Kefir 2010 – szczepionki, pneumokoki, HPV, terroryzm władzy, media i społeczeństwo, NWO i polityka

Alert: uprawy roślin zmodyfikowanych (zmanipulowanych) genetycznie wchodzą na polskie pola tylnymi drzwiami. ACTA a GMO

Posted by kefir2010 w dniu 24 Luty 2012

Tekst o modyfikacjach genetycznych żywności, ustawie ACTA – ACTA to nie tylko internet. ACTA a GMO i inne branże. O tym, jak korporacje chcą przejąć produkcję, sprzedaż, dystrybucję żywności na całej Ziemi. Brzmi to jak teoria spiskowa, ale patrząc na dążenia korporacji transgenicznych (GMO) – wcale nie jest to teoria spiskowa. Jest to już, niestety, nasza rzeczywistość. Poruszam również kwestię Codex Alimentarius, czyli przygotowywanego przez ONZ kodeksu żywnościowo farmaceutycznego, obejmującego wiele dziedzin życia.

—————————

Jeśli podobał Ci się ten tekst – zagłosuj tam:  

Dzięki!

—————————

cyt. “Na zawarcie porozumienia ACTA należy jednak spojrzeć nieco szerzej. Warto przypomnieć, że zostało ono opracowane w sekrecie, przy udziale i wsparciu wielkich koncernów i to właśnie one, jak można się domyślać, najwięcej zyskają na jego wejściu w życie. Ogromne rzesze wychodzących na ulice Polaków i ataki ze strony Anonimowych sprawiają, że polski rząd próbuje szukać kozłów ofiarnych, którzy odpowiedzą za działania, w wyniku których podpisano niefortunne porozumienie.

Wydaje się jednak, że są to jedynie wizerunkowe manewry, mające na celu ocalenie twarzy rządu i jego premiera w momencie, kiedy klamka już zapadła i porozumienie ACTA zostało podpisane.
Chociaż o ACTA pisano o wiele wcześniej, polski rząd ukrywał moment zawarcia porozumienia praktycznie do samego końca i pomimo, że reakcja internautów przerosła zapewne ich najśmielsze oczekiwania, nie zrobił nic, by dokonać stosownej konsultacji z podstawowym segmentem, który ustawa obejmuje – użytkownikami internetu.
Na zawarcie porozumienia ACTA należy jednak spojrzeć nieco szerzej. Warto przypomnieć, że zostało ono opracowane w sekrecie, przy udziale i wsparciu wielkich koncernów i to właśnie one, jak można się domyślać, najwięcej zyskają na jego wejściu w życie.
Trzeba przy tym zaznaczyć, że wcale nie oznacza to korzyści jedynie dla wielkich koncernów fonograficznych czy wytwórni filmowych, z którymi kojarzą się nowe prawne uregulowania. Okazuje się bowiem, że porozumienie może mieć też związek z… GMO.

Trzy słowa o GMO

Zacznijmy od tego. czym jest GMO (Genetically Modified Organisms). Są to organizmy żywe, które nie powstały w wyniku naturalnych procesów, lecz jako wynik modyfikacji przeprowadzonych w procesie inżynierii genetycznej. Mogą to być mikroorganizmy, takie jak bakterie (np. produkujące insulinę) bądź rośliny. Kiedy dziś mówi się na temat GMO, należy pod tym terminem rozumieć nie tyle całość modyfikowanych genetycznie organizmów, ale szczególnie uprawy sztucznie zmienionych roślin, których kod genetyczny chroniony jest prawem patentowym należącym do wielkich koncernów biotechnologicznych.
Kontrowersji wokół GMO jest wiele. Zwolennicy upraw wskazują, że dają one o wiele większe plony niż ma to miejsce w przypadku tradycyjnych rozwiązań. Co więcej, po zebraniu zachowują one o wiele dłuższą świeżość. Ich przeciwnicy zwracają między innymi uwagę na fakt, że nie został do tej pory rzetelnie zbadany wpływ tych roślin na zdrowie człowieka (wiąże się to z wchłanianiem przez modyfikowane genetycznie rośliny) i lokalne ekosystemy.

Co może łączyć ACTA i ustawy o GMO?
Osoby zorientowane w tematyce GMO wiedzą doskonale, że nasiona GMO sprzedawane i uprawiane są na prawach licencji, w związku z czym rolnik zobowiązuje się do uiszczenia odpowiedniej opłaty firmie, która stworzyła dany rodzaj uprawy. Ta oczywista z pozoru rzecz czasem nie bywa jednak wcale aż tak klarowna.

