Borelioza z Lyme: broń biologiczna. Leczenie boreliozy

Borelioza z Lyme

Dr. Day, pracownik Rockefellera, powiedział kiedyś że pojawią się nowe, nieznane wcześniej choroby. Będą bardzo trudne do zdiagnozowania i nieuleczalne – przynajmniej przez jakiś czas.

“W Polsce zachorowania na boreliozę z Lyme zaczęto rozpoznawać dopiero pod koniec lat 80-tych.“ (Wikipedia)

Mary Smith (henrymakow.com), tłumaczenie Radtrap

Liczba zachorowań na boreliozę podwoiła się od roku 1991. Od 20 lat co roku odnotowuje się 500 tysięcy nowych przypadków choroby. To oznacza przynajmniej 10 milionów chorych w samych tylko Stanach Zjednoczonych.

Jeśli kleszcz przenosi Borellia burgdorferi, jego ugryzienie może cię dosłownie przykuć do łóżka. Możesz oszaleć albo zostać kaleką która nie potrafi się skoncentrować i utrzymać swojej pracy. Może też cię zabić.

Jedynym skutecznym sposobem na zdiagnozowanie choroby jest pobranie kropli krwi i zbadanie jej pod mikroskopem po upływie minimum pół godziny. Jeśli zauważysz bakterię Borelli wychodzące z czerwonych krwinek… to masz pecha.

Amerykańskie Centrum Epidemiologiczne jest nieco bardziej konserwatywne w tej kwestii. Szacuje że w USA każdego roku pojawia się ok. 325 tysięcy nowych przypadków boreliozy. To więcej niż łączna liczba przypadków AIDS, wirusa zachodniego Nilu i ptasiej grypy razem wziętych.Wprawdzie Kanada nie prowadzi statystyk dotyczących boreliozy, ale zarówno ona jak i kleszcze ją przenoszące są w niej znane.Na całym świecie ludzie mają ten sam problem z epidemią boreliozy. Chodzi głównie o zawodne testy na tą chorobę, które jej często nie wykrywają. http://www.lymebook.com/africa-europe-canada-sweden-england-uk-united-kingdom

http://healthimpactnews.com/2011/lyme-disease-misdiagnosed-underreported-and-epidemic

MOJA HISTORIA


Jak wiele innych dzieci z New Jersey często bawiliśmy się na zewnątrz i jeździliśmy na biwaki. Ukąszenia kleszczy nie były dla nas niczym nowym. Nigdy nie mieliśmy po nim rumienia skórnego, ale moje zdrowie zauważalnie podupadało.

Może czytelnicy pamiętają opis mojej walki z syndromem chronicznego zmęczenia, historii o tym jak straciłam dom i  jak opieka społeczna odmawia pomocy mi i innym osobom z podobnymi problemami.

Jeden z moich znajomych cierpiących na podobne zaburzenia jest dzisiaj bezdomnym w Nowym Jorku. Biblia uczy że wszystko układa się na korzyść tych którzy kochają Boga. Myślę że coś takiego przydarzyło się również i mi.

Przez wszystkie te lata przewinęłam się przez wiele różnych lekarzy lecz żaden nie potrafił powiedzieć co mi jest. Wiedzieli jedynie że jestem bardzo chora.

Oprócz mojego chronicznego zmęczenia zmagam się z bezsennością, słabą koncentracją i pamięcią. Czuję się jakbym była obciążana 20-kilowym ciężarem przy każdej czynności fizycznej i umysłowej. Nie potrafię utrzymać z tego powodu żadnej pracy.

Od czasu do czasu puchną mi kolana i ledwo chodzę. Obecnie tracę też zmysł smaku i słuch, mam problemy z przełykaniem i ogólnie czuję się jak więzień we własnym ciele.

Przygarneli mnie do siebie przyjaciele chrześcijanie, okazało się też że jeden z nich ma boreliozę. Poświęcił tysiące godzin na różnego rodzaju kuracje – bez skutku.

Później okazało się że ja też mam boreliozę, tak jak wiele osób z syndromem chronicznego zmęczenia.

Co najgorsze: wyglądam w porządku. Ludzie powtarzają mi że świetnie wyglądam. Moja rodzina odwróciła się ode mnie i uznała za czubka. Czuję się z tym okropnie. Z powodu choroby odpada też związek z drugą osobą. Przynajmniej mogę chodzić. Inni chorzy nie mogą.

TRUDNE DO ZDIAGNOZOWANIA I LECZENIA


Borelioza jest niezwykle ciężka do zdiagnozowania, chyba że masz dostęp do naprawdę dobrego mikroskopu. W ten sposób ją odkryto. Bakterię borelli ciężko wyhodować, dlatego standardowe testy na chorobę często zawodzą.

Tak jak większość ludzi ja również myślałam że infekcję poprzedza rumień skórny. Myślałam też że można ją wyleczyć po 3-tygodniowej kuracji antybiotykowej, tak jak wmawiają nam ludzie z centrum epidemiologicznego. Rany, w jakim ja byłam błędzie! Rumień wprawdzie się czasami zdarza, ale lekarstwo…

Nawet lekarze nie zawsze potrafią ją wyleczyć po latach kuracji antybiotykami.

