-ohydy. Reklamy, dzienniki, spoty co chwila zachęcają zwykłych obywateli do wzięcia udziału w tym wydarzeniu. Wiadomo że taki Tusk razem z Komorowskim przez miesiące będą stroszyć propagandowe piórka, jak bardzo udała się im piłkarska imprezka. Będą przecież podejmować piłkarzy, rozmawiać z głowami państw, podsumowywać się w mediach, przedstawiać kolejne zakłamane przez GUS i inne skurwione instytucje statystyki. Estabiliszment znowu będzie „wporzo”, a tzw „opozycja” znów będzie miała okazję, by zaistnieć. Zauważcie: wszyscy politycy, od lewa do prawa, zgodni co do euro, że jest to szansa dla Polski i że nie możemy protestować. A niby dlaczego mamy nie protestować? My, oburzeni i wkurwieni Polacy, przyparci do muru marazmem i biedą – będziemy protestować! wyjdziemy masowo na ulicę. Niech cały świat, poprzez transmisje satelitarne, zobaczy ułudę, iluzję tuskowej „zielonej wyspy na morzu kryzysu gospodarczego” – jak to zachwalały swego czasu ścierwomedia.
Od tego euro rzygać mi się chce, tak zwyczajnie, po prostu. Od tych wszystkich prezentacji kopaczy piłki nożnej, od tych reklam piwsk, będących de facto barwionymi oranżadkami o smaku chmielu, i cholera wie czego jeszcze. Cały ten syf, telewizyjno-medialny chłam i szajs mnie po prostu przytłacza, działa na mnie w depresyjny i wkurwiający sposób. Mam ochotę pieprznąć pilotem w telewizor, gdy widzę coraz to nowe zajawki na temat euro 2012.

Warto dodać tutaj kilka refleksji na temat klasy politycznej w Polsce. Tutaj przedstawię Wam to, co się dzieje teraz w Grecji. Otóż lider greckiej radykalnej lewicy powiedział, że jego patriotyzm i uczciwość sprawia, że nie może zawrzeć koalicji z jakimiś tam demokratami czy innymi pomyjami eurokratów, którzy dotąd rządzili. Zwróćcie uwagę: lider lewicy mówi tutaj o patriotyzmie! A u nas, w Polsce? Lider polskiej lewicy, Janusz Palikot, wprost powiedział coś zgoła przeciwnego: „Polacy muszą się wyzbyć Polskości”. Nosz kurwa mać! Gdyby takie słowa powiedział jakikolwiek polityk np z Grecji, Niemiec itp – natychmiast zostałby zaszczuty medialnie, po prostu przestałby egzystować publicznie! Na dokładkę dostałby wpierdol od patriotów, a policja zaraz by umorzyła śledztwo – wiecie, tzw „nieznani sprawcy”. Tak to się robi w normalnych krajach, Polacy! Gdzie Wasza duma! Jeśli sami siebie nie będziemy szanować, to nikt nas nie będzie szanować.

Potrzeba wspólnego frontu różnych środowisk i organizacji w celu już nie bojkotu, bo bojkoty nic nie dają. Potrzeba sabotażu euro 2012. Jak to zrobić?

-wielkie protesty, manifestacje, blokady ulic, w dniach otwarcia mistrzostw i w czasach meczów.
-skrzyknięcie się np dużej grupy kierowców i blokada przystadionowych parkingów.
-bojkot, totalny, produktów tych producentów, którzy sponsorują tę imprezkę.
-nie pójście na stadiony.
-można się skrzyknąć i np dużą grupą wykupić wszystkie miejscówki w kilku pociągach pośpiesznych, inter city, w dniu meczów.
-skrzyknąć się i płacić jednogroszówkami na autostradach (bramki) i innymi drobniakami.
-jeździć po miastach, autostradach, drogach wojewódzkich z przepisową prędkością lub wolniej. Umożliwi to blokadę dróg.
-płacić drobniakami na stacjach benzynowych położonych w centrum miasta.

Nie bądź bierny, reagujmy, mamy jeszcze czas!

Jeśli chcesz wiedzieć więcej, dołącz do inicjatywy 10 czerwca. Spotkania, teksty, inicjatywy i protesty – tutaj:

http://www.10czerwca.eu/

 

Wojna o szczepionki – wieści z pola bitwy

Witam Państwa,

 

Tym razem mam bardziej optymistyczne wiadomości.  Z różnych stron Polski docierają do mnie informacje od rodziców, że lekarze stają się coraz bardziej liberalni wobec szczepień dzieci.  Coraz rzadziej naciskają rodziców, a często wręcz odradzają zbędne i toksyczne (obowiązkowe) szczepionki oraz doradzają opóźnianie szczepień.   

To dowodzi, że szczepienia w Polsce są już de facto dobrowolne, a określenie „obowiązkowe” w ustawie znaczy, że państwo ma obowiązek pokryć koszty pewnych szczepień, jeśli rodzic chce je podać swemu dziecku.  Wszystkie „kary” nakładane przez Sanepid na nieszczepiących rodziców są nielegalne i niezgodne z Konstytucją.  Widziałam powiadomienie o takiej karze wysłane niedawno do rodziców na formularzu z lat 1960 – a więc z okresu głębokiego PRL. Z całą pewnością takie formularze są nieaktualne, a zachowanie Sanepidu nielegalne i powinno być karane. Widać niektóre oddziały Sanepidu w ten sposób sobie „dorabiają”.  

 

Prawda o szczepieniach staje się coraz bardziej powszechna.  W USA pewien pediatra napisał do CDC (organizacja rządowa, która ustala kalendarz szczepień) list z zapytaniem, dlaczego szczepi się noworodki, skoro żołtaczka B niezwykle rzadko   zdarza się u niemowląt?  I dlaczego nie testuje się ciężarnych kobiet na obecność wirusa i nie szczepi tylko noworodków matek zakażonych?   Urzędnik CDC odpisał, że te szczepienia są naprawdę niepotrzebne, ale masowo szczepi się noworodki po to, żeby wciągnąć młode matki w kierat nieustannych szczepień, aby na każde wezwanie  reagowały jak psy Pawłowa i stawiały się do szczepień bez kwestionowania ich bezpieczeństwa i zasadności.  To pokazuje jakie komercyjne i machiaweliczne  mechanizmy stoją za polityką  masowych szczepień.     

Badanie przeprowadzone w Pittsburghu (USA) przez dr Laurę Hewitson i wsp.  na niemowlętach małp, które otrzymaly porcję szczepionek z thimerosalem (takich jakie otrzymywały i nadal otrzymuja ludzkie niemowlęta),  wykazało, ze zaszczepione małpki rozwinęły zaburzenia behawioralne typowe dla autyzmu.  U żadnej z nieszczepionych małpek nie zaobserwowano podobnych zaburzeń.   Badanie zaprezentowano na Miedzynarodowej  Konferencji Badan nad Autyzmem 2012 (International Meeting for Autism Research)  w Londynie.

To badanie potwierdziło (w sposob ekperymentalny) zeznania milionów rodziców którzy twierdzą,  że zaobserwowali rozwój autyzmu u swych dzieci wkrótce po szczepieniach.  Establiszment szczepionkowy od dawna wie o silnych zwiazkach autyzmu ze szczepieniami, dlatego torpeduje wszelkie próby przeprowadzenia badań porownujacych zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych oraz obmawia przeprowadzenia  badań nad bezpieczeństwem stosowanych obecnie szczepień.