Dokumentujący to stwierdzenie może być przypadek kanadyjskiego farmera Percy’ego Schmeisera, który został oskarżony przez biotechnologiczny koncern Mosanto o nielegalne uprawianie na swoim polu zmodyfikowanego genetycznie rzepaku. Schmeiser utrzymywał, że swoje pole uprawia w ten sam sposób od lat i pojawienie się na nim GMO mogło być związane jedynie z pyłkami lub samosiejkami, pochodzącymi ze znajdującego się nieopodal gospodarstwa uprawiającego taki właśnie zmodyfikowany rzepak. To nie przekonało sądu i farmer został zmuszony do uiszczenia Mosanto opłat patentowych. Najwyraźniej winien nie dopuścić do samozasiania albo wyplewić samosiejki.
Sprawa jest poważna, gdyż dzięki zastosowaniu chroniącego patenty porozumienia ACTA, jak również wprowadzeniu upraw GMO wielkie korporacje zyskają ogromne możliwości ścigania nawet tych osób, których uprawy zostały zapylone bez ich wiedzy.

Wyobraźmy sobie sytuację, gdy po popisaniu i wejściu w życie ACTA oraz dopuszczeniu upraw GMO w pewnej wsi jeden z rolników zaczyna hodowlę genetycznie zmodyfikowanych roślin, kupuje nasiona, uiszcza opłaty licencyjne i zasiewa swoje pole. Po jakimś czasie pyłki zostają rozniesione przez wiatr, pszczoły lub inne zwierzęta i zapylają nieodległe uprawy należące do rolnika prowadzącego tzw. gospodarstwo ekologiczne. Po wymieszaniu nie tylko traci ono ten status, ale też, podobnie jak w przypadku Percy’ego Schmeisera, któregoś dnia mogą do niego zapukać przedstawiciele jednego z koncernów biotechnologicznych i zażądać opłat za uprawianie roślin zawierających zmodyfikowany przez nie kod genetyczny. Nawet jeśli ów rolnik nie ma najmniejszej ochoty na hodowlę GMO i napełnianie kiesy wielkim koncernom – nie ma w rzeczywistości wyboru.

ACTA, którego treść i nieściśle doprecyzowane terminy pozostawiają wiele miejsca na domysły, może potraktować patenty GMO jako taki sam przedmiot praw autorskich jak pliki w internecie, a każdy rolnik może być potraktowany jako „domniemany” przestępca ścigany przez międzynarodową instytucję powołaną w wyniku wejścia traktatu w życie. Ciekawa zbieżność: ponadnarodowa instytucja ścigająca naruszenia praw autorskich i międzynarodowe korporacje będące właścicielami licencji na uprawy. Przypadek?

Ósmego lutego będą miały miejsce konsultacje społeczne w Pałacu Prezydenckim. Po stronie GMO wystąpi sześciu ekspertów, przeciwników będzie tylko trzech. Przeciwników, czyli zwolenników zdrowego rozsądku i zdrowej żywności. Istnieje poważna obawa, że będzie to podobny skandal do tego, jaki wybuchł wokół ACTA. Polska stanie się wówczas śmietnikiem pełnym modyfikowanej genetycznie żywności, której wiarygodnego pożytku tak naprawdę przeciętny Kowalski nigdy może się nie doszukać. Nasze sklepy pełne są zaproszkowanych produktów które poza biznesem dla producentów i handlowców z pewności pomnażają rzesze alergików i pacjentów finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Komu ma służyć zmodyfikowana żywność? Czy ma to być w majestacie rządowego wsparcia krok ku likwidacji ekologicznego rolnictwa i idący za tym upadek małych oraz średnich gospodarstw rolnych? Odejście od jakże cennej polskiej ekologicznej marki?
Czy faktycznie mamy do czynienia ze związkiem między GMO i ACTA? Zachęcam prawników do przeanalizowania tej kwestii, internautów zaś do spojrzenia na cały problem w o wiele szerszym kontekście zanim znowu będzie za późno.
Wierzę, ze społeczność internetowa może stać się po raz pierwszy od lat barometrem i obrońcą nieprzemyślanej polityki, w której interes ludzi, nie konsumentów czy zasobów ludzkich, dawno przestał być wartością podstawową.” Victor Orwellsky