Słyszałam od innych chorych że antybiotyki mogą załatwić ci kandydozę, co jest niemal równie złe jak sama borelioza. Dlatego prędzej czy później kierują się w stronę medycyny alternatywnej.

Bakteria boreliozy to krętek, podobnie jak ta od syfilisa. Zarówno syfilis jak i borelioza mogą być uznane za zupełnie inne choroby, takie jak chroniczne zmęczenie, depresja, schizofrenia, zaawansowana skleroza, toczeń i szereg innych przypadłości.

Ta bakteria potrafi wykryć antybiotyki oraz się przed nimi bronić.

Potrafi przyjąć formę cysty (przetrwalnikową) i w ten sposób broni się przed kuracją. Jako cysta będzie się reprodukować. Gdy kuracja ustanie borelioza powraca jeszcze silniejsza.

http://goodbyelyme.com/

Tak jak inne bakterie potrafi też pokryć się warstwą żelatynowej masy ochronnej.

Spiralny kształt bakterii pozwala jej przeniknąć do większości rodzajów komórek – krwinek czerwonych, komórek nerwowych, mięśniowych, kostnych i mózgowych. Po czasie zacznie atakować serce i centralny system nerwowy i/lub mózg.

http://www.hulu.com/watch/268761/under-our-skin

I tak – rząd potrafi czasem zrobić coś dobrze!

Potrafi np. stworzyć choroby odporne na wykrycie i leczenie.

Słyszeliście może że boreliozę (Lyme disease) odkryto po raz pierwszy w roku 1975 w USA (miasteczko Lyme)? To tylko częściowo prawda, bo bakterię Borellia Burgdofori odkryto już w roku 1893 w Niemczech.

BROŃ BIOLOGICZNA?


W tym filmie były gubernator Jesse Ventura twierdzi że borelioza jest bronią biologiczną.

Ventura  przeprowadził wywiad z Neilem Grossmanem na potrzeby swojej serii telewizyjnej Conspiracy Theory – Grossman zajmuje się tematem Plum Island i położonym na niej Centrum Chorób Zwierzęcych. Powiedział że rząd amerykański wynajął byłego nazistowskiego naukowca Erica Trauba, który infekował kleszcze różnymi chorobami zwierzęcymi w celu stworzenia zarazy atakującej wybrane społeczności.

W tym samym odcinku Ventura rozmawia z dr. Breeze, byłym dyrektorem instytutu na Plum Island. Breeze zaprzecza pogłoskom jakoby borelioza była bronią biologiczną wszczepioną populacji kleszczy, potwierdza jednak że niektóre choroby zwierzęce badane na Plum Island mogą przenosić się na ludzi. (Jeśli kleszcze nie były podrasowywane, to dlaczego dzisiaj stanowią problem a jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie? – przyp. tłum).

http://members.iconn.net/~marlae/lyme/

Niektórzy uważają że borelioza jest bronią biologiczną stworzoną na Plum Island, która przedostała się na wybrzeże niedaleko miasteczek Lyme i Old Lyme w stanie Connecticut (Pierwszy przypadek boreliozy odnotowano właśnie w mieście Lyme -przyp. tłum).

Borelioza miała zostać zaszczepiona małej populacji kleszczy. Kleszcze zaraziły ptaki które przeniosły je do innych części kraju. Resztę historii znamy: miliony zainfekowanych ludzi.

LEKARSTWO?

Zarażeni boreliozą sami opracowali sposób leczenia który wyleczył niektórych z nich. Możecie o tym poczytać na : http://lymephotos.com/ oraz: http://health.groups.yahoo.com/group/lymestrategies/

Prawdopodobnie można ją wyleczyć również w ten sam sposób w jaki Dr. Klenner leczył polio w 1948 – przy użyciu ogromnych dawek witaminy C, doustnie i w zastrzykach. Dr. Klenner mówił że lekarze woleliby raczej stanąć nad pacjentem i patrzeć jak umiera, zamiast po prostu dać mu ten zastrzyk z witaminy C.

Patrz: http://www.doctoryourself.com/klennerbio.html

Niestety nie stać mnie na coś takiego. Ale może ta informacja przyda się  komuś innemu.

I na koniec – jest tylko jedno lekarstwo na buruli, afrykańska odmianę martwiczego zapalenia (flesh-eating disease). Patrz: http://www.mercimerenature.com/BuruliBusters/

Ta sama kuracja która pomogła Gaylordowi Hauserowi: glinka. http://en.wikipedia.org/wiki/Gayelord_Hauser

Glina potrafi wyciągać toksyny i infekcje z tkanek.

——————————————–

podaję adresy stron, przeczytajcie, spróbujcie naturalnych metod leczenia

http://www.forum-borelioza.pl/naturalne-metody-leczenia-boreliozy-f18.html

http://purana.com.pl/product.php?id_product=121

http://www.darlife.pl/choroby/borelioza/leczenie

Zgodnie z definicją Arystotelesa – filozofa i lekarza – człowiek powinien po prostu dążyć do prawdziwego widzenia rzeczywistości (adequatio rei et intelectu ) …Każda jednostka ludzka , każda społeczność , ludzkość wreszcie winna wziąć i dzierżyć mocno swój los w swoich własnych rękach ….. Prof.Julian Aleksandrowicz

Prawie zapomniałam ;) o boreliozie , a tu monitują , żeby temat ożywić , bo “znowu straszą” kleszczem :) .