Amerykanscy rodzice mają już dość tolerowania  szczepionkowych zbrodni dokonywanych na ich dzieciach dla zysków lub socjopatycznych idei.  Ogłosili Deklaracje Wolnosci od Medycznej Tyranii  oraz rozpoczęli rewolucje przeciw tej tyranii.

http://www.naturalnews.com/035787_vaccines_autism_monkeys.html

http://www.ageofautism.com/2012/05/the-thinking-moms-declaration-of-independence-from-medical-tyranny.html

—————————–

W krajach rozwiniętych  szczepionkowy establiszment  agresywnie odmawia przeprowadzenia  podstawowych badan,  które porównałyby zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych (nawet je torpeduje). Każe rodzicom wierzyć na słowo,  że szczepienia są konieczne i ratują  życie.  Jest to sytuacja  nieporównywalna z promowaniem i stosowaniem wszystkich innych leków,  dla których trzeba udokumentować  bezpieczeństwo i skuteczność.   

Jednak w Afryce prowadzi się takie badania i ich wyniki są przerażające.  Okazało się bowiem,  że afrykańskie niemowlęta zaszczepione szczepionkami  DTP umierały  kilka  razy częściej niż te nieszczepione,  szczególnie silnie  szczepionki DTP  zwiększały  umieralność  dziewcząt.

Szczepionki  przeciw odrze  o wysokim stężeniu wirusowych antygenów (zalecane dla krajów Afryki przez WHO) również zwiększały umieralność dzieci, zwłaszcza dziewcząt.   Natomiast zachorowanie na odrę  nie zwiększało umieralności,  a w perspektywie 4 lat po chorobie obserwowano nawet lepszą przeżywalność dzieci, które przeszły odrę niż tych, które nie chorowały na nią.               

Te wyniki naukowe obalają szczepionkowe mity.  Prawdopodobnie znajomość tych danych powoduje, że wykształceni  rodzice na Zachodzie coraz bardziej masowo odmawiają szczepień.  Nauka i praktyka przeczą bowiem ich bezpieczeństwu, tym bardziej że lawinowo rośnie armia dzieci trwale okaleczonych przez toksyczne szczepienia.  Podobnie amerykańskie i europejskie dane pokazują, że znacznie więcej jest dziś ofiar szczepień niż chorób zakaźnych, choć tysiące ludzi nadal na nie choruje.  

W tym kontekście – przymusowe szczepienia nadal stosowane w Polsce wydają się ocierać o zbrodnię.  Ludzie, którzy wymuszają na rodzicach szczepienia ich dzieci (często wbrew ich woli) mają bowiem zawodowy obowiązek znać te dane, gdyż są one powszechnie dostępne w bazie publikowanych prac naukowych.  Łatwo wyleczalne choroby zakaźne nie są obecnie zagrożeniem dla  życia i zdrowia ludzi,  są nim natomiast zdecydowanie toksyczne szczepienia. 

Pozdrawiam

DM

———-

 

 

Int J Epidemiol. 2004 Apr;33(2):374-80.

The introduction of diphtheria-tetanus-pertussis vaccine and child mortality in rural Guinea-Bissau: an observational study.

Aaby P, Jensen H, Gomes J, Fernandes M, Lisse IM.

Source

Bandim Health Project, Apartado 861, Bissau, Guinea-Bissau. psb@mail.gtelecom.gw

Abstract

BACKGROUND:

and objective Previous studies from areas with high mortality in West Africa have not found diphtheria-tetanus-pertussis (DTP) vaccine to be associated with the expected reduction in mortality, a few studies suggesting increased mortality. We therefore examined mortality when DTP was first introduced in rural areas of Guinea-Bissau in 1984-1987. Setting Twenty villages in four regions have been followed with bi-annual examinations since 1979.

SUBJECTS:

In all, 1657 children aged 2-8 months. Design Children were weighed when attending the bi-annual examinations and they were vaccinated whenever vaccines were available. DTP was introduced in the beginning of 1984, oral polio vaccine later that year. We examined mortality for children aged 2-8 months who had received DTP and compared them with children who had not been vaccinated because they were absent, vaccines were not available, or they were sick.

MAIN OUTCOME MEASURE:

Mortality over the next 6 months from the day of examination for vaccinated and unvaccinated children.

RESULTS:

Prior to the introduction of vaccines, children who were absent at a village examination had the same mortality as children who were present. During 1984-1987, children receiving DTP at 2-8 months of age had higher mortality over the next 6 months, the mortality rate ratio (MR) being 1.92 (95% CI: 1.04, 3.52) compared with DTP-unvaccinated children, adjusting for age, sex, season, period, BCG, and region. The MR was 1.81 (95% CI: 0.95, 3.45) for the first dose of DTP and 4.36 (95% CI: 1.28, 14.9) for the second and third dose. BCG was associated with slightly lower mortality (MR = 0.63, 95% CI: 0.30, 1.33), the MR for DTP and BCG being significantly inversed. Following subsequent visits and further vaccinations with DTP and measles vaccine, there was no difference in vaccination coverage and subsequent mortality between the DTP-vaccinated group and the initially DTP-unvaccinated group (MR = 1.06, 95% CI: 0.78, 1.44).

CONCLUSIONS:

In low-income countries with high mortality, DTP as the last vaccine received may be associated with slightly increased mortality. Since the pattern was inversed for BCG, the effect is unlikely to be due to higher-risk children having received vaccination. The role of DTP in high mortality areas needs to be clarified.

Arch Dis Child. 2012 Feb 13. [Epub ahead of print]

Early diphtheria-tetanus-pertussis vaccination associated with higher female mortality and no difference in male mortality in a cohort of low birthweight children: an observational study within a randomised trial.

Aaby P, Ravn H, Roth A, Rodrigues A, Lisse IM, Diness BR, Lausch KR, Lund N, Rasmussen J, Biering-Sørensen S, Whittle H, Benn CS.

Source

Bandim Health Project, Bissau, Guinea-Bissau.

Abstract

BACKGROUND:

Studies from low-income countries have suggested that diphtheria-tetanus-pertussis (DTP) vaccine provided after Bacille Calmette-Guerin (BCG) vaccination may have a negative effect on female survival. The authors examined the effect of DTP in a cohort of low birthweight (LBW) infants.

METHODS:

2320 LBW newborns were visited at 2, 6 and 12 months of age to assess nutritional and vaccination status. The authors examined survival until the 6-month visit for children who were DTP vaccinated and DTP unvaccinated at the 2-month visit.

RESULTS:

Two-thirds of the children had received DTP at 2 months and 50 deaths occurred between the 2-month and 6-month visits. DTP vaccinated children had a better anthropometric status for all indices than DTP unvaccinated children. Small mid-upper arm circumference (MUAC) was the strongest predictor of mortality. The death rate ratio (DRR) for DTP vaccinated versus DTP unvaccinated children differed significantly for girls (DRR 2.45; 95% CI 0.93 to 6.45) and boys (DRR 0.53; 95% CI 0.23 to 1.20) (p=0.018, homogeneity test). Adjusting for MUAC, the overall effect for DTP vaccinated children was 2.62 (95% CI 1.34 to 5.09); DRR was 5.68 (95% CI 1.83 to 17.7) for girls and 1.29 (95% CI 0.56 to 2.97) for boys (p=0.023, homogeneity test). While anthropometric indices were a strong predictor of mortality among boys, there was little or no association for girls.

CONCLUSION:

Surprisingly, even though the children with the best nutritional status were vaccinated early, early DTP vaccination was associated with increased mortality for girls.

 

 

 

Vaccine. 2002 Nov 22;21(1-2):120-6.

Low mortality after mild measles infection compared to uninfected children in rural West Africa.

Aaby P, Simondon F, Samb B, Cisse B, Jensen H, Lisse IM, Soumaré M, Whittle H.