Komentarz Jarek Kefir:

modyfikowana genetycznie żywność służy tylko koncernom transgenicznym. Dzięki temu każdego rolnika będzie można ścigać za złamanie praw patentowych. Trzeba powiązać tutaj kilka rzeczy ze sobą, bo to jeden mechanizm:
-ustawa ACTA, niedoprecyzowana, niejasna i tajna, służąca koncernom transgenicznym;
-objęcie roślin transgenicznych patentami. Gdyby reżimy demokratyczne były takie empatyczne i cacy wobec nas, maluczkich, to nie objęto by roślin modyfikowanych patentami. Po prostu sprzedawano by modyfikowane ziarna po normalnych cenach, żeby zlikwidować problem nieurodzajów i głodu. A tak gadki o wyższych plonach czy likwidacji problemu głodu na świecie to zwykłe pierdolenie lobby transgenowego.
-zakaz gromadzenia ziarna na uprawy przyszłoroczne. Rolnik 100% zebranego ziarna musi sprzedać, nie może go magazynować, bo wtedy jest to złamaniem patentu. Rolnik musi co roku odnawiać patent u korporacji transgenicznej i tam kupować co roku nowe ziarno i dostosowane do niego bardzo silne pestycydy.

Jaki to wszystko ma cel? Zarówno objęcie roślin patentem, jak i zakaz gromadzenia ziarna na przyszły rok, uzależnia rolników od korporacji produkującej GMO, czyli genetycznie zmanipulowane organizmy. Zaburza to wielowiekowe tradycje gromadzenia ziarna i tym samym powolnego dostosowywania tego ziarna do lokalnego mikroklimatu. Patenty są głównie globalne, i ziarno manipulowane genetycznie jest często nieprzystosowane do lokalnych warunków. Teksty lobbystów GMO o stworzeniu ziaren odpowiednich nawet dla suchych klimatów afrykańskich to czyste propagandowe mrzonki.
Ale to idzie jeszcze dalej. Ustawa ACTA daje pierwszeństwo korporacjom transgenicznym. Otóż jeśli skarżenie do sądu rolników którzy uprawiają tradycyjne, czyli zdrowe odmiany roślin będzie częste i nagłaśniane przez media, to zmieni się żywność która będzie lądować na naszych stołach. Otóż rolnicy, dla świętego spokoju, zrezygnują z tradycyjnych upraw i będą kupować ziarno u korporacji transgenicznych. I tym samym, uiszczać opłaty patentowe. Ba. Ustawa ACTA albo też ACTA-bis, która ma być cichaczem wprowadzona, to koniec rolnictwa ekologicznego i tradycyjnego także z innego powodu. Nawet jeśli gnębienie rolników uprawiających tradycyjne rośliny nie będzie tak nasilone, to zupełnie inaczej może być w przypadku rolnictwa ekologicznego. Uprawy w stylu ekologicznym to także pewna idea, często idea oporu wobec władz, rządzącego nami systemu, nakazującego uprawę jak najniższym kosztem, kosztem zdrowia konsumenta.
Jak taki rolnik podpadnie władzy, np wywiesi na płocie antyrządowy transparent, nie zechce zaszczepić swojego dziecka Bóg wie czym, czy napisze jakiś komentarz w internecie – zostanie mu przykręcona śruba sądowo – prawna. Cała machina opresji i terroru sądowego ruszy na dobre. Wtedy wystarczy, że z sąsiedniego pola zawitają w jego uprawach rośliny transgeniczne, chronione patentem. Lub wystarczy, że korporacja transgeniczna, na zlecenie rządu przedstawi wyniki “badań”, że takie rośliny tam znaleziono.