Stałym Czytelnikom mojej opinii o straszeniu boreliozą przypominać nie muszę , Nowym polecam poprzednie odcinki , gdyż na powtarzanie zdania , którego nie zmieniłam , czasu odrobinkę szkoduję;) , co oznacza, że wykorzystam go raczej na opisanie czegoś , czego jeszcze nie opisałam:).

Do boreliozy zaraz przejdę , ale zanim jeszcze , to w obliczu wielu kichających i kaszlących, którym to osłabionym organizmom nie wyszły na dobre przedletnie przeciągi i kąpiele w jeziorkach (niestety, jest za wcześnie , organizm w naszej szerokości geograficznej też ma określoną szerokość tolerancji temperatur moczenia się na zewnątrz:) …. przynajmniej większość organizmów ) opowiem o leku Mniszki , której dzieło (wyrywczo , wręcz dziurawo :) )) odświeżane jest teraz przez wielu pragnących nie tylko podtrzymać Jej pamięć , ale i zawładnąć Jej dobrem -a to powinno należeć do WSZYSTKICH – Hildegardy z Bingen .

Otóż Hildegarda , posiadając niesamowity kontakt z Naturą/Istotą Najwyższą/ Własnym Ja….etc. , pomogła wielu opowiadając o receptach , które , wedle Niej , ujrzała (przeważnie , acz nie zawsze i tu jak zwykle kłócą się historycy i znawcy Jej biografii ) w wizjach .Recepty te, częstokroć nieco przerobione , przetrwały do dzisiaj i to jest najważniejsze, ponieważ specyfiki przyrządzone według nich – działają. Nie trzeba delikwentom , nawet dzieciom mówić , że “pomoże “, bo i tak pomaga – przynajmniej tak pozwalam sobie twierdzić z obserwacji , co przyklepują ( co za ulga:))) eksperci od Hildegardy ….co by powiedziała sama Hildegarda….:)))))

Do rzeczy :) – w przypadku kichanio-kaszlenia et podobnych objawów grypozaziębieniowych , a faktycznie nimi będących :) zastosowanie posiada proszek .
Proszek sporządza się dziś następująco:

na 100 gram proszku bierzemy:

-40 gram proszku z kwiatu pelargonii szlachetnej ( powstała z P.cucullatum & P.grandiflorum lub P.inquinans lub P.cordatum , jakkolwiek w czasach Hildegardy była to zapewne P.grandiflorum? :) )

-35 proszku z Radix pyrethri /R.anacycli ( zaraz będzie awantura o składniki ?:)))) , który powinniśmy móc otrzymać w aptece , starsi farmaceuci wiedzą , co się z tym robi:) , łac.Anacylus officinarum = bertram=maruna = promiennik =pieściennik….. a pochodzi z greckiego pyretron , od gr.pyr- ogień , to z kolei – od wściekłego smaku korzenia :) )))

-25 gram muszkatu (gałki muszkatołowej …tak, to przyprawa i już jedna , pełna łyżeczka może przenieść osoby podatne w inny świat …bezpowrotnie, stąd gałki muszkatołowej używamy oszczędnie !)  …po tych strachach :) do sedna :

Surowce można samodzielnie zmielić w młynku i…

I nie wiem, nie mam pojęcia , dlaczego w kraju 50 gram tego dobroctwa kosztuje prawie 50 złotych ! Hildegarda pomagała chętnie biednym – dlaczego dobroczynne działanie Jej spuścizny jest biedakom praktycznie niedostępne , bo przecież w Polsce nie brak ludzi mających 800 – 100o złotych na cały miesiąc i całą rodzinę ??? JAKIM PRAWEM ?

Hildegarda zalecała odrobinę ( na końcu noża-1 do 2 gramów GRAMóW , nie – granów!) proszku zapiec w omlecie i spożyć z jabłkami oraz odrobiną miodu , przy sporym kichaniu i pociąganiu nosem powąchać odrobinę – nie wciągać !:) – wąchać – działanie widoczne jest już po pierwszym niuchaniu – osusza nozdrza w sposób bezpieczny i łagodny .To nie wszystkie sposoby zażycia : na początku przeziębłości :) bowiem zalecała Mniszka proszku odrobinę w winie gorącym , przy bólu gardła – na języku wolno , jak najwolniej rozpuścić , przy bólu brzucha , kolkach – podobnie , proszek ten miał też wzmacniać serce .Patrząc na dzisiejsze zastosowanie ww.składników w farmacji , powiem tylko : to jest możliwe:) . A skąd wiedziała o tym Hildegarda…

Ponoć katar nieleczony- tydzień i leczony też . W przypadku stosowania “winnych skarpetek”(opisywałam)  i soku z czarnego bzu plus do gardła surowego ananasa – tak, jak i z proszkiem Hildegardy- to już nie jest regułą, bo “ciężka głowa”, bolące gardło i kaszel potrafią zniknąć w trzy , a nawet dwa dni.