Source

Unité de Recherche sur les Maladies Infectieuses et Parasitaires, IRD, Dakar, Senegal. psb@sol.telecom.gw

Abstract

BACKGROUND:

It has been assumed that measles infection may be associated with persistent immune suppression and long-term excess mortality. However, few community studies of mortality after measles infection have been carried out. We examined long-term mortality for measles cases, sub-clinical measles cases, and uninfected contacts after an epidemic in rural Senegal.

METHODS:

The study was carried out in Niakhar, a rural area of Senegal. Index cases of measles were identified and children less than 7 years of age exposed to measles in the same compound had acute and convalescent blood samples collected. Clinically diagnosed measles cases were serologically confirmed. Children without clinical symptoms were classified as sub-clinical cases if they had a four-fold or greater change in antibody levels between samples collected at exposure and 1 month later and as uninfected if there was no or a two-fold change in antibody levels.

RESULTS:

There were 31 index cases, and among 184 exposed contacts, 35 (19%) children developed clinical measles. Among contacts that did not develop clinical measles, 45% had sub-clinical infection. Measles cases, sub-clinical cases, and uninfected contacts did not differ with respect to nutritional status. However, uninfected children without clinical symptoms and change in antibody level had higher initial measles specific IgG antibody levels and less intensive exposure to the index case. No index or secondary case of measles died in the acute phase of infection nor did any of the children exposed to measles die in the first 2 months after exposure. Exposed children developing clinical measles had lower age-adjusted mortality over the next 4 years than exposed children who did not develop clinical measles (P<0.05). Sub-clinical measles cases tended to have low mortality and compared with uninfected children, exposed children with clinical or sub-clinical measles had lower age-adjusted mortality (mortality ratio (MR)=0.20 (0.06-0.74)). Controlling for background factors had no impact of the estimates.

CONCLUSIONS:

When measles infection is mild, clinical measles has no long-term excess mortality and may be associated with better overall survival than no clinical measles infection. Sub-clinical measles is common among immunised children and is not associated with excess mortality.

 

 

Int J Epidemiol. 1996 Jun;25(3):665-73.

Child mortality following standard, medium or high titre measles immunization in West Africa.

Knudsen KM, Aaby P, Whittle H, Rowe M, Samb B, Simondon F, Sterne J, Fine P.

Source

Epidemiology Research Unit, Danish Epidemiology Science Centre, Staten Seruminstitut, Copenhagen, Denmark.

Abstract

BACKGROUND:

The World Health Organization (WHO) recommended the use of high titre measles vaccine in 1989. Subsequent long term follow-up of several trials yielded results suggesting higher mortality among children inoculated with medium and high titre vaccines compared to standard titre vaccines, although none of the individual trials found significant differences in mortality.

METHODS:

Long term survival after standard, medium and high titre measles vaccines has been investigated in a combined analysis of all West African trials with mortality data. In trials from Guinea-Bissau, The Gambia and Senegal, children received medium or high titre vaccines from 4 months of age and were compared to control groups recruited at the same time later receiving standard titre vaccine from 9 months of age. All children were followed up to at least 3 years old.

RESULTS:

Combining trials of high titre vaccines showed higher mortality among the high titre group compared to the standard group: mortality ratio (MR) = 1.33 (95% CI : 1.02-1. 73). Mortality among recipients of medium titre vaccines was not different from that in the standard vaccine group, MR = 1.11 (95% CI: 0.54-2.27). In a combined analysis by sex, the adjusted mortality ratios comparing high titre vaccine with standard vaccine were 1.86 (95% CI : 1.28-2.70) for females and 0.91 (95% CI : 0.61-1.35) for males. The trials were not designed to study long term mortality. Adjustments for several possible sources of bias did not alter the results.

CONCLUSIONS:

The combined analysis showed a decreased survival related to high titre measles vaccine compared with standard titre vaccines, though solely among females. As a result of these studies from West Africa and a study from Haiti, WHO has recommended that high titre measles vaccine no longer be used.

PIP:

A prospective survey of the use of high and medium-titre measles vaccine in Guinea-Bissau, the Gambia, and Senegal indicated that this regimen is associated with higher long-term child mortality than the standard titre vaccine. Children enrolled in trials in these three countries received medium or high-titre vaccines at three months of age and survival data were compared to findings from controls who received the standard titre at nine months of age. There were 339 deaths among the 3073 children (11,129 child-years) followed for up to three years of age. Combination of all West African data for medium and high-titre vaccines yielded a mortality rate of 1.21 (95% confidence interval, 0.89-1.63). The excess mortality was statistically significant at the p 0.05 level only when high-titre vaccine was compared to the standard regimen (1.33; 95% confidence interval, 1.02-1.73). No difference in mortality was found between medium or high-titre recipients and control children who had not yet received any vaccine. The excess mortality in the high-titre groups was restricted to females. There was no interaction between age and vaccine type. As a result of these findings, the World Health Organization reversed its 1989 recommendation for use of high-titre measles vaccine. Urged are community studies of measles-related morbidity and mortality that investigate the gender differential identified in this survey.


Borelioza z Lyme: broń biologiczna. Leczenie boreliozy

Borelioza z Lyme

Dr. Day, pracownik Rockefellera, powiedział kiedyś że pojawią się nowe, nieznane wcześniej choroby. Będą bardzo trudne do zdiagnozowania i nieuleczalne – przynajmniej przez jakiś czas.

“W Polsce zachorowania na boreliozę z Lyme zaczęto rozpoznawać dopiero pod koniec lat 80-tych.“ (Wikipedia)

Mary Smith (henrymakow.com), tłumaczenie Radtrap

Liczba zachorowań na boreliozę podwoiła się od roku 1991. Od 20 lat co roku odnotowuje się 500 tysięcy nowych przypadków choroby. To oznacza przynajmniej 10 milionów chorych w samych tylko Stanach Zjednoczonych.

Jeśli kleszcz przenosi Borellia burgdorferi, jego ugryzienie może cię dosłownie przykuć do łóżka. Możesz oszaleć albo zostać kaleką która nie potrafi się skoncentrować i utrzymać swojej pracy. Może też cię zabić.

Jedynym skutecznym sposobem na zdiagnozowanie choroby jest pobranie kropli krwi i zbadanie jej pod mikroskopem po upływie minimum pół godziny. Jeśli zauważysz bakterię Borelli wychodzące z czerwonych krwinek… to masz pecha.

Amerykańskie Centrum Epidemiologiczne jest nieco bardziej konserwatywne w tej kwestii. Szacuje że w USA każdego roku pojawia się ok. 325 tysięcy nowych przypadków boreliozy. To więcej niż łączna liczba przypadków AIDS, wirusa zachodniego Nilu i ptasiej grypy razem wziętych.Wprawdzie Kanada nie prowadzi statystyk dotyczących boreliozy, ale zarówno ona jak i kleszcze ją przenoszące są w niej znane.Na całym świecie ludzie mają ten sam problem z epidemią boreliozy. Chodzi głównie o zawodne testy na tą chorobę, które jej często nie wykrywają. http://www.lymebook.com/africa-europe-canada-sweden-england-uk-united-kingdom

http://healthimpactnews.com/2011/lyme-disease-misdiagnosed-underreported-and-epidemic

MOJA HISTORIA


Jak wiele innych dzieci z New Jersey często bawiliśmy się na zewnątrz i jeździliśmy na biwaki. Ukąszenia kleszczy nie były dla nas niczym nowym. Nigdy nie mieliśmy po nim rumienia skórnego, ale moje zdrowie zauważalnie podupadało.