Dziś kto kontroluje wodę i żywność, ten kontroluje cały świat. Nie jest dziwnym, ani spiskowym, że ludzie chcą przejrzystości, jeśli chodzi o żywność. Obecnie produkcja i sprzedaż żywności to mechanizm coraz bardziej scentralizowany, jak za czasów III rzeszy i związku radzieckiego. Sieci dystrybutorów, hipermarketów, hurtowni, składów i skupów żywności, elewatorów to coraz częściej ten sam system, system korporacyjno – rządowy. Rolnicy i kupujący żywność mają coraz mniej do powiedzenia. Nawet za demonizowanej komuny było lepiej jeśli chodzi o to wszystko. Każdy bowiem znał jakiegoś chłopa we wsi, który mu sprzedawał dróg, świniaka, mleko, jajka, produkty roślinne. A teraz? Teraz każdy woli iść prosto do marketu, gdzie często sprzedają odpady poprodukcyjne z krajów Unii jako pełnowartościowy pokarm. Nie dziwota, że głównym zainteresowaniem ludu cieszy się psychologia, sprawy życiowe, ars amandi itp. Często słyszę zdania: “co mnie to obchodzi ta cała światowa i polska polityka, muszę na chleb zarobić” lub: “Jarek, ja wiem, że nasza cywilizacja wyginie, ale mnie to na chwilę obecną nie obchodzi”. Sąd się biorą takie pejoratywne, zbieżne opinie? Ano m.in. ze skażenia genetycznego i chemicznego żywności. Żywiąc się organicznymi odpadkami zamiast pełnowartościową żywnością, mózg odmawia posłuszeństwa i człowiek głupieje. Objawia się to syndromem Hanki Mostowiak i Ryśka z Klanu, a także wklejaniem na portale społecznościowe głupawych emo-obrazków z demotywatorów czy bebzola.

—-

A teraz dwa ważne teksty. Czy w Polsce przygotowywana jest inwazja organizmów zmanipulowanych genetycznie? Wszystko wskazuje, że tak:

“Po przejęciu od niemieckiej firmy Raps GBR biznesu z nasionami rzepaku, Bayer CropScience rozpoczyna w 2012 intensywną ich sprzedaż w Polsce – pisze Farmer.pl.
W sprzedaży będzie około 10 odmian mieszańców heterozyjnych i odmian liniowych rzepaku ozimego oraz jarego, w tym znane odmiany Bellevue i Vectra (F1).
Jak zapowiada firma w najbliższych latach oferta nasion rzepaku będzie uzupełniona o odmiany pochodzące z własnej hodowli Bayer CropScience. “

“Powstała pierwsza w Polsce inicjatywa zrzeszająca rolników uprawiających rzepak – Spółdzielnia Grup Producentów Rzepaku „Polski Rzepak”. Na zebraniu założycielskim zostały wybrane władze spółdzielni.

Prezesem zarządu został Mariusz Olejnik (Kluczborska Spółdzielnia Producentów Rzepaku), wiceprezesem – Henryk Tchórzewski (Spółdzielnia Producentów Nasion Roślin Oleistych „Eko-Olej”), a członkiem zarządu: Zbigniew Klimowicz (Grupa Producentów Zbóż i Rzepaku Klimowicz Bis).
- W 2010 r. trzy opolskie organizacje rolnicze: Związek Pracodawców-Dzierżawców i Właścicieli Rolnych, Związek Rewizyjny Rolniczych Spółdzielni Produkcyjnych i Izba Rolnicza podpisały z Urzędem Marszałkowskim Województwa Opolskiego porozumienie dotyczące Konsolidacji Gospodarczej Towarowych Producentów Rolnych. Polega ono na tym, że w ramach Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich uzyskaliśmy wsparcie finansowe w kwocie ok. 100 tys. zł rocznie przez kilka lat, na działalność związaną z organizowaniem się rolników w grupy producentów – mówi Mariusz Olejnik.

W ramach tej inicjatywy fundusze mogą być przeznaczane na szkolenia i pomoc w zakładaniu grup, uczestnictwo w wyjazdach studyjnych, w kraju i za granicą. W pierwszym etapie celem porozumienia były: popularyzacja i tworzenie grup producentów rolnych, nawiązanie współpracy między nimi i wypracowanie dobrych relacji z odbiorcami produktów, np. rzepaku. Drugi, trudniejszy etap, to powołanie podmiotu gospodarczego – związku grup producentów rolnych danej branży.
- Z uwagi na to, że 1/3 produkcji rzepaku naszego województwa produkują grupy producentów, stąd zaczęliśmy od tej branży. Po dwóch latach dyskusji i warsztatów tematycznych, a także podpatrywania innych: francuskich rolników (w 2009 r. odwiedziliśmy rolniczą spółdzielnię Axereal) i grup producentów trzody z Wielkopolski, jak się organizują, doszliśmy do wniosku, że coś musimy zrobić u siebie – podkreśla Mariusz Olejnik.”