Nieco dłużej trwa uporanie się z boreliozą , ale wytrwali wiedzą : da radę. Wspominając , jakie środki wymieniłam już w boreliozowych potyczkach , pomyślałam , że i tak nigdy nie wymienię wszystkich użytecznych , ale chyba przytoczyłam “najgłówniejsze z najgłówniejszych ” , więc może z innej beczki :) : jak radzili sobie z tego typu zaburzeniami Indianie ? Sledzący cykl od początku wiedzą , że za boreliozą nie kryją się jedynie kleszcze , więc nie będzie dla Nich zdziwieniem wpis o lekach indiańskich , stosowanych przy chorobach płciowych , a sprezentowanych im wraz z inwazją białego człowieka – te same zioła , analizując objawy i porównując dolegliwości , co poczyniono skrótem 10 wpisów wcześniej , mogą być dla cierpiących na boreliozę bardzo interesujące – oczywiście proszę nie zapominać formułki “to informacje, nie zalecenia , etc. ” :)  oraz , że większość wymienionych poniżej jest histerycznie wręcz traktowana przez europejski system edukacyjny jako  ”trucizna”. :)

Smilax offcinalis – smilaxów jest mnóstwo :) , sarsaparilla- , kolcorośl , “chiński korzeń “, “ospowy korzeń” , u Azteków -nanahua xochitl = kwiat syfilisowy – wyjątkowa  , poświęcili ją nawet bogu syfilisu , który miał wskoczyć w słońce i tam spłonąć , co w przełożeniu z symboliki indiańskiej oznacza, że ogień zawarty w kolcorośli jest jednym z najważniejszych środków w leczeniu spiroszetowej infekcji. Była  fermentowana , gotowana,  mocny wywar poganiał :) przemianę materii , co w połączeniu z szałasem potów odnosiło efekt piorunujący :) ))))). Podobno pomagała tam, gdzie nie pomogło drzewo guajakowe . Sarsaparillę docenili Chińczycy (jakże by inaczej :) ))) oraz Hindusi , stosując jednakże swoją , ojczystą Sarsaparillę glabra w usuwaniu z organizmu rtęci (!!!) , syfilisie oraz ogólnie – czyszczeniu krwi .W Europie ….zjawiła się w 1525 w roli środka na kiłę i zasługując się bardzo cesarzowi Karolowi V  – podobno przede wszystkim w wyleczeniu jego dny :) , dostąpiła zaszczytu pozostania w powszechnej świadomości  ….aż do początków działania BIG BIZ PHARMA :) .

Następnym godnym uwagi cierpiących wydaje mi się Yerba Santa – Eriodictyon californicum , E.crassifolium o przepięknym zapachu łatwo przywodzącym na myśl rajskie ogrody .Jej zastosowanie w starej kulturze medycznej nie pozostawia wątpliwości , że to zioło święte :reumatyzm, zaburzenia trawienia , limfatyczne , syfilis , bronchit …. Medycyna europejska o niej nie zapomniała , sprzedając za odpowiednie sumki , trzeba jednak przyznać , że np. w “posłusznym ideowo “;) w ww.krebsmagazin.de w artykule “Mundtrockenheit nach Strahlentherapie” (Suchość ust po radioterapii) poleca się herbatkę lub płukankę z Yerba Santa zupełnie otwarcie , bez podtekstów……nie , aż tak dobrze , to nie ma :przemilczając 99% obszarów jej działania :) .

“Boh trojcu liubit” :) , więc na koniec dziesiejszej opowieści o indiańskim radzeniu sobie z przypadłościami białej zarazy :) – okazja do zbulwersowania Niektórych ;) : trojeść bulwiasta – Asclepias tuberosa , przecudny kwiat – żywy , pomarańczowy jedwab zwany w USA Czerwonym Korzeniem Mlecznym, Motylim Korzeniem lub – Korzeniem Na Zapalenie Opłucnej , a będącą środkiem napotnym, wymiotnym ( ! uwaga) oraz silnie przeczyszczającym . W Europie poznano się na niej w XIX wieku , kiedy pięknie radziła sobie z astmą , bronchitem …. źródło

Smoleńsk 2010: dane techniczne odnośnie zalogowanego telefonu prezydenta

Celem ww. notki jest pokazanie jak ważnym materiałem dowodowym są dane w posiadaniu polskich operatorów oraz informacje zapisane w telefonach. To także jedyne z niewielu wiarygodnych dowodów uzyskanych bez pośrednictwa strony rosyjskiej.

Telefonia GSM 2-giej generacji opiera się na dostępie dzielonym w czasie – na jednej częstotliwości (kanale) w ramach szczeliny czasowej może działać kilka telefonów. Jedna antena przekaźnika (sektor) może obsługiwać do siedmiu kanałów i siedmiu szczelin. Oznacza to że teoretyczna przepustowość sektora to ok. 50 połączeń. To oczywiście teoria biorąc pod uwagę że sesja danych GPRS może zajmować nawet do 4 szczelin. Jak widać łatwo jest „zapchać” przekaźnik 2-giej generacji zwłaszcza pracujący w zakresie 900Mhz.