Może czytelnicy pamiętają opis mojej walki z syndromem chronicznego zmęczenia, historii o tym jak straciłam dom i  jak opieka społeczna odmawia pomocy mi i innym osobom z podobnymi problemami.

Jeden z moich znajomych cierpiących na podobne zaburzenia jest dzisiaj bezdomnym w Nowym Jorku. Biblia uczy że wszystko układa się na korzyść tych którzy kochają Boga. Myślę że coś takiego przydarzyło się również i mi.

Przez wszystkie te lata przewinęłam się przez wiele różnych lekarzy lecz żaden nie potrafił powiedzieć co mi jest. Wiedzieli jedynie że jestem bardzo chora.

Oprócz mojego chronicznego zmęczenia zmagam się z bezsennością, słabą koncentracją i pamięcią. Czuję się jakbym była obciążana 20-kilowym ciężarem przy każdej czynności fizycznej i umysłowej. Nie potrafię utrzymać z tego powodu żadnej pracy.

Od czasu do czasu puchną mi kolana i ledwo chodzę. Obecnie tracę też zmysł smaku i słuch, mam problemy z przełykaniem i ogólnie czuję się jak więzień we własnym ciele.

Przygarneli mnie do siebie przyjaciele chrześcijanie, okazało się też że jeden z nich ma boreliozę. Poświęcił tysiące godzin na różnego rodzaju kuracje – bez skutku.

Później okazało się że ja też mam boreliozę, tak jak wiele osób z syndromem chronicznego zmęczenia.

Co najgorsze: wyglądam w porządku. Ludzie powtarzają mi że świetnie wyglądam. Moja rodzina odwróciła się ode mnie i uznała za czubka. Czuję się z tym okropnie. Z powodu choroby odpada też związek z drugą osobą. Przynajmniej mogę chodzić. Inni chorzy nie mogą.

TRUDNE DO ZDIAGNOZOWANIA I LECZENIA


Borelioza jest niezwykle ciężka do zdiagnozowania, chyba że masz dostęp do naprawdę dobrego mikroskopu. W ten sposób ją odkryto. Bakterię borelli ciężko wyhodować, dlatego standardowe testy na chorobę często zawodzą.

Tak jak większość ludzi ja również myślałam że infekcję poprzedza rumień skórny. Myślałam też że można ją wyleczyć po 3-tygodniowej kuracji antybiotykowej, tak jak wmawiają nam ludzie z centrum epidemiologicznego. Rany, w jakim ja byłam błędzie! Rumień wprawdzie się czasami zdarza, ale lekarstwo…

Nawet lekarze nie zawsze potrafią ją wyleczyć po latach kuracji antybiotykami.

Słyszałam od innych chorych że antybiotyki mogą załatwić ci kandydozę, co jest niemal równie złe jak sama borelioza. Dlatego prędzej czy później kierują się w stronę medycyny alternatywnej.

Bakteria boreliozy to krętek, podobnie jak ta od syfilisa. Zarówno syfilis jak i borelioza mogą być uznane za zupełnie inne choroby, takie jak chroniczne zmęczenie, depresja, schizofrenia, zaawansowana skleroza, toczeń i szereg innych przypadłości.

Ta bakteria potrafi wykryć antybiotyki oraz się przed nimi bronić.

Potrafi przyjąć formę cysty (przetrwalnikową) i w ten sposób broni się przed kuracją. Jako cysta będzie się reprodukować. Gdy kuracja ustanie borelioza powraca jeszcze silniejsza.

http://goodbyelyme.com/

Tak jak inne bakterie potrafi też pokryć się warstwą żelatynowej masy ochronnej.

Spiralny kształt bakterii pozwala jej przeniknąć do większości rodzajów komórek – krwinek czerwonych, komórek nerwowych, mięśniowych, kostnych i mózgowych. Po czasie zacznie atakować serce i centralny system nerwowy i/lub mózg.

http://www.hulu.com/watch/268761/under-our-skin

I tak – rząd potrafi czasem zrobić coś dobrze!

Potrafi np. stworzyć choroby odporne na wykrycie i leczenie.

Słyszeliście może że boreliozę (Lyme disease) odkryto po raz pierwszy w roku 1975 w USA (miasteczko Lyme)? To tylko częściowo prawda, bo bakterię Borellia Burgdofori odkryto już w roku 1893 w Niemczech.

BROŃ BIOLOGICZNA?


W tym filmie były gubernator Jesse Ventura twierdzi że borelioza jest bronią biologiczną.

Ventura  przeprowadził wywiad z Neilem Grossmanem na potrzeby swojej serii telewizyjnej Conspiracy Theory – Grossman zajmuje się tematem Plum Island i położonym na niej Centrum Chorób Zwierzęcych. Powiedział że rząd amerykański wynajął byłego nazistowskiego naukowca Erica Trauba, który infekował kleszcze różnymi chorobami zwierzęcymi w celu stworzenia zarazy atakującej wybrane społeczności.

W tym samym odcinku Ventura rozmawia z dr. Breeze, byłym dyrektorem instytutu na Plum Island. Breeze zaprzecza pogłoskom jakoby borelioza była bronią biologiczną wszczepioną populacji kleszczy, potwierdza jednak że niektóre choroby zwierzęce badane na Plum Island mogą przenosić się na ludzi. (Jeśli kleszcze nie były podrasowywane, to dlaczego dzisiaj stanowią problem a jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie? – przyp. tłum).

http://members.iconn.net/~marlae/lyme/

Niektórzy uważają że borelioza jest bronią biologiczną stworzoną na Plum Island, która przedostała się na wybrzeże niedaleko miasteczek Lyme i Old Lyme w stanie Connecticut (Pierwszy przypadek boreliozy odnotowano właśnie w mieście Lyme -przyp. tłum).

Borelioza miała zostać zaszczepiona małej populacji kleszczy. Kleszcze zaraziły ptaki które przeniosły je do innych części kraju. Resztę historii znamy: miliony zainfekowanych ludzi.

LEKARSTWO?

Zarażeni boreliozą sami opracowali sposób leczenia który wyleczył niektórych z nich. Możecie o tym poczytać na : http://lymephotos.com/ oraz: http://health.groups.yahoo.com/group/lymestrategies/

Prawdopodobnie można ją wyleczyć również w ten sam sposób w jaki Dr. Klenner leczył polio w 1948 – przy użyciu ogromnych dawek witaminy C, doustnie i w zastrzykach. Dr. Klenner mówił że lekarze woleliby raczej stanąć nad pacjentem i patrzeć jak umiera, zamiast po prostu dać mu ten zastrzyk z witaminy C.

Patrz: http://www.doctoryourself.com/klennerbio.html

Niestety nie stać mnie na coś takiego. Ale może ta informacja przyda się  komuś innemu.

I na koniec – jest tylko jedno lekarstwo na buruli, afrykańska odmianę martwiczego zapalenia (flesh-eating disease). Patrz: http://www.mercimerenature.com/BuruliBusters/

Ta sama kuracja która pomogła Gaylordowi Hauserowi: glinka. http://en.wikipedia.org/wiki/Gayelord_Hauser

Glina potrafi wyciągać toksyny i infekcje z tkanek.

——————————————–

podaję adresy stron, przeczytajcie, spróbujcie naturalnych metod leczenia

http://www.forum-borelioza.pl/naturalne-metody-leczenia-boreliozy-f18.html

http://purana.com.pl/product.php?id_product=121

http://www.darlife.pl/choroby/borelioza/leczenie

Zgodnie z definicją Arystotelesa – filozofa i lekarza – człowiek powinien po prostu dążyć do prawdziwego widzenia rzeczywistości (adequatio rei et intelectu ) …Każda jednostka ludzka , każda społeczność , ludzkość wreszcie winna wziąć i dzierżyć mocno swój los w swoich własnych rękach ….. Prof.Julian Aleksandrowicz

Prawie zapomniałam ;) o boreliozie , a tu monitują , żeby temat ożywić , bo “znowu straszą” kleszczem :) .