źródło

Komentarz Jarek Kefir:

Co mają wspólnego te dwie wiadomości? Otóż: powstanie grupy kontrolującej rzepak i zrzeszającej jego producentów, zbiegło się w czasie z inwazją korporacji transgenicznych na polskim rynku rzepakowym. Przypadek? Raczej nie. Tego typu grupy to quasi mafijne stowarzyszenia, których celem jest wzięcie w kraby jeśli nie wszystkich, to większości producentów danej rośliny / zwierząt. Taka organizacja narzuca rolnikowi swoje ziarno – wiadomo od kogo, od korporacji. Narzuca swoje punkty skupu, lobbuje za konkretnymi rozwiązaniami, np wyborem konkretnego ziarna konkretnego koncernu. Ujednolica ona branżę zamiast stawiać na pożądaną przez wszystkich konsumentów różnorodność. I tak, w finale tego procesu, w danym kraju czy wręcz na danym kontynencie uprawy rzepaku, soi, gryki, pszenicy i innych roślin będą uprawiane podług tego samego wzorca, z tych samych nasion, i finalnie będą sprzedawane / skupowane przez jedną korporację czy też rząd (elewatory firmy Elewarr to obecnie mafijny monopol państwa). Kto za to zapłaci? Oczywiście, że zapłaci za to kupujący warzywa i owoce.

Nie zdziwiłbym się, gdyby powstanie tej grupy kontrolującej rzepak i podobnych do niej grup, finansowała branża transgeniczna. Przecież rolnika można zachęcać dodatkowymi dopłatami, wywalczonymi przez takie organizacje, czy np systemem ubezpieczeń, kredytów.
Dla korporacji transgenicznych takie wielkie zrzeszenia skupiające producentów to dodatkowy plus. Po pierwsze, łatwiej jest prowadzić negocjacje z takim dużym stowarzyszeniem, jeśli chodzi o zakup ogromnych ilości ziarna modyfikowanego, dla wielu rolników jednocześnie. Po drugie, takie wielkie zrzeszenia, organizacje, to dobry przystanek dla lobbingu GMO zarówno wśród rządzących (łapówki, granty, wycieczki, a także zastraszanie, szukanie haków itp) jak i w ścierwomediach przeznaczonych dla mas. I tak pani występująca w wiadomościach czy faktach powie regułkę: “Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku wydało pozytywną opinię co do żywności modyfikowanej genetycznie, jako żywności wydajnej i bezpiecznej”. Albo: “Eksperci z Krajowej Izby Rolniczej są za wprowadzeniem w Polsce żywności transgenicznej”. Żaden dziennikarz z ścierwomediów / kurwimediów nie wspomni, że tego typu “krajowe izby rolnicze” nie są stowarzyszeniami niezależnymi, ale są de facto prywatnymi inicjatywami na smyczy koncernów transgenicznych.

—-

“O międzynarodowych normach dotyczących żywności, witamin i suplementów diety głośno zrobiło się pod koniec 2009 roku, kiedy to internet obiegła informacja, że grozi nam odcięcie dostępu do znanych od zawsze naturalnych środków leczniczych. Od wejścia w życie głośno dyskutowanych regulacji w Polsce na temat Codexu minął już ponad rok. O swoich obawach związanych ze zmianami w wywiadzie dla Onet.pl wypowiadają się przeciwnicy CA – założyciele strony StopCodex oraz członkowie Fundacji Polska Akcja Obywatelska. Rozmawiała Agnieszka Mazur.

W poniższym wywiadzie udział wzięły osoby zajmujące się medycyną naturalną, ochroną środowiska i żywnością ekologiczną. W ich odczuciu Codex Alimentarius jest zagrożeniem dla naszego zdrowia i bezpieczeństwa. Stanowisko Komisji Kodeksu Żywnościowego odpowiedzialnej za wdrażanie Codexu jest zupełnie inne – można je poznać na oficjalnej stronie projektu.

Onet: Czym właściwie jest Codex Alimentarius?

StopCodex: Codex Alimentarius znany także jako Kodeks Żywnościowy to zbiór międzynarodowych norm i standardów dotyczących żywności. Autorstwo koncepcji przypisuje się Fritzowi ter Meer – niemieckiemu naukowcowi, przedsiębiorcy i zbrodniarzowi wojennemu. Meer był prezesem koncernu farmaceutycznego (IG Farben), który testował nowe preparaty na więźniach w obozach Auschwitz-Birkenau. Choć skazano go na 7 lat więzienia, szybko wyszedł na wolność, by w 1956 zostać prezesem firmy Bayer. Odpowiedzialna za wdrażanie Codexu Komisja Kodeksu Żywnościowego zaprzecza tej niepokojącej teorii, choć jest oszczędna w informowaniu o swej genezie. Oficjalnie wiemy, że powstała w 1963 roku, a ciałami założycielskimi były FAO (Organizację ds. Żywności i Rolnictwa przy ONZ) i WHO (Światową Organizację Zdrowia).