Przekaźniki (BTS) czyli stacje bazowe są podłączone do kontrolera stacji bazowej (BSC) za pomocą łącza stałego lub tzw radiolinii (okrągła kierunkowa antena). Całość tworzy zamkniętą „dużą komórkę obszaru przywoławczego” oznaczoną LAC – Location Area Code. Każdy przekaźnik ma przypisany kod komórki (LAC) oraz ma własny identyfikator (CID) – Cell ID. Cell ID składa się z kodu stacji – ostatnia cyfra to kod sektora czyli anteny. Zwykle przekaźnik BTS ma 3 anteny, dookólnie pokrywające swoim zasięgiem przestrzeń wokół przekaźnika. Jak łatwo obliczyć zakres kątowy sektora wynosi 120 stopni.

Jeżeli znamy CID BTS-a do jakiego zalogował się telefon wiemy nie tylko z jakiej stacji bazowej korzystał abonent ale nawet z której strony przekaźnika stał. Oczywiście zmienność CID-ów (handover’y w czasie rozmowy) daje nam informację o przemieszczaniu się abonenta. Trzeba tutaj jednak zaznaczyć że terminal (czyli telefon) optymalizuje pracę pod kątem zużycia energii. Nie jest tak że terminal wysyła informację do każdego napotkanego BTS-a. Po to właśnie są granice komórek wyznaczone przez LAC. Zalogowany ale nieaktywny terminal (czyli telefon jest włączony ale nikt nie przez niego nie rozmawia) wysyła informację jedynie w sytuacji gdy opuszcza obszar o danym LAC. Telefony wysyłają także co zdefiniowany przez operatora okres sygnał: Location Update – czyli jestem aktywny w ramach swojego LAC-u.

Podsumowując: komórka wysyła informację pozwalającą na jej lokalizację:

- w momencie logowania do sieci (numerowi IMSI (SIM) przypisany zostaje nr sesji) – terminal zgłasza swoją dostępność w sieci

- w momencie aktywności terminala (wysyłanie lub odbieranie SMS-a, rozmowa itp)

- w momencie zmiany obszaru przywoławczego wyznaczonego granicą LAC-u

- po upłynięciu czasu wyznaczonego przez sieć na wysłanie Location Update (zwykle co jedną, dwie godziny)

- w momencie wyłączania telefonu (tzw odłożenie sesji – sieć otrzymuje informację że terminal nie będzie już dostępny)

Słuchający terminal vs podstępny przekaźnik:

W momencie włączenia telefonu próbuje się on zalogować do ostatniego przekaźnika sieci w której był wcześniej zalogowany. Gdy CID i LAC się nie zgadzają, terminal szuka innego przekaźnika sieci macierzystej (lub ostatniej zalogowanej) z najsilniejszym sygnałem. Zwykle terminal monitoruje poziom mocy do 8 przekaźników na raz. Wybiera oczywiście ten który ma najsilniejszy sygnał. BTS-y nadają sygnał tzw priorytetu (C1/C2). Różnica priorytetów daje terminalowi informację o jaką wartość mocy dBm przekaźnik może być słabszy od innych aby nadal obsługiwać zalogowany telefon. Jak widać operator dobierając odpowiednio priorytet może wymusić korzystanie z konkretnego przekaźnika.

Duża komórka (ten sam obszar przywoławczy LAC obsługiwany przez centralę MSC) zwykle pokrywa swoim zasięgiem teren kilkunastu a nawet kilkudziesięciu przekaźników (BTS-ów). W Polsce zasięg LAC może obejmować nawet powierzchnię województwa. Efektywny zasięg terminala do przekaźnika to od kilkuset metrów w mieście do nawet 20 km w terenie niezurbanizowanym.

Wiemy już jak telefon monitoruje parametry przekaźników, kiedy wysyła informację do sieci itp.

Jakie inne informacje analizuje terminal ?

Jest ich tak wiele że trudno to wszystko opisać. Po zalogowaniu się terminal otrzymuje informację od sieci o dostępności i trybie danych (dostępu do Internetu), możliwości wykonywania połączeń alarmowych, dostępności innych usług (SMS za pomocą GPRS) itp. Część tych danych ma zapisanych na karcie SIM a część otrzymuje z HLR – o tym w dalszej części notki.

Telefon zapamiętuje CID przekaźnika, LAC komórki a nawet bada siłę i opóźnienie sygnału przewidując odległość od przekaźnika (z dokładnością do kilkuset metrów) – co pozwala prognozować moc nadawania w przypadku połączenia. W momencie aktywności terminal analizuje i dobiera siłę nadawania, określa szczelinę czasową. Telefon zapisuje także kod sieci do jakiej był zalogowany (czy w roamingu), kod przyczyny zakończenia ostatniego połączenia, parametr szyfrowania (np. użyty protokół A51/A52), listę ostatnich 3 sieci do których nastąpiło skuteczne lub nieskuteczne logowanie. Parametry pracy terminala można podglądać za pomocą ukrytej funkcji monitora sieci (netmonitora). Posiada ją każdy telefon ale nie w każdym można ją łatwo uruchomić.