Stałym Czytelnikom mojej opinii o straszeniu boreliozą przypominać nie muszę , Nowym polecam poprzednie odcinki , gdyż na powtarzanie zdania , którego nie zmieniłam , czasu odrobinkę szkoduję;) , co oznacza, że wykorzystam go raczej na opisanie czegoś , czego jeszcze nie opisałam:).

Do boreliozy zaraz przejdę , ale zanim jeszcze , to w obliczu wielu kichających i kaszlących, którym to osłabionym organizmom nie wyszły na dobre przedletnie przeciągi i kąpiele w jeziorkach (niestety, jest za wcześnie , organizm w naszej szerokości geograficznej też ma określoną szerokość tolerancji temperatur moczenia się na zewnątrz:) …. przynajmniej większość organizmów ) opowiem o leku Mniszki , której dzieło (wyrywczo , wręcz dziurawo :) )) odświeżane jest teraz przez wielu pragnących nie tylko podtrzymać Jej pamięć , ale i zawładnąć Jej dobrem -a to powinno należeć do WSZYSTKICH - Hildegardy z Bingen .

Otóż Hildegarda , posiadając niesamowity kontakt z Naturą/Istotą Najwyższą/ Własnym Ja….etc. , pomogła wielu opowiadając o receptach , które , wedle Niej , ujrzała (przeważnie , acz nie zawsze i tu jak zwykle kłócą się historycy i znawcy Jej biografii ) w wizjach .Recepty te, częstokroć nieco przerobione , przetrwały do dzisiaj i to jest najważniejsze, ponieważ specyfiki przyrządzone według nich – działają. Nie trzeba delikwentom , nawet dzieciom mówić , że “pomoże “, bo i tak pomaga - przynajmniej tak pozwalam sobie twierdzić z obserwacji , co przyklepują ( co za ulga:))) eksperci od Hildegardy ….co by powiedziała sama Hildegarda….:)))))

Do rzeczy :) – w przypadku kichanio-kaszlenia et podobnych objawów grypozaziębieniowych , a faktycznie nimi będących :) zastosowanie posiada proszek .
Proszek sporządza się dziś następująco:

na 100 gram proszku bierzemy:

-40 gram proszku z kwiatu pelargonii szlachetnej ( powstała z P.cucullatum & P.grandiflorum lub P.inquinans lub P.cordatum , jakkolwiek w czasach Hildegardy była to zapewne P.grandiflorum? :) )

-35 proszku z Radix pyrethri /R.anacycli ( zaraz będzie awantura o składniki ?:)))) , który powinniśmy móc otrzymać w aptece , starsi farmaceuci wiedzą , co się z tym robi:) , łac.Anacylus officinarum = bertram=maruna = promiennik =pieściennik….. a pochodzi z greckiego pyretron , od gr.pyr- ogień , to z kolei – od wściekłego smaku korzenia :) )))

-25 gram muszkatu (gałki muszkatołowej …tak, to przyprawa i już jedna , pełna łyżeczka może przenieść osoby podatne w inny świat …bezpowrotnie, stąd gałki muszkatołowej używamy oszczędnie !)  …po tych strachach :) do sedna :

Surowce można samodzielnie zmielić w młynku i…

I nie wiem, nie mam pojęcia , dlaczego w kraju 50 gram tego dobroctwa kosztuje prawie 50 złotych ! Hildegarda pomagała chętnie biednym – dlaczego dobroczynne działanie Jej spuścizny jest biedakom praktycznie niedostępne , bo przecież w Polsce nie brak ludzi mających 800 – 100o złotych na cały miesiąc i całą rodzinę ??? JAKIM PRAWEM ?

Hildegarda zalecała odrobinę ( na końcu noża-1 do 2 gramów GRAMóW , nie – granów!) proszku zapiec w omlecie i spożyć z jabłkami oraz odrobiną miodu , przy sporym kichaniu i pociąganiu nosem powąchać odrobinę – nie wciągać !:) – wąchać – działanie widoczne jest już po pierwszym niuchaniu – osusza nozdrza w sposób bezpieczny i łagodny .To nie wszystkie sposoby zażycia : na początku przeziębłości :) bowiem zalecała Mniszka proszku odrobinę w winie gorącym , przy bólu gardła – na języku wolno , jak najwolniej rozpuścić , przy bólu brzucha , kolkach – podobnie , proszek ten miał też wzmacniać serce .Patrząc na dzisiejsze zastosowanie ww.składników w farmacji , powiem tylko : to jest możliwe:) . A skąd wiedziała o tym Hildegarda…

Ponoć katar nieleczony- tydzień i leczony też . W przypadku stosowania “winnych skarpetek”(opisywałam)  i soku z czarnego bzu plus do gardła surowego ananasa – tak, jak i z proszkiem Hildegardy- to już nie jest regułą, bo “ciężka głowa”, bolące gardło i kaszel potrafią zniknąć w trzy , a nawet dwa dni.

Nieco dłużej trwa uporanie się z boreliozą , ale wytrwali wiedzą : da radę. Wspominając , jakie środki wymieniłam już w boreliozowych potyczkach , pomyślałam , że i tak nigdy nie wymienię wszystkich użytecznych , ale chyba przytoczyłam “najgłówniejsze z najgłówniejszych ” , więc może z innej beczki :) : jak radzili sobie z tego typu zaburzeniami Indianie ? Sledzący cykl od początku wiedzą , że za boreliozą nie kryją się jedynie kleszcze , więc nie będzie dla Nich zdziwieniem wpis o lekach indiańskich , stosowanych przy chorobach płciowych , a sprezentowanych im wraz z inwazją białego człowieka – te same zioła , analizując objawy i porównując dolegliwości , co poczyniono skrótem 10 wpisów wcześniej , mogą być dla cierpiących na boreliozę bardzo interesujące – oczywiście proszę nie zapominać formułki “to informacje, nie zalecenia , etc. ” :)  oraz , że większość wymienionych poniżej jest histerycznie wręcz traktowana przez europejski system edukacyjny jako  ”trucizna”. :)

Smilax offcinalis – smilaxów jest mnóstwo :) , sarsaparilla- , kolcorośl , “chiński korzeń “, “ospowy korzeń” , u Azteków -nanahua xochitl = kwiat syfilisowy - wyjątkowa  , poświęcili ją nawet bogu syfilisu , który miał wskoczyć w słońce i tam spłonąć , co w przełożeniu z symboliki indiańskiej oznacza, że ogień zawarty w kolcorośli jest jednym z najważniejszych środków w leczeniu spiroszetowej infekcji. Była  fermentowana , gotowana,  mocny wywar poganiał :) przemianę materii , co w połączeniu z szałasem potów odnosiło efekt piorunujący :) ))))). Podobno pomagała tam, gdzie nie pomogło drzewo guajakowe . Sarsaparillę docenili Chińczycy (jakże by inaczej :) ))) oraz Hindusi , stosując jednakże swoją , ojczystą Sarsaparillę glabra w usuwaniu z organizmu rtęci (!!!) , syfilisie oraz ogólnie – czyszczeniu krwi .W Europie ….zjawiła się w 1525 w roli środka na kiłę i zasługując się bardzo cesarzowi Karolowi V  – podobno przede wszystkim w wyleczeniu jego dny :) , dostąpiła zaszczytu pozostania w powszechnej świadomości  ….aż do początków działania BIG BIZ PHARMA :) .