Onet: Najwięcej informacji na temat Codexu pojawia się na forach dotyczących teorii spiskowych i serwisach typu YouTube, gdzie zamieszczane są sensacyjne filmy nawiązujące do Kodeksu. Skąd tyle hałasu wokół zbioru norm i wytycznych?

Polska Akcja Obywatelska: Polacy tropiący teorie spiskowe natknęli się zapewne na film z fragmentem wypowiedzi dr Rimy Laibow nt. Codexu Alimentarius (CA). Prawdopodobnie przez jej osobę zrobiło się o Codexie głośno w internecie, ale sposób, w jaki do tego doszło wcale nas nie cieszy. Przeciwnicy Codexu, którzy temat badają dogłębniej zauważają w wypowiedziach dr Laibow wiele nieścisłości, co więcej, w swoich upowszechnionych wypowiedziach nigdy nie wspomniała słowem np. o dr Robercie Verkerku, Scottcie Tipsie i kilku innych kluczowych postaciach od lat walczących z Codexem. Nigdy też nie odpowiedziała na propozycje współpracy przez nich składane. Jej postawa jest więc dziwna i stąd biorą się wątpliwości co do jej faktycznego zaangażowania. Dr Laibow, wraz ze swoim partnerem, gen. Albertem Stubblebine (specialistą od operacji psychologicznych) utworzyła kilka lat temu organizację pod nazwą National Solution Foundation. Wydaje się, że ci ludzie są twarzą tzw. kontrolowanej opozycji i usiłują zniweczyć pracę Roberta Verkerka, Scotta Tipsa i Paula Anthonego Taylera. Podejrzewa się, że ich działalność to tylko odwracanie uwagi od osób od lat zaangażowanych i działających na rzecz ograniczenia Codexu.

Osobom zainteresowanym tematyką Codexu polecamy bardziej obiektywne źródła informacji, np. film „Cienie Przyszłości” Kevina P. Millera.

Powracając do samego Codexu, jego przeciwnicy twierdzą, że powstał on jako narzędzie kontroli ludzkości poprzez nadzór nad żywnością i zdrowiem, bo „kto kontroluje żywność, ten ma władzę”. Brzmi to jak teoria spiskowa, lecz zakres i efekty działań Komisji Kodeksu Żywnościowego pokazują, że uzyskała ona już bardzo duży wpływ na nasze życie oraz na profity międzynarodowych koncernów. Głównymi deklarowanymi celami Codexu są ochrona zdrowia konsumentów oraz wspieranie uczciwych praktyk w międzynarodowym handlu żywnością. W praktyce normy obejmują to, co najważniejsze w naszym życiu, a więc to, co uprawiamy, co jemy, co możemy pisać, mówić i wiedzieć o żywności.

Onet: Kto podlega wytycznym zawartym w Codexie? Czy ma on dla nas być po prostu źródłem informacji, czy też musimy się do wytycznych stosować?

Polska Akcja Obywatelska: Oficjalnie mówi się że normy i standardy CA nie są obowiązkowe, ale utworzenie Światowej Organizacji Handlu (WTO) w 1995 roku zmieniło zasadniczo międzynarodowy status wytycznych Kodeksu. Są one coraz częściej traktowane przez WTO jako punkt odniesienia w rozsądzaniu międzynarodowych sporów handlowych dotyczących żywności. W związku z tym potencjalne zagrożenie uwikłania w taki spór i wysokość ewentualnych strat sprawia, że przyjęcie wytycznych i norm Codexu do krajowego prawa jest powszechnie uważane za obowiązkowe. Fakt, że do Komisji Kodeksu Żywnościowego należą obecnie 183 kraje, z czego 153 także do WTO, a normy lub wytyczne CA istnieją praktycznie dla każdego typu żywności oznacza, że już teraz skutecznie i bezpośrednio wpływa on na większość ludzi na naszej planecie. Proces ten nazywany jest harmonizacją norm, standardów, a w efekcie prawa.

Onet: Kto korzysta na wprowadzaniu wytycznych Codexu?