Przykładowy zrzut z ekranu Nokii 6310i z aktywną funkcją monitora sieci (taki model miał śp Prezydent):

1 – telefon pracuje w standardzie GSM 900 MHz (zalogowany do przekaźnika na kanale 63, siła sygnału -83 dBm (im wyższa tym sygnał słabszy), parametr C1/C2 taki sam zatem przekaźnik ma zerowy priorytet, CBCH oznacza odbiór wiadomości na kanale 50 – Cell Broadcast. Wartość 3 poniżej cyfry 63 oznacza przybliżoną odległość od przekaźnika – 3×600 = 1800m)

2 – monitorowanie przekaźników pod kątem siły sygnału: kanał 63 (najsilniejszy), 38, 57. Przekaźniki pracują w standardzie 900Mhz – przekaźniki 1800 mają numerację kanałów powyżej 800

3 – telefon zalogowany do sieci Plus GSM (Country Code:260, Network Code:01), LAC 11015 – wskazuje na obszar przywoławczy na terenie woj. Podlaskiego, CID – 1246 to identyfikator stacji bazowej BTS. Telefon korzysta z (anteny) sektora nr 3

Jak widać dobrze przebadany telefon jest źródłem równie cennych a nawet cenniejszych danych niż informacje od operatora sieci macierzystej. Na podstawie identyfikatora ostatnio używanej stacji bazowej (zapamiętanego przez terminal) można zlokalizować miejsce ostatniego włączenia i logowania telefonu. Porównanie danych uzyskanych od operatora z tymi odczytanymi z telefonu może też z grubsza pozwolić na określenie czy np. nie podstawiono fałszywej stacji bazowej z wyższym priorytetem itp.

Każde włączenie i przelogowanie telefonu powoduje utratę cennych danych. Być może to tłumaczy wielokrotne włączanie telefonu Prezydenta.

Karta SIM

Karta SIM jest dobrze zabezpieczonym identyfikatorem użytkownika. Mikroprocesor zawiera zapisane w nieulotnej pamięci dane takie jak: treść SMS-ów (jeśli są zapisane – pojemność zwykłej karty to 20 SMS-ów), wpisy w książce adresowej (ok 230 pozycji), numer Centrum SMS itp. Karta SIM ma w sobie zaszyty unikalny numer IMSI będący identyfikatorem karty i zarazem użytkownika. Na karcie zapisany jest także unikalny klucz Ki który jest wykorzystywany do generowania klucza Ks – szyfrującego połączenie. Karta może być zabezpieczona kodem PIN który skutecznie chroni dostęp do danych. Kartę SIM można skopiować ale jest jeden warunek – znajomość kodu PIN (zna go właściciel) lub klucza Ki (zna go operator który wydał kartę). Na karcie może być również zapisany numer MSISDN – czyli po prostu numer telefoniczny pod jakim dostępny jest abonent oraz HLR operatora.

Terminal

Telefon również ma w sobie zaszyty unikalny identyfikator. To numer IMEI w którym zakodowany jest min. model telefonu.  To właśnie na podstawie tego numeru sieć wie jakie usługi mogą być dostępne dla naszego telefonu: gry java, MMS-y, SMS-y specjalne. W momencie logowania się do sieci numer ten jest sprawdzany w tzw bazie EIR (połączonej z HLR) której rolą jest weryfikacja czy terminal nie jest zastrzeżony (kradziony). Stare telefony jak również specjalne terminale mają możliwość zalogowania się z dowolnie zdefiniowanym numerem IMEI. Nie jest to zatem zabezpieczenie niemożliwe do ominięcia.

Infrastruktura sieci komórkowej

To najbardziej rozbudowany element układanki. Stacje bazowe i kontrolery stacji bazowych to ułamek całej infrastruktury.

Z grubsza infrastruktura wygląda tak: BTS (przekaźnik) -BSC (kontroler stacji bazowej) – MSC (centrala w ramach obszaru przywoławczego LAC) – współpracująca z VLR a wszystko współpracuje z HLR

HLR – Home Location Register to rozbudowana baza danych sieci macierzystej zawierająca dane częściowo zapisane na karcie SIM. Zawiera szereg informacji takich jak: IMSI (nr karty SIM), MSISDN (nr telefonu przypisany do karty SIM), spis usług dostępnych dla abonenta, informacje o przekierowaniach połączeń, APN (punkt dostępowy – Internet), Ki (klucz szyfrujący zapisany na karcie SIM) oraz dane dynamiczne takie jak adres VLR (Visitor Location Register) oraz adres MSC (Mobile Station Celluar). Jak widać w bazie HLR zapisane są ważne informacje które autoryzują i lokalizują użytkownika. Dzieki numerowi VLR sieć wie gdzie ma przekierować połączenie jeśli abonent zalogował się w roamingu do innej sieci w Polsce (roaming wewnętrzny) lub za granicą. Na podstawie danych z HLR operator jest w stanie wydać duplikat karty SIM. HLR połączony jest z rejestrem EIR – oznacza to że w momencie logowania się użytkownika, do HLR trafia numer IMEI – sieć macierzysta wie z jakiego (egzemplarza, modelu) telefonu nastąpiło logowanie.