Następnym godnym uwagi cierpiących wydaje mi się Yerba Santa – Eriodictyon californicum , E.crassifolium o przepięknym zapachu łatwo przywodzącym na myśl rajskie ogrody .Jej zastosowanie w starej kulturze medycznej nie pozostawia wątpliwości , że to zioło święte :reumatyzm, zaburzenia trawienia , limfatyczne , syfilis , bronchit …. Medycyna europejska o niej nie zapomniała , sprzedając za odpowiednie sumki , trzeba jednak przyznać , że np. w “posłusznym ideowo “;) w ww.krebsmagazin.de w artykule “Mundtrockenheit nach Strahlentherapie” (Suchość ust po radioterapii) poleca się herbatkę lub płukankę z Yerba Santa zupełnie otwarcie , bez podtekstów……nie , aż tak dobrze , to nie ma :przemilczając 99% obszarów jej działania :) .

“Boh trojcu liubit” :) , więc na koniec dziesiejszej opowieści o indiańskim radzeniu sobie z przypadłościami białej zarazy :) – okazja do zbulwersowania Niektórych ;) : trojeść bulwiasta – Asclepias tuberosa , przecudny kwiat – żywy , pomarańczowy jedwab zwany w USA Czerwonym Korzeniem Mlecznym, Motylim Korzeniem lub – Korzeniem Na Zapalenie Opłucnej , a będącą środkiem napotnym, wymiotnym ( ! uwaga) oraz silnie przeczyszczającym . W Europie poznano się na niej w XIX wieku , kiedy pięknie radziła sobie z astmą , bronchitem …. źródło

Smoleńsk 2010: dane techniczne odnośnie zalogowanego telefonu prezydenta

Celem ww. notki jest pokazanie jak ważnym materiałem dowodowym są dane w posiadaniu polskich operatorów oraz informacje zapisane w telefonach. To także jedyne z niewielu wiarygodnych dowodów uzyskanych bez pośrednictwa strony rosyjskiej.

Telefonia GSM 2-giej generacji opiera się na dostępie dzielonym w czasie – na jednej częstotliwości (kanale) w ramach szczeliny czasowej może działać kilka telefonów. Jedna antena przekaźnika (sektor) może obsługiwać do siedmiu kanałów i siedmiu szczelin. Oznacza to że teoretyczna przepustowość sektora to ok. 50 połączeń. To oczywiście teoria biorąc pod uwagę że sesja danych GPRS może zajmować nawet do 4 szczelin. Jak widać łatwo jest „zapchać” przekaźnik 2-giej generacji zwłaszcza pracujący w zakresie 900Mhz.

Przekaźniki (BTS) czyli stacje bazowe są podłączone do kontrolera stacji bazowej (BSC) za pomocą łącza stałego lub tzw radiolinii (okrągła kierunkowa antena). Całość tworzy zamkniętą „dużą komórkę obszaru przywoławczego” oznaczoną LAC – Location Area Code. Każdy przekaźnik ma przypisany kod komórki (LAC) oraz ma własny identyfikator (CID) – Cell ID. Cell ID składa się z kodu stacji – ostatnia cyfra to kod sektora czyli anteny. Zwykle przekaźnik BTS ma 3 anteny, dookólnie pokrywające swoim zasięgiem przestrzeń wokół przekaźnika. Jak łatwo obliczyć zakres kątowy sektora wynosi 120 stopni.

Jeżeli znamy CID BTS-a do jakiego zalogował się telefon wiemy nie tylko z jakiej stacji bazowej korzystał abonent ale nawet z której strony przekaźnika stał. Oczywiście zmienność CID-ów (handover’y w czasie rozmowy) daje nam informację o przemieszczaniu się abonenta. Trzeba tutaj jednak zaznaczyć że terminal (czyli telefon) optymalizuje pracę pod kątem zużycia energii. Nie jest tak że terminal wysyła informację do każdego napotkanego BTS-a. Po to właśnie są granice komórek wyznaczone przez LAC. Zalogowany ale nieaktywny terminal (czyli telefon jest włączony ale nikt nie przez niego nie rozmawia) wysyła informację jedynie w sytuacji gdy opuszcza obszar o danym LAC. Telefony wysyłają także co zdefiniowany przez operatora okres sygnał: Location Update – czyli jestem aktywny w ramach swojego LAC-u.

Podsumowując: komórka wysyła informację pozwalającą na jej lokalizację:

- w momencie logowania do sieci (numerowi IMSI (SIM) przypisany zostaje nr sesji) – terminal zgłasza swoją dostępność w sieci

- w momencie aktywności terminala (wysyłanie lub odbieranie SMS-a, rozmowa itp)

- w momencie zmiany obszaru przywoławczego wyznaczonego granicą LAC-u

- po upłynięciu czasu wyznaczonego przez sieć na wysłanie Location Update (zwykle co jedną, dwie godziny)

- w momencie wyłączania telefonu (tzw odłożenie sesji – sieć otrzymuje informację że terminal nie będzie już dostępny)

Słuchający terminal vs podstępny przekaźnik:

W momencie włączenia telefonu próbuje się on zalogować do ostatniego przekaźnika sieci w której był wcześniej zalogowany. Gdy CID i LAC się nie zgadzają, terminal szuka innego przekaźnika sieci macierzystej (lub ostatniej zalogowanej) z najsilniejszym sygnałem. Zwykle terminal monitoruje poziom mocy do 8 przekaźników na raz. Wybiera oczywiście ten który ma najsilniejszy sygnał. BTS-y nadają sygnał tzw priorytetu (C1/C2). Różnica priorytetów daje terminalowi informację o jaką wartość mocy dBm przekaźnik może być słabszy od innych aby nadal obsługiwać zalogowany telefon. Jak widać operator dobierając odpowiednio priorytet może wymusić korzystanie z konkretnego przekaźnika.

Duża komórka (ten sam obszar przywoławczy LAC obsługiwany przez centralę MSC) zwykle pokrywa swoim zasięgiem teren kilkunastu a nawet kilkudziesięciu przekaźników (BTS-ów). W Polsce zasięg LAC może obejmować nawet powierzchnię województwa. Efektywny zasięg terminala do przekaźnika to od kilkuset metrów w mieście do nawet 20 km w terenie niezurbanizowanym.

Wiemy już jak telefon monitoruje parametry przekaźników, kiedy wysyła informację do sieci itp.

Jakie inne informacje analizuje terminal ?

Jest ich tak wiele że trudno to wszystko opisać. Po zalogowaniu się terminal otrzymuje informację od sieci o dostępności i trybie danych (dostępu do Internetu), możliwości wykonywania połączeń alarmowych, dostępności innych usług (SMS za pomocą GPRS) itp. Część tych danych ma zapisanych na karcie SIM a część otrzymuje z HLR – o tym w dalszej części notki.

Telefon zapamiętuje CID przekaźnika, LAC komórki a nawet bada siłę i opóźnienie sygnału przewidując odległość od przekaźnika (z dokładnością do kilkuset metrów) – co pozwala prognozować moc nadawania w przypadku połączenia. W momencie aktywności terminal analizuje i dobiera siłę nadawania, określa szczelinę czasową. Telefon zapisuje także kod sieci do jakiej był zalogowany (czy w roamingu), kod przyczyny zakończenia ostatniego połączenia, parametr szyfrowania (np. użyty protokół A51/A52), listę ostatnich 3 sieci do których nastąpiło skuteczne lub nieskuteczne logowanie. Parametry pracy terminala można podglądać za pomocą ukrytej funkcji monitora sieci (netmonitora). Posiada ją każdy telefon ale nie w każdym można ją łatwo uruchomić.