Polska Akcja Obywatelska: Przeciwnicy przyjętej formuły tworzenia Codexu twierdzą, że znaczna część jego norm powstaje pod dyktando międzynarodowych koncernów spożywczych, chemicznych, biotechnologicznych, farmaceutycznych i medycznych. Zważywszy, że decyzje Codexu podejmowane są przez urzędników – przedstawicieli państw członkowskich (nie wybieranych w demokratycznych wyborach), którzy często pozostają pod wpływem naukowców, rządów i lobbystów finansowanych bezpośrednio lub pośrednio przez wielki przemysł (inwestycje, wpływy z eksportu i podatków, rozwój technologii, granty naukowe i finansowanie placówek badawczych) oraz patrząc na sposób, w jaki ustalane są normy i wytyczne można przeciwnikom CA przyznać sporo racji. Tyle, że nie chodzi tu o spisek, lecz o brutalną grę wielkich interesów. A odbywa się ona kosztem zdrowia i praw konsumentów.

Onet: Hasło „Codex Alimentarius” pada zwykle w towarzystwie słów „żywność modyfikowana genetycznie”. Jaki związek z GMO ma kodeks żywieniowy?

StopCodex: Przeciwnicy twierdzą, że Codex jest sponsorowanym (aczkolwiek nie bezpośrednio) przez przemysł międzynarodowym forum, które przedkłada interesy korporacji nad zdrowie konsumentów i sprawiedliwy handel. Zdaniem przeciwników CA, istnienie Komisji stanowi powód do zadowolenia dla wielkich koncernów, które uzyskują dzięki niej coraz większe możliwości czerpania zysków z opatentowanych chemikaliów (sztuczne dodatki do żywności oraz syntetyczne witaminy i leki) oraz produkcji żywności genetycznie modyfikowanej. Listę dokumentów dotyczących GMO powiązanych z CA przeczytać można poniżej.

W odróżnieniu od zwykłych nasion, te typu GMO mogą być opatentowane. To jest w istocie prawdziwym celem firm biotechnologicznych, bo potencjalne długofalowe zyski są tak kolosalne, że z łatwością przerastają te uzyskiwane z rynku farmaceutyków. Biorąc pod uwagę, że niektórzy z głównych producentów w branży farmaceutycznej są również głównymi graczami w branży biotechnologicznej, można zauważyć, że przemysł farmaceutyczny ponownie objawia się jako kluczowy beneficjent Kodeksu. W tym przypadku celem są produkty, które posiadają zdolność patentową, a wzrost popularności suplementów diety, naturalnych praktyk dbania o zdrowie, a nawet żywności ekologicznej stanowi poważne zagrożenie dla tego biznesu. Grupy interesów stojące za Komisją ds. Codex Alimentarius dobrze o tym wiedzą i oczywiście są obecnie mocno zaangażowane w walkę o utrzymanie ich monopolu na opiekę zdrowotną i rozwój przemysłu do produkcji żywności genetycznie modyfikowanej.

W związku z tym, mimo licznych badań potwierdzających szkodliwy wpływ GMO na zwierzęta i potencjalnie na człowieka oraz mniejszej wydajności nasion w porównaniu z konwencjonalnymi CA daje zielone światło żywności GMO jako rozwiązaniu problemów żywnościowych na świecie.
A przecież dostępnych jest dziesiątki, a może i setki badań wykazujących, że GMO wywołują wiele katastrofalnych skutków dla ekosystemów i konsumentów (m.in. może być przyczyną bezpłodności, o czym świadczą ostatnie badania zlecone przez austriacki rząd).

Onet: Informacja, że od 1 stycznia 2010 roku z całą mocą prawną obowiązuje dyrektywa dotycząca suplementów żywnościowych (2002/46/EC) wywołała szereg dyskusji. W internecie straszono, że z aptek znikną herbaty ziołowe (chociażby rumianek), a witamina C będzie dostępna w bardzo małych dawkach. Minął rok, było się czego bać?