AuC – Autorisation Center – pośredniczy w zestawianiu połączenia. Generuje (pseudolosowo) liczbę R, klucz Ks – na podstawie Ki zapisanego w HLR. Tworzony jest także podpis klucza SRES. Wygenerowany klucz + R + SRES są w momencie logowania przesyłane do VLR (oraz MSC obszaru) sieci do której zalogował się abonent. Centrala przesyła liczbę R do terminala a ten z kolei na jej podstawie w oparciu o identyczny algorytm zapisany na karcie SIM tworzy klucz Ks oraz podpis SRES. Podpis jest wysłany do VLR i w ten sposób obydwie strony nie ujawniając klucza Ki ani nie przesyłając otwartym kanałem radiowym klucza Ks mogą porównując SRES upewnić się że dysponują identycznym kluczem Ks. Klucz jest (re)generowany co najmniej w momencie logowania się terminala do sieci.

MSC – Mobile Station Celluar to po prostu centrala telefoniczna połączona z VLR obsługująca dany obszar przywoławczy za pomocą kontrolerów stacji bazowych (BSC) i samych stacji (BTS). Jej numer również jest wysyłany do HLR sieci macierzystej abonenta.

VLR – Visitor Location Register – to bardzo rozbudowana baza danych dynamicznych. Do niej w momencie logowania się użytkownika kopiowane są wszystkie niezbędne dane autoryzacyjne z karty SIM oraz HLR. VLR pobiera od HLR klucz, podpis oraz liczbę R, dane nt usług oferowanych abonentowi, przekierowaniach (np. na pocztę głosową). VLR przechowuje informację o numerze IMSI, MSISDN oraz dane (CID, LAC) do jakiego przekaźnika i komórki zalogowany jest abonent. VLR nie musi przekazywać do HLR abonenta informacji o jego położeniu ani o wylogowaniu się terminala z sieci. W czasie logowania się abonenta do sieci – VLR wysyła swój numer jak i numer centrali MSC do HLR aby operator macierzysty wiedział gdzie przekierować połączenie.

Wnioski:

- Telefon jest bardzo ważnym źródłem danych dowodowych. Na podstawie identyfikatorów LAC i CID zapamiętanych trzez terminal można próbować zlokalizować ostatnie miejsce włączenia się telefonu do sieci.

- Sieć rosyjska prawdopodobnie nie wysyłała do sieci macierzystej szczegółowych danych lokalizacyjnych (LAC, CID) ale jest oczywiste że wysłała dane o numerach VLR i MSC. Stąd polski operator wie gdzie przekierować połączenie (Rosja, sieć XXX). Dane o numerze MSC są ważne gdyż pozwalają np na ustalenie czy telefon włączano na obszarze wywoławczym obsługiwanym przez konkretną centralę – Moskwa, Smoleńsk itp

- Na podstawie wieloetapowego procesu autoryzacji (także w roamingu) sieć macierzysta dokładnie wie kiedy nastąpiło zalogowanie się terminala (karty SIM) w roamingu ! Badanie telefonu NIE jest absolutnie niezbędne do ustalenia czasu logowania.

- Można z wysokim prawdopodobieństwem stwierdzić że operator sieci macierzystej wiedział z jakiego terminala nastąpiło logowanie w roamingu. Telefon w procesie autoryzacji wysyła do HLR sieci macierzystej swój numer IMEI który jest sprawdzany w bazie EIR. Słowem – operator dysponuje informacją nie tylko z jakiej karty (nr IMSI) ale z jakiego (egzemplarza, modelu) telefonu nastąpiło logowanie – czy przekładano kartę SIM do innego terminala itp. Numer IMEI (zaszyty w oprogramowaniu terminala) jest jednak bardzo łatwy do podrobienia – dla służb dysponujących odpowiednim sprzętem. Warto to jednak sprawdzić.

- Jeżeli nastąpiło przelogowywanie się telefonu do sieci (Nokia 6310i – nie ma trybu offline czyli nie można jej wylogować bez wyłączenia telefonu) a jednocześnie karta SIM śp Prezydenta była zabezpieczona kodem PIN – ponowne włączenie telefonu do sieci mogło nastąpić jedynie gdy: znany był PUK karty (do uzyskania od polskiego operatora), karta SIM była skopiowana (nr Ki do uzyskania od polskiego operatora) itp. Tutaj potrzebna jest wiedza współpracowników śp Prezydenta odnośnie zabezpieczenia bądź nie karty kodem PIN.

- Bardzo ważna jest wiedza nie tylko o czasie pierwszego połączenia (śledczych prosimy o nie bawienie sie we wrzutki i podanie czy 12.46 – to czas polski czy rosyjski) ale o ilości i czasach logowań telefonu śp. Prezydenta ! Jeśli następowało powtórne logowanie się telefonu to z jakiego numeru IMSI i z jakiego numeru centrali MSC.