Przykładowy zrzut z ekranu Nokii 6310i z aktywną funkcją monitora sieci (taki model miał śp Prezydent):

1 – telefon pracuje w standardzie GSM 900 MHz (zalogowany do przekaźnika na kanale 63, siła sygnału -83 dBm (im wyższa tym sygnał słabszy), parametr C1/C2 taki sam zatem przekaźnik ma zerowy priorytet, CBCH oznacza odbiór wiadomości na kanale 50 – Cell Broadcast. Wartość 3 poniżej cyfry 63 oznacza przybliżoną odległość od przekaźnika – 3×600 = 1800m)

2 – monitorowanie przekaźników pod kątem siły sygnału: kanał 63 (najsilniejszy), 38, 57. Przekaźniki pracują w standardzie 900Mhz – przekaźniki 1800 mają numerację kanałów powyżej 800

3 – telefon zalogowany do sieci Plus GSM (Country Code:260, Network Code:01), LAC 11015 – wskazuje na obszar przywoławczy na terenie woj. Podlaskiego, CID – 1246 to identyfikator stacji bazowej BTS. Telefon korzysta z (anteny) sektora nr 3

Jak widać dobrze przebadany telefon jest źródłem równie cennych a nawet cenniejszych danych niż informacje od operatora sieci macierzystej. Na podstawie identyfikatora ostatnio używanej stacji bazowej (zapamiętanego przez terminal) można zlokalizować miejsce ostatniego włączenia i logowania telefonu. Porównanie danych uzyskanych od operatora z tymi odczytanymi z telefonu może też z grubsza pozwolić na określenie czy np. nie podstawiono fałszywej stacji bazowej z wyższym priorytetem itp.

Każde włączenie i przelogowanie telefonu powoduje utratę cennych danych. Być może to tłumaczy wielokrotne włączanie telefonu Prezydenta.

Karta SIM

Karta SIM jest dobrze zabezpieczonym identyfikatorem użytkownika. Mikroprocesor zawiera zapisane w nieulotnej pamięci dane takie jak: treść SMS-ów (jeśli są zapisane – pojemność zwykłej karty to 20 SMS-ów), wpisy w książce adresowej (ok 230 pozycji), numer Centrum SMS itp. Karta SIM ma w sobie zaszyty unikalny numer IMSI będący identyfikatorem karty i zarazem użytkownika. Na karcie zapisany jest także unikalny klucz Ki który jest wykorzystywany do generowania klucza Ks – szyfrującego połączenie. Karta może być zabezpieczona kodem PIN który skutecznie chroni dostęp do danych. Kartę SIM można skopiować ale jest jeden warunek – znajomość kodu PIN (zna go właściciel) lub klucza Ki (zna go operator który wydał kartę). Na karcie może być również zapisany numer MSISDN – czyli po prostu numer telefoniczny pod jakim dostępny jest abonent oraz HLR operatora.

Terminal

Telefon również ma w sobie zaszyty unikalny identyfikator. To numer IMEI w którym zakodowany jest min. model telefonu.  To właśnie na podstawie tego numeru sieć wie jakie usługi mogą być dostępne dla naszego telefonu: gry java, MMS-y, SMS-y specjalne. W momencie logowania się do sieci numer ten jest sprawdzany w tzw bazie EIR (połączonej z HLR) której rolą jest weryfikacja czy terminal nie jest zastrzeżony (kradziony). Stare telefony jak również specjalne terminale mają możliwość zalogowania się z dowolnie zdefiniowanym numerem IMEI. Nie jest to zatem zabezpieczenie niemożliwe do ominięcia.

Infrastruktura sieci komórkowej

To najbardziej rozbudowany element układanki. Stacje bazowe i kontrolery stacji bazowych to ułamek całej infrastruktury.

Z grubsza infrastruktura wygląda tak: BTS (przekaźnik) -BSC (kontroler stacji bazowej) – MSC (centrala w ramach obszaru przywoławczego LAC) – współpracująca z VLR a wszystko współpracuje z HLR

HLR – Home Location Register to rozbudowana baza danych sieci macierzystej zawierająca dane częściowo zapisane na karcie SIM. Zawiera szereg informacji takich jak: IMSI (nr karty SIM), MSISDN (nr telefonu przypisany do karty SIM), spis usług dostępnych dla abonenta, informacje o przekierowaniach połączeń, APN (punkt dostępowy – Internet), Ki (klucz szyfrujący zapisany na karcie SIM) oraz dane dynamiczne takie jak adres VLR (Visitor Location Register) oraz adres MSC (Mobile Station Celluar). Jak widać w bazie HLR zapisane są ważne informacje które autoryzują i lokalizują użytkownika. Dzieki numerowi VLR sieć wie gdzie ma przekierować połączenie jeśli abonent zalogował się w roamingu do innej sieci w Polsce (roaming wewnętrzny) lub za granicą. Na podstawie danych z HLR operator jest w stanie wydać duplikat karty SIM. HLR połączony jest z rejestrem EIR – oznacza to że w momencie logowania się użytkownika, do HLR trafia numer IMEI – sieć macierzysta wie z jakiego (egzemplarza, modelu) telefonu nastąpiło logowanie.

AuC – Autorisation Center – pośredniczy w zestawianiu połączenia. Generuje (pseudolosowo) liczbę R, klucz Ks – na podstawie Ki zapisanego w HLR. Tworzony jest także podpis klucza SRES. Wygenerowany klucz + R + SRES są w momencie logowania przesyłane do VLR (oraz MSC obszaru) sieci do której zalogował się abonent. Centrala przesyła liczbę R do terminala a ten z kolei na jej podstawie w oparciu o identyczny algorytm zapisany na karcie SIM tworzy klucz Ks oraz podpis SRES. Podpis jest wysłany do VLR i w ten sposób obydwie strony nie ujawniając klucza Ki ani nie przesyłając otwartym kanałem radiowym klucza Ks mogą porównując SRES upewnić się że dysponują identycznym kluczem Ks. Klucz jest (re)generowany co najmniej w momencie logowania się terminala do sieci.

MSC – Mobile Station Celluar to po prostu centrala telefoniczna połączona z VLR obsługująca dany obszar przywoławczy za pomocą kontrolerów stacji bazowych (BSC) i samych stacji (BTS). Jej numer również jest wysyłany do HLR sieci macierzystej abonenta.

VLR – Visitor Location Register – to bardzo rozbudowana baza danych dynamicznych. Do niej w momencie logowania się użytkownika kopiowane są wszystkie niezbędne dane autoryzacyjne z karty SIM oraz HLR. VLR pobiera od HLR klucz, podpis oraz liczbę R, dane nt usług oferowanych abonentowi, przekierowaniach (np. na pocztę głosową). VLR przechowuje informację o numerze IMSI, MSISDN oraz dane (CID, LAC) do jakiego przekaźnika i komórki zalogowany jest abonent. VLR nie musi przekazywać do HLR abonenta informacji o jego położeniu ani o wylogowaniu się terminala z sieci. W czasie logowania się abonenta do sieci – VLR wysyła swój numer jak i numer centrali MSC do HLR aby operator macierzysty wiedział gdzie przekierować połączenie.

Wnioski:

- Telefon jest bardzo ważnym źródłem danych dowodowych. Na podstawie identyfikatorów LAC i CID zapamiętanych trzez terminal można próbować zlokalizować ostatnie miejsce włączenia się telefonu do sieci.