Polska Akcja Obywatelska: Rok 2009 był kluczowy dla aktywistów świadomych zagrożeń wynikających z wprowadzania kolejnych zaleceń Codexu zwłaszcza w UE, USA i Kanadzie. W UE na lata 2010 i 2011 przewidziano wejście w życie wielu przepisów ograniczających dostęp do witamin i minerałów w postaci suplementów, zakazujących informowania o zdrowotnych właściwościach leczniczych żywności oraz wprowadzających bariery (w praktyce zakazy) stosowania tradycyjnych terapii medycyny naturalnej opartych na ziołach (medycyna chińska, tybetańska, ayurweda, etc). W USA i Kanadzie próby wprowadzenia podobnego prawa spotkały się z licznymi, często skutecznymi masowymi protestami. Rok 2010, na wielu portalach mylnie opisywany był jako rok „wprowadzenia Kodeksu”, co faktycznie oznaczało wprowadzenie do prawa UE i polskiego zapisów zgodnych z zapisami Kodeksu okazał się mniej spektakularny dla przeciętnego konsumenta.

W UE i Polsce wprowadzono jedynie część planowanych zmian, co wynikało z przedłużających się prac nad ustaleniem nowych norm (np. maksymalnych dopuszczalnych dawek witamin i minerałów w suplementach diety) oraz planowym wprowadzeniem kolejnych zmian dotyczących m.in. tradycyjnych preparatów ziołowych w roku 2011. Spowodowało to, że wielu badaczy teorii spiskowych stwierdziło, że teoria się nie sprawdziła, więc nie jest dłużej godna uwagi. Przeciwnicy Kodeksu uważają, że właśnie w ten sposób działa CA, tj. techniką „wolnego gotowania żaby”. Wolność odbierana jest nam stopniowo, pod hasłami ochrony zdrowia i praw konsumenta.

Nie ma danych na temat tego, ile produktów w postaci suplementów witaminowych zostało wycofanych z rynku, aczkolwiek zauważa się na opakowaniach wielu suplementów znacznie obniżone normy.

Onet: A co z tym rumiankiem?

Polska Akcja Obywatelska: To nie przez Codex i „suplementową” dyrektywę 2002/46/EC wycofano ze sprzedaży przysłowiowy „rumianek”, ale z powodu nadgorliwości urzędników polskich. W 2009 r. wprowadzono przez Ministerstwo Zdrowia rozporządzenia regulujące sprzedaż pozaapteczną produktów leczniczych. Doprowadziły one do likwidacji lub zasadniczego pogorszenia kondycji zarówno sklepów zielarsko-medycznych, jak i punktów aptecznych szczególnie w roku 2010. O 1/3 zmniejszono asortyment produktów leczniczych w punktach sprzedaży, ograniczając tym samym społeczeństwu dostęp do podstawowych produktów leczniczych i przyczyniając się do wzrostu ich cen w wyniku drastycznego ograniczenia konkurencji.

Poprzez takie regulacje jak dyrektywa „suplementowa” 2002/46/EC i „ziołowa” (THMPD) skorzystają na pewno firmy farmaceutyczne. Dlatego też przeciw dyrektywie THMPD została utworzona ogólnoeuropejska petycja, a w marcu 2011 przeprowadzona zostanie rewizja sądowa, która może powstrzymać dyrektywę w obecnej postaci. Przeciwnicy CA przewidują, że jeżeli nie podejmie się natychmiastowych działań ww. dwie dyrektywy od maja 2011 spowoduje zniknięcie tysięcy produktów w całej Europie. (…)

Dalsza część tekstu tutaj

Odpowiedzi: 4 to “Alert: uprawy roślin zmodyfikowanych (zmanipulowanych) genetycznie wchodzą na polskie pola tylnymi drzwiami. ACTA a GMO”

  1. opolczykpl powiedział/a

    A może zadyma o ACTA była m.i. i po to, aby odwrócić naszą uwagę od wprowadzenia na “nasz” rynek po cichu GMO?
    Goje walczą o jedno, a okupanci po cichu wsuwają im coś innego i to gorszego…

    • grypa666 powiedział/a

      o tym wlasnie ostrzegalem, bo Anonymous podejrzanie, wraz z poslami, skupil sie na internecie;
      zreszta paragrafow zniewalania i odludniania przez rzeczy takie jak GMO jest zatrzesienie – to tez demaskuje Anonymousa!

  2. [...] Uwaga: żywność transgeniczna wchodzi na polskie pola i stoły tylnymi drzwiami! [...]

  3. [...] operacje wymierzone przeciwko zdrowiu i życiu ludności. Przemyca się nam potajemnie GMO http://kefir2010.wordpress.com/2012/02/24/alert-uprawy-roslin-zmodyfikowanych-zmanipulowanych-genety… Po cichu realizowany jest Codex Alimentarius. [...]

Skomentuj tekst

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s