- Być może pierwsze połączenie z telefonu Prezydenta (wykonane zdalnie przy użyciu terminala i wykorzystania faktu zalogowania telefonu do polskiej sieci) było zainicjowane z powodu obawy przed wyczerpaniem baterii oraz chęcią jak najszybszego odsłuchu poczty. Połączenie to mogło ułatwić lokalizację telefonu. Triangulacja za pomocą przekaźników była zapewne utrudniona z powodu obecności rozbudowanej infrastruktury jedynie od południowej strony (miasta) – zasięgi sieci 2G to potwierdzają.

źródło

O tym jak wywindowano ceny mieszkań, czyli banksterzy, politycy i system „doradców”. Rozpowszechniajce!

Polityk + biurwa + deweloper + cwaniaczek + bankier + notariusz + ksiądz. Czyli jak działają w Polsce zorganizowane mafie przestępcze.

Kilkanaście lat temu mieszkanie kosztowało 60-100 tys. zł, można je było kupić po kilku latach oszczędzania 2 osób za gotówkę, ewentualnie z pomocą finansową rodziny.

Skorumpowany polityk doprowadza do rozrostu biurokracji i zatrudnia setki tysięcy nowych biurw. Nowe regulacje i podatki ograniczają przedsiębiorczość i „wolnorynkowość” gospodarki, co doprowadza do zmniejszenia się jej konkurencyjności, a następnie spadku standardu życia większości ludzi.

Jednocześnie mafia bankowa zmusza państwo do ingerencji w gospodarkę np. poprzez tworzenie programów mających na celu pomoc dla ludności w kupnie mieszkań, zwiększanie podaży pieniądza i inne sztuczne metody stymulacji gospodarki. Te działania, wraz z wyżej wymienionym spadkiem konkurencyjności gospodarki, doprowadzają do wielkiej inflacji cen nieruchomości. Takie samo mieszkanie kosztuje już 300-500 tys. zł

Teraz bez kredytu mało kto da radę, a właściwie nikt. Ale na scenę wchodzi cwaniaczek-doradca, który obiecuje załatwienie kredytu z niską ratą na nasze mieszkanie marzeń poprzez porównanie w jednym miejscu kredytów z kilkunastu banków i pomoc formalną.

Kupujemy mieszkanie, wpłacamy zadatek – tu już zostaliśmy orżnięci na dzień dobry. Łykamy ogromną inflację cen i napychamy kieszeń sprzedawcy albo dewelopera. W końcu ktoś musi zapłacić za tworzoną przez państwo inflację oraz 500 tys. zł na miesiąc pensję prezesa firmy deweloperskiej.

Teraz czas na załatwienie kredytu. Cwaniaczek składa podanie w kilku bankach, a może nawet nie składa. Mija 20 dni, przyszły „odpowiedzi” z banków, musimy wybrać ofertę. Na wydruku widnieje porównanie kredytów z 5 banków, ale co jest dziwne, 3 oferty są trefne, z dziwnie wysoką ratą, 1 z niską ratą, ale z wymaganiem złożenia dodatkowych dokumentów, trudnych do zdobycia, na co nie ma już czasu. Wyraźnie widać , że 1 oferta odstaje od innych, wydaje się być jedynym logicznym wyborem i tę właśnie ofertę wybieramy. Okazuję się, że trafiamy tam gdzie mieliśmy trafić już na samym początku, do najbardziej lichwiarskiego banku, z którym cwaniaczek ma porozumienie i od którego otrzymuje sowitą prowizję, prawdopodobnie równowartość 3-4 średnich krajowych pensji.

Do podpisania mamy umowę 150 stron drobnego druczku, ubezpieczenia kredytu itd. Masa dodatkowych opłat, prowizje, marże itd. Sprzedawca już domaga się podpisania końcowej umowy, nie ma czasu na zastanawianie się. Pocieszamy się, że w końcu przecież setki tysięcy ludzi kupuje mieszkanie i bank nie mógłby aż tylu ludzi oszukać.

Podpisując umowę jesteśmy orżnięci po raz kolejny, stajemy się niewolnikiem banku na 30 lat. Nawet nie mamy gwarancji, że rata się nie zwiększy w ciągu tych 30 lat jak np. jest w wielu cywilizowanych krajach.

Notariusz przybija pod tym złodziejstwem swoją pieczątkę, oczywiście biorąc swoją działkę – równowartość średniej miesięcznej pensji. Biurwa też bierze swój haracz, kolejne 3 miesięczne pensje.

Przez następne lata stajemy się niewolnikami banku. Szaleje inflacja, zmagamy się z horrendalnymi podatkami, wzrostem cen na praktycznie wszystko.
W końcu mamy dość.

I tu czas na odgranie swojej roli przez księdza. Mówi nam, że mamy pokornie znosić to upodlenie, te oszustwa i służyć mafii, bo taki nasz los. Im bardziej będziemy rżnięci, im bardziej będziemy cierpieć i swoim upodleniem służyć mafii, tym lepiej będziemy mieć po śmierci. Mamy być dobrzy i siedzieć cicho.

A TRZEBA MAFIĘ I OSZUSTÓW NABIJAĆ NA WIDŁY