- Sieć rosyjska prawdopodobnie nie wysyłała do sieci macierzystej szczegółowych danych lokalizacyjnych (LAC, CID) ale jest oczywiste że wysłała dane o numerach VLR i MSC. Stąd polski operator wie gdzie przekierować połączenie (Rosja, sieć XXX). Dane o numerze MSC są ważne gdyż pozwalają np na ustalenie czy telefon włączano na obszarze wywoławczym obsługiwanym przez konkretną centralę – Moskwa, Smoleńsk itp

- Na podstawie wieloetapowego procesu autoryzacji (także w roamingu) sieć macierzysta dokładnie wie kiedy nastąpiło zalogowanie się terminala (karty SIM) w roamingu ! Badanie telefonu NIE jest absolutnie niezbędne do ustalenia czasu logowania.

- Można z wysokim prawdopodobieństwem stwierdzić że operator sieci macierzystej wiedział z jakiego terminala nastąpiło logowanie w roamingu. Telefon w procesie autoryzacji wysyła do HLR sieci macierzystej swój numer IMEI który jest sprawdzany w bazie EIR. Słowem – operator dysponuje informacją nie tylko z jakiej karty (nr IMSI) ale z jakiego (egzemplarza, modelu) telefonu nastąpiło logowanie – czy przekładano kartę SIM do innego terminala itp. Numer IMEI (zaszyty w oprogramowaniu terminala) jest jednak bardzo łatwy do podrobienia – dla służb dysponujących odpowiednim sprzętem. Warto to jednak sprawdzić.

- Jeżeli nastąpiło przelogowywanie się telefonu do sieci (Nokia 6310i – nie ma trybu offline czyli nie można jej wylogować bez wyłączenia telefonu) a jednocześnie karta SIM śp Prezydenta była zabezpieczona kodem PIN – ponowne włączenie telefonu do sieci mogło nastąpić jedynie gdy: znany był PUK karty (do uzyskania od polskiego operatora), karta SIM była skopiowana (nr Ki do uzyskania od polskiego operatora) itp. Tutaj potrzebna jest wiedza współpracowników śp Prezydenta odnośnie zabezpieczenia bądź nie karty kodem PIN.

- Bardzo ważna jest wiedza nie tylko o czasie pierwszego połączenia (śledczych prosimy o nie bawienie sie we wrzutki i podanie czy 12.46 – to czas polski czy rosyjski) ale o ilości i czasach logowań telefonu śp. Prezydenta ! Jeśli następowało powtórne logowanie się telefonu to z jakiego numeru IMSI i z jakiego numeru centrali MSC.

- Być może pierwsze połączenie z telefonu Prezydenta (wykonane zdalnie przy użyciu terminala i wykorzystania faktu zalogowania telefonu do polskiej sieci) było zainicjowane z powodu obawy przed wyczerpaniem baterii oraz chęcią jak najszybszego odsłuchu poczty. Połączenie to mogło ułatwić lokalizację telefonu. Triangulacja za pomocą przekaźników była zapewne utrudniona z powodu obecności rozbudowanej infrastruktury jedynie od południowej strony (miasta) – zasięgi sieci 2G to potwierdzają.

źródło

Szczepionki: pozytywne relacje z mediów masowej manipulacji

O tym jak wywindowano ceny mieszkań, czyli banksterzy, politycy i system „doradców”. Rozpowszechniajce!

Polityk + biurwa + deweloper + cwaniaczek + bankier + notariusz + ksiądz. Czyli jak działają w Polsce zorganizowane mafie przestępcze.

Kilkanaście lat temu mieszkanie kosztowało 60-100 tys. zł, można je było kupić po kilku latach oszczędzania 2 osób za gotówkę, ewentualnie z pomocą finansową rodziny.

Skorumpowany polityk doprowadza do rozrostu biurokracji i zatrudnia setki tysięcy nowych biurw. Nowe regulacje i podatki ograniczają przedsiębiorczość i „wolnorynkowość” gospodarki, co doprowadza do zmniejszenia się jej konkurencyjności, a następnie spadku standardu życia większości ludzi.

Jednocześnie mafia bankowa zmusza państwo do ingerencji w gospodarkę np. poprzez tworzenie programów mających na celu pomoc dla ludności w kupnie mieszkań, zwiększanie podaży pieniądza i inne sztuczne metody stymulacji gospodarki. Te działania, wraz z wyżej wymienionym spadkiem konkurencyjności gospodarki, doprowadzają do wielkiej inflacji cen nieruchomości. Takie samo mieszkanie kosztuje już 300-500 tys. zł

Teraz bez kredytu mało kto da radę, a właściwie nikt. Ale na scenę wchodzi cwaniaczek-doradca, który obiecuje załatwienie kredytu z niską ratą na nasze mieszkanie marzeń poprzez porównanie w jednym miejscu kredytów z kilkunastu banków i pomoc formalną.

Kupujemy mieszkanie, wpłacamy zadatek – tu już zostaliśmy orżnięci na dzień dobry. Łykamy ogromną inflację cen i napychamy kieszeń sprzedawcy albo dewelopera. W końcu ktoś musi zapłacić za tworzoną przez państwo inflację oraz 500 tys. zł na miesiąc pensję prezesa firmy deweloperskiej.

Teraz czas na załatwienie kredytu. Cwaniaczek składa podanie w kilku bankach, a może nawet nie składa. Mija 20 dni, przyszły „odpowiedzi” z banków, musimy wybrać ofertę. Na wydruku widnieje porównanie kredytów z 5 banków, ale co jest dziwne, 3 oferty są trefne, z dziwnie wysoką ratą, 1 z niską ratą, ale z wymaganiem złożenia dodatkowych dokumentów, trudnych do zdobycia, na co nie ma już czasu. Wyraźnie widać , że 1 oferta odstaje od innych, wydaje się być jedynym logicznym wyborem i tę właśnie ofertę wybieramy. Okazuję się, że trafiamy tam gdzie mieliśmy trafić już na samym początku, do najbardziej lichwiarskiego banku, z którym cwaniaczek ma porozumienie i od którego otrzymuje sowitą prowizję, prawdopodobnie równowartość 3-4 średnich krajowych pensji.

Do podpisania mamy umowę 150 stron drobnego druczku, ubezpieczenia kredytu itd. Masa dodatkowych opłat, prowizje, marże itd. Sprzedawca już domaga się podpisania końcowej umowy, nie ma czasu na zastanawianie się. Pocieszamy się, że w końcu przecież setki tysięcy ludzi kupuje mieszkanie i bank nie mógłby aż tylu ludzi oszukać.

Podpisując umowę jesteśmy orżnięci po raz kolejny, stajemy się niewolnikiem banku na 30 lat. Nawet nie mamy gwarancji, że rata się nie zwiększy w ciągu tych 30 lat jak np. jest w wielu cywilizowanych krajach.

Notariusz przybija pod tym złodziejstwem swoją pieczątkę, oczywiście biorąc swoją działkę – równowartość średniej miesięcznej pensji. Biurwa też bierze swój haracz, kolejne 3 miesięczne pensje.

Przez następne lata stajemy się niewolnikami banku. Szaleje inflacja, zmagamy się z horrendalnymi podatkami, wzrostem cen na praktycznie wszystko.
W końcu mamy dość.

I tu czas na odgranie swojej roli przez księdza. Mówi nam, że mamy pokornie znosić to upodlenie, te oszustwa i służyć mafii, bo taki nasz los. Im bardziej będziemy rżnięci, im bardziej będziemy cierpieć i swoim upodleniem służyć mafii, tym lepiej będziemy mieć po śmierci. Mamy być dobrzy i siedzieć cicho.

A TRZEBA MAFIĘ I OSZUSTÓW NABIJAĆ NA WIDŁY